Ostrowczanin Piotr Krawczyk budował w St. Moritz willę najbogatszemu Polakowi

Ostrowczanin Piotr Krawczyk jest spawaczem i fachowcem z krwi i kości.
Dzięki znajomości języka niemieckiego pracował na budowach w prawie wszystkich, poza Portugalią i Hiszpanią, krajach europejskich. Kilka lat temu, przez trzy miesiące wakacji pracował także, zaangażowany przez jedną ze słowackich agencji pracy, na budowie domu w szwajcarskim St. Moritz.
-Jak jechałem do St. Moritz, nie wiedziałem, gdzie będę pracował. Kiedy na miejscu zgłosiłem się do pracy, nie mogłem uwierzyć, bo na ogrodzeniu budowy widniała tablica: inwestor Jan Kulczyk – opowiada Piotr Krawczyk. Dziś dom trafił do sprzedaży i jest jednym z najwyżej wycenianych na rynku światowym. Kosztuje 185 mln dolarów…

fot. Senada Adzem

-Moja praca w wilii Jana Kulczyka polegała na montażu nierdzewnych okien z mosiężnymi listwami oraz na spawaniu elementów nierdzewnych – dodaje Piotr Krawczyk. –Byłem jedynym Polakiem na budowie. Jedni mówili, że to dom, inni że willa, a jeszcze inni że pałac. Wtedy był jeszcze w stanie surowym, a jak został wyposażony i urządzony, przekonuję się dziś surfując po Internecie. Na budowie, z racji terenu przygranicznego, pracowało dużo Włochów, a moim brygadzistą był Niemiec. Roboty prowadziły firmy szwajcarskie i austriackie.
Piotr Krawczyk zapamiętał, że dom postawiony niejako na skale, liczył siedem pięter. Miał basen z jacuzzi. Wiedział, bo o tym mówiło się głośno, że za nieruchomość o powierzchni czterech tysięcy metrów kwadratowych, na której stanęła willa, Jan Kulczyk zapłacił 48 mln franków szwajcarskich. Zresztą, w sąsiedztwie wilii gołym okiem było widać, że mieszkają tu wyjątkowi bogacze, m.in. ktoś z rodziny Gucci. W garażach pobliskich domów parkowano same auta renomowanych marek, jak Ferrari i Bugatti.


O tym, że Piotr Krawczyk pracuje w wyjątkowym miejscu, świadczył chociażby fakt, że z dworca kolejowego pod willę Kulczyka taksówkarze dowozili pracowników za darmo.
Podczas pracy w Szwajcarii, przy budowie willi Jana Kulczyka, odwiedziła go żona, która pracuje w jednej z ostrowieckich przychodni zdrowia.
-Kiedy byliśmy nie tak dawno z żoną znów w Szwajcarii, wybraliśmy się do St. Moritz raz jeszcze obejrzeć willę, ale jej teren był już ogrodzony i zamknięty dla postronnych – mówi pan Piotr. –Mogliśmy tylko ujrzeć – zbudowany w kształcie rzeźby egipskiej – komin willi.


O budowanej od 2010 r. willi Lonsdaleite Jana Kulczyka, w szwajcarskim kurorcie narciarskim w Alpach, położonej tuż obok obleganego przez turystów i miłośników białego sportu wyciągu, stało się głośno, kiedy kilka lat po jego śmierci, która miała miejsce w 2015 r. w Wiedniu, dzieci najbogatszego Polaka
postanowiły wystawić ją na sprzedaż. Świat dowiedział się o tym za sprawą agentki nieruchomości Senady Adzem, która nakręciła dla programu CNBC – Secret Lives of Super Rich – specjalny materiał.
Przyznaję, że oglądając program opadła mi szczęka. Obraz ukazuje bowiem siedmiokondygnacyjną rezydencję, którą śmiało można nazwać pałacem. Jej konstrukcja wbudowana jest w skały górskie, a przeszklona elewacja nadaje modernistycznego wyglądu. W willi jest pięć sypialni. Ściany jednego z pomieszczeń są wyłożone futrem z norek, a ściany biblioteki czerwonym aksamitem. Dywany tworzą futra z lisów skandynawskich, W jadalni na kształt jaja ściany zostały z kolei pokryte złotem. Elementem wyposażenia wnętrz są także kryształy Svarowskiego. W podziemiach znajduje się na powierzchni około jednego kilometra kwadratowego SPA, sauna himalajska, łaźnia turecka, kino i teatr. Obok willi jest basen, który wielkością przypomina małe jezioro, a także prywatny wyciąg narciarski. Słowem, istny przepych, od którego kręci się w głowie…


Jeden z portali europejskich, zajmujący się sprzedażą nieruchomości reklamuje, że w siedmiopoziomowym domu, zdobionym nieszablonowymi wykończeniami i udogodnieniami, można podziwiać ośnieżone Alpy przez 35- metrowe okna, sięgające od podłogi do sufitu, ogrzewając się przy tym strzelającym
ogniem i ciepłem kominków. Można się zrelaksować w bibliotece lub udać się do biura ukrytego za sekretnym panelem. Dom obejmuje także wielką salę rozrywkową ze 178 pływającymi świecami Swarovski i światowej klasy Penthouse, w którym automatyczne zasłony odsłaniają rzeźbę o wartości 1,8 mln dolarów. Wow, wychodzi na to, że nic w tym domu nie jest zwyczajne. Kino domowe o wartości 1,3 mln dolarów, piwnica z winami, prywatny kącik narciarski z ogrzewaniem butów, no i ten już wspomniany lśniący basen wyłożony kryształowymi światłami Swarovskiego, które świecą w każdym kolorze widma.
Piotr Krawczyk mówi, że pracując przy urządzaniu willi Jana Kulczyka, nie spodziewał się, że rezydencja ta zyska taki wystrój. Poza pracą w swoim warsztacie spawalniczym w wolnych chwilach oglądał coraz więcej zdjęć rezydencji najbogatszego Polaka w Internecie. Jest też chyba w naszym rozmówcy chęć ponownego wyjazdu do pracy za granicą. Wyczuwa się, że łączą się z tymi wyjazdami nie tyle godziwe wynagrodzenia za cenną pracę, ile przygody, które będzie się pamiętało całe życie, jak choćby ta związana z St. Moritz.
-Jeśli miałbym zostać w Ostrowcu Świętokrzyskim, to zastanawiam się, czy nie uruchomić produkcji balustrad ze stali nierdzewnej – mówi nam pan Piotr.

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *