Mecz KSZO 1929 – Orlęta Radzyń Podlaski na głosy

Piłkarze KSZO 1929 pokonali w meczu III-ligowym Orlęta Radzyń Podlaski 2:1 (2:1). Co po meczu powiedzieli trenerzy obu zespołów?

?Przysnęliśmy na 10 minut?

Mikołaj Raczyński, trener Orląt Radzyń Podlaski: -To było dość interesujące widowisko. W pierwszych 15 minutach wciąż byliśmy w szatni, szybko tracąc pierwszą bramkę, kiedy to sędzia pogubił się, bo to my, a nie rywal miał wyrzucać aut  i drugą bramkę, po zasłużonym rzucie karnym. Po kwadransie gry przegrupowaliśmy się i w konsekwencji nasza gra zaczęła wyglądać lepiej. Strzeliliśmy bramkę. Druga połowa, to już typowy mecz walki. Szkoda, że sędzia nie zauważył sytuacji, w której Ozimek był w polu karnym KSZO ciągnięty za koszulkę i nie podyktował rzutu karnego. Wszelkie pretensje możemy mieć jednak tylko i wyłącznie do siebie, że tak, a nie inaczej weszliśmy w ten mecz. Wygląda na to, że przysnęliśmy przez 10 minut, co w tej klasie rozgrywkowej nie może pozostać bez konsekwencji. Z tej porażki w Ostrowcu musimy jak najszybciej wyciągnąć wnioski.

?Szkoda, że nie poszliśmy za ciosem?

Rafał Wójcik, trener KSZO: -Zgodzę się z opinią, że był to ciekawy i mocno motoryczny mecz w wykonaniu obu zespołów, ale po to się trenuje i wylewa na treningach hektolitry potu. Pierwsze 15-20 minut w naszym wykonaniu było takie, jakie każdy trener by sobie życzył. Dzięki takim fragmentom gry z pewnością mogą się zapełnić trybuny stadionu KSZO. Liczba stworzonych przez nas akcji i sytuacji podbramkowych była duża i do takich obrazów gry dążymy. Później, faktycznie, te mecz się wyrównał, bo Orlęta skorygowały swoją grę. Szkoda, że nie poszliśmy za ciosem, bo prowadząc powinniśmy lepiej kontrolować grę. Tego nam w tym spotkaniu zabrakło. W drugiej połowie mieliśmy troszkę problemów, ale udało nam się dowieźć wynik do końcowego gwizdka i zanotować w pełni zasłużone zwycięstwo, którego gratuluję zespołowi.

Print Friendly, PDF & Email