Można się załamać…

I liga piłki ręcznej mężczyzn. *KSZO Ostrowiec Świętokrzyski – KSSPR Końskie 27:27<5:6>(15:10).

KSZO: Kijewski, Piątkowski -Chmielewski, Falasa1, Iskra 5, Jeżyna 2, Ćwięka 6, Cukierski, Kogutowicz, Grabowski 1, Granat, Kłonica, Batyra4, Świstak, Wojkowski 7, Jagiełło. Trener: Tomasz Radowiecki.
Kary: 18 min. Karne: 4/4.
Czerwona kartka: Jakub Ćwięka (44 min. z gradacji kar)


KSSPR: Markowski, Witkowski – Napierała 11, Woś 6, Kozłecki 3, Sękowski 1, Ciszek, Włodarski, Rurarz, Matyjasik 4, Słonicki 2. Trener: Michał Przybylski.
Kary: 10 min. Karne: 10/7.
Czerwona kartka: Łukasz Sękowski (15 min. niesportowe zachowanie)

Sędziowali: Paweł Piątek(Łańcut) -Maciej Szestakow (Łąka). Widzów: 150.

Nasi szczypiorniści przegrali trzeci mecz z rzędu, choć po kwadransie gry z konecką siódemką zanosiło się na jej pogrom. KSZO prowadził bowiem w 16 min. 10:2, a później 11:3, 12:5 i 14:7 w 25 min. Na przerwę nasza drużyna schodziła z pięciobramkowym prowadzeniem.
Po zmianie stron, w okresie gry od stanu 16:10 do rezultatu 20:17 wydawało się, że jeszcze nasza drużyna kontroluje mecz, ale od 42 min. rozpoczęły się już schody dla KSZO. Najpierw kontestujący decyzję sędziego Jakub Ćwięka cisnął piłką o parkiet. Nasz zespół musiał więc grać z jednym graczem mniej i na dodatek już do końcowej syreny wyraźnie osłabiony, bo Kuba z gradacji kar ujrzał w efekcie czerwony kartonik i resztę meczu oglądał na trybunach. Jego brak był aż nadto widoczny przy konstruowaniu ataku.

W 45 min. goście doprowadzili do stanu 20:20. Wzmacniając grę w obronie sprawili, że w niektórych sytuacjach nasza drużyna po prostu sobie nie radziła. W 55 min. konecczanie po raz pierwszy w meczu objęli prowadzenie przy stanie 24:25. Co prawda w 56 min. KSZO odzyskał prowadzenie i było 26:25, ale dwa pudła Macieja Jeżyny i dwa trafienia Wosia sprawiły, że KSSPR w ostatniej minucie prowadził i miał piłkę w ataku. Na szczęście, nie wykorzystał okazji i ostrowczanie celnym trafieniem Adriana Wojkowskiego uratowali remis. Na ripostę drużynie trenera Michała Przybylskiego brakło już czasu, choć miała pół minuty na dokładne rozegranie akcji…
Po pierwszej serii rzutów karnych wszyscy nasi zawodnicy trafiali do siatki. Byli to: Sebastian Iskra, Maciej Jeżyna, Jędrzej Batyra, Michał Grabowski i Bartosz Kogutowicz. Na początku drugiej serii rzut Sebastiana Iskry obronił bramkarz ekipy KSSPR. Za to doświadczony Matyjasik się nie pomylił i w ten sposób dwa punkty pojechały do Końskich.
Bez wątpienia najjaśniejszym punktem w KSZO był Kasper Kijewski, który bronił niezwykle skutecznie. To dzięki jego postawie ostrowiecka siódemka uzyskała tak sporą przewagę w I połowie, a pod koniec meczu jego interwencje po prostu uchroniły nas od przegranej bez punktów. W 15 min. egzekwujący rzut karny Sękowski rzucił piłkę w twarz naszego bramkarza i po czerwonej kartce opuścił plac gry. KSZO wówczas wysoko prowadził i być może fakt, że rywal traci gracza z podstawowej siódemki wpłynął na poczucie komfortu i jednocześnie zamiast koncentracji kompletnego rozluźnienia w ostrowieckiej drużynie, która w swej normalnej dyspozycji powinna wygrać i to bez jakichś niespodziewanych przygód.

Wiemy, że derby rządzą się swoimi prawami, ale w meczu z Końskimi zagraliśmy już tylko bez narzekającego na urazy Wiktora Jędrzejewskiego i Kacpra Lazarowicza. U zawodników, którzy wrócili po urazach, owszem, być może widać było pewne zaległości treningowe, ale jednocześnie zaprzeczeniem tej tezy jest występ Sebastiana Iskry, którego gra stanowiła głównie o sile ataku KSZO. Dobry występ zanotował także Adrian Wojkowski.
Musimy więc na osłodę środowego wieczoru zadowolić się punkcikiem KSZO oraz… występem w przerwie spotkania znanego i lubianego zespołu tenorów ze Lwowa Leonvoci, który w tych trudnych czasach ku pokrzepieniu serc wykonał m.in. hymn Ukrainy. Brawa też dla Fundacji Aktywnych Mam, której wolontariusze zbierali pieniążki na pomoc Ukrainie.

Print Friendly, PDF & Email