Chcieli być, jak „Tarzan”. Opowieść o wachmistrzu Tomaszu Wójciku w 75. rocznicę zagłady jego oddziału

W GODNYM MIEJSCU

Wokół partyzanckich działań wachmistrza „Tarzana” i jego żołnierzy, śmierci i pochówku samego dowódcy narosło wiele plotek i nieprawdziwych historii. W 75. Rocznicę tragicznej zagłady oddziału trzeba powiedzieć rzecz nie podlegającą dyskusji: Tomasz Wójcik -przedwojenny kawalerzysta, zahartowany w bojach partyzant, utalentowany dowódca – pochówek miał należyty, katolicki, godny dzielnego żołnierza. Z biało-czerwoną flagą otulającą trumnę, z portretem obleczonym kirem i licznie zgromadzoną na pogrzebie polonią. Jego prochy spoczęły w godnym miejscu na Cmentarzu na Górze Oliwnej w Detroit a nagrobek posiada solidną tablicę ufundowaną przez rodzinę. Tak żegna się ludzi bliskich, szanowanych, którym Ojczyzna wiele zawdzięcza. A na szacunek i dobrą pamięć u rodaków Tomasz Wójcik zasłużył jak mało kto.

Środowisko Świętokrzyskich Zgrupowań Partyzanckich AK Ponury-Nurt, które jest depozytariuszem pamięci o swoich dowódcach i żołnierzach oraz fundatorem pomników i tablic upamiętniających szlak bojowy Zgrupowania zaprasza wspólnie z żołnierzami WOT 7-go lipca 2019 roku na uroczystość 75-tej rocznicy zagłady oddziału wachmistrza  „Tarzana”. Informujemy o zmianie formuły spotkania. Najpierw gromadzimy się na Apelu Poległych na Cmentarzu Parafialnym w Ćmielowie przy kwaterach poległych żołnierzy o godz.9.15, potem uroczysty przemarsz do Kościoła. O godz. 10.00 koncert w hołdzie „Tarzanowi” i jego żołnierzom w wykonaniu młodzieży. Tradycyjnie o godz. 10.30 Msza św. w intencji poległych. Uroczystość kończymy w Woli Grójeckiej przy pomniku salwą honorową.       

SAMODZIELNY I NIEPRZEJEDNANY

Trudno opisać wszystkie brawurowe akcje „Tarzana” świadczące jak wytrawnym był żołnierzem i dowódcą. Jego waleczność i bojowy duch były powszechnie znane i podziwiane. Nim podporządkował się „Ponuremu” zakotwiczył w NSZ. Stworzył samodzielny oddział, nieźle umundurowany, dobrze wyszkolony i co najważniejsze świetnie uzbrojony. „Takiego uzbrojenia żadna jednostka w naszej polskiej armii nie miała”- relacjonuje jeden z partyzantów. Od pierwszych dni wojennych wykazywał wrogie nieprzejednanie wobec najeźdźcy i niesłychaną determinację w walce z okupantem. Stąd śmiały atak na posterunek policji w Zawichoście, rozbrojenie żandarmów w sandomierskiej siedzibie, bezkompromisowe zwalczanie szpicli, bandziorów, rabusiów. Tuż przed pojawieniem się na Wykusie zasłynął z głośnej akcji na drodze pod Ożarowem. Ze swoimi „chłopakami” wybił w pień kilku esesmanów z generałem Kurtem Rennerem i jego adiutantem na czele.  W kronikach wojennych nie ma drugiego podobnego przypadku  by polski partyzant zabił tak wysokiego rangą niemieckiego oficera. Dziś przy kamieniu z tablicą upamiętniającą to wydarzenie gromadzi się garstka młodych ludzi, rodzina „Tarzana”, jeden z senatorów …

W LEŚNEJ REPUBLICE „PONUREGO”

Tomasz Wójcik przyprowadził na Wykus perfekcyjnie scementowany oddział, przygotowany do trudnych akcji, karny i reagujący w lot na rozkazy dowódcy. Wśród jego podkomendnych wyczuwało się dobrą atmosferę i wzajemne przywiązanie. Takie rzeczy udawały się nielicznym dowódcom. Widzieli to i doceniali  „Ponury”  i „Nurt”. Nikt lepiej od nich, świetnie wyszkolonych „ skoczków” nie umiałby właściwie ocenić wojennego rzemiosła Wójcika. On sam nie znosił bezczynności i swoje miejsce w Zgrupowaniu widział w pierwszym szeregu, wśród podejmujących najtrudniejsze zadania. Tak rozumiał powinność dobrego żołnierza.  Podczas październikowej obławy na Wykusie odegrał niebagatelną rolę. Postawę Tomasza Wójcika w tym trudnym momencie „Ponury” obrazuje słowami: ”Tarzan” sadził wielkimi krokami i bez opamiętania pruł po krzakach ze swojego m.p.  Podobnie te chwile uchwycił  „Prymus”: Rzucił się klinem do przodu, biegnąc przed „Ponurym” strzelając ze wszystkich sił, ze wszystkich posiadanych broni, siejąc pociskami po zaroślach. W tym miejscu jedną rzecz trzeba wyraźnie podkreślić – „Tarzan” dokonując wielokierunkowego rozpoznania pozycji wroga a potem tworząc grupę szturmową ochraniającą sztab, dokumenty i radiostację bez wątpienia przyczynił się do ocalenia Zgrupowania.

UŁAŃSKA FANTAZJA

Od początku wojny krążyły legendy o kawaleryjskiej fantazji „Tarzana”, o tym że ofiarność i zdecydowanie w bojowym działaniu szły w parze z zawadiackim poczuciem humoru. We wrześniu 43 roku pojawił się w obozie „Ponurego” i  wprawił w zdumienie wszystkich partyzantów kłaniając się Komendantowi w generalskim niemieckim mundurze  –  zdobytym w akcji pod Ożarowem. Potrafił też w biały dzień w rogatywce, wojskowej pelerynie, z bronią u pasa pojechać do miasta i pokazać szwabom do kogo Polska należy. Może to była brawura, niepotrzebny „taniec ze śmiercią”, a może pokrzepienie rodaków gnębionych latami przez Niemców. Któż to dzisiaj oceni?  W tamtych okropnych okupacyjnych czasach każdy młody chłopak szykujący się do wojaczki chciał być takim jak „Tarzan”.

PIEKŁO I ROZPACZ

„Prymus”, który spędził w zwiadzie „Tarzana” osiem miesięcy do końca wspólnej służby darzył Tomasza serdeczną przyjaźnią i bezgranicznym zaufaniem. Po wojnie często zmieniał z rodziną miejsce zamieszkania, przenosił się z leśniczówki do leśniczówki. W leśnej głuszy odwiedzali go koledzy z lasu i partyzanckie opowieści płynęły aż do świtu. Gdy przywoływali w rozmowach wydarzenia z tragicznego lipca 1944 roku w Woli Grójeckiej podkomendny „Tarzana” nie miał wątpliwości: Tomasz Wójcik był wytrawnym dowódcą i każdy jego nerw wyczulony był na zachowanie bezpieczeństwa. Czuwał podświadomie nawet podczas snu, reagując na każdy ruch czy hałas. Gdyby wówczas był ze swoimi żołnierzami do zagłady oddziału nigdy by nie doszło. Nie zrezygnowałby z wystawienia zabezpieczeń, z posterunku obserwacyjnego w wiatraku, nie dałby się zwieść czyimś zapewnieniom że są bezpieczni, trzymałby wszystkich w pełnej gotowości bojowej. Doskonale wiedział, że od dowódcy zależy bezpieczeństwo oddziału i nigdy tych spraw nie zaniedbywał.  Bezsensowna śmierć ponad trzydziestu żołnierzy położyła się głębokim cieniem na późniejszym życiu dowódcy, była pasmem nie kończącej się traumy. W Grójeckim piekle zginęli koledzy, przyjaciele, bardzo bliscy mu chłopcy o których troszczył się, zabiegał, których kochał … W straceńczej próbie przyjścia im z pomocą położył na szali własne życie galopując na koniu bez siodła i ostrzeliwując Niemców od tyłu. Ale wszystko na nic… los zdecydował inaczej …     

Hm. Anna Skibińska

Środowisko Świętokrzyskich Zgrupowań Partyzanckich AK Ponury – Nurt                                         

Print Friendly, PDF & Email

2 thoughts on “ Chcieli być, jak „Tarzan”. Opowieść o wachmistrzu Tomaszu Wójciku w 75. rocznicę zagłady jego oddziału

  • 4 lipca 2019 at 13:59
    Permalink

    Serce rośnie, gdy czytamy art. hm. Anny Skibińskiej. Z każdego zdania płynie miłość i podziw dla tego wyjątkowego dowódcy.
    To piękne, że poznajemy naszego bohatera “Tarzana”, przez wiedzę córki żołnierza z tego oddziału –
    śp. Mieczysława Kazimierskiego o pseudonimach “Prymus”, “Orkan”, która, jak lew pilnuje prawdy o historii oddziału swojego Taty i jego poległych kolegach.
    O tym, jak usiłowano pisać nową historię “Tarzana”, a nawet użyć go do konfliktu międzynarodowego możecie obejrzeć i przeczytać w tych linkach:
    https://www.youtube.com/watch?v=SZhJipwRn_U
    http://ostrowieccypatrioci.pl/oswiadczenie-w-zwiazku-z-ksiazka-szkalujaca-tomasza-wojcika-tarzana/
    “Polska będzie wielka, albo nie będzie jej wcale”.. dzięki takim strażnikom historii, jak hm. Anna, żadne hybrydy przebrane na miłośników Ojczyzny nie zmienią nam prawdy o naszych bohaterach.

    Reply
  • 5 lipca 2019 at 08:59
    Permalink

    Artykuł harcmistrz Anny Skibińskiej, to testament jej Ojca szwoleżera, partyzanta kawalera Orderu Wojennego Virtuti Militari, zarazem rzetelny przekaz historii uczestnika tych walk.

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *