Drogo, coraz drożej…

Mieszkańcy miasta coraz częściej narzekają na wzrost cen produktów żywnościowych.
Temat drożejących owoców, warzyw, mięsa czy pieczywa, pojawia się w rozmowach w kolejkach do kasy, na przystankach autobusowych czy targowicy. Więcej płacimy w marketach i na bazarach.
-Wszystko idzie w górę. Nie do pomyślenia, aby za kilogram schabu płacić 20 zł. Wołówka jest po 24 zł. Co tydzień robię zakupy i obserwuję, jak ceny rosną. Przecież są to nasze, rodzime produkty. Dlaczego jest tak drogo –mówiła jedna z mieszkanek.
-Jeszcze niedawno za 70 zł robiłam zakupy na cały tydzień. Dziś za te pieniądze kupię niewiele. Biorę 50 zł, kupuję podstawowe produkty – chleb, kaszę, ziemniaki, jakąś wędlinę, coś z mięsa na obiad, masło i to wszystko. Na więcej nie starczy. Mieszkam sama, utrzymuję się z niewielkiej emerytury, po opłaceniu rachunków i wykupieniu leków, na życie zostaje mi 460 zł. Co ja z tym mogę zrobić –mówi kolejna mieszkanka.
– Z każdym tygodniem jest coraz drożej. W każdą sobotę idę na targ i nie mogę uwierzyć, że w połowie wakacji ogórki kosztują 3 –4 zł za kilogram, cebula 4 zł, pietruszka w korzeniu ponad 20 zł. Kto widział pomidory w lipcu za 6 czy 8 zł? Albo ziemniaki za 3 zł? Nie wspomnę już o owocach sezonowych – za truskawki płaciłam 10 zł, a za czereśnie 11 zł. Moje dzieci lubią bób, jak zapytałam o cenę i usłyszałam 13 zł, to z nóg mnie ścięło. W sklepach nie jest lepiej. Kostka masła 6 zł,
zwykły chleb prawie 2,60 zł. Wędliny i mięso też drożeją. Zwyczajna kiełbasa na grilla 16 zł, dobrej jakości szynka powyżej 20 zł, a dobry boczek nawet 27 zł –wylicza inna kobieta.
Rolnicy i producenci rozkładają ręce. Winne są warunki atmosferyczne i brak rąk do pracy.
-Boję się klientom mówić, jakie są ceny- słyszymy na jednym ze stoisk owocowo –warzywnym. –Kilka tygodni susze zrobiły swoje. Do tego brak chętnych do zbioru owoców i warzyw. Kiedyś ludzie garnęli się do zbierania truskawek, czereśni, malin czy porzeczek. Miałem już sprawdzone osoby. Jednak dziś nikt nie chce. Program rządowy 500+ swoje zrobił. Ludzie przeliczają i dochodzą do wniosku, że im się nie opłaca pracować. A ci, którzy przychodzą, żądają wyższych stawek i co mamy robić? Ludziom zapłacić trzeba. Całą rodzinę utrzymuję z gospodarstwa.
Większym zainteresowaniem w ostrowieckich marketach cieszą się tzw. „produkty z gazetki” oraz promocje typu „kup 2 za niższą cenę”. Produkty promocyjne znikają ze sklepowych półek w przysłowiowym „mgnieniu oka”. Są mieszkańcy, którzy sprawdzają ceny we wszystkich marketach. -To jest sposób, aby kupić taniej – mówi jeden z mieszkańców. Jestem na emeryturze, lubię jeździć rowerem i rano objeżdżam markety. W jednym taniej kupię pieczywo, w innym nabiał, jeszcze w innym środki czystości czy słodycze. Często odwiedzają nas wnuki, więc cukierki, ciastka idą jak woda. Szukam więc możliwości, by nie przepłacać.
Coraz częściej mieszkańcy korzystają także z możliwości kupna przecenionych owoców czy warzyw. Wiele stoisk daje taką sposobność pod koniec dnia.
-Przychodzę tu codziennie przed zamknięciem sklepu, aby wybrać sobie jakieś owoce czy warzywa. Nieraz trafiam na dobre produkty. Choć zdarza się tak, że jak przyjdę, nie ma już z czego wybrać. Kto szybszy, ten lepszy, takie czasy –mówi kolejna rozmówczyni.
Mieszkańcy obserwują też wzrost cen niektórych towarów odzieżowych czy usług. Drożej płacimy za buty oraz ubrania. Jak mówią przedsiębiorcy małych firm, dużym problemem jest pozyskanie pracownika z wymaganymi kwalifikacjami, co przy utrzymaniu poziomu jakości produktu czy usługi powoduje wzrost cen.
-Coraz częściej zderzamy się z takimi sytuacjami, że bierzemy pracownika na staż, doszkalamy go, a gdy proponujemy zatrudnienie, pracownik rezygnuje. Przelicza należne mu programy i świadczenia socjalne, po czym stwierdza, że mu się nie opłaca pracować. Inną kwestią jest wzrost cen za prąd, co także podnosi cenę towaru i usługi –mówi jeden z ostrowieckich przedsiębiorców.
Jak wynika z majowego monitoringu niezależnego portalu cen dlakoszyka.pl, w skali miesiąca ceny wzrosły od 4 do 14 zł, zaś w skali roku do 20 zł i jest to największy wzrost cen notowany od 7 lat. Według danych GUS, Polska przyspieszyła. Ceny już w 2017 r. były o 42,8 proc. wyższe w stosunku do tych z ubiegłego roku. Eksperci mówią o kolejnych falach podwyżek. Wpływ na nie mają: wzrost cen prądu i nieurodzaj. Zdaniem innych jest to sposób na szukanie pieniędzy w budżecie państwa. Od droższych produktów zwiększa się poziom finansowy w ramach podatku VAT, a państwo wydaje coraz więcej na programy socjalne. Według danych GUS prąd podrożał o 10 proc., co spowodowało wzrost cen za pieczywo. Cena chleba i bułek wzrosła do poziomu 31, 6 proc., rok wcześniej było to 33,5 proc. Eksperci mówią o rekordowej inflacji, a także wpływie pomoru świń na wzrost cen wieprzowiny i produktów pochodnych. Według ekonomistów, Polska zrównuje się z cenami obowiązującymi w Unii Europejskiej i choć inflacja przyspieszyła, to i tak niby mamy tanio w porównaniu z innymi krajami europejskimi. Według danych najbardziej zrównujemy się z cenami owoców i warzyw. Na drugim miejscu są oleje i tłuszcze roślinne, zaś na trzecim –jaja, nabiał i masło. Trudno nie dostrzec, że coraz więcej pieniędzy wydajemy na żywność. Coraz więcej osób wraca również do samodzielnego uprawiania działek, a na nich ziemniaków, ogórków czy też innych warzyw. Coraz częściej na balkonach, zamiast kwiatów pojawiają się skrzynki z pomidorami czy cebulą. Mieszkańcy szukają sposobów, aby oszczędzać.

Print Friendly, PDF & Email

2 thoughts on “Drogo, coraz drożej…

  • 30 lipca 2019 at 11:19
    Permalink

    To są dopiero początki efektów “dobrej zmiany” a z roku na rok będzie tylko gorzej.Jakoś prawie wszyscy zapomnieli,że przez kilka lat w naszej gospodarce była deflacja co skutkowało stałym poziomem cen ale gdy pojawiła się inflacja i to z corocznym wzrostem,będziemy musieli pogodzić się z drożyzną wszystkiego,tak towarów jak i usług – ekonomia jest bezlitosna.
    Inną sprawą jest demoralizowanie społeczeństwa pieniędzmi “z nieba” czyli 500+ dla wszystkich a nie tylko dla potrzebujących,co skutkuje niechęcią podejmowania pracy czy dorabiania do pensji ,przez młodych zdrowych ludzi – przecież i tak jest z czego żyć.Ale najgorsze dopiero przed nami – obecne pokolenie młodzieży obdarowanej pięciuset złotymi tylko za to że żyją,nie będzie miało takiego zapału do pracy zarobkowej gdy staną się dorosłymi absolwentami szkół bo przecież “nam te pieniądze się należą”
    Cóż , społeczeństwo wybrało rządy populistów pięknie przemawiających na wiecach wyborczych i skutecznie krytykujących swoich poprzedników a nie patrzących na realia ekonomiczne,gospodarcze czy geopolityczne.Skutki tego wyboru muszą być złe a nawet bardzo złe…

    Reply
  • 30 lipca 2019 at 18:06
    Permalink

    Zamknij dziub Komuchu. Lepiej zeby warcholstwo mialo poczucie winy ze okradaja wlasne dzieci, jezeli nie przeznaczaja tych pieniedzy na dzieci, bo wiekszosc przeznacza i pracuje, niz by mieli stac pod wiaduktem napruci, lub na kacu, po zasilek myslac ze stoja po swoje. Pomoc slabszym, ale przedewszystkim udzial Panstwa w pomocy wychowania i wyksztalcenia nastepnych pokolen jest cenna. Bo moze nastepne pokolenia nie pozwola wychodowac takich warcholow jacy nami przez lata rzadzili. Jest wolny rynek i bedzie raz drozej, raz taniej. Wiadomo ze warcholstwo ktore bylo kiedys u wladzy proboje sie odkuc za strate rzadow i bedac teraz ”przedsiebiorcami” proboja nakrecac drozyzne. Badz pewny, ze to ostatnie wasze podrygi. Pozdrawiam. Jak ci malo to zacznij wyprzedawac to co kiedys nakradles. Ucz sie, ze pomoc ludziom nie polega na trzymaniu ich za morde. Jak ci schudnie ten komunistyczny ryj to moze zmadrzejesz.

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *