Czy należy płacić za… brak śmieci?

Śmieci stają się ostatnio coraz droższym problemem, zarówno dla ich „producentów”, ale także dla osób, u których one nie powstają.
Potwierdza to sprawa zgłoszona przez naszą czytelniczkę.
-Mój syn od 2014 r. nie mieszka w swoim rodzinnym domu –mówi kobieta. Pięć lat temu trafił do zakładu karnego, a potem został przeniesiony do szpitala psychiatrycznego, gdzie dotąd przebywa. Z części nieruchomości, którą zajmował przedtem, wyprowadziła się jego żona i dzieci. Nie miałam pełnomocnictwa od syna, nie mogłam więc przyjmować poleconych przesyłek do niego adresowanych. Wśród nich były m.in. upomnienia w sprawie nie uiszczania opłat za śmieci. Brak odpowiedzi na przychodzące pisma spowodował, iż wszczęte zostało postępowanie komornika z Urzędu Skarbowego, zakończone potrąceniami z renty syna. Były to znaczne kwoty. Kiedy się o tym dowiedziałam, zgłosiłam się do Urzędu Miasta. Przedstawiłam sytuację syna. Złożyłam też pismo o anulowanie naliczanych synowi przez lata opłat za śmieci. Dołączyłam stosowne dokumenty medyczne potwierdzające chorobę syna i związaną z tym kilkuletnią nieobecność w miejscu zamieszkania. Decyzja w tej sprawie była dla mnie zaskakująca. Syn mógł liczyć na zwrot, ale tylko części dokonanych potrąceń na poczet opłat za śmieci. Powodem było niedopełnienie przez niego formalności wynikających z ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminie. Syn nie złożył nowej deklaracji ze zmianą danych, jakie u niego nastąpiły. (Zgodnie z obowiązującymi obecnie przepisami, należy to zrobić do 10 dnia miesiąca następującego po miesiącu, w którym wystąpiła zmiana – przyp. red.).
Okazuje się zatem, że przepisy prawne, dotyczące opłat za gospodarowanie odpadami komunalnymi, są jednoznaczne. Ustawodawca założył bowiem, że każdy obywatel produkuje jakieś śmieci. Ustawa wprowadza więc opłatę ryczałtową, a nie ilościową. Trzeba więc płacić nawet za pusty pojemnik. Budziło to i nadal budzi pewne wątpliwości w sytuacji, gdy np. właściciel nieruchomości przebywa jakiś czas za granicą, lub gdy okazjonalnie korzysta z nieruchomości, którą traktuje jako dom letniskowy. Zdarzają się też przypadki nabywania nieruchomości jako lokaty kapitałowej i posesja nie jest przez właściciela zamieszkiwana. Decyzje naliczające opłaty za odprowadzanie śmieci, których nie było, kilkakrotnie były zaskarżane do sądu. Jedną z takich spraw rozpatrywał Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gliwicach. W orzeczeniach uchylano co prawda decyzje wójta (burmistrza), nie było jednak jednoznacznej odpowiedzi, czy obywatel ma płacić za… brak śmieci.
Właściciel nieruchomości lub mieszkania, u którego śmieci nie są produkowane, ma podstawę do domagania się zwolnienia z obowiązku ponoszenia za nie opłat. Winien on zgłosić się z tą sprawą do wydziału ochrony środowiska w gminie, na terenie której znajduje się posesja i złożyć oświadczenie, iż nie użytkuje nieruchomości w sposób trwały. W takiej sytuacji nie ma podstaw prawnych do zmuszania wnioskodawcy do zawarcia umowy o wywóz śmieci. Natomiast, jeśli umowa została już zawarta (jak w opisywanym przypadku) i zainteresowany nie złoży nowej deklaracji ani nie wystąpi o zwolnienie go z ponoszenia opłat za śmieci, to musi za nie płacić. Nie może także złożyć nowej deklaracji zmniejszającej wysokość zobowiązania za okres wsteczny. Wynika to z art. 6. ust. 4 i 5 ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach. Wyjątkiem jest sytuacja dotycząca śmierci mieszkańca. W tym przypadku złożenie nowej deklaracji jest możliwe w terminie do 6 miesięcy od dnia tego zdarzenia. Jednocześnie należy przypomnieć, iż osoby nie wywiązujące się z obowiązku wynikającego z cytowanej wcześniej ustawy i nie płacą za wywóz śmieci, mimo faktu ich powstawania, podlegają karze w wysokości do 5 tys. zł.

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *