*KSZO 1929 Ostrowiec Św. - Sokół Kolbuszowa Dolna 2:1 (0:1)
Bramki: 0:1 – Kapuściński (36'), 1:1 – Waleńcik (73'), 2:1 – Majewski (87')
*KSZO 1929 Ostrowiec Św.: Klebaniuk – P. Czajkowski (79' Nowak), P. Lisowski (45' Morys), Majewski, Gorzhui, J. Czajkowski (45' Lepiarz), Goc (45' Marcinkowski), Łazarz, D. Lisowski (68' Górski), Waleńcik, Kroczek.
*Sokół Kolbuszowa Dolna: Gliwa – Zych, Kapuściński, Poślusny, Wiktor, Kitliński, Mikrut (57' Skupiński), Mokrzycki (57' Maj), Wołowiec, Khorolskyi, Musik.
Żółte kartki: Waleńcik (39'), Tarkowski (trener, 69'), Majewski (70') - Wołowiec (37'), Kapuściński (59'), Zych (63'), Wiktor (70'), Gliwa (84')
KSZO 1929 Ostrowiec Świętokrzyski stał przed niezwykle trudnym zadaniem. Po środowej porażce w Chełmie perspektywy awansu mocno zmalały. Świętokrzyska drużyna musi teraz wygrywać wszystkie spotkania i liczyć na potknięcia Chełmianki oraz Avii, by wskoczyć na miejsce barażowe lub pozycję dającą bezpośredni awans do II ligi. Miniony weekend to zwycięstwo KSZO i potknięcie zespołu z Chełma. Więc jeszcze dopóki piłka w grze...
Spotkanie rozpoczęło się z pięciominutowym opóźnieniem. Wynikało to z problemów technicznych z bramką gości - sędzia miał zastrzeżenia do bocznej siatki. Od pierwszych minut zarysowała się jednak inicjatywa gospodarzy. Już w 1. minucie Piotr Lisowski oddał pierwszy strzał na bramkę rywali, jednak uderzenie było zbyt lekkie i Michał Gliwa – bramkarz z ekstraklasową przeszłością – obronił je bez najmniejszych problemów. W 9. minucie po dośrodkowaniu Kroczka bliscy szczęścia byli Majewski i Gorzhui, lecz obaj minęli się z piłką w powietrzu. KSZO naciskało dalej: w 11. minucie celnie z rzutu wolnego uderzył Czajkowski, a w 17. minucie kibice jęknęli z zawodu, gdy po strzale głową Lisowskiego piłka ostemplowała słupek.
Sokół Kolbuszowa Dolna starał się przetrwać napór, choć gospodarze wciąż atakowali. W 33. minucie doskonałym przeglądem pola popisał się Majewski, wypuszczając Kroczka. Ten oddał dwa strzały – pierwszy obronił bramkarz, a dobitka trafiła jedynie w boczną siatkę, co na moment zmyliło trybuny. Niewykorzystane sytuacje szybko się zemściły. W 36. minucie goście wywalczyli rzut wolny. Bartłomiej Wiktor zagrał do Khorolskyiego, ten sprytnie zgrał piłkę pod nogi Patryka Kapuścińskiego, który pewnym strzałem pokonał Klebaniuka. Do przerwy Sokół niespodziewanie prowadził 1:0.
Trener KSZO zareagował błyskawicznie, dokonując w przerwie aż trzech zmian (na boisku zameldowali się Morys, Lepiarz i Marcinkowski). Odświeżona drużyna natychmiast ruszyła do ataku. W 47. minucie po wrzutce Morysa niecelnie główkował wprowadzony chwilę wcześniej Lepiarz, a w 54. minucie Majewski trafił w boczną siatkę po dograniu Gorzhuia. Gospodarze mnożyli okazje. W 65. minucie po świetnym dośrodkowaniu Dawida Lisowskiego groźnie strzelał głową Majewski, ale Gliwa popisał się fantastyczną interwencją.
Wreszcie nadeszła 73. minuta. Napór KSZO przyniósł rzut rożny. Piłka poszybowała w pole karne, a tam najlepiej odnalazł się Bartosz Waleńcik, który celną główką doprowadził do wyrównania. Gol dodał wiatru w żagle ekipie z Ostrowca. Choć goście próbowali odgryzać się kontrami, to gospodarze dyktowali warunki.
Decydujący cios padł w 87. minucie spotkania. Daniel Morys popisał się precyzyjnym dośrodkowaniem w pole karne, gdzie czekał już Mateusz Majewski. Napastnik KSZO uderzył głową, nie dając szans bramkarzowi i wprawiając miejscowych kibiców w euforię. W doliczonym czasie gry Sokół miał jeszcze szansę po rzucie wolnym, ale kapitan gości uderzył wysoko nad bramką. KSZO wygrywa 2:1 po pełnym emocji meczu, udowadniając swój charakter i zachowując realne szanse na awans!
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu ostrowiecka.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz