Były emocje i przestrzelony rzut karny… Porażka z Podhalem

III liga piłkarska. Grupa IV. *KP KSZO 1929 Ostrowiec Świętokrzyski – Podhale Nowy Targ 2:3 (0:2).

0:1 – Maciej Tonia, 33 min.

0:2 – Michał Nawrot, 44 min. (z rzutu karnego)

1:2 – Wojciech Trochim, (z rzutu karnego)

2:2 – Wojciech Trochim, 51 min.

2:3 – Michał Nawrot, 59 min.

KSZO: Lipiec – Chudyba (67.Dereń), Tadrowski, Mężyk, Kaczmarek – Persona, Laskoś, Mąka, Trochim, Chrzanowski (67.Bełczowski) – Grunt (73.Gębalski). Trener: Marcin Sasal.

Podhale: Szukała – Tonia, Lewiński, Mączka, Witkowski – Nawrot (66.Hruska), Mianowany (81.Skórski), Dynarek, Potoniec (58.Mizia), Lepiarz, Mrówka. Trener: Marcin Zubek.

Żółte kartki: Kaczmarek, Laskoś, Grunt – Potoniec, Mianowany.

Sędziował: Piotr Burak (Lublin). Widzów: 800.

Na dobrą sprawę, gdybyśmy przegrywali już po pierwszych dziewięciu minutach meczu 0:2, to nikt nie miałaby prawa protestować. KSZO nadział się bowiem na dwa kontrataki Podhala i Paweł Lipiec musiał bronić w sytuacji sam na sam z rywalami. Na szczęście, w 4 min. próbujący lobować naszego golkipera Potoniec spudłował, a w 9 min. Lepiarz pogubił się i wciąż było 0:0.  Przez pierwsze pół godziny owszem KSZO starał się dokładnie rozgrywać piłkę, ale nie potrafił nijak zagrozić bramce rywali. Niecelnie z dystansu uderzali Michał Grunt, Wojciech Trochim, Tomasz Persona i Dawid Chudyba.

W ostatnim kwadransie I połowy nasz zespół przeżywał trudne chwile. Najpierw, w 33 min., Tonia – prawy obrońca Podhala urządził sobie slalom między naszymi piłkarzami, zbiegł do środka i z około 25 metrów huknął nie do obrony. Piłka odbiła się jeszcze od poprzeczki i zatrzepotała w siatce. Po chwili Lepiarz trafił w słupek naszej bramki. Później, w 43 min., ratujący sytuację wybiegiem Paweł Lipiec sfaulował strzelca pierwszej bramki, a Nawrot pewnie rzut karny zamienił na drugiego gola. To niesłychane, ale w 45 min. Potoniec miał okazję jeszcze podwyższyć rezultat, ale oddał zbyt słaby strzał i „Lipa” zażegnał niebezpieczeństwo. Obie stracone bramki są efektem błędów naszej drużyny w defensywie.

Po zmianie stron, pomarańczowo-czarni wybiegli na murawę, jakby odmienieni i w efekcie w ciągu 6 minut doprowadzili do wyrównania. Już w 49 min. Tonia sfaulował szarżującego lewą stroną Jakuba Chrzanowskiego. Karny… i pewne uderzenie Wojtka Trochima. Dwie minuty później był już remis… Michał Grunt odebrał piłkę Nawrotowi, zgrał do środka, a Trochimowi wystarczyło tylko dostawić nogę…

Radości na trybunach było zaledwie kilka minut. Dlaczego? Otóż, w 59 min. minutę wcześniej wprowadzony do gry Mizia ograł jak chciał Dawida Chudybę, posłał piłkę wzdłuż linii bramkowej, a nabiegający Nawrot wpakował futbolówkę do pustej bramki. Uff, 2:3… W tym „szalonym” meczu w 64 min. powinno być 3:3, bo goście dwukrotnie, po główce Juliena Tadrowskiego i strzale Wojciecha Trochima wybijali piłkę z linii bramkowej.

Ostatnie minuty to napór ostrowczan, festiwal rzutów rożnych egzekwowanych przez Marcina Kaczmarka, rzutów wolnych i strzałów z dystansu. W końcu, w 90 min., Witkowski sfaulował w polu karnym Adriana Gębalskiego.  Faul ten dostrzegł sędzia asystent i znów oglądaliśmy rzut karny. Niestety, Wojciech Trochim z jedenastu metrów kopnął piłkę na tyle mocno, że aż zatrzęsło poprzeczką, ale piłka wyszła w aut i obeszliśmy się z potencjalnego remisu tylko smakiem, podobnie jak sam strzelec, który mógł ustrzelić w tym meczu klasycznego hat-tricka.

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *