Piotr Krawczyk w Gujanie Francuskiej pracuje przy projekcie Ariane 6

Piotr Krawczyk, monter i spawacz, to uosobienie ostrowieckiego emigranta zarobkowego. Pracując w Mostostalu, był na delegacji w rosyjskim Twerze. Później, z przerwami na pracę w Wytwórni Konstrukcji Stalowych, od 1990 r. zarobkował poza Polską – w firmach niemieckich w Dolinie Mozeli, w Geinsheim, Berlinie i Herforst, czy też w czeskim Beneszow koło Pragi. W St. Moritz budował willę najbogatszemu Polakowi, Janowi Kulczykowi.  W tym roku rozpoczął pracę w… Gujanie Francuskiej, na tamtejszym kosmodromie, na którym wdrażany jest projekt Europejskiej Agencji Kosmicznej Ariane 6.

Piotr Krawczyk mówi o sobie „eksportowiec”, choć jeszcze nie tak dawno, jak to w Ostrowcu Świętokrzyskim, w jednej ze spółek, starano mu się wmówić, że nie umie spawać…

-To już trzydzieści lat, jak się włóczę po świecie – mówi pan Piotr. -Pamiętam swój pierwszy wyjazd, miesiąc po ślubie. Było to tak dawno temu, a jak gdyby wczoraj… Po ślubie nie mieliśmy z żoną nic, dosłownie – nic, jak większość małżeństw. Rok 1990, wszędzie bieda, brak perspektyw, no i tak to się zaczęło…

Lecę na Gujanę Francuską!

Piotr Krawczyk pracuje na kosmodromie w Gujanie Francuskiej dzięki – jak się okazało – skutecznej rekrutacji w ubiegłym roku w firmie IMGP.

-Mijały święta, nowy rok… Już pomału zapominałem o wyjeździe, gdy otrzymałem telefon, że otrzymałem pozwolenie na pracę z Francji – wspomina pan Piotr. -Dwudziestego stycznia zaplanowano wylot. Dowiedziałem się, że inwestorem jest europejska agencja kosmiczna i będę budował wyrzutnie rakiet Ariane 6. Wooow! Takiej roboty, to ja w życiu nie wykonywałem i tak daleko, to ja jeszcze nie byłem. Ameryka Południowa to przecież miejsce, o którym nawet nie marzyłem… Okazało się także, że będą ze mną pracowali znajomi –  Stanisław z Gliwic i Sławek z Berlina. Na Gujanę Francuską lecieliśmy z Paryża dziewięć godzin.

-Po przylocie do Cayenne, stolicy Gujany, uderzyło mnie gorąco i duża wilgotność powietrza. Już po paru minutach byłem cały mokry – opowiada pan Piotr. –O dziwo, przy kontroli dokumentów wystarczył paszport, bo to przecież zamorskie terytorium Francji, czyli Unii Europejskiej. Po przylocie czekało na nas firmowe auto, które otrzymaliśmy do dyspozycji. Podróżując w stronę Kurou zdałem sobie sprawę z tego, że miałem zupełnie inne wyobrażenie o tym kraju. Myślałem, że tu jest koniec świata i brak cywilizacji. A tutaj ładnie oświetlone, wyasfaltowane drogi, ścieżki dla rowerów, ładne domy. Oto, jakie my w Europie mamy pojęcie o odległych krajach…

W Kurou od razu rzuca się w oczy pomnik rakiety. Otrzymaliśmy tu za kwaterę mały domek z salonem, aneksem kuchennym i trzema pokojami. Następnego dnia rozpoczęła się nasza normalna praca, polegająca na montażu rur z rysunku izometrycznego. Na podstawie kreski z rysunku przypominającego plątaninę, ale wyznaczającą północ układamy więc rury, wszystkie ze stali nierdzewnej, a później sprawdzamy poziom ich szczelności. Pierwszy raz robiłem to w Trostberg, przy austriackiej granicy, pracując w firmie produkującej nawozy sztuczne. Jak się okazuje, pracuje nas tu, Polaków, w sumie dziewięciu. Oprócz Francuzów są też Portugalczycy, Rumuni i Węgrzy.

Jak na filmie „Avatar”

Piotr Krawczyk mówi, że widok kosmodromu zapiera dech w piersiach. Oglądał kiedyś film „Avatar” i jest pewny, że reżyser filmu był najpierw tu, na tej budowie w Gujanie Francuskiej i na podstawie tego, co zobaczył, nakręcił film. Tak naprawdę, to nakręcono tu film „Papillon” o niesłusznie oskarżonym o morderstwo złodzieju, który trafił do kolonii karnej właśnie w Gujanie Francuskiej.

Gujańskie Centrum Kosmiczne, to francusko -europejski kosmodrom położony w pobliżu miejscowości Kourou w Gujanie Francuskiej – terytorium zależnym od Francji, które ma status departamentu zamorskiego. To tu, w 1964 roku, rząd Francji wybrał to miejsce na lokalizację budowy kosmodromu. Europejski Port Kosmiczny zajmuje obszar 750 kilometrów kwadratowych. Otoczony jest lasami tropikalnymi i wybrzeżem morskim. Jak mówi pan Piotr, centrum jest szczególnie użyteczne ze względu na położenie w pobliżu równika i przez fakt, że wystrzeliwuje rakiety nad wodę. Z Kourou wystrzeliwują swoje satelity: Europejska Agencja Kosmiczna, francuska agencja kosmiczna CNES oraz firma Arianespace. Loty są też wykupywane przez firmy pozaeuropejskie. Europejska Agencja Kosmiczna sfinansowała również rozbudowę portu podczas rozwijania wyrzutni Ariane.

W skład infrastruktury naziemnej kosmodromu wchodzą wyrzutnie, pomieszczenia przygotowywania satelitów, pomieszczenia kontroli lotów i fabryka paliwa stałego. Ochronę przeciwpożarową zapewnia oddział straży pożarnej podległy brygadzie paryskiej. Bazę zabezpieczają siły Francuskiej Żandarmerii Narodowej i Legii Cudzoziemskiej.

Co ciekawe, 13 lutego 2012 r. z kosmodromu w Gujanie Francuskiej wystartowała pierwsza rakieta Vega, wynosząc na orbitę 9 satelitów, w tym PW-Sat, pierwszego polskiego sztucznego satelitę, zbudowanego przez specjalistów z Politechniki Warszawskiej i Centrum Badań Kosmicznych Polskiej Akademii Nauk.

Z Kourou wystrzelono liczne satelity telekomunikacyjne oraz satelity obserwacyjne Ziemi. Z Centrum startowały różne europejskie sondy kosmiczne, między innymi Giotto, która przeleciała koło jądra komety Halleya (1985), SMART-1, która badała Księżyc, Rosetta (2004), której lądownik Philae wylądował na komecie Czuriumow -Gierasimienko (2014) oraz skierowana na Merkurego BepiColombo. Z kosmodromu startowały również automatyczne pojazdy transferowe ATV dostarczające zaopatrzenie na Międzynarodową Stację Kosmiczną (pierwszy – ATV Jules Verne 2008). Wystrzelono także  demonstratory Atmospheric Reentry Demonstrator (ARD) i Intermediate eXperimental Vehicle (IXV). Dotychczas funkcjonowały takie wyrzutnie startowe, jak ELV z rakietami Europa 2, Ariane 1-3 i Vega, ELA-2 z rakietami Ariane 4, ELA-3 z rakietami Ariane 5, ELS z rakietami Sojuz 2, no i właśnie znajdująca się w budowie ELA-4 z planowanym startem rakiet Ariane 6.

-To olbrzymi teren ogrodzony kilkakrotnie drutem kolczastym pod prądem – mówi Piotr Krawczyk. -Co parę metrów kamery skierowane we wszystkie strony.

Wolny czas nad oceanem

Kourou, w pobliżu którego pracuje pan Piotr, jest położone ok. 500 km na północ od równika. Na tej szerokości rotacja Ziemi daje wystrzeliwanym rakietom dodatkową prędkość. Ponadto, umieszczanie satelitów na pożądanej orbicie jest zwykle prostsze, gdy start ma miejsce w pobliżu równika. Zaletami lokalizacji są również: niewielka gęstość zaludnienia oraz brak ryzyka występowania cyklonów i trzęsień ziemi.

Kurou, w pobliżu którego znajduje się kosmodrom, to niewielkie miasto. Warto w nim robić zakupy na bazarze, bo w sklepach drożyzna. Czynny jest też targ rybny. Warte zwiedzania jest muzeum kosmosu. Wszyscy żyją z baz porozrzucanych po całej dżungli. Nie ma żadnego przemysłu, czy wielkiego handlu. Turystów, jak na lekarstwo. Nie ma też czystych plaż. Do oceanu wpływa osiemdziesiąt rzek niosących ze sobą pełno mułu. Nie można się więc kąpać. Całe miasto żyje z bazy satelitarnej albo ze stacjonującej Legii Cudzoziemskiej. Francuzi wydarli dżungli olbrzymią połać ziemi, ogrodzili wysokim płotem, drutem kolczastym. Podłączyli prąd i teraz dżungla nie ma tutaj wstępu. Czasem tylko jakiś przypadkowy wąż, czy pająk przeciśnie się przez te zasieki, ale i tak później go złapią i odwiozą za ogrodzenie. Tych drutów jest tyle, że można by było całą dżunglę ogrodzić. A do tego jeszcze wszędzie kamery i budki wartownicze.

W wolne dni od pracy, a pracuje się tu od poniedziałku do czwartku po dziesięć godzin i kilka godzin jeszcze w piątek, pan Piotr spędza na wędkowaniu nad oceanem i pisaniu pamiętnika.

–Niezwykła była moja pierwsza wizyta w tutejszym kościele, bo też od razu musiałem zaliczyć wpadkę. Hostia, jak się okazało, jest tutaj maczana w alkoholu. Msza przebiega podobnie jak u nas z tą tylko różnicą, że ludzie niezwykle nabożnie w niej uczestniczą, pięknie śpiewa chór, a na znak pokoju ściskają się nad wyraz serdecznie, bez jakichkolwiek nawet zimnych spojrzeń w kierunku takiego obcokrajowca, jak ja. Po mszy pastor żegna wszystkich przy wyjściu ze świątyni.

Pan Piotr stara się dbać o tężyznę fizyczną. Codziennie biega po pracy nad ocean, wykonuje po sześćdziesiąt pompek, parę innych ćwiczeń i z powrotem biegnie na bazę.

Ariane 6

Nowy europejski pojazd startowy Ariane 6 będzie zdolny do wykonywania wielu różnych misji. Jak informuje Europejska Agencja Kosmiczna (ESA) Ariane 6 będzie dostępny w dwóch wersjach w zależności od wymaganej wydajności. W zależności od orbity A62 jest w stanie wystrzelić ładunki o masie około 4000 –7000 kg, podczas gdy A64 jest w stanie wystrzelić ładunki o masie około 11.000 –16.000 kg. Mający ponad 60 metrów wysokości Ariane 6 waży prawie 900 ton po uruchomieniu z pełnym ładunkiem – mniej więcej tyle, ile wynosi półtora samolotu pasażerskiego Airbus A380. W celu rozwoju Ariane 6 ESA współpracuje z siecią przemysłową składającą się z ponad 600 firm w 13 krajach europejskich, w tym 350 małych i średnich przedsiębiorstw, na czele z głównym wykonawcą ArianeGroup. Ariane 6 ma swój pierwszy start wyznaczony w 2021 r.

Ariane 6 będzie miał możliwość wystrzeliwania zarówno ciężkich, jak i lekkich ładunków na wiele orbit do zastosowań takich jak obserwacja Ziemi, telekomunikacja, meteorologia, nauka i nawigacja. Ariane 6 będzie mógł dotrzeć do wielu orbit podczas jednej misji, aby dostarczyć więcej ładunków.

Kompleks startowy obejmuje 170 hektarów, z zabudowaniami na 18 hektarach. Miejsce to znajduje się 17 km od miasta Kourou i 4 km na zachód od wyrzutni Ariane 5. Dzięki dużej odległości od miasta Kourou, lokalizacja ta minimalizuje ograniczenia bezpieczeństwa lotu dla trajektorii wyrzutni w kierunku wschodnim i północnym.

Główne konstrukcje obejmują budynek montażu pojazdów startowych, ruchomą suwnicę i platformę startową. Trwa montaż pojazdu Building o wymiarach: 20 m wysokości, 112 m długości i 41 m szerokości, znajdującego się w odległości 1 km od strefy startu. Służy do integracji poziomej i przygotowania przed wdrożeniem do strefy uruchomienia. Mobilna suwnica, to 90-metrowa konstrukcja o wadze 8200 ton, w pełni wyposażona, na rolkach na szynach. Jest prawie tysiąc ton cięższa od Wieży Eiffla i odpowiada masie ok. 1.640 słoni. Mobilna suwnica jest wyposażona w platformy umożliwiające dostęp do pojazdu startowego w celu integracji z platformą startową. Natomiast platforma  startowa ma 28,5 m głębokości i 200 m szerokości. Uformowana jest z betonu wystarczającego do wypełnienia 67 basenów olimpijskich, a więc ok. 167.500 metrów sześciennych. Składa się z 700-tonowego, stalowego stołu startowego oraz czterech masztów odgromowych i wieży ciśnień dla systemów zalewowych. Decyzja o rozpoczęciu rozwoju Ariane 6 została podjęta na posiedzeniu Rady Europejskiej Komisji Kosmicznej na szczeblu ministerialnym w grudniu 2014 r.

-Z kosmodromu stratują satelity szpiegowskie, meteorologiczne, geograficzne, naukowe i cała masa satelitów do obsługi telefonii komórkowej – mówi Piotr Krawczyk. -Przy każdym budynku znajduje się rząd flag różnych państw, które współtworzą ten projekt. Prawie wszędzie powiewa polska flaga, tylko przy tej naszej wyrzutni „Arian-6”, którą budujemy, jej nie ma, bo Polska nie uczestniczy w tym projekcie. Nie wiem dlaczego, może jest już za biedna? Kiedy startuje jakaś rakieta, niebo staje się jasne i w niebo wystrzeliwuje słup ognia, coraz wyżej i wyżej, aż w końcu widać tylko mały punkcik, który też zaraz znika. Często zastanawiam się, w jaki sposób ja, biedny, szary Piotruś z maleńkiego Ostrowca, o którym nikt nie słyszał, staje się naocznym świadkiem, jak rakieta z wyrzutni „Arian-5” startuje w  kosmos. Nigdy bym się nie spodziewał, że coś takiego kiedyś zobaczę na własne oczy… To dla mnie wielka przygoda życia!

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *