Agresja wobec obcych

Sąd Rejonowy w Ostrowcu Świętokrzyskim zastosował wobec 21-latka środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania na okres 3 miesięcy.
Młody człowiek jest podejrzany o rozbój, uszkodzenie ciała i znieważenie z powodu przynależności rasowej obywatela narodowości tunezyjskiej.
Polska nie jest wolna od przypadków agresji słownej, a nawet fizycznej, skierowanej przeciwko osobom innej narodowości lub koloru skóry, co nie znaczy, że mamy z tym wielki problem.
Napad na Tunezyjczyka
Do pobicia 31-latka doszło w połowie września 2020 roku. Jak wynikało z relacji ofiary, został on zaatakowany na jednej z ulic Ostrowca Świętokrzyskiego.
-Sprawca znieważył mężczyznę, wykrzykując pod jego adresem obraźliwe, rasistowskie słowa –mówi aspirant Ewelina Wrzesień, oficer prasowy KPP w Ostrowcu Świętokrzyskim. W trakcie szarpaniny, jaka wywiązała się pomiędzy obu mężczyznami, 31-latek był bity i kopany po ciele. Stracił też pieniądze w kwocie 100 zł.
Ostrowieccy kryminalni ustalili i zatrzymali sprawcę tego napadu. Wed ług prokuratora, 21-latek dopuścił się trzech przestępstw opisanych w Kodeksie karnym. Po pierwsze – rozboju (art. 280 par. 1 kk), bo na terytorium Rzeczypospolitej, okradł Tunezyjczyka, używając wobec niego przemocy, co jest zagrożone karą pozbawienia wolności od lat 2 do 12. Po drugie – czynu z art. 157 kk, bo spowodował obrażenia jego ciała – zagrożenie do 5 lat pozbawienia wolności. A po trzecie – czynu z art. 257 kk, gdyż publicznie znieważył osobę z powodu jej przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, wyznaniowej albo z powodu jej bezwyznaniowości lub z takich powodów naruszył nietykalność cielesną innej osoby, co jest zagrożone karą pozbawienia wolności do lat 3. Niewykluczone, że sprawa ta, po jej zakończeniu, trafi do sądu.
Mowa nienawiści
W dniu 19 września 2015 r., podczas meczu III ligi KSZO Ostrowiec Świętokrzyski – Hutnik Kraków, ostrowieccy kibice prowadzący doping, tzw. gniazdowi, mieli wykrzykiwać przez megafon hasła, zdaniem prokuratora wymierzone w uchodźców. W aktach sprawy odnotowano następujące zawołania: „Cała Polska śpiewa z nami, wyp… z uchodźcami” oraz „Całe KSZO dziś głośno krzyczy: Nie dla islamskiej dziczy”.
Sprawa ta została potraktowana poważnie i trafiła do sądu. Przeszła przez dwie instancje sądowe, aż w końcu wylądowała, w formie skargi kasacyjnej, w Sądzie Najwyższym. Jeśli chodzi o polski porządek prawny, to tzw. mowie nienawiści poświęcony jest art. 256 Kodeksu karnego. Przepis ten nakazuje ściganie osób, które publicznie propagują faszystowski lub inny totalitarny ustrój państwa lub nawołują do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość. Za to przestępstwo grozi grzywna, ograniczenie wolności albo pozbawienie wolności do lat 2.
Droga przez instancje
Jako pierwszy sprawę „mowy nienawiści” rozpatrywał Sąd Rejonowy w Ostrowcu Świętokrzyskim. W dniu 14 marca 2016 r. sąd ten uniewinnił obu oskarżonych.
Sąd I instancji uznał, że celem „gniazdowych” nie było nawoływanie do nienawiści na tle narodowościowym. Zdaniem sądu była to wyłącznie indywidualna manifestacja własnych poglądów, w związku z istniejącą migracją ludności, wyrażająca brak aprobaty dla polityki przyjmowania uchodźców. A okrzyki, jakie padały podczas meczu, choć miały charakter negatywny, mieściły się w granicach wolności wypowiedzi.
Przed Sądem Okręgowym w Kielcach zapadł taki sam wyrok. Sąd ten również uniewinnił „gniazdowych”. Wbrew stanowisku prokuratury Sąd Apelacyjny nie dostrzegł tzw. mowy nienawiści w nawoływaniach „gniazdowych”, a to dlatego, że podczas meczu na trybunach nie było żadnych osób narodowości arabskiej lub wyznania islamskiego, jak również nie ustalono, aby którakolwiek z osób obecnych na obiekcie sportowym, mogła poczuć się urażona przyśpiewkami zaintonowanymi przez oskarżonych.
Sprzeciw prokuratora
Sprawa „gniazdowych” nie umarła śmiercią naturalną, a to z uwagi na sprzeciw prokuratora. Oskarżyciel publiczny nie uznał tych wyroków i wniósł skargę kasacyjną do Sądu Najwyższego.
Rozpatrujący kasację Sąd Najwyższy nie zgodził się z argumentacją przyjętą przez sądy obu instancji. Sąd Najwyższy przyjął, że w okrzykach „gniazdowych” nie chodziło jedynie o zwrócenie uwagi na kwestię napływu imigrantów do Europy i politykę rządu w tej sprawie. Według Sądu, nawet pobieżna analiza wygłoszonych przez „gniazdowych” haseł, wskazywała na ich wyraźny wydźwięk nacjonalistyczny i podkreślanie negatywnego nastawienia do wyznawców islamu.
Temida bis
W taki oto sposób sprawa „gniazdowych” ponownie trafiła do Sądu Okręgowego w Kielcach. Na rozprawie w dniu 25 lipca 2019 r. prokurator wniósł o uchylenie wyroku Sądu Rejonowego i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania. Jego zdaniem obaj oskarżeni, pełniąc funkcję tzw. gniazdowych, intonowali przyśpiewki mające niewątpliwie cechy mowy nienawiści. Co gorsze – podejmowali je inni kibice, obecni na meczu.
W dniu 8 sierpnia 2019 r. sąd kielecki uchylił wyrok z dnia 14 marca 2016 r. i przekazał sprawę sądowi I instancji do ponownego rozpoznania. Zdaniem sądu, „gniazdowi” przekroczyli swoje kompetencje, decydując się podczas meczu na wyrażanie negatywnych poglądów o osobach innej religii i narodowości. Uczynili to w obecności setek kibiców, mając do dyspozycji urządzenia nagłaśniające i prowadząc doping na stadionie. Z całą pewnością nie były to jedynie ich prywatne poglądy.
-W dniu 8 października 2019 r. Sąd Rejonowy w Ostrowcu Świętokrzyskim orzekł wobec „gniazdowych” kary grzywny w wymiarze 75 stawek po 25 zł każda –mówi sędzia Tomasz Durlej, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Kielcach. Obaj panowie musieli też zapłacić koszty procesu w kwocie po 207 zł. Wyrok ten jest już prawomocny.
Obcy na muszce
Napady z powodów przynależności rasowej, narodowej, językowej czy religijnej w Polsce nie są częste, co nie znaczy, że problemu w ogóle nie ma. Internet jest pełen rozmaitych przykładów ataków na ludzi innej narodowości, koloru skóry, preferencji seksualnych, na szczęście Polska nie jest tu krajem przodującym. Przypadki drastyczne, w których naruszana jest czyjaś nietykalność cielesna, zdarzają się naprawdę rzadko.
W sierpniu 2017 r., na warszawskich Bielanach, został pobity obcokrajowiec. Napadło go dwóch pijanych mężczyzn. Po zatrzymaniu przez policję, obaj napastnicy – 32-letni Tomasz B. oraz 36-letni Paweł Z. – przyznali się do winy. Z ich relacji wynikało, że zanim postanowili zaatakować obcokrajowca, urządzili sobie alkoholową libację. Podejrzani stanęli już przed sądem. Wyrok skazujący usłyszał jeden z nich.

W lutym 2020 r. w Toruniu pobito obywateli Ukrainy, Rosji i Białorusi. Powodem agresji, jaka dotknęła te osoby, była przynależność narodowa. Obcokrajowcy zostali publiczne znieważeni na tle narodowościowym. W grupie, która ich zaatakowała, było siedmiu mężczyzn. Według Ośrodka Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych, ksenofobia jest w nas mocno zakodowana, to jedno z atawistycznych uczuć, które wybucha w momencie, gdy pojawi się obcy, postrzegany przez nas jako potencjalne zagrożenie. Najczęściej przybiera ono formę agresji słownej, wykrzykiwanych obelg i gróźb. Jeśli chodzi o ataki fizyczne, to stoją za nimi głównie osoby niespecjalnie wykształcone, które zawsze znajdą jakiś powód do agresji.
Jest reakcja
Trzeba z uznaniem odnotować fakt, że nasze organy ścigania oraz wymiar sprawiedliwości zdecydowanie reagują na tego typu przestępstwa. Sprawcy nie tylko są zatrzymywani, ale i w sądach zapadają wyroki skazujące, gdy wina została udowodniona. Ataki na ludzi innej narodowości i koloru skóry wydają się szczególnie godne potępienia. Dobrze, że w Polsce nie ma przyzwolenia na tego typu akty agresji.

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *