Ostrowieccy jeźdźcy w “Legionach”

Superprodukcja „Legiony” Dariusza Gajeskiego, którą możemy już oglądać w kinie, ma swój ostrowiecki akcent.
A to za sprawą jeźdźców – Krzysztofa Dyka i Jerzego Misiury, którzy brali udział w scenach batalistycznych i nawet w stopniach wachmistrzów pod dowództwem rotmistrza Dunina Wąsowicza – Borysa Szyca. Znaleźli się w grupie 90 jeźdźców, którzy odpowiedzieli na zaproszenie producenta fi lmu Marka Pawlickiego. Z tej grupy wybrano 60 osób z końmi, które spełniały określone warunki, w tym potrafi ły wykonywać skoki, gdyż sceny zwierały konieczność pokonania wykopów o szerokości 1,5 metra i głębokości ok. 2 metrów. W głównej scenie zagrało 30 jeźdźców, w tym K. Dyk na Kampi, wałachu rasy małopolskiej oraz J. Misiura na klaczy Goldi rasy wielkopolskiej. Oba konie mają doświadczenie w produkcjach wojennych.


-Konie przy takich obrazach muszą spełniać szereg warunków. Są to sceny z ogniem, wybuchami, hukiem, z reguły koń w takich sytuacjach ucieka, więc w scenach batalistycznych musi zachować się wbrew swojej naturze. Stąd kluczowym tu jest zaufanie do jeźdźca, który nierzadko na podjęcie decyzji ma kilka sekund –wyjaśnia K. Dyk.
Sceny ze zwierzętami są bardzo trudne, gdyż zawsze pociągają za sobą duże ryzyko. Tak do końca nigdy nie wiadomo, jak zachowa się koń podczas ostrzału czy wybuchu ognia. Cwał poprzez okopy z wybuchającym ogniem to duży stres dla konia. Do tego powtarzanie scen bywa męczące i o kontuzję jeźdźców też nie trudno, o czym przekonał się pan Jerzy w scenie na ściernisku pola, skąd Borys Szyc miał poprowadzić jeźdźców do szarży. Nieustanne zsiadanie i wsiadanie na konia zostawiło swój ślad w postaci kontuzji nogi. Jednak ostrowieccy jeźdźcy z radością wspominają przeżycia podczas kręcenia filmu, a co ważne – dbałość o konie.
-W pracy nad filmem spędziliśmy dwa tygodnie. Po godzinie pracy na planie była godzina przerwy, aby konie mogły odpocząć. Ulokowani byliśmy w obozowisku, w odległości ok. 6 km od planu. Konie miały stajnie. Do tego też był piękny plener – dolina rzeki Liwiec z meandrami. Bardzo fajne miejsce.
W jednej ze scen kłusem pokonywaliśmy rzekę. Bardzo miłe wspomnienie –mówią jeźdźcy.
Każdy z widzów, oglądając sceny z pola bitwy, zadaje sobie pytanie, jak kręcone są ujęcia z okaleczonymi zwierzętami? Jednak jak zapewniają jeźdźcy, podczas pracy na planie filmowym żaden z koni nie ucierpiał.
-Jeden przypadkowy upadek jeźdźca z konia miał miejsce, co zostało wykorzystane w filmie. Natomiast w pozostałych przypadkach koń jedynie uczony jest upadku, a jeźdźca zastępuje kaskader. Reszta to już animacja – uspokajają moi rozmówcy.
Ostrowieccy jeźdźcy należą do Federacji Kawalerii Ochotniczej. Biorą też udział w grupach rekonstrukcyjnych. Nie jest to ich pierwsza przygoda na planie. Uczestniczyli też w innych produkcjach – „Od stepów Kubania do Niepodległości”, „Hubal”, a także „Bitwa Warszawska”. Obecnie możemy ich oglądać w nowym sezonie „Korony Królów”. Jak mówią, łączą swoją pasję z pracą, która przynosi im dużo satysfakcji i pozwala realizować misję, poprzez angażowanie się w projekty, które pozostaną w obrazach dla pokoleń. Pewnie to nie ostatnia przygoda ostrowieckich jeźdźców z filmem.

W “Legionach” jedną z głównych ról gra także ostrowczanin, Mirosław Baka. 
fot. Gabriel Kosek


“Legiony”


W czasach zapomnienia pamiętali. W czasach nienawiści kochali. W czasach niewoli walczyli. Młodzi ludzie z pokolenia lat 1914-1916, które dało Polsce Niepodległość. To właśnie o nich opowiadają „Legiony” – imponujący rozmachem film o wchodzących w dorosłość chłopakach i dziewczynach, którzy w imię zasad, wyznawanych wartości i ideałów nie wahali rzucić się w wir walki przeciwko europejskim tyranom. Ale też o tych, którzy owych idei nie rozumieli, a przekonań nie podzielali. „Legiony” to najdroższa krajowa superprodukcja od czasów „Miasta 44” – zapierająca dech w piersiach opowieść o miłości, młodości, walce i zwycięstwie, zrealizowana przy użyciu najnowocześniejszych technik filmowych, ze scenami batalistycznymi, jakich w polskiej kinematografii jeszcze nigdy nie było. Jednym słowem pełne wzruszeń i prawdziwych emocji kino przygodowe w najlepszym wydaniu.

„Legiony” to uniwersalna opowieść o przyjaźni, marzeniach, gorącym uczuciu i dorastaniu w trudnych czasach. Wielka historia w filmie jest tłem dla rozgrywającej się na pierwszym planie love story, w którą uwikłani są: Józek (Sebastian Fabijański) – dezerter z carskiego wojska, agentka wywiadu I Brygady – Ola (Wiktoria Wolańska) z Ligi Kobiet Pogotowia Wojennego oraz Tadek (Bartosz Gelner), narzeczony Oli, ułan i członek Drużyn Strzeleckich. Ich spotkanie rozpocznie burzliwy romans, który wystawi relacje bohaterów na wielką próbę. Obok postaci fikcyjnych, których historie wzorowano na życiorysach prawdziwych legionistów, w filmie pojawia się szereg osobistości znanych z kart historii. Wśród nich: brygadier Józef Piłsudski (Jan Frycz), porucznik Stanisław Kaszubski ps. „Król” (Mirosław Baka), rotmistrz Zbigniew Dunin-Wąsowicz (Borys Szyc), porucznik Jerzy Topór-Kisielnicki (Antoni Pawlicki) i wielu innych. Producentami filmu są Maciej Pawlicki i Adam Borowski. Autorami scenariusza Tomasz Łysiak, Dariusz Gajewski, Michał Godzic i Maciej Pawlicki. Reżyseruje Dariusz Gajewski – zdobywca Złotych Lwów na FPFF w Gdyni za film „Warszawa”, zwycięzca scenariuszowego konkursu na film o Powstaniu Warszawskim.
Głównym autorem zdjęć jest Jarosław Szoda („Misja Afganistan”, „Handlarz cudów”, Strażacy”), a sekwencji szarży pod Rokitną – Arkadiusz Tomiak („Człowiek z magicznym pudełkiem”, „Zaćma”, „Karbala”, „Obława”). Realia epoki z pietyzmem odtwarzają: Magdalena Luterek-Rutkiewicz (kostiumy; „Wołyń”, „Karbala”, „Obława), Anna Dąbrowska (charakteryzacja; „Córki Dancingu”, „Wołyń”, „Mój Nikifor”), Paweł Jarzębski (scenografia; „Kamerdyner”, „Wataha”, „Czas honoru”). Polskim dystrybutorem filmu jest Kino Świat. Zdjęcia do filmu (łącznie niemal 60 dni) rozpoczęły się w sierpniu 2017 roku i zostały ukończone w kwietniu 2019. Budżet filmu wyniósł 27 milionów złotych. Zdjęcia były realizowane m.in. w Bieszczadach, Cieszynie, Tokarni, Stradowie, okolicach Krakowa, Mrągowa, Węgrowa oraz Otwocka. Podczas realizacji filmu nie zostało skrzywdzone żadne zwierzę.
opr. pas

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *