Kolejne rozczarowanie. KSZO 1929 – Cracovia II 0:1

III liga piłkarska. Grupa IV. *KP KSZO 1929 Ostrowiec Świętokrzyski – Cracovia II 0:1 (0:1).

0:1 – Kamil Ogorzały, 29 min.

KSZO: Lipiec – Głaz, Sylwestrzak, Zając, Brągiel – Adamek (62.Camargho), Majda, Nawrot, Smykowski (46.Pawlik), Persona – Gruchała-Węsierski. Trener: Przemysław Cecherz.

Cracovia II: Wilk – Stachera (90.Malisz), Bracik, Ziemnik, Supryn – Kanach, Rakoczy (90.Góralczyk), Myszor (83.Nowicki), Wiśniewski, Ogorzały (83.Kwiatkowski) – Piszczek (77.Bociek).Trener: Piotr Giza.

Żółte kartki: Głaz – Supryn, Rakoczy.

Sędziował: Łukasz Szczołko (Lublin).

KSZO 1929 po trzech kolejkach ligowych zajmuje odległe, 14 miejsce. Przed naszymi piłkarzami trzy spotkania wyjazdowe – do Radzynia Podlaskiego, Tarnobrzega i Sieniawy. Co będzie, jak żadnego z tych meczów nie wygrają?

W meczu z Cracovią możemy jedynie wyróżnić Pawła Lipca. Bramkarz KSZO w 36 i 57 min. wyszedł obronną ręką w sytuacjach sam na sam odpowiednio z Piszczkiem i Rakoczym. W 54 min. po rzucie rożnym i główce Bracika wykazał się nie lada refleksem znów broniąc drużynę przed utratą gola. W I połowie obronił jeszcze dwa strzały najlepszego naszym zdaniem na boisku Rakoczego, a w II połowie groźne uderzenie Myszora.   Bezradny był tylko w 29 min. przy pięknym strzale z około 18 metrów, oddanym przez Ogorzałego. Bezradny, bo nasi defensorzy tylko przyglądali się,  jak krakowianin mija naszego piłkarza, składa się do strzału i jak piłka ląduje w siatce tuż przy spojeniu słupka z poprzeczką… 

Ma rację trener Cracovii, Piotr Giza, że jego piłkarze już znacznie wcześniej mieli sporo okazji ku temu, by strzelić drugiego gola i zamknąć mecz.

Nasza gra defensywna pozostawiała wiele do życzenie. W I połowie jeszcze kilkakrotnie kotłowało się pod naszą bramką. Przecieraliśmy oczy ze zdumienia z jaką łatwością piłkarze Cracovii rozgrywają piłkę, także w naszym polu karnym. Goście już w 8 min. mogli prowadzić, ale w ostatniej chwili strzał rywala zablokował Dariusz Brągiel. Kilka minut później groził nam gol samobójczy, bo piłka po nodze naszego obrońcy o centymetry minęła naszą bramkę.

Nie radziliśmy sobie także w grze ofensywnej. W I połowie zanotowaliśmy tylko jedną, w miarę płynnie przeprowadzoną akcję. Wyprowadził ją z głębi pola w swoim stylu Jakub Głaz, zagrał do Dawida Gruchały-Węsierskiego, a ten do Rafała Adamka, którego strzał został zablokowany.

KSZO na tle Cracovii momentami, niestety, prezentował się jak przypadkowa drużyna. Pomarańczowo-czarni – jak zauważył trener Przemysław Cecherz – przegrywali, zwłaszcza w środkowej strefie boiska, większość pojedynków indywidualnych, także tych o górne piłki. Krakowianie natomiast kilkoma podaniami bez problemów przedostawali się na nasze przedpole, stwarzając stałe zagrożenie.

Trener Przemysław Cecherz próbował reagować na to, co się dzieje na murawie. Niczym szachista przesuwał figury na planszy gry. Przed meczem zdecydował, że tym razem na prawej flance, a nie w ataku, zagra Rafał Adamek. Po I połowie na tej pozycji zmienił go jednak Jakub Pawlik. W II połowie przesunięty znów do ataku, ale nie mający i na tej pozycji wielu atutów Adamek opuścił plac gry, a do gry na pozycji defensywnego pomocnika desygnowany został Matheus Camargo. Ten manewr pozwolił na pozycję nr 10 przesunąć z kolei Michała Nawrota. Trzeba podkreślić, że w tym ustawieniu w ostatnich dwudziestu minutach KSZO prezentował się już lepiej, ale i rywale już bardziej skupiali się na obronie korzystnego rezultatu. Oglądaliśmy m.in. główkujących na bramkę Matheusa Camargo i  Mateusza Zająca. W 88 min. zapewne wielu kibiców widziało po niby strzale, niby lobie Dawida Gruchały-Węsierskiego piłkę w siatce, ale tak się nie stało i KSZO przegrał mecz.

Pojawia się wiele głosów, że tak rewolucyjne zmiany w kadrze kluby nie przynoszą spodziewanych efektów sportowych. Kibice wspominają piłkarzy, którzy po minionym sezonie powinni pozostać w KSZO. Mówią, że prezentowali się lepiej od obecnych, a i gra drużyny była lepsza. Inni twierdzą, że trzeba uzbroić się w cierpliwość i poczekać na to, by kompletnie nowa drużyna przedstawiała zgrany kolektyw. No cóż, obecnie nie da się za zadawalającą uznać grę żadnej z formacji. Klub niby ma niezłych i perspektywicznych piłkarzy, ale jako monolit nie prezentuje jeszcze spodziewanej wartości. Brakuje także lidera, piłkarza który wziąłby na siebie ciężar gry i pokierował kolegami na murawie. Na dodatek, kiepska frekwencja na trybunach dopełnia obraz porażki i rozczarowania.  

KSZO szuka, w miejsce Bartłomieja Smuczyńskiego, który jak już pisaliśmy z powodów dyscyplinarnych rozstał się z klubem, nowego napastnika. Oby tylko uczynił to jak najszybciej, bo jeśli tak dalej będziemy gubić punkty, to już raptem we wrześniu okaże się, że jesienią czeka nas li tylko walka w dolnych rejonach tabeli.

Print Friendly, PDF & Email

3 thoughts on “Kolejne rozczarowanie. KSZO 1929 – Cracovia II 0:1

  • 19 sierpnia 2021 at 11:09
    Permalink

    W tej chwili KSZO prezentuje rozpaczliwy poziom rewolucja kadrowa nic nie dała a wręcz przeciwnie jest gorzej. Zespół jest niezgrany nie ma napastnika nie ma kto strzelać bramek . Pozbyto się kilku wartościowych zawodników przyszli gorsi którzy do gry niczego nie wnoszą.

    Reply
  • 20 sierpnia 2021 at 09:12
    Permalink

    tego nie da się komentować !!!
    czy władze miasta nadal będą pompować pieniądze w tę sekcje klubu KSZO ,kosztem promocji sportu wśród ostrowieckiej młodzieży nie tylko piłkarzy nożnych ???

    Reply
  • 20 sierpnia 2021 at 10:33
    Permalink

    żenada, jak można zrobić szybko głównego kandydata na czerwoną latarnię III ligi, kiedy festyn? drogi zarządzie. Nieodpowiedzialność czy brak wiedzy w kierowaniu klubem piłkarskim, np angaże na sezon piłkarzy, co to da klubowi – nic. A co na to samorząd i sponsorzy do wydawania kasy, nie przyglądajcie się !!!

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *