Wielkie marzenie niezwykłego człowieka

Chciałam dzisiaj napisać o niezwykłym człowieku – kapłanie, który całym swoim życiem udowodnił, jak bardzo kocha Boga i ludzi.
Dla księdza infułata rzeczą oczywistą jest, że to zawsze idzie w parze. -Kapłaństwo to życie w Bogu i pomoc dla drugiego człowieka. Szczególnie tego słabego, bezbronnego, niepełnosprawnego – mówi ksiądz Czesław Wala.
Trudno pisać o księdzu Czesławie, by nie być posądzonym o patos, przesadę, nadmierną egzaltację. Ale to wielki człowiek i niezwykły kapłan. I w zasadzie żadne słowa nie oddadzą w pełni tego, kim jest i jaki jest. Obcowanie z nim to jak gdyby człowiek znalazł się w lepszym, piękniejszym, pełnym dobra i życzliwości świecie. Również patriota przez wielkie „P”. Zawsze powtarza, że naród polski to coś wspaniałego i niepowtarzalnego. To człowiek, który ma ogromny wpływ na wszystkich, z którymi się styka. Przez ponad pięćdziesiąt lat swego kapłaństwa może poszczycić się wielkim dorobkiem duchowym i dziełami materialnymi, które służą, a i długo jeszcze będą służyć, następnym pokoleniom.
Kim jest i co zrobił i co jeszcze pragnie zrobić w swym pracowitym życiu ksiądz infułat? Pochodzi z Rudnika nad Sanem, tego słynącego z wyrobów z wikliny i tego zasłużonego w walkach o niepodległość Rzeczypospolitej. Ale jego największe dzieła powstały na Ziemi Świętokrzyskiej. Tu właśnie odcisnął największe piętno i stąd jego osobowość promieniuje niemal na całą Polskę. Gdy był jeszcze kustoszem sanktuarium w Kałkowie Godowie, liczba pielgrzymów nawiedzających to miejsce przekraczała milion rocznie. Ludzie pielgrzymują do miejsca, które było jeszcze kilkadziesiąt lat temu kawałkiem ziemi. Miejsce, które jest tym, czym jest dzięki wielkiemu, Bożemu kapłanowi. Sanktuarium w Kałkowie i wszystko to, co wokół niego powstało, na kilkunastu hektarach gołej ziemi, to całkowicie zasługa księdza Czesława. Duchowość Kałkowa także. W 1967 roku, jako wikariusz parafi i w Krynkach zaczął prowadzić katechezy dla dzieci w odległym o siedem kilometrów Kałkowie. Duża odległość do kościoła nie sprzyjała większej pobożności jego mieszkańców. Młody kapłan zaczął swą posługę ewangelizacyjną od katechez z dziećmi, by poprzez nie dotrzeć do dorosłych. Jego katechezy były nie tylko lekcjami o Panu Bogu, ale i lekcjami życia, pokazującymi jak żyć i pomagać ludziom i tą drogą dojść do miłości Boga. Dzieci go pokochały, a on kochał je. Z każdego wydobywał to, co w nim najlepsze. Uczył patriotyzmu i ukochania ojczyzny, a przede wszystkim tej małej – Ziemi Świętokrzyskiej.

Rodzinny dom ks. Czesława Wali w Rudniku

Codziennie pokonywał w jedną stronę siedem kilometrów, by dotrzeć do swoich uczniów. Wkrótce miejscowi poczuli potrzebę bliższego obcowania z Kościołem. Księdzu Wali udało się nabyć szopę, którą przerobiono na kaplicę. Trzeba pamiętać, jakie to były czasy. Czasy głębokiej komuny, która jak mogła tak tępiła Kościół. Parę razy bezpieka usiłowała zamknąć świątynię, ale zawsze w jej obronie stawały dzieci i ich rodzice. Obronili skutecznie. Wraz z upływem lat życie duchowe w Kałkowie, organizowane przez księdza Czesława, kwitło i promieniowało na całą okolicę. Powstała grupa teatralna, liczne schole i wspólnoty. Kulminującym momentem było wybudowanie kościoła, który wkrótce został sanktuarium pod wezwaniem Matki Bożej Bolesnej Pani Świętokrzyskiej.
W jednej z publikacji ksiądz Wala mówi: „Od Stanu Wojennego rozpocząłem też czuwania w intencji Ojczyzny o uzyskanie jakiejś Bożej Mocy, aby rozpocząć budowę kościoła. Brakowało mi w tej pięknej Ziemi Świętokrzyskiej akcentu mariologicznego. Bo widoczny w oddali Święty Krzyż z relikwiami krzyża, na którym umierał nasz Pan Jezus Chrystus, a pod krzyżem dobrze by stanęła Matka Boża, no i zaczęliśmy się modlić. Budowę rozpoczęto 22 kwietnia 1983 roku, a już 22 maja na sofie dolnego kościoła witaliśmy Matkę Bożą w kopii cudownego obrazu z Lichenia, który podarował nam kustosz Lichenia ksiądz Machulski. Tak więc w szczerym polu powstał kościół, a wokół niego na kilkunastu hektarach różne dzieła, by mogły służyć człowiekowi ku chwale Pana Boga. A wszystko to dzięki księdzu kustoszowi i jego osobowości, o wielkim sercu, na którego wezwania reagowali liczni darczyńcy.”
Sanktuarium Matki Bożej Bolesnej w Kałkowie -Godowie, niewielkiej świętokrzyskiej wsi, nie jest tylko obiektem kultu i duchowości maryjnej. To wyjątkowe miejsce, które zaprasza na niecodzienną lekcję historii. Na terenie kompleksu, powstałego w latach 80., znajduje się Kościół Bolesnej Królowej Polski Pani Ziemi Świętokrzyskiej, którego wnętrze zachwyca, Ksiądz kustosz wybudował tu Dom Jana Pawła II, zwany też Domem Pielgrzyma, Grotę Lourdes, Drogę Krzyżową, Pomnik Katastrofy Smoleńskiej, eremy z okazałą kaplicą dla pragnących wyciszenia i duchowego wzmocnienia. Ale najwięcej emocji, ze względu na wspomnianą wartość historyczną, zazwyczaj wzbudza Golgota Wschodu, która jest jednym, wielkim hołdem złożonym bohaterskim obrońcom naszej Ojczyzny.
W publikacji D. Juchnowskiej, zatytułowanej „Chciałem być orłem” ksiądz Wala mówi: -Ukazaliśmy, że Polska to nie karły, naród polski to coś wspaniałego i niepowtarzalnego. Łaska Boża zrodziła potrzebę budowy Golgoty, a głosząc Ewangelię miłości i wiary, zrodziła również potrzebę powstania wokół Sanktuarium ośrodków, które mają na uwadze pomoc człowiekowi starszemu, niepełnosprawnemu, ciężko choremu, dziecku osieroconemu. Pielgrzymi z całej Polski ochotnie przychodzili nam z pomocą, Dzielili się przysłowiowym wdowim groszem. Te dzieła zaistniały, by służyć Bogu, ludziom i Ojczyźnie. A są to m.in. Dom Pomocy dla osób starszych, Hospicjum stacjonarne, Zakład Aktywizacji Zawodowej dla Niepełnosprawnych, Warsztaty Terapii Zajęciowej, Dom Dzieciątka Jezus dla dzieci porzuconych. Osobna karta w życiu księdza Wali to opieka nad głuchoniemymi. Jeszcze jako młody kapłan został przez biskupa diecezji radomskiej wysłany na kurs pracy z głuchoniemymi. -Okazało się, że praca z nimi stanie się misją mojego życia -wspomina. -Nie miałem przekonania do tego pomysłu, ale okazało się, że przy pomocy bożej pracę dla nich bardzo pokochałem.


Przez ponad pięćdziesiąt lat był duszpasterzem głuchoniemych Diecezji Radomskiej. Otwierał ośrodki dla głuchoniemych w Starachowicach, Ostrowcu Świętokrzyskim, Skarżysku, Opatowie, Sandomierzu. Wkrótce do Kałkowa pielgrzymowali ludzie niedosłyszący z całej Polski. Bezdomni głuchoniemi zawsze znajdowali tu schronienie.
We wspomnianej publikacji „Chciałem być orłem” mówi: -Każde spotkanie z głuchoniemymi bardzo duchowo mnie ubogaca, a oni wyrażają wdzięczność i życzliwość dla mnie. Mają wielką siłę ducha, którą mi przekazują. Z perspektywy czasu jestem wdzięczny Panu Bogu, że posłużył się mną, aby ich wspierać, bo krzyż głuchoniemych jest bardzo ciężki. Wielkim marzeniem księdza infułata jest budowa ogólnopolskiego domu dla głuchoniemych.
Dziś ksiądz Czesław Wala jest na emeryturze. Wrócił do Rudnika do swojego rodzinnego gniazda, o którym nigdy nie zapomniał. I tu też zawsze spieszy z pomocą duchową i materialną każdemu, kto o to prosi. Wszystko, co miał po rodzicach, przeznaczył na dzieła Boże służące potrzebującym. Nigdy nie zapomniał o swoim wielkim marzeniu stworzenia miejsca dla głuchoniemych z całej Polski.
-Jestem już na emeryturze, więc mam ograniczone możliwości szukania darczyńców -mówi. W Rudniku jest dom i dwa place, wszystko to im oddałem z myślą, aby zapewnić głuchoniemym godną egzystencję, troskę i miłość. A potrzeby są ogromne. Stąd moje plany budowy ogólnopolskiego domu dla głuchoniemych. Są przygotowane osoby, które mogą być ich opiekunami. Wierzyłem i wierzę, że my Polacy, jesteśmy ludźmi wrażliwymi. I znajdą się tacy, którzy zachcą pomóc w tworzeniu tego wielkiego dzieła dla nich.
Jaki będzie ten dom? Duży, by pomieścić wszystkich, którzy pragną tu przyjeżdżać. Przewidziane jest 50 miejsc pobytu stałego w pokojach jedno i dwuosobowych dla niesłyszących bezdomnych. Tyle samo miejsc ma być dla pragnących uczestniczyć w rekolekcjach, czy po prostu wypocząć. W projekcie zaplanowano kaplicę, salę konferencyjną, pomieszczenia do prowadzenia zajęć praktycznych, aktywizacji zawodowej i rozwoju osobistego niesłyszących.
-Do realizacji tego marzenia przygotowywałem się, będąc jeszcze w Kałkowie – mówi ksiądz kustosz. – Mimo, że wśród nas żyje wiele osób niesłyszących, tylko nieliczni znają i rozumieją ich potrzeby. Chociaż mieszkają oni w naszym sąsiedztwie, stanowią grupę wyizolowaną, egzystują w swoim własnym świecie ciszy. Sami nie potrafią i nie mogą upomnieć się o swój byt, więc czynimy to w ich imieniu. Poświęciłem tej sprawie wszystko co miałem. Przekazałem swoją rodzinną ziemię, pieniądze na tą budowlę. Istnieje fundacja, która zbiera środki. Jest projekt tego obiektu, wylane fundamenty. Ponad hektarowy teren, położony w lesie został ogrodzony. Kamień węgielny pod ogólnopolski dom dla głuchoniemych wmurowali rodzice prezydenta Polski, Andrzeja Dudy. Do posługi głuchoniemym są przygotowane siostry zakonne z Włoch ze Zgromadzenia Sióstr Salezjanek Najświętszych Serc, które w swym charyzmacie mają posługiwanie głuchoniemym. Siostry, zaproszone przez księdza Walę, założyły swoją placówkę zakonną w Rudniku i już od kilku lat prowadzą działalność duszpasterską wśród niedosłyszących i porzuconych dzieci.
Tylko budować dalej. Dziś budowa domu dla głuchoniemych stanęła z powodu braku pieniędzy. Obiecana pomoc państwowa, nie wiedzieć czemu zawiodła. Ksiądz Czesław Wala mimo sędziwego wieku wciąż ma nadzieję, że jego marzenie się spełni, że jak zawsze w tym, co robił wesprą ludzie wielkiego serca i pomogą. Zmagający się od zawsze z poważną chorobą, dziś z powodu skomplikowanego złamania poruszający się na wózku wciąż snuje swoje wielkie palny. Plany służące ludziom najsłabszym, a przez miłość do ludzi, ukazującym nam wielką miłość miłosiernego Boga do człowieka. Na stare lata w chorobie, co muszę z ogromną radością odnotować, gdy sam potrzebuje pomocy znalazł wspaniałą opiekę w domu jednej z rudnickich rodzin. Pomagają mu także dwaj głuchoniemi, których przygarnął w Kałkowie. Promieniejąca dobroć, którą ciągle daje ludziom, wróciła do niego. Panu Bogu dzięki. I robi wszystko, co dziś może, by dom w Rudniku powstał. Ale potrzebuje pilnie naszej wspólnej pomocy, by nie zmarnowało się to, co już zrobiono. Jako autorka tego tekstu zwracam się z takim apelem m.in. do ludzi ze świata polityki, kultury, różnych organizacji, władz samorządowych którzy przez wiele lat tak, licznie pielgrzymowali do Kałkowa, by pomodlić się wspólnie z księdzem Walą u stóp Matki Bolesnej Pani Ziemi Świętokrzyskiej i by im błogosławił w służbie ludziom. Jak możecie pomóżcie.

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *