Patryk Cheba: -Jak nie kontuzja, to epidemia. Chcę grać, cieszę się, że wróciliśmy do treningów

-Piłkarski KSZO wrócił do treningów i chyba to dobra dla was, zawodników, wiadomość?

-Jak najbardziej, zwłaszcza dla mnie. Praktycznie od roku, poza udziałem w zimowych meczach kontrolnych, nie rozegrałem ani jednego spotkania ligowego – mówi piłkarz KP KSZO 1929, Patryk Cheba. –Bardzo liczyłem, że po wyleczeniu kontuzji i starannych przygotowaniach do rundy wiosennej wrócę do gry, ale koronawirus zniweczył moje plany.

-Faktycznie, jak się nie mylę, to w ostatnim spotkaniu ligowym wystąpiłeś w Krakowie na Suchych Stawach w wygranym 2:1 meczu z Hutnikiem, ale właśnie z powodu kontuzji w I połowie musiałeś opuścić boisko… To było 28 kwietnia 2019 roku…

-Dlatego tak brakuje mi kontaktu z piłką, grania, tego czucia atmosfery meczu i wydzielającej się adrenaliny w czasie sportowej rywalizacji. Cieszę się, że wracamy do zajęć, ale wątpię, czy powrócimy do rozgrywania spotkań o ligowe punkty. Coraz więcej jest sygnałów o tym, że III liga może nie sprostać reżimowi sanitarnemu i tym samym nie dokończy sezonu.

-No właśnie, piłkarze w całym kraju tak, jak ty wręcz palą się do gry. Co będzie jednak, jeśli faktycznie PZPN nie pozwoli na dokończenie rozgrywek w III lidze w sezonie 2019/2020?

-Myślę, że w takiej sytuacji powinniśmy otrzymać jeszcze dwa, trzy tygodnie wolnego, a później wrócić już do systematycznych zajęć grupowych, ale już prowadzonych pod kątem przygotowań do nowego sezonu 2020/2021, bo niewykluczone, że rozpocznie się on jeśli nie pod koniec lipca, to na początku sierpnia.

-Po prawie dwóch miesiącach przerwy trudno chyba wraca się, ot tak, do zajęć?

-Dlaczego? Cały czas trenowaliśmy indywidualnie według zaleceń trenerów i chyba żaden z nas nie będzie miał kłopotów z adaptacją do zmiany formy treningów, tym bardziej, że oczekuję wreszcie na zajęcia z piłką, które będą odskocznią od biegania i innych form treningowych, a także na spotkanie z kolegami i atmosferą panującą w szatni. Ten przypadek z izolacją w okresie epidemii w niczym nie przypomina okresu urlopowego, w którym musi być czas na roztrenowanie i łagodne wejście do zajęć treningowych.

-Najprawdopodobniej, jeśli PZPN nie pozwoli na kontynuowanie rozgrywek w III lidze, to przy braku spadków w przyszłym sezonie czeka nas rywalizacja z 22 zespołami, jakie znajdą się w naszej IV grupie III ligi. Co ty na to? Pytam, bo przecież nawet Premier League toczy boje w 20- zespołowym składzie?

-No cóż, gdyby tak się stało, to czekają nas solidne przygotowania do nowego sezonu, który będzie niezwykle trudny i wymagał od zespołu dobrej dyspozycji fizycznej. Mielibyśmy przecież do rozegrania aż 44 mecze ligowe, no i te 4 pucharowe. Szersza musiałaby być także kadra zespołu. Dlaczego? Spodziewam się, że przez znaczną część sezonu musielibyśmy grać systemem sobota – środa – sobota w schemacie mecz – rozruch – mecz, a to sprzyja nabawieniu się różnych urazów i mikrourazów. Pamiętam, że taki schemat obowiązywał nas za kadencji trenera Przemysława Cecherza, kiedy chyba w ciągu miesiąca rozegraliśmy chyba aż 7 meczów.

-Kto twoim zdaniem powinien otrzymać awans do II ligi – Motor Lublin, czy Hutnik Kraków?

-Chciałbym, aby w nowym sezonie nie było już tak wymagających dla KSZO rywali, jak lublinianie. To im ten awans się należy. Hutnik w ubiegłym sezonie też po rundzie jesiennej plasował się w czołówce, a wiosną spuścił z tonu. Kto wie, czy nie byłoby tak też i w tej rundzie. Kto wie, czy gdybyśmy kontynuowali rozgrywki, nie zaatakowałaby któraś z takich drużyn, jak Korona II, Siarka Tarnobrzeg, czy Wisła Puławy. Przecież straty 6 pkt. w tej klasie rozgrywkowej szybko da się odrobić i taką samą przewagę stracić, o czym wspomniany Motor wie najlepiej.

-Dziękuję za rozmowę.

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *