Nikogo nie oszukałem – broni się były starosta

Na ławie oskarżonych ponownie zasiada troje oskarżonych: Jan G. – były prezes zarządu i członek zarządu odpowiednio spółek „Twoje Zdrowie – Lekarze Specjaliści” w Katowicach i „Medical Stocks – Składy Medyczne” w Katowicach, Joanna S. – była prezes zarządu spółki „Top Medicus” w Opatowie oraz były starosta opatowski Bogusław W.

Po raz pierwszy proces przeciwko tym osobom rozpoczął się w dniu 19 grudnia 2018 roku. Przez ponad trzy lata Sąd Okręgowy, jako sąd I instancji, zdołał w czasie ponad siedemdziesięciu rozpraw przesłuchać wielu świadków, w tym lubelskich i ostrowieckich przedsiębiorców, którzy ponieśli straty na doprowadzaniu szpitala opatowskiego do stanu używalności.

-W toku tego pierwszego procesu wyszło na jaw, że delegacja sędziego, delegowanego do rozpatrywania tej sprawy, jest prawnie wadliwa –mówi sędzia Jan Klocek, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Kielcach. Delegacja Ministerstwa Sprawiedliwości miała charakter zbyt ogólny, a powinna dotyczyć pewnego określonego przedziału czasowego, stąd też proces ten musiał być powtórzony.

Proces został wznowiony. Sąd ponownie przesłuchał już poszkodowanych przedsiębiorców.

Stare zarzuty

Przypominam, że śledztwo prokuratorskie dotyczyło inwestycji budowlanej w postaci remontu i rozbudowy szpitala w Opatowie w latach 2013 -2014 oraz działań podejmowanych w tym zakresie przez m.in. funkcjonariuszy publicznych ze Starostwa Powiatowego w Opatowie, czy przedstawicieli spółek „Twoje Zdrowie – Lekarze Specjaliści” w Katowicach, „Medical Stocks – Składy Medyczne” w Katowicach” i „Top Medicus” w Opatowie.

-W dniu 11 kwietnia 2018 r. zarzuty popełnienia siedmiu przestępstw, związanych z pełnioną funkcją, usłyszał Bogusław W. –poinformował prokurator Daniel Prokopowicz, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Kielcach. Cztery dotyczyły przekraczania uprawnień, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej i oszustw co do mienia znacznej wartości na szkodę czterech podmiotów gospodarczych wykonujących remont i rozbudowę szpitala opatowskiego w latach 2013 -2014 – wartość wyłudzonych kwot co do poszczególnych zarzutów to odpowiednio: w pierwszym przypadku – blisko 5 mln zł, w drugim – ponad 4 mln zł, w trzecim – 3,6 mln zł, w czwartym – ponad 1,9 mln zł, przy czym w tym przypadku doszło do  usiłowania wyłudzenia na kwotę 3,3 mln zł. Piąty zarzut dotyczył oszustwa na szkodę jednej z pokrzywdzonych firm dokonanego w maju 2014 r., tj. usiłowania na kwotę 40.000 zł, a w tym dokonania na kwotę 25.000 zł.

Pozostałe dwa zarzuty dotyczyły września i października 2014 r. i były związane z przekraczaniem uprawnień, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej przy zawieraniu umów na sprzątanie pomieszczeń biurowych Starostwa w sytuacji, gdy podejrzany wiedział, iż zlecone prace wykonywały inne osoby i z poświadczeniem nieprawdy w dokumentach przesyłanych do ZUS w związku z tymi umowami.

Bogusław W. nie przyznał się popełnienia zarzucanych mu czynów. Tytułem środka zapobiegawczego prokurator zastosował wobec niego zawieszenie w czynnościach służbowych Starosty Powiatowego.

Nigdy nikogo nie oszukałem

W dniu 5 października 2022 r. obszerne, blisko trzygodzinne wyjaśnienia złożył przed Sądem Okręgowym w Kielcach Bogusław B., były starosta.

Korzystając z prawa, przysługującego oskarżonym, były starosta zabrał glos w swojej obronie. Swoje wielogodzinne wyjaśnienia podzielił na kilka sekwencji. Na początku odniósł się do zeznań ze śledztwa oraz procesu, złożonych przez ostrowieckich przedsiębiorców, panów B. Powiedział, że olbrzymia część ich zeznań nie ma potwierdzenia w zgromadzonym w tym procesie materiale dowodowym. Niektóre podane prze nich informacje – zauważył – nie miały miejsca lub dotyczyły innego okresu czasowego, jak np., te dotyczące poręczenia kredytu. Przypomniał, że przedsiębiorcy ci nie skorzystali z możliwości częściowego zaspokojenia swoich roszczeń, lecz próbowali dochodzić nie 4, lecz 12 mln złotych odszkodowania przed sądem cywilnym. Proces ten przegrali, sąd bowiem nie uznał ich argumentów za wiarygodne.

Oskarżony wskazał na kilka nieścisłości w zeznaniach przedsiębiorców, oczywiście takich, które sam uznał za nieścisłe lub niewiarygodne. Czy oskarżony ma rację, to może ocenić dopiero oraz tylko sąd. Oskarżony nie omieszkał przy tym nie przypomnieć, że firmy panów B. jako jedyne, wykonywały nie tylko roboty dla szpitala, ale również na rzecz powiatu opatowskiego.

Były starosta bronił się przed prokuratorskimi zarzutami, mówiąc, że nie wpływał na żadne decyzje podejmowane przez oskarżonego Jana G. Wyjaśnił sądowi, że jakiekolwiek sugestie z jego strony pod adresem prezesa spółki zamawiającej roboty na terenie szpitala, nie miały miejsca. Jak powiedział, nie był obecny i nie brał udziału podczas podpisywania umów przez wykonawców z Janem G. Twierdzenia świadka B., jakoby były starosta brał udział przy podpisywaniu jednej umowy są nieprawdziwe.

Były starosta odżegnał się też od insynuacji, jakoby powiat był zaangażowany w poręczenie kredytu dla firmy Jana G. Owszem, spółka starała się o kredyt w wysokości 10 mln złotych, a potem prawdopodobnie 17 mln złotych, ale nie jest prawdą, że on miał komukolwiek opowiadać, że trwały starania o kredyt w wysokości 20 mln złotych lub że starostwo miało taki kredyt poręczyć. Zwrócił uwagę sądowi, że nikt ze świadków nie potwierdził, iż Rada Powiatu miała poręczyć kredyt dla firmy Jana G.

Przewodniczący zwrócił uwagę oskarżonemu, że te sprawy zostały już w toku poprzedniego procesu omówione i że ewentualnie będzie mógł o nich mówić w tzw. mowach końcowych. Bogusław W. prosił jednak sąd o wysłuchanie jego argumentów, po czym dalej szczegółowo uzasadniał swoje stanowisko. Wątek ten podsumował stwierdzeniem, ze Jan G. nigdy nie złożył do Rady Powiatu wniosku o poręczenie kredytu przez powiat. Według banku kredyt nie został udzielony nie dlatego, że powiat odmówił jego poręczenia, lecz dlatego, że firma nie miała zdolności kredytowej.

Bogusław W. poruszył jeszcze wiele tematów, jak ten dotyczący kredytów udzielanych przez jego małżonkę. Powiedział, że interesował się inwestycjami w szpitalu, bo był starostą i sprawy te nie mogły mu być obce. Jednak nikogo nie namawiał do dokończenia inwestycji, nie obiecywał, że powiat zapłaci należne kwoty, gdyby firma Jana G. tego nie uczyniła. Przedsiębiorcy sami decydowali się na zaciąganie kredytów, bo gdy inwestycja zostanie wykonana, to łatwiej jest odzyskać zainwestowane pieniądze.

Starosta powiedział, że on sam nikomu nie udzielał kredytów. Te, które zostały udzielone przez osobę mu bliską, nie zostały do dziś w całości spłacone.

-Nigdy nikogo nie oszukałem -mówił oskarżony. Jak tylko zorientowałem się, że jest problem z płatnościami za już wykonane prace, ja i Rada Powiatu, staraliśmy znaleźć zgodne z prawem rozwiązanie. Rozumiem żal i rozgoryczenie panów B., bo wykonali prace na rzecz szpitala opatowskiego i nie dostali za to należnej zapłaty. Ale ja nie jestem kozłem ofiarnym, na którego wszystko można zrzucić.

Po tych słowach wstał Adam B., który występuje jako oskarżyciel posiłkowy w tym procesie. To on wraz ze swym synem prowadził, jak kilka innych firm, inwestycje w szpitalu i poniósł w związku z tym milionowe straty.

-Dlaczego jeden z wykonawców otrzymuje stuprocentową zapłatę, a drugi zostaje za płotem –zapytał.

W dalszej części swoich wyjaśnień Bogusław W. ustosunkował się do zeznań świadka F., który wykonywał roboty elektryczne w szpitalu. Mówił o mijaniu się z prawdą niektórych osób w składanych w śledztwie oraz przed sądem zeznaniach. Chodzi tu m.in. o rzekomy udział byłego starosty podczas podpisywania jednej z umów na roboty na rzecz szpitala. Były starosta stanowczo wykluczył swój udział podczas podpisywania tej umowy. O jej podpisaniu dowiedział się dopiero w lutym 2014 r.  Były starosta nie informował też przedsiębiorców o stanie finansowym spółki Jana G. Zaprzeczył również, by wywierał jakikolwiek wpływ na któregokolwiek z pracowników spółki Jana G. podczas podpisywania umów z różnymi przedsiębiorcami. Nie wywierał także presji na Barbarę J.

Po blisko trzygodzinnym wystąpieniu Bogusława W. sędzia przewodniczący poinformował, że zarządził zaniechanie wzywania dalszych świadków po raz drugi do sądu. Tylko dwie osoby ewentualnie zostaną jeszcze przesłuchane w tym powtórzonym procesie. Wszystkie zeznania świadków, złożone w śledztwie, a potem przed sądem, w czasie pierwszego procesu, mają zostać odczytane.

Sąd wyznaczył kolejny termin rozprawy.

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *