Dokarmianie gołębi – koszmar ostrowieckich osiedli

Niezużyty chleb, makaron czy też inne resztki obiadowe niemalże każdego dnia lądują przez balkonowe okna na osiedlowych skwerach lub przy altanach śmietnikowych, wyrzucane przez miłośników gołębi.
Efektem dokarmiania są zabrudzone ławki, parapety i urządzenia na placach zabaw, zaśmiecone chodniki i trawniki, a co gorsze – pasożyty w mieszkaniach.
I jak się okazuje takie – zdaniem niektórych – pseudo -ekologiczne postawy niektórych mieszkańców przynoszą więcej szkody niż pożytku. Do tego odchody gołębi są przyczyną wielu groźnych, szczególnie dla dzieci i osób starszych, chorób, takich jak chociażby salmonella.
Na nic się zdają tablice z prośbami o niedokarmianie ptaków. A stada gołębi stacjonujące w altanach śmietnikowych czy w zadaszeniach klatek schodowych, stają się zmorą lokatorów i przyczyną wielu sąsiedzkich kłótni.
Od kilku lat Ostrowiecka Spółdzielnia Mieszkaniowa prowadzi akcje edukacyjne, poprzez wywieszanie na tablicach ogłoszeniowych informacji o skutkach karmienia gołębi. Jednak nie wszystkich mieszkańców to przekonuje, a interweniujących przybywa.
-Sąsiadka notorycznie w yrzuca przez balkon pieczywo, makaron czy ziemniaki. Gołębie całymi stadami przylatują na jej balkon, gdyż wiedzą, że dostaną tam pożywienie. Przy okazji także siadają też na sąsiednich balkonach, brudząc je. Mam dzieci, które często bawią się na balkonie. Do tego hoduję kwiaty, o które dbam. Muszę codziennie myć balkon po ptasich nieczystościach. Wielokrotnie z innym sąsiadem zwracaliśmy jej uwagę. Jednak sąsiadka twierdzi, że robi dobry uczynek. Nie przekonują jej żadne argumenty, a przecież nikt rozsądny latem nie dokarmia dzikich zwierząt – mówi mieszkanka os. Słonecznego.
-W wakacje opiekuję się małymi wnukami i często korzystamy z osiedlowego placu zabaw. Dzieci uwielbiają tam się bawić. Jednak przychodzi tam starszy człowiek, który przynosi ze sobą chleb i inne resztki jedzenia, a wraz z nim pojawia się stado gołębi. Mężczyzna rozrzuci żywność i sobie idzie, a ptaki zostają. Siadają na ławkach, huśtawkach i innych urządzeniach, pozostawiając nieczystości. Zwracałam mu uwagę, jednak nic sobie z tego nie robi -mówi kolejna mieszkanka z os. Spółdzielców.
Podobne skargi otrzymujemy podczas dyżurów redakcyjnych także od mieszkańców innych osiedli. Jak wyjaśnia prezes OSM Marek Zaręba, nie ma przepisów, które by jednoznacznie zakazywały karmienia zwierząt, w tym ptaków. Jednak mieszkańcy interweniują, by pojawiały się takie zakazy na osiedlach i były egzekwowane przez administracje. Tymczasem specjaliści z zakresu ornitologii wskazują, że dokarmianie dzikich ptaków, w tym gołębi kompletnie mija się z celem.
-Dzikie ptaki, w tym gołębie osiedlowe, doskonale radzą sobie ze zdobywaniem pokarmu nawet w okresie zimowym i nie wymagają dokarmiania -mówi jeden z kieleckich ornitologów. -Karmiąc gołębie pozbawiamy ich naturalnego instynktu zdobywania pokarmu. Ponadto należy pamiętać, że gołębie, tak jak inne dzikie zwierzęta, mogą przenosić pasożyty wywołujące groźne choroby u człowieka. Mogą one przenosić kleszcze, jak również ptaszyńce. To pasożyty niewidoczne gołym okiem, które mogą wywołać odczyny alergiczne, u bardziej wrażliwych osób wstrząs anafilaktyczny, a w skrajnych przypadkach spowodować śmierć. Do tego należy wiedzieć, że kwaśny odczyn ptasich odchodów powoduje niszczenie elewacji budynków oraz innych urządzeń.
Jeśli faktycznie ktoś czuje potrzebę dokarmiania gołębi, powinien to robić odpowiedzialnie. Przede wszystkim powinien wystąpić z prośbą do administracji osiedla o wyznaczenie takiego miejsca, z dala od zieleńców, skwerów zabawowych, chodników. Przy tym nie wolno karmić ptaków chlebem czy też innymi resztkami jedzenia, gdyż to przyczynia się do ich chorób. Ptaki należy karmić ziarnem lub grochem. Niestety, na naszych osiedlach dokarmianie odbywa się w sposób niekontrolowany. Nikt do tej pory nie wystąpił z pismem do którejkolwiek administracji o wyznaczenie takiego miejsca. A resztki pozostawione przez nasycone już gołębie, stają się pożywką dla much i gryzoni.
Choć dokarmianie ptaków nie jest zabronione, to jednak osoby je dokarmiające mogą odpowiadać za zaśmiecanie. Zgodnie z art. 145 Kodeksu wykroczeń, kto zanieczyszcza miejsca dostępne dla publiczności, a w tym drogi, ulice, ogrody, place, trawniki, zieleńce, podlega karze grzywny do 500 zł. lub karze nagany. Weźmy sobie to do serca i nie narażajmy innych na zgubne skutki naszych gołębich pasji tym bardziej, że mogą być szkodliwe dla naszego zdrowia.

Print Friendly, PDF & Email

One thought on “Dokarmianie gołębi – koszmar ostrowieckich osiedli

  • 22 lipca 2019 at 12:13
    Permalink

    Niestety, chyba nie na każdym osiedlu może być takie specjalne miejsce. Na moim takiego nie widzę. Tam, gdzie zielono, biegają dzieci. Reszta to plac zabaw, śmietnik, ulica plus chodniki. Często na ulicy przed samymi oknami bądź na terenie zielonym bądź na parapecie dokarmia się gołębie. Niestety, im więcej gołębi, tym o takie miejsce trudniej. Bo nie wyobrażam sobie trzepać dywanów w stadzie ptaków, czy przechadzać się między resztkami jedzenia.

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *