Mieszkamy w centrum miasta, a czujemy się jak w slumsach

Mieszkańcy budynku wielorodzinnego Ogrody 23 narzekają na brak zainteresowania problemami ich wieżowca przez zarząd i pracowników administracji Spółdzielni Mieszkaniowej „Hutnik”. Lokatorki drugiej klatki zaprosiły mnie na wycieczkę od wiatrołapów przy wejściu dla klatki, po piwnice i dalej pomieszczenia przeznaczone na  suszarnię na poziomie X piętra. Już na początku wskazywały na popękany asfalt przy wejściu do klatki, tworzący koleiny oraz na jedyną ławkę przed klatką schodową z wyłamanymi szczeblami.

-Mieszkają tu w większości starsi ludzie. Nawet nie mogą sobie usiąść, odpocząć, bo nie ma jak. W ogóle wokół tu nie ma ławek. A wiadomo, jak człowiek idzie ze sklepu, czasami chciałby „złapać oddech”. Wejście do klatki popękane, można nogę zwichnąć. Ten wieżowiec oddany był  około 1975 roku. Ostatni raz malowane było tu  chyba ze 30 lat temu. Nikt tu nie przychodzi z administracji. Nikt się niczym nie interesuje. W naszej spółdzielni płacimy najwyższe czynsze w Ostrowcu Św. Mieszkamy niby w centrum miasta, a żyjemy jak w slumsach. Proszę zobaczyć, jak tu brudno. Jak wyglądają ściany, aż niedobrze się robi. Jak są deszcze, to tu woda płynie. Jeden wielki syf   –mówiła jedna z mieszkanek.

Lokatorzy w lutym br. skierowali pismo do zarządu Spółdzielni, w którym domagali się m.in. remontu wiatrołapu, malowania klatki schodowej, białkowania i dezynfekcji pomieszczeń piwnicznych. Pismo podpisało 20 mieszkańców.

-Do dziś nie mamy  odpowiedzi na to pismo. Powiedziano nam, że odpowiedź jest w Internecie. Tu mieszkają starsi, nie każdy ma Internet i potrafi w nim szukać. Czujemy się lekceważeni. Trzy razy byłam w Spółdzielni z prośbą o zamontowanie stopki przy drzwiach wejściowych, aby można zabezpieczyć je przed zamknięciem przy wyprowadzaniu rowerów czy wózków. I jak widać do tej pory stopki nie ma. Tak jest ze wszystkim – dodaje kolejna lokatorka bloku.

-Ponad dwa lata temu wymieniono nam drzwi do klatki schodowej. Sama za tym chodziłam. Niedawno znowu wymieniono drzwi wejściowe. A w wiatrołapie pozostawiono te stare, zniszczone. Pytałam w administracji co stało się z tymi nowymi drzwiami, czy nie można było ich wstawić do wiatrołapu zamiast tych zniszczonych? W odpowiedzi usłyszałam, że zostały oddane do utylizacji. Jakie to myślenie? Lepiej było wyrzucić nowe drzwi niż wymienić w wiatrołapie – mówi dalej mieszkanka.

Lokatorki wprowadziły mnie także do piwnicy, pokazując brudne ściany i zagracone korytarze. Nie lepiej sytuacja wyglądała w suszarni, a bardziej w tym, co ją kiedyś przypominało. Tam chyba od dawna pomieszczenia nie spełniają swojej funkcji. Pełno w nich kurzu oraz rozmaitych, niepotrzebnych  przedmiotów składowanych w różnych miejscach.

-Są to pomieszczenia wspólne, za które płacimy. Pełno tu rupieci i brudu. Ściany czarne. Administracja nie kontroluje tych pomieszczeń. Pewnie, że te przedmioty same tu nie przyszły, ale te pomieszczenia powinny być nadzorowane przez administrację. Korytarze chyba tu nigdy nie były sprzątane. Ja niedawno  zamiatałam te schody i część korytarza, bo jak można żyć w takim brudzie? Byłyśmy na spotkaniu z prezesem zarządu Spółdzielni, rozmawiałyśmy, ale to nic nie dało –dodaje kolejna mieszkanka.

Z problemami mieszkańców bloku Ogrody 23 zwróciłam się także do prezesa zarządu Spółdzielni „Hutnik”, Andrzeja Chejzdrala. Bolączki lokatorów były mu doskonale znane.

-Sukcesywnie realizujemy zaszłości, które sięgają dekad. Obecnie wykonujemy w większości termomodernizację budynków w zasobach Spółdzielni „Hutnik”. Jednak wszystkie prace realizowane są zgodnie z zasadą spółdzielczości, w porozumieniu z mieszkańcami budynków, którzy z własnej woli decydują się na zwiększenie funduszu remontowego celem przyśpieszenia terminu realizacji robót. Każdy budynek w zasobach Spółdzielni ma indywidualną ewidencję kosztów i jest indywidualnie rozliczany. Tam gdzie mieszkańcy wyrażają zgodę na zwiększenie funduszu remontowego, ustalamy zakres prac i przystępujemy do przygotowania inwestycji. Ostatnim przykładem może być blok na os. Ogrody 38, gdzie wykonany został pierwszy etap termomodernizacji, a obecnie mieszkańcy zbierają podpisy na wykonanie kolejnego etapu robót, aby przyspieszyć ich wykonanie. Tymczasem na koncie bloku Ogrody 23 długi na funduszu remontowym sięgają czterech lat i obecnie wynoszą ponad 200 tysięcy. Trudno w tej sytuacji planować jakieś inwestycje. W tym budynku wykonujemy jedynie konieczne prace bieżące i awaryjne. Prowadzimy tu także postępowania windykacyjne, w tym jedno eksmisyjne, obecnie niemożliwe do wykonania ze względu na pandemię, co dalej generuje straty w bloku –wyjaśnia prezes Andrzej Chejzdral.

Prezes zarządu przyznaje rację mieszkańcom, że wygląd klatek nie jest dobrym wizerunkiem budynków.

 – Opłaty jakie ponoszą mieszkańcy nie obejmuje sprzątania klatek schodowych, które to sami mieszkańcy mają wykonywać we własnym zakresie. Pomimo braku środków na funduszu remontowym, Spółdzielnia do 15 czerwca br dokona naprawy zadaszeń wiatrołapów. Posługiwanie się sloganem, że wszyscy płacą czynsze nie rozwiąże problemu braku środków na funduszu remontowym, ponieważ od objęcia przeze mnie stanowiska prezesa zarządu wszyscy płacą należności czynszowe, a długi Spółdzielni są reliktem przeszłości, które teraz należy spłacić przyznaje prezes A. Chejzdral.                        

Ze stanowiskiem zarządu Spółdzielni nie zgadzają się mieszkańcy, którzy regularnie płacą czynsz i nie mają żadnych zaległości. Nie chcą też zwiększać opłat na fundusz remontowy. W związku z tym w najbliższym czasie nie są tam planowane przez zarząd spółdzielni żadne prace.  Mieszkańcy uważają  decyzje zarządu za krzywdzące.

Print Friendly, PDF & Email

One thought on “Mieszkamy w centrum miasta, a czujemy się jak w slumsach

  • 19 czerwca 2021 at 23:09
    Permalink

    Popytajcie co chejzdral wyczyniał w Boguchwale

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *