Katastrofa na ulicy Polnej. Kierownicy wodociągów niewinni

W dniu 8 lipca 2019 r. Sad Okręgowy w Kielcach utrzymał w mocy wyrok Sadu Rejonowego w Ostrowcu Świętokrzyskim z dnia 26 września 2018 r. w sprawie katastrofy na ul. Polnej.
Tym samym cztery osoby, oskarżone w tej sprawie, zostały ostatecznie uniewinnione.
Etap prokuratorski
Przypominam, że śledztwo prowadzone było z art. 163 par. 2 Kodeksu karnego. Umarzając je, Prokuratura Rejonowa w Ostrowcu Świętokrzyskim oparła się na opinii geologicznej i budowlanej, według których osuwisko ziemne było następstwem szeregu działań administracyjno –budowlanych. Zdaniem prokuratury, w okresie 23 sierpnia – 4 października 1978 r. zapadła decyzja, że u stóp naturalnie ukształtowanego wału ziemnego, na szczycie którego zbudowana została droga, powstaną garaże. Nikt nie miał pojęcia, że skarpa nie została należycie wzmocniona. W latach 1978 -2012 r. nie było ludzkiej ingerencji w ukształtowanie terenu wokół osuwiska. Nie było też żadnych sygnałów ze strony osób będących użytkownikami garaży lub też osób postronnych, że może tam pojawić się osunięcie gruntu. Gdyby w 1978 r. – stwierdzono w materiale prokuratorskim – zrobiono w sposób właściwy mury oporowe, to nawet nagromadzenie wód gruntowych, bądź wód pochodzących z nieszczelnych rurociągów, do takiego obsunięcia ziemi jak w grudniu 2012 r. z pewnością by nie doprowadziło.
Sprawa ta była dwukrotnie umarzana przez prokuraturę. W dniu 20 stycznia 2015 r., sąd kielecki, rozpatrujący zażalenie na postanowienie prokuratury, uznał, że oskarżeni mieli prawny obowiązek zapobiegnięcia skutkowi w postaci obsunięcia się uwodnionych mas gruntu wraz z elementami jezdni i chodnika, poprzez nadzór nad stanem technicznym sieci wodociągowej i kanalizacyjnej. Sąd kielecki dodał, że obsunięcie się ziemi mogło być następstwem zdarzeń zależnych bądź niezależnych od czynnika ludzkiego. W celu kompleksowej analizy należało więc w toku ewentualnego procesu ustalić, jaka była bezpośrednia przyczyna obsunięcia się uwodnionych mas ziemi, a następnie ustalić, czy ta przyczyna była zależna od zachowania określonych osób?
Te sformułowania z uzasadnienia sądowego werdyktu skłoniły dziesięciu mieszkańców miasta, poszkodowanych w katastrofie z dnia 19 grudnia 2012 r., do skierowania do sądu prywatnego aktu oskarżenia przeciwko kierownikom wodociągów. Przed sądem oskarżyciele zażądali ukarania winnych i wypłaty odszkodowań za zniszczone podczas katastrofy garaże i znajdujące się w nich mienie.
W imieniu poszkodowanych prywatny akr oskarżenia do Sądu Rejonowego w Ostrowcu Świętokrzyskim skierowała Neyder&Gronek Adwokacka Spółka Partnerska w Poznaniu.
Nieprawomocne uniewinnienie
Sądowe postępowanie dowodowe trwało dość długo, gdyż sąd – na zgodne wnioski stron – dopuścił cztery lub pięć opinii biegłych. Zdaniem sądu, tą najważniejszą opinią była opinia Józefa Grzywny. Biegły stwierdził, że uszkodzenie wodociągu o średnicy 100 mm lub kanalizacji sanitarnej, to dwie prawdopodobne przyczyny katastrofy, jaka miała miejsce na ul. Polnej. Mogły nawet wystąpić obie te przyczyny naraz, a więc nieszczelność wodociągu oraz kanalizacji. Pytaniem otwartym pozostawało, czy ten wypływ wody mógł być przez osoby z kierownictwa wodociągów dostrzeżony?
Postępowanie dowodowe wykazało, że żaden z wodociągów nie był w 100 proc. szczelny. Średnie ubytki wody w sieci oscylowały wokół 10 proc. Jednak nawet wtedy, gdy takie ubytki wody w sieci występowały, to nie sposób było ustalić, w którym miejscu miały one miejsce. Nie ma takich systemów pomiarowych, które by to wskazywały, a firmy wodociągowe nie mają prawnego obowiązku, by takie ustalenia obligatoryjnie czynić. Można to stwierdzić wyłącznie w oparciu o obserwację naoczną, występującą awaryjność czy też nagłe spadki ciśnienia wody w sieci. A to było robione, tyle że na odcinku obejmującym ul. Polną negatywnych sygnałów nie stwierdzono. A zatem w tej kwestii nie można przypisać osobom z wodociągów zaniedbań, które by skutkowały odpowiedzialnością karną.
Sędzia wskazał na błędy konstrukcyjne przy budowie skarpy, w tym na tunel pod jezdnią, gdzie przedostawać się mógł uwodniony grunt i co mogło osłabić podłoże pod rurociągami. Jednak za to nie odpowiadali oskarżeni. Pytania można by też stawiać pod adresem tych, którzy drogę budowali oraz właściciela samej drogi. W dniu 26 września 2018 r. Sąd Rejonowy w Ostrowcu Świętokrzyskim uniewinnił czworo oskarżonych od zarzutu nieumyślnego sprowadzenia katastrofy budowlanej poprzez niedopełnienie obowiązków służbowych. Zdaniem sądu, w tej kwestii nie można przypisać osobom z wodociągów zaniedbań, które by skutkowały odpowiedzialnością karną.
Prawomocne uniewinnienie
W dniu 9 maja 2019 r. Sąd Okręgowy w Kielcach zapoznał się z apelacją od wyroku sądu I instancji. Właściciele garaży zarzucili w niej temu postanowieniu m.in. naruszenie zasad postępowania karnego oraz błąd w ustaleniach faktycznych mający wpływ na rozstrzygnięcie. Oskarżyciele zażądali uchylenia wyroku i przekazania sprawy do ponownego rozpoznania.
Obrońcy czwórki oskarżonych wnieśli o oddalenie apelacji jako całkowicie bezzasadnej. W swym wystąpieniu adwokat Jerzy Siwonia podkreślił, że nie było tylko jednej przyczyny tej katastrofy. Ktoś zasypał stary przepust wodny, gdy budowano drogę. Ktoś inny zezwolił na budowę garaży u stóp skarpy. Sama zaś katastrofa była zdarzeniem nieprzewidywalnym, mającym związek z warunkami pogodowymi. Nie można więc winy za to przypisać kierownictwu wodociągów.
Z kolei adwokat Olgierd Miedzybłocki powiedział, że oskarżyciele pozwali w tej sprawie osoby niewinne. Kierownicy wodociągów nie sprowadzili katastrofy, która była zdarzeniem losowym. Swój błąd oskarżyciele zrozumieli dopiero po przegranym procesie, kiedy to wytoczyli powództwo cywilne, a nie karne, już nie przeciwko konkretnym osobom, lecz przeciwko firmie.
W dniu 8 lipca 2019 roku, po zgromadzeniu pełnego materiału dowodowego i ustaleniu stanu prawnego oraz faktycznego, zapadł wyrok w II instancji. Jak poinformował sędzia Tomasz Durlej – rzecznik prasowy ds. cywilnych, gospodarczych, pracy i ubezpieczeń społecznych, rodzinnych, Sąd Okręgowy w Kielcach utrzymał w mocy wyrok sądu ostrowieckiego. Oskarżonym nie można bowiem przypisać winy w sprawie katastrofy z grudnia 2012 r. Wyrok jest prawomocny.
Proces cywilny
Tak oto sprawa katastrofy na ul. Polnej zakończyła swój żywot karny. Kierownicy wodociągów zostali prawomocnie uniewinnieni od postawionego im zarzutu. Jednak to nie koniec bojów sądowych. Jak poinformował Jerzy Zajączkowski, w ostrowieckim sądzie rozpoczęła się sprawa cywilna, tym razem nie o ukaranie winnych, ale o odszkodowanie.

Print Friendly, PDF & Email

13 thoughts on “Katastrofa na ulicy Polnej. Kierownicy wodociągów niewinni

  • 21 sierpnia 2019 at 11:25
    Permalink

    Pieprzenie i niekompetencja. Oskarza sie budowniczych drogi tak jak by to malo byc ich obowiazkem zabezpiieczanie rurocagow. Budowniczowie rurociagow zostali oskarzeni, a tutaj caly czas odbija sie pileczke w strone budowniczych drogi. Czy ten Sad jest naprawde wladny pelnic swoja funkcje? ..ze zrozumieniem problemu? Czy tutaj za wszelka cene chodzi o uchronienie winnych? Ich brak wiedzy, kompetencji, checi, lub ignorancje? A juz napewno brak przewidywania. lub nie posiadanie takiej zdolnosci w ogole. Budowniczowie rurociagu doskonale wiedzieli ze zwirkiem sa jedynie podsypane najblizsze okolice rur i w przypadlu dlugotrwalych wyciekow to nie jest zabezpoeczeniem skarpy przed jej zniszczeniem. Naprawde tu nie potrzeba geniuszy. Wystarczylo zastosowac tzw overflow, czyli kilka rurek odprowadzajacych wode z pod rur do krawedzi skarpy w newralgicznych miejscach. Informowalo by to o wyciekach i zabezpieczalo skarpe przed zniszczeniem z powodu nadmiernego nasiakania. to nic nowego, to takie same rurki jak te ktore odprowadzaja nadmiar wody z napelnianej wanny, czy innych zbiornikow, np bojlerow. Zasada ta sama. Jezeli Sad nie mial dosc bieglych zeby to stwierdzic, tak prostej zaleznosci, to ja mam powazne watpliwosci czy ten Sad jest wladny pelnic swoja funkcje. i nawt nie chce zgadywac jakie decyzje wydaje w innych sprawach. Paranoja jest aby budowniczowie drogi mieli zabezpieczac wodociagom rury i ich instalacje. Chyba raczej to wodociagi powinny budowac swoje instalacje i modernizowac je tak aby nie stanowic zagrozenia dla otoczenie. budowniczowie drogi nawet nie maja miec obowiazku posiadania takiej wiedzy. Swoja wiedze wykorzystali doskonale, droga przez lata spelniala swoja role bez nawet najdrobneijszych pekniec, az do niechlubnego wycieku z rur.

    Reply
  • 21 sierpnia 2019 at 11:52
    Permalink

    Wodaciagom sie wydaje, ze teraz z roadosci moga biegac w podskokach w kolko po podworku, udajac konika i jezdzca w jednym, jednoczesnie klepiac sie po dupce. To nie koniec. Zobaczycie ze prawda nas wyzwoli, a wszelkie sciemy zostana wyjasnione. I winni pociagnieci do odpowiedzialnosci. Dotyczy to rowniez wszystkich sciemniaczy po drodze. Przyznam ze fajnie sa zorganizowane zaleznosci miedzy instytucjami w tym miescie, a nawet okolicach, ale nadchodzi nieuchronnie ich kers. Nie bedzie juz tak ze koles kolesiowi polecil od kolesia wykonanie zadania bo ten tamten koles to nasz. Juz spoleczenstwo do tego dojrzewa i szykuje nowa porcje taczek.

    Reply
  • 21 sierpnia 2019 at 13:07
    Permalink

    To trzeba to było wykazać, drogi Panie pokrzywdzony. W końcu byleś stroną postępowania, trzeba było zgłosić dowody i to wykazać, a nie pisać bzdety w komentarzach.

    Reply
  • 21 sierpnia 2019 at 13:10
    Permalink

    a umiejetnosc czytania ze zrozumieniem jest sztuką. Sąd, jak jest w tekście powiedział tylko tyle: “Oskarżonym nie można bowiem przypisać winy w sprawie katastrofy z grudnia 2012 r. Wyrok jest prawomocny”. Reszta to wypowiedzi adwokatów broniacych oskarżonych.

    Reply
  • 21 sierpnia 2019 at 15:07
    Permalink

    Cytat- ,,Przypominam, że śledztwo prowadzone było z art. 163 par. 2 Kodeksu karnego. Umarzając je, Prokuratura Rejonowa w Ostrowcu Świętokrzyskim oparła się na opinii geologicznej i budowlanej,” – A ja przypominam ze ekspertyza geologiczna nie wyjasnila absolutnie nic niewlasciwego, nie tylko w samej skarpieale rowniez w jej otoczeniu. Gdybano sobie tak po porostu. A na przestrzeni lat widac wyraznie jakimi kompetencjami cechowai sie eksperci, lub jak kto woli priorytetami. Nastepny cytat- ,,według których osuwisko ziemne było następstwem szeregu działań administracyjno –budowlanych.” moje wyjasnienie – czytaj szeregu zaniedban i niekompetencji przez caly okres istnienia i obowiazku nadzorowania instalacji rurociagowych w tym miejscu. Cytat-,,Zdaniem prokuratury, w okresie 23 sierpnia – 4 października 1978 r. zapadła decyzja, że u stóp naturalnie ukształtowanego wału ziemnego, na szczycie którego zbudowana została droga, powstaną garaże. Moja odpowiedz- I co z tego? miasto ma stanac w miejscu bo wodociagi nie potrafia zabezpieczyc rur? Kolejny cytat-,,Nikt nie miał pojęcia, że skarpa nie została należycie wzmocniona.” Kolejne moje wyjasnienie- Oprocz wodociagow. Chyba ze: To ewidentnie wyjasnia ze wodociagi nawet nie wiedza co czynia. Nie bylo zadnych wnioskow do budowniczyh garazy ze wodociagi niedostatecznie zabezpieczyly swoja siec, wiec trudno wymagac od budowniczych garazy aby zatrudnili przed budowa wrozke. Wciaz mamy wine po stronie wodociagow. Kolejny cytat i ten chyba jest najlepszy-,,Nie było też żadnych sygnałów ze strony osób będących użytkownikami garaży lub też osób postronnych, że może tam pojawić się osunięcie gruntu.” Wyjasnienie moje- Wymaganie nadprzyrodzonych zdolnosci od urzytkownikow garazy, a zwlaszcza osob postronnych nie przystoi Sadowi. Kolejny cytat teraz bedzie troche blyskotliwosci prokuratora.- ,,Gdyby w 1978 r. – stwierdzono w materiale prokuratorskim – zrobiono w sposób właściwy mury oporowe, to nawet nagromadzenie wód gruntowych, bądź wód pochodzących z nieszczelnych rurociągów, do takiego obsunięcia ziemi jak w grudniu 2012 r. z pewnością by nie doprowadziło.” Moja odpowiedz prokuratorowi. Sad nie jest od gdybania. A mury oporowe zostaly zrobione jak najbardziej wlasciwie, droga doskonale penila swoja funkcje nawet wtedy kiedy byl jescze dopuszczony po niej ruch pojazdow ciezarowych. Potem ten ruch ograniczono z powodu szkoly. Ro rurociag nie zostal wlasciwie zabezpieczony. I wciaz mamy wine po stronie wodociagow. Kolejny cytat- ,,Sprawa ta była dwukrotnie umarzana przez prokuraturę. W dniu 20 stycznia 2015 r., sąd kielecki, rozpatrujący zażalenie na postanowienie prokuratury, uznał, że oskarżeni mieli prawny obowiązek zapobiegnięcia skutkowi w postaci obsunięcia się uwodnionych mas gruntu wraz z elementami jezdni i chodnika, poprzez nadzór nad stanem technicznym sieci wodociągowej i kanalizacyjnej. Sąd kielecki dodał, że obsunięcie się ziemi mogło być następstwem zdarzeń zależnych bądź niezależnych od czynnika ludzkiego. Moja odpowiedz- Zjesc sliwke i miec sliwke. jak to zrobic? Wprawdzie Sad uzal wine wodociagow uznajac ze zabezpieczenie sieci nalezalo do ich obowiazkow, ale nie wiedziec czemu, nie uznal ze te obowiazki powinni wykonywac. Jenak wykazal sie Sad jakas spostrzegawczoscia, bo wprawdzie zaniedbanie inastalazji byla zalezna od czlowieka, to jednak juz nasiakanie sobie gruntu i pozniejsze osuwislo nie bylo zalezne od czlowieka, bo nasiakalo sobie samo i samo sie obsunelo Jezeli by pominac fakt ze czlowiek wciaz w te instalacje pompowal wode. Kolejny cytat-,, W celu kompleksowej analizy należało więc w toku ewentualnego procesu ustalić, jaka była bezpośrednia przyczyna obsunięcia się uwodnionych mas ziemi, a następnie ustalić, czy ta przyczyna była zależna od zachowania określonych osób? Moja odpowiedz- tutaj Sad troche zaprzecza troche sam sobie, bo skoro juz stwierdzil ze uwodnienie nastapilo, to chyba nie powinni sie zastanawiac nad tym co jest oczywistocia po uwodnieniu skarpy, wiadomo ze sie obsunie, bez niczyjej pomocy, a raczej dlaczego dopuszczono do uwodnienia az w takim stopniu. Znowu Sad wchodzi w sfere gdybania. Bo badania nie wykazaly zadnych obcych wod w tym rejonie, po za wodami pochodzacymi z rur. A nad rurami piecze mial sprawowac czlowiek. O co wiec chodzi? ….gdybamy sobie zeby sobie pogdybac? Ja wiem ze symbol prawa ma zawiazane oczy, ale chyba wlasnie po to aby lepiej mogl pracowac rozumem. Wciaz mamy wine po stronie wodociagow. Kolejny cytat-,,Postępowanie dowodowe wykazało, że żaden z wodociągów nie był w 100 proc. szczelny. Średnie ubytki wody w sieci oscylowały wokół 10 proc. Jednak nawet wtedy, gdy takie ubytki wody w sieci występowały, to nie sposób było ustalić, w którym miejscu miały one miejsce. Nie ma takich systemów pomiarowych, które by to wskazywały, a firmy wodociągowe nie mają prawnego obowiązku, by takie ustalenia obligatoryjnie czynić. Moja odpowiedz- To oznacza ze miejsca potencjalnie zagrozone taka niewiedza powinny byc szczegolnie monitorowane, lub szczegolnie zabezpieczone, np instalacja odwadniajaca z pod rur do krawedzi skarpy i juz w prosty sposob taki monitorek by byl. Wciaz natrafiamy na tlumaczenie glupiego ze on nic nie musi. Jesli masz obowiazek to dbaj i wlsciwie przygotuj sie na ewentualny wyciek, bo tak mowi prawo. Jesli tego nie potrafisz to badz przygotowany ze bedziesz musial beknac za swoja niekompetencje i ignorowanie problemu. Po to cie postawiono na tym stanowisku abys wiedzial mial leb i … i kombinowal, aby do takich sytuacji nie dochodzilo. Czekanie az skarpa zawali sie komus na glowe jest porazajaca niekompetencja i tlumaczenie ze ja niewinny bo nikt mi nie kazal swiadzcy o tym ze tu nalezalo by jeszcze sadzic dodatkowo tego ktory mmial kazac. Nie zmienia to faktu ze wina wciaz lezy po stronie wodociagow tylko tu Sad gdyba na ktorym szczeblu lezy wina. Ale bezzasadnie. Przypominam ze w tym miescie nie ma juz wyzszego szczebla, wiec powinno to byc dla Sadu oczywistoscia. Kolejny cytat-,, Sędzia wskazał na błędy konstrukcyjne przy budowie skarpy, w tym na tunel pod jezdnią, gdzie przedostawać się mógł uwodniony grunt i co mogło osłabić podłoże pod rurociągami. Jednak za to nie odpowiadali oskarżeni. Pytania można by też stawiać pod adresem tych, którzy drogę budowali oraz właściciela samej drogi”. Moja odpowiedz- Ponownie wchodzimy w sfre gdybania, a nawet szukania winnych tam gdzie ich nie ma. Informuje Sedziego ze stary przepust byl pusty bez wody i bez ziemi, nie ma tu o czym gdybac, czy mogla sie tam przedostawac ziemia? czy nie. Nieprzedostawala sie. Koniec gdybania. Jak Sedzia mogl stwierdzic bledy konstrukcyjne przy budowie skarpy? Skoro sam w ich wyliczaniu sobie zaprzecza. Pewnie czegos nie doczytal, to sie moze zdarzac. Ale oprocz tego, tu wyraznie widac ze za wszelka cene szuka sie innych winnych i tu juz to Sadowi nie przystoi, bo nawet nie jest w stanie znalezc jakchchs argumentow po za gdybaniem. I to nawet nie jest rola Sadu. Prokurator obronca, Sedzia prokuratorem ,cos tu sie chyba komus pomieszalo. Dlaczego wiec ciagle odbija sie pileczke w strone budowniczych drogi skoro oni swoje zadanie wykonali doskonale? To woda z rur wodociagow znisczyla skarpe. (To tak jak by oskarzac budowniczych Warszawy ze nie zbudowali mocniejszych budynkow i Hitlerowcy zburzyli Warszawe. Naprawde?) Kolejny cytat- ,,Z kolei adwokat Olgierd Miedzybłocki powiedział, że oskarżyciele pozwali w tej sprawie osoby niewinne. Kierownicy wodociągów nie sprowadzili katastrofy, która była zdarzeniem losowym. Swój błąd oskarżyciele zrozumieli dopiero po przegranym procesie, kiedy to wytoczyli powództwo cywilne, a nie karne, już nie przeciwko konkretnym osobom, lecz przeciwko firmie”. Moja odpoiedz- Nie ma pan racji Mecenasie, poszkodowani wniesli sprawe cywilna z bezsilnosci na to co widza. To tak jak by uniewinnic od odpowiedzialnosci za wypadek spiacego za kierownca, ze on nie prowadzil, samochod jechal sam, on przecierz spal. Kolejny cytat-,,W dniu 8 lipca 2019 roku, po zgromadzeniu pełnego materiału dowodowego i ustaleniu stanu prawnego oraz faktycznego, zapadł wyrok w II instancji. Jak poinformował sędzia Tomasz Durlej – rzecznik prasowy ds. cywilnych, gospodarczych, pracy i ubezpieczeń społecznych, rodzinnych, Sąd Okręgowy w Kielcach utrzymał w mocy wyrok sądu ostrowieckiego. Oskarżonym nie można bowiem przypisać winy w sprawie katastrofy z grudnia 2012 r. Wyrok jest prawomocny. Moja odpowiedz- tak oto dowiadujemy sie ze skoro nie udalo sie zwalic winy na budowniczych drogi kotych musimy uniewinnic i slusznie bo przeciez faktycznie sa nie winni, droga zostala zmyta tylko tam gdzie pekly rury. Niestety nie udalo sie wodociagom ich obwinic. Sad wodociagi w zwiazku z tym uniewinnil, bo przecierz powiezieli ze oni nawet sobie nie wyobrazali ze tak sie moze stac. ,,,,,,, wiecie co? nie chce mi sie tego juz komentowac skomentujce sobe to sami….

    Reply
  • 21 sierpnia 2019 at 21:55
    Permalink

    Ktoś tu zapomniał o rurach MEC, w których ciśnienie jest 3-krotnie wyższe niż w wodociągowych. A tak na marginesie to budowniczowie modernizujący Polną zasypali przepust pod ulicą, odprowadzający wody deszczowe ze szkoły i terenu wokół, a MEC okopał swoje garaże płytami i skierował wody opadowe na nasyp nad garażami. Także instalacji deszczowej w tym rejonie nie było, została zrobiona po wystąpieniu osuwiska.Trzeba choć trochę poznać temat i dopiero się wypowiadać.

    Reply
  • 22 sierpnia 2019 at 05:16
    Permalink

    Przepust byl zasypany? a to jednak ja czegos nie doczytalem. Przepraszam pana Sedziego. Ujmowanie jego profesjonalizmu nie bylo moim zamiarem, to ja sie w tym przypadku okazalem niedoczytywaczem. Bardzo przepraszam. I dziekuje za zwrocenie uwagi na ten fakt. Tylko jesli budowniczowie zasypali przepust, ?, to jak tam jeszcze miala sie przedostawac ziemia? rure pelna ziemi trudno jeszcze bardziej napelnic.Wszystko jedno, to sa szczegoly, ktore trzeba bylo rozwazyc, ale jak juz dzisiaj wiemy, nie mialy wplywu na meritum sprawy, zwlaszcza gdy przepust byl jednak zasypany. Rury MECu byly o jakies 40 lat mlodsze, nie gole a smolowane i izolowane, zawieraly goraca wode, ktora parowala by stosunkowo bardzo szybko, przez co byla by widoczna, gdyby wyciek trwal dluzszy czas. Byla zima i minus kilkanascie stopni. nie dalo by sie niezauwazyc parujacej gory. Ludzie w kaloryferach w ten feralny wieczor okolo 23 slyszeli dziwne dzwieki, biegajace jakby myszki i to nawet niepalacy, teraz wiemy ze odchodzaca z nich wode, . Ostatnia osoba, ktora pzebywala na terenie garzy przed polnoca widziala parujaca gore. To byla kobieta, myslala ze to byla mgla, bylo zimni i najkrotsza droga udala sie do domu, nie zastanawiajac sie zbytnio nad tym zjawiskiem. I to jest jej wielkim szczsciem od losu ze nie znajdowala sie tam dluzej lub nieco pozniej. Wtedy juz rury MECu byly pekniete, lub przerwane. Jest duze prawdopodobienstwo ze to rury Mecu zostaly przerwane jako pierwsze. Ale nastapilo to po dlugotrwalym podmywaniu przez pekniecia z rur wodociagowych. Gestosc gruntu od krawedzi skarpy w kierunku szkoly sie zwieksza. Gdyby pekly rury MECu jako pierwsze, a rury wodociagowe gdyby byly w porzadku, nawet by tego nie odczuly i prawdopodobnie osuwiska by nie bylo bo woda z rur MECu z racji cisnienia, nieduzej odleglosci do krawedzi skarpy przebila by sie szybko jako wodotrysk nie czyniac powazniejszych szkod.. Rury wodociagowe byly glebiej byly starsze i wizualnie wycieku nie mozna by zobaczyc w postaci pary. Ale mozna bylo zauwazyc wczesniej zapadajaca sie nieo jezdnie, pekniecia na niej i chyba w jednym miejscu zapadanie sie, ale wodociagi twierdza ze to z powodu remontowanego zaworuu, czy cos takiego. Wszystko jedno. Tego w naszych rozwazaniach nie bedziemy mogli tu ustalic. To co mozemy tu stwierdzic to rozmiar osuwiska, ktory wskazuje ze woda wodociagow podmywala rury MECu i nasaczala skarpe. Glebokosc pionowa wyrwy swiadczy o dlugotrwalym wycieku poniewaz nasiakla do poziomu murka oporowego. Moze glebiej tylko murek nie puscil i zatrzymal za soba ziemie, wszystko jedno jak mokra – zatrzymal. Pozostala czesc skarpy powyzej murka zjechala jak na sankach, w dodatku ze skocznia, uderzajac w garaze z impetem. Dlatego sa takie duze szkody, Powieszchnia ziemi byla zamarznieta, wiec twarda jak kamien, to byl gigantyczny mlot. A potem woda z rur pod duzym cisnieniem dokonywala stopniowego popychania dalej zniszczonej konstrukcji, gruzu, ziemi i zaleawnia calosci tego co juz wszyscy widzielismy. Nawet po zakreceniu zaworow splywala jako cofka z blokow i wylewala sie jeszcze dlugo. Istotnie to byly polaczone sily natury obu wodociagow. Ale proces ten zapoczatkowaly rury wodociagowe. Potem to juz domino. Dlaczego twierdze ze nalezalo ukarac prezesow woociagow.? Ja nie bylem zwolennikiem karania kogokolwiek, ale przekonano mie, ze ktos jednak odpowiedzialnosc za to powinien wziac. Odpowiedzialnosci nie wzial nikt, a wrecz wil sie jak piskorz w swoich klamstwach, aby sie z tego wylgac. Taki obrazek latwo mnie przekonal, ze szmata bez honoru i odpowiedzialnosci cywilnej nie powinna zajmowac miejsca na wyzszych stanowiskach, badz co niebadz odpowiedzialnych, bo naprawde nie wiele brakowalo, aby sie komus mogla stac wielka krzywda. Co do instalacji deszczowej to nigdy woda tam nie stala nawet piec minut, spywala sobie wzdluz Polnej do Mickiewicza na okolo lub na skroty obok bloku 21 i do Mlynowki, stala zawsze kolo Rawki w dolku przed Mlynowka jesli jej bylo za duzo, to razej naszych rozwazan nie dotyczy. na samiuskim poczatku podczas budowy garazy i tuz przed woda splywala po skarpie ryjac dwudziestocentymetrowe korytaze, ale szybciutko to poprawiono po wybudowaniu garazy bo woda czasem stala w garazach. Podniesiono wyzej chodnik zbudowamo mur oporowy dopieszcono krawedz skarpy ktora nie z powodu wykonawcow miala nieco za niska krawedz, a z powodu dzieciakow ktore z kilku osiedli przychodzily uprawiac tu wspinaczke na sznurkach typu do bielizny zawinietym na kolku pelniacym role sledzia. Ziemia obsuwala sie nieco przy takich harcach, ale po paru deszczach i warkoczach wyrytych przez wode to poprawiono i poprawiano kilka razy, bo nie latwo bylo z tamtad przegonic dzieciaki, az w koncu zmienila sie moda na ganianie sie po tregrach proce luki i skobluwy i gorka juz od tamtej pory miala spokoj. poprawiono ja i byla zicher az do osuwiska. W miedzyczasie posadzono drzewka dla wzmocnienia skarpy. Na poczatku rosly w miekim to z tad pochodzi w raporcie badaczy termin pijane drzewa, ale kiedy zaczela rosnac trawka wszystko stwardnialo dzrewka wytrzezwialy i juz dalej rosly prosto i nigdy wiecej nie sprawialo to miejsce problemow. az do wycieku ktory zapoczatkowal proces zniszczenia . Wodociagi zaopatrzyly cale miasto w wodomierze, prawie wszyscy je maja. a nie potrafili zaopatrzyc sami siebie. Ich wlasne cwaniactwo przeroslo ich najsmielsze oczekiwania. i powinni za to dostac rykoszetem. A dostali poszkodowani. Ludzie to nie jest w porzadku. To nie poszkodowani maja dzwigac ciezar tej skarpy. Tego braku zaledwie dwoch wodomierzy przed i za, jesi juz nie chcialo im sie kopac odwodnienia z pod rur. . Tego scienmiactwa przez tyle lat. W tym miejscu spotykali sie ludzie zeby sobie pogawedzic, starsi o starych karabinach, mlodsi o swoich sprawch, umawiali sie tam na rybki, grzybki, czy partyjke brydza. To miejsce tentnilo zyciem i w dzien i w nocy. To wielkie szczescie ze byl duzy mroz i zblizaly sie swieta i nikogo akurat tam nie bylo w momencie tego zdarzenia. choc ostatnia osoba byla tam chwile przed. Po tym zdarzeniu widzialem jak bardzo odebralo to ludziom radosc z zycia. Tylko dla tego ze paru kolesiom zalezalo na tym zeby nikt nie mogl sprwadzic ile wody pomuja. I nawet za to nie musza beknac. Nawet nie musza przeprosic. Choc z ktorej strony by nie spojrzec i w ktora stone by to nie probowano odwrocic to i tak wychodzi ze sa winni. Szkoda mi tych ktorzy czekaja i tych ktorzy niedoczekali.

    Reply
  • 22 sierpnia 2019 at 12:34
    Permalink

    “Taki obrazek latwo mnie przekonal, ze szmata bez honoru i odpowiedzialnosci cywilnej nie powinna zajmowac miejsca na wyzszych stanowiskach, badz co niebadz odpowiedzialnych, bo naprawde nie wiele brakowalo, aby sie komus mogla stac wielka krzywda”. Całkowicie się zgadzam. Zarówno Starostwo jak i UM nie popisali się. Nawet remont skarpy został przeprowadzony przez firmę spokrewnioną z Jaśnie panującym ówcześnie p. Starostą. Przed wyborami przemowy pełne obietnic a po …? Drzewka ze skarpy zostały wycięte, a chłonność skarpy była ograniczone. Instalacja deszczowa z górnej części kończyła w zasypanym przepuście, zresztą przepust został zasypany przez samych budowlańców (stąd ziemia w przepuście). MEC z dachów swoich garaży też odprowadzał deszczówkę do skarpy (nielegalna instalacja). Jak już pisałem chłonność skarpy składającej się z różnych warstw była ograniczona i w pewnym momencie nastąpiło przesunięcie się tych warstw i powstanie osuwiska. Jeżeli chodzi o rury MEC (stalowe) były z mniej więcej tego samego okresu co wodociągowe (żeliwo), z tym że żywotność rur żeliwnych jest około 2-krotnie większa niż stalowych. Jeszcze jedno, jak woda z wodociągu mogłaby podmywać rury MEC, jeżeli rury wodociągowe były poniżej MECowskich, poza tym rury MEC były w betonowych kanałach, woda raczej nie płynie w górę. Moim zdaniem uszkodzenie rur (wodociągowych i MEC) spowodowane było spadającym do osuwiska asfaltem z ulicy Polnej, a osuwisko powstało wskutek przekroczenia maksymalnej chłonności skarpy i przesunięciu się warstw tworzących skarpę, a winę za to ponoszą zarówno Starostwo jak i Gmina.

    Reply
  • 22 sierpnia 2019 at 23:36
    Permalink

    Jesli dobrze rozumie slowo podmywac, to rury wodociagowe mogly podmywac rury MECu bedac ponizej. Oczywiscie nie tryskaly na nie woda bezposrednio, rozmiekczaly pod nimi grunt. Jak sam zauwazyles woda raczej nie plynie pod gore, bedac pod cisnieniem to tylko tam gdzie siega cisnienie. Oczywiscie ze splywala w dol, a raczej przesiakala. Kumulowala sie w pierwszym mniej przesiakalnym miejscu ponizej i rozchodzila na boki. Przygotowujac slizgawke do zjazdu. Poniewaz byla dosarczana w sposob ciagly. Wylewajaca sie woda w otoczeniu rur najpierw wodociagowych, a pozniej pod koniec, a wlasciwie na chwile przd osunieciem tez MECu robila coraz wieksze blotko, ktore po dlugotrwalym nasaczaniu robi sie miekkie jak maslo na sloncu, poprostu blotko. Stopniowo zapadaly sie w to powyzsz suche warstwy napierajac na rure, ktora stacila podparcie, az w koncu obnizyly sie korytka rur MECu i w koncu same rury. az pekly. Stalowe rury nie tak latwo przelamac maja dudzo wyzsza wytrzymalosc na zgniatanie i wyginanie niz rury zeliwne. Po przez to, ze sa elastyczne i sie wyginaja bez ryzyka ze pekna. Tam w koncu nastapilo szarpiecie, ja to tylko powolutku napisalem. Ale najpierw byla przepychanka, bo zanim spadlo bylo widac parujaca skarpe, a ksztalt skarpy nie wbudzil podejzen tej pani. samo osuwisko wygladalo tak; Najpierw zjezdzal dol, a gora go gonila. Zeliwo zaczyna sie wyginac znacznie pozniej, ale jesli sie wygnie za bardzo to peknie. Zeliwne rury jesli sa spekane mozna po kawalku odlamywac golymi rekami, bo nie sa elastyczne, sa twarde ale kruche. jak skorupka jajka, lub szyba, do pewnej wytrzymalosci jest twarde, a potem … wiadomo, rozpada sie na wiele kawakow. Zeliwo nie az na tak wiele kawalkow, ale zasada jest podobna. Sucha ziemia, ta powyzej, obnizajac sie w blotko ponizej rur wyginala te rury do takiego stopnia az z nieszczelnosci zrobilo sie pekniecie i przerwanie z przesunieciem. bo z powodu zbyt miekkiego podloza stracily podparcie. Nie trawlo to piec minut, czy godzine, nawet nie tydzien. Zeby nasaczyc taka mase ziemi na odpowiednio dlugim odconku potrzeba duzo czasu, lub dudzo wody. Wodociagi twierdza ze nie zanotowaly alarowego spadku cicnienia na tym odcinku, aby rura pozwolila sie wygiac moglo to trwac nawet kilka miesiecy. A w miekkim gruncie latwo przesiakalnym, a z takim tutaj mamy do czynienia, nawet duzo dluzej, bo dopoki mogla sobie splywac, a raczej przesiakac, to odcinek rozmiekczonego gruntu pod rurami byl zbyt krotki aby miec sile je przelamac. Prawdopodobnie miekkosc tego najbardziej uwodnionego gruntu rozchodzila sie na boki za murem oporowym, bo tam ziemia byla bardziej zbita, scisnieta, przez co mniej przesiakalna. Ale nie duzo mniej. Ale tez wystarczajaco jesli byla dostarczana w sposob ciagly. Pekniecie zapewne bylo w dolnej czesci. W naturalny sposob pod ciezarem ziemi rury mogly sie wyginac w dol. Gdyby prokurator nie pozwolil sobie ukrasc rur wiedzielibysmy co sie stalo i jak to dlugo trwalo, w ktora strone sie wyginalo i dlaczego peklo. Gdyby bylo przesuniecie, zapewne rura peknieta by byla z boku. Kradziez rur uniemozliwila mozliwosc szybkiej oceny tego co spowodowalo przerwanie rur. Zapewne nie bylo pekniecia z boku, bo wtedy prawdopodobnie rury by nie zginelly, bo to swiadczylo by o stopniowym osuwaniu sie skarpy. Po za tym tam bylo duzo wiecej duzo bardziej wartosciowych zeczy ktore mozna bylo krasc. Nieprawdaz? Chyba ze to byl jakis czubek, silny czubek, bo takie rury troche waza. Niewiele tuz z boku rur wodociagowyckonczy sie osuwisko, tam nie bylo duzych sil polecialo bo inne leci, i tu jest Twoj dowod ze woda nie plynie pod gore. Gdyby nastapilo przesuniecie zdrowa rura w suchej ziemi i w dodatku zeliwna by nie pekla, a raczej zatrzymala by to co za nia i pod nia. Osuwisko by zjechalo nad nia. Jesli chcesz potwierdzenia tego co tutaj przytaczam, to znajdz i zacytuj mi chociaz jedno zdanie w ktorym prokurator wypowiedizial sie przeciwko wodociagom, chocby w domyslach lub podejzeniach. Nie znajdziesz takiego, a skoro takiego nie znajdziesz, to badz pewny ze prokurator nie pozwolil by ukrasc rur gdyby swiadczyly dobrze o wodociagach. Po za tym w miejscu pekniecia rura byla by bardziej skorodowana niz w tym kiedy juz zostala rozerwana. tam bylo mnustwo informacji. chyba niekorzystnych dla wodociagow, ale teraz to juz nam tylko zgadywac. Dlatego nalezalo sie skupic na innych symptomach swiadzczacych o tym jak to sie stalo i co do tego doprowadzilo. Napewno nie bylo takiegi zjawiska jak spadajacy asfat. Asfat popekal i osunal sie grzcznie z cala reszta ziemi. Zostal tu gdzie zostal bo z pod niego zostala wyplukana pozniej ziemia, no tez nie pozniej to byl proces ciagly. Asfalt opadal na powierzchi ziemi z pod niego wyplukiwanej lub ustepujacej. To co widzimy na zdjeciu nie nastapilo w jednym ruchu. hator hator znikaj ziemio, a asfal oj, oj i spadl. No nie. to wymyslil analityk wodociagow i ludzie to lykneli. Tam byl jescze proces wyplukiwania, bo woda lala sie jeszcze przez pare godzin, nawet po zakrecniu zaworow, jako cofka z budynkow i sieci powyzej. Mogl gdzies zawisnac na gora polmetrowym odcinku, ale jest kruchy i ciezki i z latwoscia lamie sie pod swoim wlasnym ciezarem, zachowuje sie jak dywan tam gdzie traci podparcie zapada sie. I rozrywa na kawalki juz nie jak dywan, a np mokry papier. tutaj widac ze mial miekkie ladowanie. Chlonnosc skarpy jest wrecz doskonala. Jest jak gabka, monsun nie byl by w stanie spowodowac na niej osuwiska. To co niezdazylo by wsiaknac wyrylo by korytka na powieszchni. a to co by wsiaklo wsiakalo by rownomiernie na calej powieszchni skarpy wrecz ja utwardzajac. warunki pogodowe to istna lipa. trzeba sie bylo nad tym zastanowic, ale w najczarniejszym scenariuszu pogodowym nie bylo by mozliwosci rozwalic tej gory. Co innego jesli gora rozwalana jest od srodka. Zrob eksperyment ze zwyklym piaskiem, zrob babke z piasku i polej ja rownomiernie po calosci miekkim stumieniem wody. Wyokraglisz ja, ale nie rozwalisz. A zrob to samo wsadzajac weza do srodka tej babki i odkrec nawet mniej wody niz wczesniej. Zrozumiesz o czym mowie. Babka sie rozpadnie nawet na trzy kawalki. Utwardzanie sie skarpy po deszczu tez mozesz sprawdzic. Bryknij sie nad moze poczekaj na deszcz pobiegaj po wydmach, a zrozumiesz o czym mowie. I dodatkowo, zeby Twoj test odpowiadal podobnym warunkom, zrob to samo w zime przy minus kilkunastu. Co do firmy spokrewnionej z jasnie owczesie panujacym Starosta to ja nie mam zastrzezen, to bardzo profesionalna firma i komprtentna do tego typu prac. Spokrewnienie mi nie przeszkadza, mozna sie przyjzec przez to bardziej cenom za te prace, ale jakosc roboty jest wyzsza niz potrzeba., duzo wyzsza. Tak jak wiele razy sluchajac pana Starosty mialem mu ochote przegryzc gardlo, tak o tej firmie nie powiem ani jednego zlego slowa. Nieznam czlowieka nigdy go nawet nie widzialem, ale to co o nim wiem i slyszalem wycina go kompletnie z moich podejzen. A chyba jestem najbardziej zajadlym psem aby cos na nich znalezc. MEC tez raczej zostawie w spokoju, chalasuja, skarza sie na nich ludzie, ale w tym przypadku choc dolozyli swoja kropelke, a nawet bardzo duza kropelke, do tego osuwiska to winy za to zjawisko nie ponosza. Tak sie sklada ze obserwowalem jak buduja swoj rurociag kiedy go budowali i nie mam zastrzerzen. Co do rurociagu wodociagow wiem ze tamte rury ida raz w gore raz w dol, nie trzymaja poziomu, ani nawet lini. jak pracownikom wypadl kamiem i niechcialo im sie kopac to rura idzie w gore, jak bylo za miekko i nie chcialo sie ja podniesc zeby zrobic podsypke to idzie w dol, a podsypka jest nad rura, lub obok, lub jest podparta jakas cegla. To zupelnie inna jakosc wykonania miedzy jedym, a drugim. Co do przesuniecia sie wastw tworzacych skarpe to popatrz na jakies dobrze pokazujace to zdjecie. Warstwy skarpy sa zbudowane tak: warstwa miekka, warstwa twarda, warstwa miekka, warstwa twarda, i tak az do podstawy skarpy i glebiej tak samo. jak w wafelku. To nie ma sie prawa rozpasc. To jest naprawde bardzo mocna gorka. Sproboj znalezc choc jedno miejsce w ktorym warstwy nie sa idealnie poziomo, … nie znajdziesz. Jestes pod wplywem sciemy, ktora nas karmiono przez te wszystkie lata. Po za tym pomysl troche, z kad pod jezdnia miala by sie znalezc woda? jesli nie z rur. Wszedzie dookola byl asfalt odrobina trawnika, ale nie bylo takiej chmurki ktora mogla by wylac az tak gigantyczna ilosc wody, aby przeciac gore na pol. Akurat na tym jednym trawniczku. Wszystko nachylone i nie ma tam nawet jednego metra gdzie woda by stala chocby piec minut. Po deszczu natychmiast wszystko splywalo. Wierz mi codziennie widzialem to miejsce przez wiele lat. A najlepiej przespaceruj sie tam i rozsadnie nad tym zastanow co widzisz. Starostwo i Gmina ponosi wine za scieme, bo to ten ktoremu mialem chec ,,przegrzc gardlo” to wymyslil. Pomogl koledze kosztem miasta, pieniedzy miasta, zniszczen, zamknietej drogi, upadajacych okolicznych skepow, zamknietej szkoly, choc ze szkola to bylo wykozystanie okazji, i ogromnych wydatkow z kasy miasta np na badania, ktore od poczatku nie mialy nic wykazac, tylko rozwlec sprawe w czasie, bo czas to najlepsza rzecz do tuszowania tego i owego, wielu wkurzonych ludzi, na upokozniu poszkodowanych skonczywszy. Zaczawszy i skanczywszy. To dobry lojalny kumpel, takiej szmacie pomogl. Najlepszy kumpel, ale szkodnik dla Miasta.,kosztem miasta. Dziekuje za podjecie tematu i Pozdrawiam

    Reply
  • 24 sierpnia 2019 at 13:32
    Permalink

    Podstawowym argumentem na wine wodociagow jest fakt ze woda byla dostarczana do skarpy w takiej ilosci, ktora nie nadazyla wsiakac, rury przez to ulegly samodestrukcji, dlatego nastapila kumulacja i poslizg ziemi znajdujacej sie powyzej. Ot wszystko co bylo do wykazania. Reszta to bzdety. Wiadomo ze tonacy brzydko sie chwyta i wodociagi wraz z pomocnikami probowaly wymyslac bzdety, bo zadnych faktow, czyli innej masy wody lub innych przyczyn nie znalezli. Nawet wydajac na to kupe miejskiej forsy, ktora moim zdaniem powinni oddac, bo wydawanie miejskich pieniedzy na tworznie sciemy raczej nie jest w budrzecie miasta. Brali jak z niczyjego aby sie z tego wylgac. Nie udalo im sie stworzyc chocby cienia innej przyczyny. Choc z takim przekonaniem o tym mowili ze niektorzy zaczeli w to wierzyc. Stary numer, powtorz kilka razy klamstwo, a stanie sie prawda. Sad nie stanal na wysokosci zadania. Dlatego twierdze ze zdolnosc rozumowania Sadu byla mocno ograniczona. I nie bylo by bledem, aby przeprowadzono rewizje tej sprawy, Poniewaz ta sprawa nie zawiera zadnej logicznej analizy, zbior zeczy ktore Sad powinien wziac pod uwage, ale analizy zadnej. Ta ktora zostala wykonana przez bieglych nie ma nawet namiastki analizy.To mowy obroncze. Geolodzy wykonali badania, stwierdzili ze skarpa jest wytrzymala, nie ma w niej nic zagrazajacego jej istnieniu i reszta ich wali. Bakneli cos tam na prosbe tych ktorzy im za to zaplacili, ale nie chcieli przekraczac gdybomowstwa, bo oni poznali prawde i nie chcieli sie w ten syf pakowac, Pieniadze wzieli za prace, ale za klamstwa juz prawdopodobnie nie chcieli. Dlatego wyliczyli wzystkie zeczy ktorym nalezalo sie przyjzec nie wskazujac na zadna. Ot stary numer wszystko teoretycnie moglo byc pryczyna, ale przyczyny glownej niech sobie szuka prokurator i Sad, doowidzeenia…i baj baj radzcie sobi sami. To zaczely sie analizy poażal sie boze bieglych. Za dzialania lub brak dzialania czlowieka powinien odpowiadac czlowiek stojacy na czele instytucji. Jako glowa instytucji odpowiada glowa. Sad uznal ze winna jest instytucja,bo miala obowiazek, czyli kto , instytucja czyli nikt. Instytucja miala obowiazek, a czlowiek tego nie dopilnowal, taka jet kolej odpowiedzialnosci prawnej instytujci. Zawsze msi byc pytanie kto zawiodl. A tu wielkie zdziwienie ze oskarzeni postawili przed Sadem zarzad odpowiedzialny za firme. Te furtke w prawie nalezy zmenic, bo ta pokomunistyczny relikt nad ktorym sady wydawala partia ponad prawem i Sadem. Myslenie wygladalo mniej wiecej tak;Firma winna, a my z towarzyszami ustalimy, czy ukarac nacialnika, czy mu odpuscimy majac go bardziej w garsci. Cos Wam to przypomina? W tym przypadku nie partia a raczej Asocjacja, na strzepach dawnej partji, ale jak widac na bardzo wciaz mocnych nogach.

    Reply
  • 25 sierpnia 2019 at 02:28
    Permalink

    Przepraszm za blad w zdaniu ,,A tu wielkie zdziwienie ze oskarzeni postawili przed Sadem zarzad odpowiedzialny za firme.” to by bylo zbyt rozowo gdyby pracownicy wodociagow postawili za to przed Sadem swoj Zarzad. Oczywiscie ze Poszkodowani postawili przed Sadem Zarzad Wodociagow. Przepraszam rowniez za bledy ortograficzne, pisalem na bezdechu i juz pozniej nie chcialo mi sie ich sprawdzac. Przy odrobinie wyrozumialosci, mozna sie doczytac tresci. Jescze raz przepraszam.

    Reply
  • 25 sierpnia 2019 at 15:10
    Permalink

    Cytat-W dniu 8 lipca 2019 roku, po zgromadzeniu pełnego materiału dowodowego i ustaleniu stanu prawnego oraz faktycznego, zapadł wyrok w II instancji. Jak poinformował sędzia Tomasz Durlej – rzecznik prasowy ds. cywilnych, gospodarczych, pracy i ubezpieczeń społecznych, rodzinnych, Sąd Okręgowy w Kielcach utrzymał w mocy wyrok sądu ostrowieckiego. Oskarżonym nie można bowiem przypisać winy w sprawie katastrofy z grudnia 2012 r. Wyrok jest prawomocny. Koniec cytatu. Oczekuje z niecierpliwoscia na uzasadnienie wyroku. Sad ma obowiazek w tym dokumencie wskazac czym kierowal sie podejmujac taka, a nie inna decyzje. Powinien w nim odpowiedziec na istotne pytania: 1.- Co takiego w tym w pelni zgromadzonym dokumencie wskazywalo ze oskarzeni pelnili swoja funkcje fikcyjnie, jak wynika z decyzji Sadu, skoro zdaniem Sadu za swoje przedsiebiorstwo prawnie nie odpowiadaja, lub co zwalnia ich z tej odpowiedzialnosci, ze pelnili swoje funkcje nie odpowiadajac tym samym za instalacje wodociagowe i ich stan techniczny i sposob wykonaia instalacji, brak zabezpieczen na wypadek wyciekow z rur i kompletna niewiedze w jakim stanie ta instalacja w tym miejscu byla. Oskarzeni stwierdzili ze nie mieli mozliwosci takiej wiedzy posiadac i obligatoryjnie nie bylo takiego przepisu. Zatem wynika z tego, ze niezamierzaja monitorowac rowniez innych miejsc z takimi zagrozeniami. Podam przyklad; Kierowcy ciezarowki sie zmieniaja i moga sie zmieniac rowniez jej wlasciciele, ale za stan technichny pojazdu odpowiada kierowca, lub wlasciciel firmy transportowej, jesli kazal kierowcy jechac nie sprawna ciezarowka. Tylko prosze nie pisac o budowniczych drogi, bo oni nie mieli zadnego obowiazku dbac o sieci wodociagowe. Dosc ping ponga to juz jest wyrok.- Jak to zdzniem Sadu ma sie do obowiazku zabezpieczania i dbania o stan sieci wodociagowej. Bo takich miejsc jest duzo i chcemy poznac zagrozenia. Spodziewam sie ze Sad odpowie jak mialo wygladac to dbanie, czy np wystarczylo chuchac na zimne, czy jakos inaczej. Co pozwala Wodociagom tolerowac wadliwe sieci w takim miejscu jak to. Prosze o sprecyzowanie obowiazkow z tym zwiazanych, aby bylo sie do czego odnosic.2. -Wiadomo ze nie nastapilo rozwarstwienie gruntu, bo nie znaleziono zadnego przesuniecia sie warstw w pionowym profilu glebowym, wsystkie krawedzie skarpy byly prfekcyjnie poziome, bez zadnych uskodzen swiadzczacych ze ten grunt w jaki kolwiek sposob pracowal, odchylal sie, czy wystepowal w nim jaki kolwiek proces osuwania sie, lub oslabienie struktury i zwarosci lub chocby najdobniejszych pekniec. Nie znaleziono rowniez symptomow aby ta skarpa byla podatna na takie zjawiska w jakichs ekstremalnych warunkach, ktore mogly by spowodowac takie zjawisko. O tym ze zadnych ekstremalnych zjawisk nie bylo, ani pogodowych ani innych wskazaly na to rowniez badania geologicze , ani w przeszloci, ani tuz przed osuwiskiem. Dlaczego Sad proboje je opacznie odczytac, doszukujac sie winy w zjawiskach ktore nie zostaly dowiedzione, (mam nadzieje ze nie bedziemy juz probowac dosypac ziemi do zasypanego przepustu), a to co zostalo dowiedzine (co najmniej10% wyciekow nie wiadomo gdzie, choc teraz ju wiadomo gdzie) i te dowody Sad postanowil zignorowac i uniewinnic oskarzonych. Na jakiej wiec podstawie Sad uznal ze to co jest 100% pewne czyli zniszczenie skarpy, wlasnej instalacji i innych instalacji, drogi, chodnika, garazy wraz ze znajdujacym sie w nich mieniem, oraz dobrego samopoczucia mieszkancow miasta koniecznymi i nie koniecznymi wydatkami na to, ogromnym czasem na rozwiazanie problemow po osuwisku, tolerowaniem sciemniactwa w Sadzie, zamknieciem szkoly z najlepszymi tradycjami w tym miescie, doprowadzeniem do utrudnien w ruchu miejskich autobusow, upadajacych sklepow, itd. przez wode z wyciekow z rur wodociagowych co udowodniono, ze takie wycieki wystepuja stale i wodociagi nie potrafia ich kontrolowac, do czego przyznali sie sami oskarzeni, zawalnia oskarzonych z odpoiedzialnosci. Co raczej jest bzdura, bo gdy przyjzycie sie zdjeciu widac ze rura jest podwojna i mozna bylo odprowadzac wode do punktow monitorowania. Prawdopodobnie odprowadzano ja bezposrednio do scieku, jezeli taka instalacja monitorujaca istniala, lub dlaczego wodociagi takiej instalacji nie zudowaly skoro jak widac w prosty sposob mozna to bylo wykonac. I czy brak sprawnie dzialajacej takiej instalacji nie jest zdaniem Sadu lekcewazeniem potencjalnych zagrozen przez oskarzonych? Czy to zdaniem sadu zwalnia ich z odpowiedzialnosi i z obowiazku dbania o stan sieci? Czy takie postepowanie pozwala im nie martwiac sie o to w ktorym miejscu znajduje sie wyciek. Spodziewam sie ze Sad wyjasni dlaczego nie uznal ze lekcewazenie i nie nazywa zaniedbaniem takiego postepowania i zwlnia z odpowiedzialnosci oskarzonych. 3.- Prosze rowniez o wyjasnienie nam, czy nowy Prezes Wodociagow bedzie ponosil odpowiedialnoc za siec i jej stan, czy jest zwolniony z odpowiedialnosci, gdyz to nie on ja budowal i kontrolowanie jej nie jest jego obowiazkiem. Czekamy

    Reply
  • 10 września 2019 at 11:53
    Permalink

    Gdyby komus nie chcialo sie czytac wszystkich komentarzy, lub zapoznawac ze szczegolami sprawy, to do poznania sprawy i wyrobienia sobie zdania do profesjonalizmu Sadu wystarczy ten jeden: cytat – ,,W celu kompleksowej analizy należało więc w toku ewentualnego procesu ustalić, jaka była bezpośrednia przyczyna obsunięcia się uwodnionych mas ziemi, a następnie ustalić, czy ta przyczyna była zależna od zachowania określonych osób? ”- koniec cytatu. Moja odpowiedz – Jaka byla bezposrednia przyczyna obsuniecia sie uwodnionych mas ziemi? Przyczyna obsuniecia sie uwodnionych mas ziemi bylo ich uwodnienie panie Sedzio. ,,A nastepnie ustalic czy ta przyczyna byla zalezna od zachowan okreslonych osob,,. Okreslone osoby zaniedbaly siec na tym odcinku i ignorujac wycieki, nie kontrolujac sieci na tym odcinku, nie zabezpieczajac sieci poprzez odpowiednie monitorowanie, kontrole przeplywu, lekcewazac zagrozenia, nie interesujac sie tym odcinkiem przez cale lata, mialy panie Sedzio wplyw decydujacy na to co sie stalo i zastanawianie sie jaka byla przyczyna obsuniecia sie uwodnionych mas ziemi? jest w tym przypadku zastanawianiem sie zupelnie nie w tym miejscu i dla Sadu nie na miejscu. Ale jesli, to az taka zagwozdka dla Sadu, to odpowiadam: Woda zgromadzona w nadmiarze w srodku skarpy w koncu musiala sobie znalezc droge ujscia. Nienadazala wsiakac bo byla dotarczana do skarpy w sposob ciagly, kumulowala sie i tym samym stworzyla slizgawke dla suchych, a nawet zamarznietych mas gruntu powyzej rur, ktore zostaly zlamane przez ciezar ziemi znajdujacej sie powyzej rur, Poniewaz pod rurami bylo miessiuskie blotko i rury nie mialy podparcia, wiec musialy sie zlamac. Szerokosc osuwiska swiadczy ze problem byl ignorowany bardzo dlugo, bo zeby nasaczyc tak szeroki odcinek gruntu o znakomitej przesiakalnosci, potrzeba duzo czasu. Czasu w ktorym zaleznosc zachowan okreslonych osob byla decydujaca i doprowadzila do tej katasrofy.

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *