Prosto z sali sądowej. Kulisy procesu i wyroku w sprawie wypadku po pasterce

Sąd Rejonowy w Ostrowcu Świętokrzyskim uznał Mateusza Z. za winnego spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym na ulicy Polnej i skazał go nieprawomocnie na karę 8 lat pozbawienia wolności.
Tragiczne zdarzenie, w którym jedna osoba zginęła, a druga odniosła poważne rany, miało miejsce bezpośrednio po pasterce, gdy ludzie wychodzili z kościoła. Sprawca uciekł z miejsca zdarzenia, a pojazd prowadził w stanie nietrzeźwości.
Proces Mateusza Z. rozpoczął się w dniu 8 sierpnia 2018 r. przed Sądem Rejonowym w Ostrowcu Świętokrzyskim. Na 25 czerwca 2019 r. zaplanowane zostały mowy końcowe, ale rozprawa się nie odbyła. Jak się okazało, z powodu długotrwałej choroby sędziego i zmiany składu orzekającego proces trzeba prowadzić od nowa. Pierwsza nowa rozprawa odbyła się w dniu 6 lutego 2020 r. W dniu 7 września 2020 r. zapadł nieprawomocny wyrok.
Etap śledztwa
Mężczyzna, kierujący samochodem osobowym marki Mazda, który potrącił przechodzące przez oznakowane przejście dla pieszych dwie ostrowczanki w wieku 58 i 75 lat, uciekł z miejsca zdarzenia, a kobiety zostały przewiezione do szpitala. Policjanci od razu podjęli czynności zmierzające do jego zatrzymania. Po niespełna 2 godzinach do ostrowieckiej komendy zgłosił się 23–letni właściciel mazdy, twierdząc, że został pobity przez nieznanych sprawców. Przyjechał zgłosić przestępstwo pobicia, którego padł ofiarą, ale nie swój udział w wypadku na ulicy Polnej. Mężczyzna początkowo zaprzeczał, aby to on kierował autem i potrącił kobiety. Policjanci jednak nie uwierzyli w jego wersję i zatrzymali go.
W chwili zatrzymania 23-latek był nietrzeźwy, miał ponad promil alkoholu w organizmie. Po upływie kilku kolejnych godzin w miejscowości Przyborów został odnaleziony samochód, który posiadał uszkodzenia, świadczące o tym, iż brał udział w zdarzeniu drogowym.
-Dowody te wskazywały na to, że odpowiedzialność za zdarzenie ponosi oskarżony Mateusz Z., który był nietrzeźwy (1,1 promila alkoholu we krwi), nie dostosował prędkości oraz sposobu jazdy do warunków drogowych, nie obserwował należycie jezdni i doprowadził do potrącenia dwóch kobiet prawidłowo przechodzących na pasach przez jezdnię -mówił prokurator Daniel Prokopowicz, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Kielcach. W wypadku tym 75-latka zmarła, a 58-latka odniosła poważne obrażenia ciała. Po wypadku kierowca zbiegł z miejsca zdarzenia.
W toku śledztwa Mateusz Z. przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu i złożył wyjaśnienia, w których jednak umniejszał swoją odpowiedzialność. Twierdził, że tuż przed wypadkiem został pobity i uciekał autem przed napastnikami. Miał zakrwawione oko i niewiele widział. W dniu 8 czerwca 2018 r. prokurator skierował do Sądu Rejonowego w Ostrowcu Świętokrzyskim akt oskarżenia w tej sprawie. Za zarzucany mu czyn grozi kara do 12 lat pozbawienia wolności.
Szokujące zeznania
Proces toczył się przy dużym zainteresowaniu mediów. Wśród zeznających w jego toku świadków była kobieta, która ten wypadek przeżyła. -Wracałam z mamą po pasterce –zeznała pokrzywdzona, która w wypadku doznała ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Nagle w nas uderzono. Mama nie przeżyła uderzenia przez ten samochód. Do dziś nie mogę pogodzić się z jej śmiercią.
Świadek przyszła do sądu o kulach. Po wypadku leczyła się w Ostrowcu oraz w Otwocku. Przeszła kilka operacji, ale nadal nie jest zdrowa.
Przechodzący przez przejście dla pieszych ludzie próbowali zatrzymać kierowcę mazdy, ale udało mu się odjechać. W dniu 23 września 2018 r. jeden ze świadków zeznał, że widział wypadek. Według niego, kierowca mazdy zbyt późno zaczął hamować i z impetem uderzył w pieszych, których było pełno na pasach po obu stronach wysepki. Jechał od strony Urzędu Skarbowego i uderzył w osoby, które były blisko wysepki – prawie opuściły pasy. Świadek powiedział, że wszystko działo się tak szybko, że nie był w stanie wszystkiego dokładnie zapamiętać. Początkowo myślał, że mazda uderzyła tylko w jedną osobę, potem przekonał się naocznie, że w dwie.
-Widziałem pojazd, który uderzył w dwie przechodzące po pasach kobiety – zeznał inny świadek. Pojazd ten poruszał się lewym pasem. Jedna z kobiet upadła na jezdnię, a druga wpadła najpierw na maskę auta, a potem na drogę. Pojazd na chwilę się zatrzymał, po czym odjechał, jadąc pod prąd. Kolejny z mężczyzn znajdował się w tym czasie w swoim aucie. Zdążył już wyjechać z parkingu przykościelnego i skręcić w lewo.
-Zatrzymałem się przed przejściem dla pieszych –zeznał świadek. Słyszałem, że chwilę przed uderzeniem w te panie, kierowca rozpoczął hamowanie. Jednak po tym wszystkim wyminął pieszych, których tam było wielu, zjechał na moją stronę drogi i odjechał, poruszając się jezdnią pod prąd.
W dniu 6 lutego 2020 r. Mateusz Z. przyznał, że to on kierował autem i że początkowo powiedział policjantom, że auto zostało mu ukradzione. To była jego linia obrony. Podtrzymał natomiast to, że został pobity tuż przed wypadkiem przez kilkunastu młodych chłopaków na terenie os. Słonecznego i że bezpośrednio po tym pobiciu, mając zakrwawione oko, uciekał swym samochodem, byle tylko znaleźć się jak najdalej od miejsca pobicia i to wtedy doszło do wypadku.
Mowy stron
W dniu 7 września 2020 r. strony wygłosiły w tym (nowym) procesie mowy końcowe. Pani prokurator stwierdziła, że wina oskarżonego nie budzi wątpliwości i powinien być surowo ukarany. Mateusz Z. nie był zagrożony, gdy po rzekomym pobiciu go przez nieznanych sprawców wsiadł do samochodu i odjechał. Sam stwierdził, że w samochodzie był już bezpieczny. Będąc nietrzeźwym, nie powinien kontynuować jazdy.
Pani prokurator zażądała dla sprawcy kary 10 lat pozbawienia wolności z możliwością ubiegania się o warunkowe zwolnienie po ośmiu latach, a także dożywotniego zakazu prowadzenia pojazdów mechanicznych i podania wyroku do publicznej wiadomości w mediach. Wniosła też o orzeczenie przez sąd nawiązek na rzecz osób pokrzywdzonych w tym tragicznym w skutkach wypadku.
Pełnomocnicy pokrzywdzonych poparli żądania prokuratora. Wytknęli obowiązującym przepisom, że sprawca, mimo, iż spowodował śmiertelny wypadek i był tymczasowo aresztowany, wciąż posiada prawo jazdy. Nawet widziano go za kierownicą. Domagali się dożywotniego pozbawienia go prawa do prowadzenia pojazdów mechanicznych i oddania przez niego dokumentu prawa jazdy. Stwierdzili, że linia obrony oskarżonego zmierza jedynie do uniknięcia kary i że nie wyraził on tak naprawdę skruchy.
Obrońca oskarżonego domagał się dla swego klienta sprawiedliwego wyroku, ale nie 10 ani 6 czy 7 lat pozbawienia wolności, lecz najlepiej zaliczenia mu na poczet kary prawie 18-miesięcznego pobytu w areszcie. To by w zasadzie wystarczyło – twierdził obrońca. Co do orzeczenia nawiązki, to pozostawił tę kwestię sądowi. Zaznaczył przy tym, że oskarżony nie ma środków na pokrycie ewentualnych kosztów z tym związanych.
Mateusz Z. po raz kolejny przeprosił przed sądem ofiarę wypadku oraz rodzinę za to, co się stało. Powiedział, że gdyby nie został pobity i nie musiał uciekać, to do wypadku by nie doszło. Prosił sąd o łagodny wymiar kary.
Wyrok nieprawomocny
Ostrowiecki sąd uznał Mateusza Z. za winnego zarzucanych mu czynów i skazał go na karę 8 lat pozbawienia wolności. Mateusz Z. otrzymał dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych, musi więc niezwłocznie złożyć prawo jazdy w starostwie.
Sąd obciążył go także nawiązkami na rzecz pokrzywdzonych: jednej w kwocie 20 tys. złotych oraz dwa razy po 10 tys. złotych. Jego konto obciążą też koszty procesowe oraz koszty zastępstwa procesowego pokrzywdzonych.
Sąd nie uwierzył oskarżonemu, że spowodował wypadek podczas ucieczki bezpośrednio po pobiciu go przez grupę nieznanych mu mężczyzn. Przeczą temu dowody uzyskane z monitoringu osiedlowego. Widać, jak przejechał autem przez osiedle, w tym obok sprawców pobicia. Potem wjechał w ulicę Polną. Jechał zbyt szybko – ok. 80 km/h. W chwili uderzenia w kobiety miał na liczniku ok. 50 km/h. Gdyby jechał z przepisową prędkością, to widząc pieszych zdążyłby wyhamować. Był nietrzeźwy, ale miał zdolność rozpoznania znaczenia swego czynu.
Sąd przypomniał, w ustnych motywach wyroku, że Mateusz Z. uciekł z miejsca wypadku, a potem usiłował stworzyć sobie alibi, które pozwoliłoby mu uniknąć kary za spowodowanie wypadku. Orzeczona kara ośmiu lat pozbawienia wolności oraz dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów, to zdaniem sądu – kara właściwa za popełniony czyn.

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *