Olga Pavlukovskaya zagra w Ostrowcu w 150 meczu w barwach Białorusi. “Ciężko mi odmówić gry w KSZO…”

-Kibice wybierają się na turniej z udziałem reprezentacji Polski, Białorusi i Czech nie tylko by zobaczyć polskie siatkarki, które tak dzielnie walczyły w Final Six ale i też po to, by zobaczyć w akcji ciebie. Podoba ci się określenie Olga – ikona KSZO?


-To bardzo miłe określenie. To podkreślenie, że ktoś jest ważny dla jakiegoś klubu, jego kibiców, że zapisał się w pamięci – mówi libero KSZO, Olga Pavlukovskaya, która kilka dni temu obchodziła urodziny. -Zdaję sobie doskonale sprawę z tego, że do KSZO dziewczyny przychodziły i po roku odchodziły. Rozstawały się z klubem nie zawsze w miłych okolicznościach. Za mną już trzy sezony gry w ostrowieckim klubie. Zżyłam się z miastem, klubem. Mam tutaj swoje ulubione miejsca i wielu przyjaciół. Ostrowiec stał się moim ulubionym miastem. Mam wielką nadzieję, że wielu kibiców przyjedzie zobaczyć, jak przebiega turniej. Liczę, że bez względu na to, że tym razem nie zagram w KSZO, czy też w polskim zespole, kibice przywitają mnie miło.
-Podczas turnieju rozegrasz jubileuszowy, 150 mecz w kadrze Białorusi. Podjęłaś decyzję o wcześniejszym zakończeniu kariery reprezentacyjnej. Dlaczego?
-Człowiek w końcu dochodzi do pewnego momentu w swojej karierze, że trzeba popatrzeć na życie nie tylko przez pryzmat sportowy, ale i swojego życia osobistego. Od 14 roku życia występuję w reprezentacji Białorusi w różnych rozgrywkach, najpierw młodzieżowych, a teraz seniorskich. Jestem bardzo zadowolona z przebiegu swojej sportowej kariery. Uważam, że osiągnęłam bardzo wiele. 150 mecz w kadrze to właśnie taki moment, kiedy fajnie powiedzieć: dość. Moim marzeniem było, aby zakończyć karierę grając przeciwko Polsce i w Ostrowcu Świętokrzyskim. Za kilka dni to się spełni. I zapewne gdyby nie finały mistrzostw Europy byłby to mój ostatni występ w białoruskiej kadrze. Z trenerem Piotrem Khilko rozmawialiśmy przed miesiącem. Zdecydowanie odmówiłam gry w Złotej Lidze Europejskiej, ale dałam słowo, że będę gotowa na finały mistrzostw Europy. Bronimy 7. miejsca sprzed dwóch lat, najlepszego wyniku w historii białoruskiej żeńskiej siatkówki.
-Czy po mistrzostwach Europy wracasz do KSZO? Jak oceniasz skład zespołu na sezon w I lidze?
-W Warszawie spotkaliśmy się z prezesem Mirosławem Buszkiewiczem. Prezes powiedział wówczas: „…Ola, przecież po mistrzostwach Europy będziesz dobrze przygotowana do sezonu, dlaczego zamiast kończyć z grą we wrześniu nie możesz dokończyć sezonu, dalej u nas…”. Rozmawialiśmy długo i szczerze. Kontrakt mam. Zostało na nim złożyć swój podpis. Spotkamy się w trakcie turnieju, jeszcze raz porozmawiamy. Ja wiem, że ciężko jest mi odmówić gry w KSZO. I nawet, kiedy zdaję sobie doskonale sprawę, że ten klub ma wobec mnie duże zaległości, że nie zaproponowano mi żadnej ugody, to wierzę, że za kilka dni jeszcze raz usiądziemy w klubowym budynku i porozmawiamy o przyszłości.
-Grałaś w Polsce w kilku klubach, a mimo to KSZO jest w twoim sercu…
– O tym, że zawsze chciałam grać w Polsce wypowiadałam się wiele razy. Cieszyłam się, jak trafiłam do Gliwic. Ten klub dał mi wiele pod względem nauki języka polskiego, poznania polskiej ligi. Przełomowym momentem była gra w Pile. Później co roku oglądałam jak zagraniczne zawodniczki przyjeżdżają do Polski i mało która zostaje na dłużej. Na pewno jestem jedną z dłużej grających zagranicznych zawodniczek w Polsce, a na swojej pozycji chyba wręcz ewenementem. O polskiej lidze mówi się, że jest silna, że nie każdy poradzi sobie psychicznie. Żeby tutaj grać trzeba naprawdę być mocnym. Trzy sezony temu dostałam propozycję z KSZO. Ostrowiec znałam tylko z ligowych meczów. Od początku nie miałam żadnych problemów. Fajne miasto, super kibice. I z czasem przekonanie: dlaczego mam stąd wyjeżdżać, jak jest mi tutaj dobrze? Pytałeś kilka minut temu, czy dalej zagram w KSZO? Hmm… Na stole menedżer położył przede mną dwa zagraniczne kontrakty. Jeden z klubu, który gra w Lidze Mistrzyń, a w nim pieniądze, jakich dotychczas nie miałam zagwarantowanych w kontraktach. Drugi z klubu, z pięknym miastem, słynącym z turystów. I ten klub jest w swoim kraju w ścisłej czołówce. I jak myślisz, co zrobiłam? Powiedziałam, że czekam na rozmowę z prezesem KSZO…
-Z jakimi nadziejami przygotowuje się reprezentacja Białorusi do mistrzostw Europy? Jest szansa by zajęła wyższe, niż 7 miejsce w poprzednim championacie europejskim?
– Po ostatnich mistrzostwach pozostał bardzo wielki niedosyt. Byłyśmy tak blisko 6. miejsca, dodatkowo w ćwierćfinale trafiłyśmy na Serbki. Każdy inny rywal był w naszym zasięgu. Z każdym mogłyśmy walczyć o historyczną „czwórkę”. Tegoroczne finały organizacyjnie wydają się być cięższe dla zespołów. Mecze w czterech krajach, więcej zespołów. Oczywiście marzymy o powtórzeniu wyniku sprzed dwóch lat. Ostatnio zapowiadając turniej w Ostrowcu podaje się, który zespół zajmuje jakie miejsce w światowych rankingach. Ustępujemy Polsce i Czechom tylko dlatego, że przez lata nie grałyśmy tak często w poważnych imprezach. Jeżeli z kolei popatrzymy na ostatnie finały mistrzostw Europy to byłyśmy lepsze od Polek i Czeszek.
-Dziękuję za rozmowę.

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *