“Nie możemy pochować taty…”

Telefon interwencyjny, jaki odebrałam w niedzielny poranek od jednej z mieszkanek powiatu ostrowieckiego, wprawił mnie w osłupienie.
Rodzina od trzech dni bezskutecznie próbowała uzyskać dokumenty, aby pochować ojca.
-Tata zmarł w piątkowe przedpołudnie. Był sam w domu. Od tego czasu próbujemy uzyskać kartę zgonu, aby móc otrzymać akt zgonu i rozpocząć załatwianie spraw związanych z pochówkiem. Tymczasem nie możemy jej otrzymać, a bez tego zorganizować pogrzebu. Jesteśmy bezradni. Nie wiemy, gdzie szukać rozwiązania tej sprawy? Może „Gazeta Ostrowiecka” nam pomoże -mówiła córka.
Po chwili poznałam całą historię. I jak się okazało, rozwiązanie sprawy nie było proste.
Mężczyzna od wielu lat zamieszkiwał sam w jednej z miejscowości powiatu ostrowieckiego. Nigdzie się nie leczył. Nie był więc pacjentem żadnej poradni zdrowia. Spożywał alkohol, nie chciał skorzystać z żadnej pomocy, skutkującej wyjściem z nałogu, do czego namawiała go rodzina.
-Tatę znalazł sąsiad w domu około południa. Zaraz wykonał do mnie telefon. Natychmiast przyjechałam. Zadzwoniłam na pogotowie, jednak poinformowano mnie, że Centrum Ratownictwa Medycznego nie ma obowiązku stwierdzania zgonów. Pomimo wszystko obiecano pomoc. Zadzwoniłam na policję. Na miejsce przybyli funkcjonariusze. Dokonali dokładnych oględzin ciała taty, nie stwierdzając udziału innych osób ani też przestępstwa. Byli ze mną cały czas i również próbowali pomóc, wykonując różne telefony. Udałam się do miejscowego ośrodka zdrowia, jednak żaden lekarz nie chciał przyjechać, gdyż tata nie był ich pacjentem -relacjonuje zdarzenie córka mężczyzny.
Po interwencji Świętokrzyskiego Centrum Ratownictwa Medycznego w Kielcach, po czterech godzinach przybył lekarz, który stwierdził zgon, jednak wystawił zaświadczenie, a nie kartę zgonu.
-Z zaświadczeniem niewiele możemy zrobić, gdyż jedynie karta zgonu upoważnia do podjęcia działań związanych z pogrzebem. Na podstawie zaświadczenia urząd nie wyda nam aktu zgonu, który jest podstawą do pochowania taty -mówi rodzina. Zaświadczenie o zgonie jednie pozwoliło na zabranie ciała z domu przez firmę pogrzebową. Jednak dalsze działania rodziny utkwiły dosłownie w martwym punkcie. Córka z zaświadczeniem ponownie udała się do ośrodka zdrowia, lecz bezskutecznie. Dalej rodzina pojechała na ostrowiecki SOR w nadziei, że któryś z lekarzy wyda kartę zgonu na podstawie wystawionego wcześniej zaświadczenia.
-Lekarka powiedziała nam, że jest to niemożliwe, gdyż nie widziała pacjenta i nie może na podstawie zaświadczenia wydać karty zgonu. Polecono nam zgłosić sprawę do NFZ w Kielcach. Tam odesłano nas do Biura Rzecznika Praw Pacjenta do Warszawy. Poruszamy się po zamkniętym kole. Co mamy dalej robić? Tata od trzech dni leży w zakładzie pogrzebowym, a my nie możemy go godnie pochować -mówi córka.
Dzięki naszym prośbom i przychylności oraz zaangażowaniu pracowników Starostwa Powiatowego w Ostrowcu Świętokrzyskim udało się rodzinie pozyskać dokumenty niezbędne do wydania aktu zgonu i zorganizowania pogrzebu mężczyzny.
Jednak niewątpliwie jest z tym duży problem, gdyż – jak się okazało – jest luka w polskim prawie, która nie przewiduje tego rodzaju przypadków.
Co do stwierdzania zgonów obowiązuje rozporządzenie Ministra Zdrowia z sierpnia 1961 r., które jednak nie wskazuje, kto w takich przypadkach, gdy człowiek nie jest pacjentem żadnego ośrodka zdrowia, powinien wystawić kartę zgonu, uprawniającą do otrzymania aktu zgonu przez rodzinę.
-Ta luka prawna istnieje od wielu lat. Kiedyś karty zgonu zwyczajowo w takich sytuacjach wystawiali lekarze z pogotowia, jednak po wprowadzeniu przepisów dotyczących ratowników medycznych, lekarz nie ma obowiązku wystawiać takich dokumentów. Wskazanym lekarzem jest ten, który leczył ostatnio pacjenta -wyjaśnia Jan Bonar z Głównego Inspektoratu Sanitarnego w Warszawie. -W sytuacji, kiedy człowiek nigdzie się nie leczył, tak naprawdę ustawa nie wskazuje, kto ma wydać kartę zgonu. Może to zrobić lekarz z najbliższego ośrodka zdrowia, gdzie zamieszkiwała dana osoba, lecz wcale nie musi. Dlatego też Ministerstwo Zdrowia opracowało projekt nowelizacji przepisów, które rozwiązują ten problem, jednak będą one wprowadzone w życie dopiero w 2021 r. Jak wynika z zapisów uzasadniających zmiany, dotychczasowe przepisy ustawy o cmentarzach i chowaniu zmarłych oraz w sprawie stwierdzenia zgonu i jego przyczyny, budzą liczne problemy wykonawcze i wątpliwości interpretacyjne przy ich stosowaniu. Konieczne jest więc wprowadzenie zasad obejmujących stwierdzania i potwierdzania zgonu, ustalania przyczyny oraz zasad przeprowadzania badania pośmiertnego. Obecnie zgon i jego przyczyna ustalane są przez lekarza leczącego chorego w ostatniej chorobie. Jeżeli zachodzi podejrzenie, że przyczyną zgonu było przestępstwo, kartę zgonu wystawia lekarz na zlecenie właściwego sądu. Zespoły ratownictwa medycznego nie mogą być dysponowane wyłącznie do stwierdzenia zgonu. Ustawodawca nie przewidział w tamtych czasach takiego zjawiska, jak przemieszczanie się ludzi, którzy nie mają stałego miejsca pobytu i nie korzystają ze świadczeń medycznych. Stąd jest duży problem. Nowe przepisy zakładają funkcjonowanie koronera, biegłego lekarza, który w takich przypadkach dojedzie na miejsce zgonu i dokona stosownych oględzin oraz wystawi potrzebne dokumenty. Do ich powoływania mają być uprawnieni wojewodowie. Tymczasem dalej obowiązuje rozporządzenie z 1961 r.

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *