Dzisiejszy sparing z Kamienną Brody ostatnim sprawdzianem przed ligą. Trzeba mieć nadzieję na dobry sezon

Trener Marcin Sasal mówi, że po takiej przebudowie zespołu potrzeba pół roku, by jego gra nabrała rumieńców.
Chwalił zespół po zdobyciu Regionalnego Totolotek Pucharu Polski, ale ganił za grę w defensywie.
-Wiadomo, że musimy się zgrywać – mówi trener, Marcin Sasal. –Wymieniliśmy pół zespołu, zaryzykowaliśmy, ale mam nadzieję, że będzie się nam to opłaciło, bo nowi piłkarze wniosą więcej jakości do drużyny. Pewnie, że gołym okiem widać, że pewne mechanizmy w grze nie funkcjonują, a problemy występują na pozycji nr 6, czyli defensywnego pomocnika. Gra na niej, niejako z przymusu, Mateusz Mąka.
Faktycznie, obecnie w naszym zespole na pozycji defensywnego pomocnika testowany jest Patryk Moskiewicz – młodzieżowiec z krakowskiej Wisły. Zobaczymy go jeszcze w ostatnim meczu sparingowym przed startem III ligi, w spotkaniu z Kamienną Brody, zaplanowanym na środę, 29 lipca o godz. 17.30.
Defensywnym pomocnikiem jest także zakontraktowany już Konrad Zaklika. Kto ostatecznie zagra w wyjściowej jedenastce, przekonamy się podczas inauguracyjnego meczu w Sieniawie z Sokołem.
-Na występy w nowym, trzecioligowym sezonie trzeba patrzeć optymistycznie, choć do pierwszego meczu pracować będziemy nad wyeliminowaniem pewnych błędów i nerwowości w grze – mówi szkoleniowiec KSZO. –Nie mamy także zbyt długiej ławki rezerwowych, a przed nami 21 meczów, do których trzeba doliczyć przecież te pucharowe, toczone już o stawkę. W ogóle, przygotowywaliśmy się do rozgrywek tocząc boje o stawkę, co według mnie nie jest dobrym rozwiązaniem. Część piłkarzy nie gra, a część musi grać często i tylko wypada się cieszyć, że nie mamy urazów w drużynie.
Mamy dwóch, jak się wydaje, dobrych napastników, ale czy Michał Paluch i Szymon Stanisławski będą grać razem, tak, jak w meczu pucharowym z Koroną, nie wiadomo.
-Mamy czterech zawodników w środku pola – mówi Marcin Sasal. –Oprócz pozycji bramkarza, gdzieś musimy umieścić na placu gry jeszcze jednego młodzieżowca. Chcę mieć w kadrze takich dwóch napastników, jak Michał i Szymon. Mogą grać we dwóch, a mogą w innych konfiguracjach personalnych, w zależności np. od sytuacji na boisku. Szymon jest bardziej mobilny i może grać na pozycji „10”, ale to też zależy, czy będziemy musieli grać w ataku pozycyjnym, czy też ustawiając się w średnim pressingu, który po odbiorze piłki da nam szybkie operowanie piłką przez dwójkę napastników.
Jak mówi trener Sasal, zespół zmierza do gry w ustawieniu 1-4-3-3.
-Jeszcze ten schemat gry nie funkcjonuje w naszym wykonaniu dobrze, a zawodnicy nie mają jeszcze wpojonych wielu zadań do realizacji. Dlatego docelowo będziemy moderować to ustawienie w czasie meczu. Chcę, by zespół zupełnie inaczej prezentował się w strefie wysokiego i średniego pressingu. Mamy z napastnikami pewien komfort, ale też nie mamy spokojnej głowy przy ustalaniu taktyki i składu. Wiele zależeć w tej materii będzie od tego, z jakim gramy przeciwnikiem… Szymon to silny, potrafiący się utrzymać przy piłce napastnik, zaś Michał, którego piłka szuka w polu karnym, jest niezwykle skuteczny i ma ogromne predyspozycje do gry w ataku pozycyjnym.
Atutem KSZO, jak się wydaje, powinny być stałe fragmenty gry, przy których liczą się dobre warunki fizyczne drużyny.
-Oprócz tego, że mamy w zespole kilku rosłych i potrafiących dobrze grać zawodników, to mamy również kilku potrafiących świetnie dograć piłkę w punkt, czy to z rzutu wolnego, czy też rzutu rożnego – mówi trener, Marcin Sasal. –To nie zdarza się w wielu klubach. Na trzecioligowych boiskach, często wąskich, ten element gry na pewno będzie miał spore znaczenie.

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *