Niezwykle rzadka celtycka moneta odnaleziona w Opatowie. Kopał robaki na ryby, a znalazł skarb…

Wyjątkowa moneta – stater celtycki typu krakowskiego z I wieku została odnaleziona przez mieszkańca Ostrowca Świętokrzyskiego w Opatowie.
Gdy chciałam nawiązać kontakt ze znalazcą, natrafi łam na nowo powstałe Stowarzyszenie Wspólne Dziedzictwo, zrzeszające m.in. pasjonatów historii i eksploracji. Jak się okazało, monetę mężczyzna chcący pozostać anonimowym, znalazł przez przypadek, kopiąc znajomemu robaki na ryby.


Wspólne Dziedzictwo dla historii
– Osoba ta zwróciła się do nas z prośbą o identyfikację przedmiotu. Podejrzewała, że jest to moneta lub plomba – mówi Rafał Świerkula ze Stowarzyszenia “Wspólne Dziedzictwo”. Wraz z kolegą Kamilem Bilskim rozpoznaliśmy w przedmiocie monetę celtycką i dzięki opracowaniu p. Marcina Rudnickiego, na temat mennictwa celtyckiego – “Statery typu krakowskiego” zidentyfikowaliśmy owy artefakt jako stater krakowski. Powiadomiliśmy znalazcę, że jest to wyjątkowe znalezisko. Namówiliśmy go, aby przekazał monetę do konserwatora zabytków w Sandomierzu – czyli by postąpił zgodnie z obowiązującym prawem.
Jak przyznaje R. Świerkula, stowarzyszenie Wspólne Dziedzictwo ukonstytuowało się niedługo po tym, jak została odnaleziona celtycka moneta.
– Praca przy identyfikacji tej monety była bodźcem do tego, abyśmy wspólnie z Kamilem Bilskim i Jackiem Mazurem wspólnie zawiązali stowarzyszenia, które obecnie skupia grupę 10 pasjonatów – mówi R. Świerkula. To są ludzie, którzy nie tylko pasjonują się szukaniem w ziemi, bo eksploracja nie musi polegać jedynie na szukaniu w ten sposób. Mamy w stowarzyszeniu ludzi, którzy fascynują się kulturą antyczną, działają w innych stowarzyszeniach, związanych z rekonstrukcja historyczną, zajmują się kowalstwem i rękodziełem oraz są lokalnymi pasjonatami historii. Szukanie artefaktów w ziemi to tylko niewielki wycinek tego, co każdy z nas reprezentuje. To także forma spędzania wolnego czasu, przy okazji odkrywania lokalnej historii oraz zachęcania najmłodszych do jej poznawania.
Pasja od dziecka
Zainteresowania, związane z poszukiwaniami w ziemi, Rafał przejawia od dziecka. Jak mówi, pasją tą zarazili go wujek i dziadek. Zabierany przez rodzinę na leśne wyprawy, wysłuchiwał przy tym partyzanckich historii. Na swoje nietypowe zainteresowania poświęca wolny czas od pracy, na ogół weekendy i wolne popołudnia. W ubiegłym roku wziął udział w zlocie poszukiwaczym w Ossolinie pt. „Wakacje z Historią” , który ściągnął ponad 60 osób z całej Polski. Prace w Ossolinie miały na celu uprzątnięcie i uporządkowanie otoczenia ruin zamku oraz prace eksploracyjne. Prace były przeprowadzane pod nadzorem archeologicznym.
-Od kilku lat poszukiwania, które przeprowadzamy na terenie powiatu opatowskiego czy ostrowieckiego, są robione na podstawie pozwolenia od konserwatora – mówi Rafał. W najbliższym czasie będziemy składać dokumenty dotyczące eksploracji ok. 100 działek z terenów powiatów ostrowieckiego, opatowskiego i sandomierskiego. Każdy ze stowarzyszenia będzie miał dostęp do tych działek, oczywiście za poszanowaniem własności osób prywatnych.


Ziemia kryje wiele tajemnic
Ziemie Opatowa i powiatu opatowskiego kryją wiele tajemnic. Na przełomie przynajmniej kilku lat R. Świerkula znalazł przedmioty pamiętające czasy I i II Wojny Światowej, ale także rzeczy z wcześniejszych okresów historycznych, jak monety, okucia pasów, plomby i wiele innych. Najstarszym znaleziskiem, jakie zostało przekazane do konserwatora zabytków przez odkrywców, były denary jagiellońskie.
– Wskazuje to na bogatą historię osadnictwa i biegnące tędy szlaki handlowe, związane z dorzeczem Wisły, która była jednym z najstarszych szlaków komunikacyjnych i jednym z najszybszych – słyszę.
Rzecz wyjątkowa
-To niezwykle interesująca i rzadka moneta – stater celtycki, tzw. typu krakowskiego z I wieku przed Chrystusem. Monet tego typu w całej Europie znaleziono dotychczas mniej niż 20 egzemplarzy, z czego tylko 5 na terenie Polski: 2 monety w okolicach Krakowa, po jednej w Pełczyskach koło Pińczowa, Kunowie koło Ostrowca Świętokrzyskiego i w Sochaczewie na Mazowszu. Moneta z Opatowa byłaby zatem szóstym egzemplarzem statera typu krakowskiego znalezionym w Polsce – mówi dr hab. Marek Florek z Delegatury w Sandomierzu Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków. Statery, wzorowane na monetach greckich, Celtowie w ykony wali ze złota bądź stopu złota i srebra, czasem z domieszką innych metali, np. miedzi. Stater typu krakowskiego z Opatowa wykonany jest ze stopu składającego się w większości ze srebra. Przedstawienie na rewersie, nieco przypominające statek z masztem, jest trudne do zinterpretowania i ma zapewne charakter symboliczny. Monety tego typu były wytwarzane w mennicy bądź mennicach w okolicach Krakowa, skąd znane są nie tylko same monety, ale również gliniane formy odlewnicze do odlewania krążków, z których je później wybijano.


-W okolicach Krakowa w ostatnich dwóch wiekach przed Chrystusem zamieszkiwała grupa Celtów, najpewniej jakiś odłam plemienia Bojów, którego główne siedziby znajdowały się na terenie obecnych Czech i Moraw – wyjaśnia M. Florek. Poza okolicami Krakowa, enklawy ludności celtyckiej znajdowały w tym czasie na Dolnym Śląsku (w okolicach Wrocławia), na Wyżynie Głubczyckiej, we wschodniej części Podkarpacia i na Kujawach. W początkach I wieku Celtowie z okolic Krakowa prawdopodobnie weszli w skład zdominowanego przez Germanów zespołu plemiennego, przez pisarzy starożytnych określanego nazwą Lugiów. Stater z Opatowa, podobnie jak znaleziony w 2006 r., również przypadkowo, stater z Kunowa mogą być śladem bezpośrednich kontaktów Celtów podkrakowskich z ludnością tzw. kultury przeworskiej, która w tym czasie zamieszkiwała tereny między Górami Świętokrzyskimi, a Wisłą, w wiekach późniejszych w swej większości identyfikowanej z Wandalami. Nie są to bowiem jedyne przedmioty pochodzenia celtyckiego znane z tych terenów. W Dwikozach znaleziono wykonany z brązu naszyjnik w kształcie zębatej korony, w Błoniu k. Koprzywnicy fragment grafi towanego naczynia toczonego na kole, zaś w Tarnobrzegu- Zakrzowie ułamek szklanej bransolety celtyckiej. Znaleziska te mogą też być dowodem na funkcjonowanie w ostatnich dwóch wiekach przed Chrystusem (a zapewne także później) lokalnego szlaku komunikacyjnego, prowadzącego z rejonu Gór Świętokrzyskich, być może wzdłuż Opatówki, w okolice Sandomierza, gdzie łączył się on z przebiegającą wzdłuż Wisły jedną z odnóg tzw. szlaku bursztynowego. Nie można również wykluczyć, że statery z Opatowa i Kunowa są śladem bezpośredniej penetracji Celtów w rejonie Gór Świętokrzyskich, być może poszukujących tutaj dogodnych do wydobycia złóż rud metali kolorowych i żelaza.
Bez względu na okoliczności, w jakich celtycka moneta trafiła do Opatowa, należy ją uznać za jeden z najciekawszych zabytków archeologicznych, jaki został znaleziony w regionie świętokrzyskim w ostatnich latach.
Tajemniczy poszukiwacze
Pasjonatów poszukiwań w ziemi jest z pewnością wielu, często jednak z uwagi na przepisy nie chcą się ujawniać ze swoim hobby.
– Przepisy nie są do końca doprecyzowane, nie można stwierdzić jednoznacznie co można uznać za zabytek archeologiczny, gdyż jego definicja nie jest do końca sprecyzowana. Według jednego konserwatora zwykłe kulki szrapnelowe z pocisków z I Wojny Światowej, których jest pełno na polach ornych stanowią zaby tek, według interpretacji innego już nie. Nieścisłości interpretacyjne oraz dość obszerna procedura uzyskiwania pozwoleń zniechęca wielu pasjonatów do działania w sposób zgodny z obowiązującymi przepisami. Tymczasem po zmianie przepisów ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami, kto bez pozwolenia albo wbrew warunkom pozwolenia poszukuje ukrytych lub porzuconych zabytków, w tym przy użyciu wszelkiego rodzaju urządzeń elektronicznych i technicznych oraz sprzętu do nurkowania, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2. W świetle tego zapisu, każdy kto bez zezwolenia konserwatora będzie poszukiwał np. kosztowności po pradziadku na strychu, czy nawet wyszukiwał zabytków nieruchomych (grodów, umocnień itp. – dzięki serwisom takim jak Geoportal czy Google Earth), staje się przestępcą. To kuriozum, by karać kogoś za pasję.
Gdyby przepisy były bardziej dostosowane do realiów, to pewnie więcej znalezisk byłoby zgłaszanych do konserwatora zabytków. Nasze muzea by się nimi wypełniały, a ludzie byliby jeszcze bardziej dumni ze swojej historii i z tego, że mogą ją odkrywać i tworzyć.
Za granicą nagradzani
Jak podkreśla R. Świerkula, w USA czy w krajach anglosaskich muzea mają prawo pierwokupu, w przypadku stwierdzenia, że dany przedmiot jest zabytkiem, jest cenny dla historii lub kultury. Nagroda za taki przedmiot jest zazwyczaj dzielona pomiędzy znalazcę, jak i właściciela terenu. W Polsce nagroda przysługuje znalazcy tylko w razie przypadkowego odkrycia zabytku. W przypadku celtyckiej monety znalazcy nagroda Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego może zostać przyznana.
Jednakże w przypadku przedmiotów znalezionych za pomocą wykrywacza metalu, urzędnicy interpretują to jako znaleziska nieprzypadkowe, lecz celowe – w takiej sytuacji poszukiwacz nie ma prawa do nagrody.
– Jeżeli to funkcjonuje tyle lat i biorąc pod uwagę liczbę znalezisk przykładowo w Anglii, gdzie jest bardzo dużo znalezisk z czasów rzymskich, i widać to w muzeach, to sądzę, że ma to rację bytu i jest to bardzo motywujące – mówi Rafał. W układzie takim panuje pełne status quo, muzea zyskują nowe eksponaty, które są opracowywane przez naukowców, zyskują też wiedzę na temat terenów, na których zostały znalezione i mogą same podejmować działania na tych terenach w celu dalszych prac i badań. Natomiast poszukiwacze mają możliwość realizacji swojej pasji w sposób legalny.
Z wykrywaczem metalu
W przeszukiwaniu ziemi niezwykle pomocny jest wykrywacz metalu. Warto jednak dodać, że koszt wykrywacza metalu waha się od kilkuset złotych do nawet blisko 30 tys. złotych.
– Często słyszę pytanie: do jakiej głębokości może coś znaleźć wykrywacz? – mówi R. Świerkula. Tymczasem nie ma na nie jednoznacznej odpowiedzi; odnalezienie danego przedmiotu w znacznej mierze jest uzależnione od jego wielkości, ale jest też szereg innych czynników mających na to wpływ. Podstawową zasadą jest to, że im mniejszy przedmiot. tym wykrywacz płycej może go wykryć. Monety 5- groszowej nie znajdziemy na głębokości jednego metra, tylko do głębokości kilkunastu centymetrów.
Ziemia pracuje, jest uprawiana, nawet jeśli dzisiaj moneta jest na głębokości 1 metra, to za 5 lub 10 lat może być już na głębokości 10 centymetrów.
– Dokładnie. W obecnych czasach są przeprowadzane intensywne prace rolnicze przy użyciu ciężkiego sprzętu, co pozwala na jeszcze mocniejsze przerzucenie warstwy ziemi, więc takie rzeczy w przyszłości będą jeszcze odnajdywane – mówi R. Świerkula, który w czasach, kiedy ludzie zaszywają się przeważnie w domach przed komputerami i telewizorami, w swoim hobby widzi wiele pozytywnych aspektów. – Przyznaję, że ludzie dziwią się temu, co widzimy w bieganiu po polach i lasach z łopatkami oraz wykrywaczami metali – mówi Rafał. Dla mnie to sposób na spędzenie wolnego czasu, integrację i spotkanie z przyjaciółmi, snucie opowieści i dzielenie się nimi, przeżywanie i poznawanie historii ludzi i miejsc, jak i zdarzeń, jakie mogły mieć miejsce. Szacując liczbę detektorystów w Polsce, wymienia się nawet liczbę 100 tys. Zatem można to uznać wręcz za jedno z narodowych hobby Polaków.
Odnaleziony w Opatowie stater celtycki trafi do Muzeum Narodowego w Krakowie, które posiada dział numizmatyczny, zaś w Muzeum Okręgowym w Sandomierzu będzie można oglądać replikę monety.

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *