KSZO remisuje w Sandomierzu. W końcówce mogliśmy prowadzić 2:0, a po chwili był karny i wyrównanie…

III liga piłkarska. Grupa IV. *Wisła Sandomierz – KP KSZO 1929 Ostrowiec Świętokrzyski 1:1 (0:1). 

0:1 – Kacper Ziółkowski, 22 min.

1:1 – Kamil Bętkowski, 90 min. +4.

Wisła: Janowski – Sornat, Konefał, Czerwiak, Chorab (53.Pasternak) – Nogaj, Kamiński (77.Bażant), Siedlecki (60.Rop), Sudy, Bętkowski – Piechniak. Trener: Rafał Wójcik.

KSZO: Frątczak – Miłek, Kardas, Puton, Rogoziński – Łokieć,  Burzyński, Smuczyński (76.Madej), Bełczowski (88.Michał Wróbel), Ziółkowski (70.Brociek) – Chrzanowski (82.Sarwicki). Trener: Marcin Wróbel.

Żółta kartka: Rop (Wisła).

Sędziował: Michał Górka (Tarnów).

Piłkarze KSZO rozpoczęli mecz w Sandomierzu w składzie wyjściowym z Kamilem Bełczowskim, Kacprem Ziółkowskim i Jakubem Chrzanowskim, a bez Michała Grunta. W pierwszym kwadransie niewiele działo się na murawie. KSZO sprawiał wrażenie zespołu lepiej zorganizowanego, częściej operującego piłką i grającego bardziej zespołowo.

W 22 min. ostrowczanie objęli prowadzenie. Stało się to po strzale Jakuba Chrzanowskiego. Piłkę, przy sporej niefrasobliwości defensorów gospodarzy, bramkarz Wisły wybił, ale nadbiegający Kacper Ziółkowski nie miał problemów ze zmieszczeniem futbolówki w siatce. KSZO przeważał, a w zamieszaniu podbramkowym szansę na podwyższenie rezultatu miał jeszcze Bartłomiej Smuczyński.

Po upływie pół godziny gry, sandomierzanie przycisnęli. W 35 min. nasz bramkarz wybiegiem musiał ratować sytuację, wybijając głową piłkę na aut, pięć minut później stanął oko w oko w napastnikiem Wisły, a w 43 min. wzrokiem oprowadził piłkę odbitą głową z odległości około 10 metrów przez gracza z Sandomierza, która poszybowała nad naszą poprzeczką. Do przerwy KSZO jednak prowadził i to było najważniejsze.

II połowa rozpoczęła się od urazu Choraba, który opuścił boisko na noszach i groźnym strzale Radosława Kardasa po dośrodkowaniu z rzutu wolnego. Gra się wyrównała. Wisła z determinacją dążyła do wyrównania, a KSZO czyhał, by po błędzie zdobyć drugiego gola. W 62 min. bliski szczęścia był minimalnie niecelnie główkujący Jakub Chrzanowski. Dwie minuty później po solowej akcji Kamil Łokieć posłał piłkę tuż obok słupka, a po kolejnej akcji pomarańczowo -czarnych gospodarze byli bliscy strzelania sobie gola samobójczego. W 76 min. w rewanżu Piechniak był o krok od wyrównania. Dwie minuty później strzał Kamila Bełczowskiego sprawił problemy golkiperowi Wisły.

Na dwie minuty przed końcem wyczekiwaliśmy już tylko końcowego gwizdka. Jeszcze poprzeczka uratowała naszą drużynę przed wyrównaniem. Już w doliczonym o 5 minut czasie gry Michał Wróbel zmarnował niemalże stuprocentową okazję na to, by ostrowczanie prowadzili 2:0.  Jako że w samej końcówce pachniało golem dla Wisły, sędzia podyktował przeciwko naszej drużynie rzut karny za faul Oskara Broćka. Kamil Bętkowski wygrał pojedynek z Dorianem Frątczakiem. Po chwili sędzia zakończył mecz podziałem punktów.

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *