Pasja ukryta w aniołach

W Bibliotece Wyższej Szkoły Biznesu i Przedsiębiorczości do końca kwietnia br  można oglądać nietuzinkową wystawę aniołów, w ramach cyklu „Moje pasje”, którego inicjatorką jest dyrektor Biblioteki, Barbara Bakalarz –Kowalska.

-Pomysł zrodził się na początku roku, po rozmowie z moim kuzynem, który rzeźbi od wielu lat. Kiedy zobaczyłam jego prace, zapytałam- czy on to kiedykolwiek gdzieś je wystawiał? Okazało się, że nigdy, stąd postanowiłam to pokazać. I wtedy też pojawiła się taka refleksja, aby pokazywać ludzi, którzy mają jakieś pasje. Wiele osób, które spotykamy, znanych lub mniej znanych, pracujących zawodowo, czy też będących na emeryturze, realizuje swoje pasje, gdzieś w domowym zaciszu. Cykl „Moje pasje” powstał po to, aby te zainteresowania pokazywać i zachęcać innych do realizowania pasji. We współczesnym świecie i zawrotnym tempie życia często nie mamy  na to czasu. Niegdyś zbieraliśmy znaczki, komiksy, plakaty. Dzisiaj niewiele osób to robi. Stąd właśnie stworzyłam taki cykl, aby ludzie mogli pokazać i podzielić się swoimi pasjami z innymi – mówi dyrektor Barbara Bakalarz – Kowalska.

Na przełomie stycznia i lutego w Bibliotece WSBiP można było oglądać prace Wiesława Mendyka, który rzeźbi w drewnie. Obecnie można oglądać kolekcje aniołów, której właścicielką jest Agnieszka Rogalińska, znana jako samorządowiec i społecznik, aktywnie angażujący się w życie miasta i problemy ludzi. Jednak mało kto wie, że A. Rogalińska od kilkunastu lat zbiera anioły. Ma ich  ponad 300, a w swoim domu i sercu, szczególne dla nich miejsce.

-Moje anioły stoją na półkach w domu, wiszącą na  ścianie, przy lusterku w samochodzie, towarzyszą mi w pracy. Największy ambaras mam wówczas, gdy wycieram kurze. Porządkowanie tych półek zajmuje mi kilka godzin, ale jest okazją do dotknięcia każdej figurki i przypomnienia sobie jej historii – mówi Agnieszka Rogalińska.

A każdy anioł z jej kolekcji to osobna historia i osobne wspomnienia. Niektóre figurki  A. Rogalińska sama wypatrzyła na targach staroci, inne są  podarunkami od rodziny, przyjaciół lub od innych osób, dla których  sama stała się aniołem, pomagając im w życiowych  zmaganiach z trudnym losem.

-Moja przygoda z aniołami rozpoczęła się kilkanaście lat temu. Pierwszego, malutkiego, skromnego aniołka podarowała mi ciocia, żona mojego chrzestnego. Ta figurka przypominała mi właśnie Anioła Stróża. Z czasem obok niej pojawiła się następna i następna. Większość z nich to prezenty. Jednak uwielbiam buszować po pchlich targach i wyszukiwać nietuzinkowe figurki aniołów. Nie kupuję każdej ,którą napotkam. Śmieję się, że pomiędzy mną, a aniołem musi być  „chemia”.  To „coś” dla mnie jest bardzo istotne, bo wtedy czuję się bezpieczna i wiem, że ten anioł musiał do mnie trafić. Wśród mojej kolekcji są takie anioły, które darzę szczególnym sentymentem. Mam kilka najbliższych mojemu sercu, które pojawiły się w moim życiu w ważnych lub trudnych momentach. Przyjaciele też dbają o rozwój mojego zbioru. Oni też przecież są jak ciche anioły, które jak powiedział Antoine de Saint –Exupery, podnoszą nas, kiedy nasze skrzydła zapominają jak latać. Myślę, że w dzisiejszych czasach sami możemy być aniołami, bo choć nie mamy skrzydeł, to mamy serca, dzięki którym możemy  nasze pasje zamieniać w działanie – mówi Agnieszka Rogalińska.

Bez wątpienia anioły przybierają różne postaci. Te, które można oglądać na wystawie mają także różne formy i wykonane są w rozmaitych materiałach  – szklane i  metalowe  figurki, anioły rzeźbione w drewnie, są też aniołki szmaciane i na obrazach. Jest ich blisko 40. Wszystkie cieszą spojrzenia oglądających. I choć są różne, łączą w sobie przesłanie dobroci i bezpieczeństwa. Jak mówi ich właścicielka, pasje dopełniają nasze życie, pozwalają się realizować, poczuć wewnętrzną moc i sprawiać, że żyje się po COŚ. Warto mieć pasje oraz dzielić się nimi i warto też szukać swoich aniołów, dzięki którym życie staje się lepsze. A czasami wystarczy tylko spojrzeć obok i wyciągnąć rękę.    

Print Friendly, PDF & Email