Grupa „Niechęć”, która łączy w swej muzycznej stylistyce wiele elementów tj.: jazzowa improwizacja, rockowa energia, elektroniczne brzmienia, ale też ilustracyjność muzyki filmowej, otworzy dziś tegoroczne Zaduszki Jazzowe organizowane przez MCK. Koncert rozpocznie się o godz.18 w sali kinowej Centrum Tradycji Hutnictwa (CTH), Aleja 3 Maja 6 w Ostrowcu Świętokrzyskim. Bilety: https://bilety.mck.ostrowiec.pl/wydarzenie/?id=140387
Zespół „Niechęć” istnieje od kilkunastu lat, wydał cztery płyty studyjne i album koncertowy. Wszystkie doczekały się bardzo entuzjastycznych recenzji w mediach, wszystkie były wysoko notowane w licznych podsumowaniach najlepszych polskich płyt roku.
„Niechęć” ma za sobą ponad 300 zagranych koncertów, w tym także na festiwalach, tak w Polsce (m.in. Open'er Festival, Tauron Nowa Muzyka), jak i za granicą (m.in. Colours of Ostrava w Czechach, Copenhagen Jazz Festival w Danii, Glimps Festival w Belgii czy Polish Jazz London Series w Anglii).
Przeczytajcie wywiad z muzykiem Rafałem Błaszczakiem, który zaprasza na dzisiejszy koncert w Ostrowcu Świętokrzyskim.
-Zagracie na Zaduszkach Jazzowych, których historia w Ostrowcu Świętokrzyskim sięga roku 1989 ...a ile tak na dziś w Waszej muzyce jest jazzu?
Rafał Błaszczak (Niechęć): Nie prowadzimy takich pomiarów (śmiech). Zadaniem artysty jest przekraczanie wszelkich możliwych granic, także gatunkowych. Zwłaszcza w przypadku jazzu, który od początku żywił się dosłownie wszystkim. Już w latach 50. chłonął wpływy muzyki klasycznej, w latach 60. rockowej i można tę wyliczankę kontynuować. Aż po hip-hop i techno.
Wydaje mi się, że dyskusja “ile jazzu w jazzie” skończyła się w latach 90. Angielski nu-jazz (twórcy z kręgu Ninja Tune itd.), czy nawet rodzimy yass ostatecznie zatarły wszelkie podziały. Dziś, dla artystów mających ambicję tworzyć coś świeżego, eklektyzm gatunkowy jest już naturalnym środowiskiem. I bardzo mnie to cieszy.
- Niby drugie pytanie też będzie też podobne, bowiem Wasz koncept opiera się na „pojemnym brzmieniu”, aby zjednać raczej młodego słuchacza, a czy macie coś dla kogoś kto utknął w jazzowym mainstreamie? Ostrowiecka jazzowa publiczność, nie do końca poszukuje…chyba, że sam jestem w błędzie…
R.B. Mam nadzieję, że mylisz się co do ostrowieckiej publiczności (śmiech). Trudno mi uwierzyć, że osoba, która kocha muzykę, chce nakładać sobie jakieś ograniczenia, trzymać się ram. To bez sensu. Prawdziwa zabawa zaczyna się tam, gdzie doświadczamy czegoś nowego.
Nie demonizowałbym też kwestii wieku naszej publiczności. Jasne, Niechęć przyciąga młodych ludzi i bardzo nas to cieszy. Ale na naszych koncertach widzę też ludzi w średnim wieku. A nawet seniorów. Bywa, że przychodzą z wnukami i razem świetnie się bawią. Naprawdę, było wiele takich sytuacji.
Więc wydaje mi się, że nie ma sensu “straszyć” ostrowieckiej publiczności. Owszem muzyka Niechęci jest intensywna, chwilami gwałtowna. Czasem transowa, czasem głośna. Ale jest też bardzo melodyjna. I szczera. Zawsze zależało nam, żeby na pewnym poziomie były to dźwięki bardzo komunikatywne. To nie jest awangarda. Naprawdę, nie ma się czego bać.
- W Ostrowcu będziecie promować swoje ostatnie wydawnictwo „Reckless Things”. W jego przypadku bardziej Was kręcą wspaniałe recenzje, czy dobra sprzedaż. A może jest jakiś jeszcze inny miernik popularności materiału?
R.B.: Miło czytać pozytywne recenzje. I fajnie, kiedy płyta się sprzedaje. Ale najważniejsze są koncerty. Na każdym poziomie. Jeżeli dobrze się sprzedają, to znaczy, że ludzie czegoś wartościowego na nich doświadczają. Skoro wracają, skoro zachęcają innych. Wydaje mi się też, że sprzedaż koncertów jest dziś najlepszym wyznacznikiem popularności. Ale działa to też na głębszym poziomie. Trudno to opisać, ale wymiana energii jakiej doświadczamy w trakcie kontaktu z publicznością… jest to coś magicznego, uzależniającego. Słuchacze często mówią, że było to dla nich doświadczenie transowe. Że nie do końca wiedzą co się wydarzyło, ale wrócą, bo chcą jeszcze raz. To ogromne zaszczyt, słuchać takich opinii. Ale my odbieramy to tak samo. Kochamy grać na żywo. Kiedy robimy sobie przerwę, bardzo za tym tęsknimy.
- Jesteście na trasie po dużych ośrodkach, gdzie już pojawiają się „sold out’y”, a na finał traficie do mniejszego ośrodka, jak zmobilizować potraficie słuchaczy, żeby wybrali się właśnie na Wasz koncert?
R.B: Rzeczywiście, na wiosennej trasie z 15 występów aż 11 doczekało się sympatycznego stempla sold out. Jest to, jak mówiłem, ogromny zaszczyt. Jesteśmy wdzięczni naszym słuchaczom. Oczywiście, łatwiej to osiągnąć w miastach, gdzie gramy regularnie. Ale mamy za sobą dziesiątki udanych koncertów w mniejszych miastach. Tutaj zaczyna się rola miejskich centrów kultury, które muszą mieć na to pomysł. I widzę, że w Ostrowcu mają. Oczywiście, zapraszamy na nasz występ! Będzie to bardzo energetyczne doświadczenie.
Ale fajne jest to, że w Ostrowcu, na tegorocznych Zaduszkach, nie musicie wybierać jednego koncertu. Karnet na wszystkie trzy wydarzenia jest nieznacznie droższy niż bilet na pojedynczy koncert. Bardzo podoba mi się ten pomysł! Możecie doświadczyć trzech, naprawdę bardzo różnych koncertów. Po co wybierać? Różnorodność jest najfajniejsza.
Mam nadzieję, że widzimy się 21 listopada!
- Dziękuję za rozmowę i do zobaczenia w Ostrowcu Świętokrzyskim.
::addons{"type":"only-with-us", "color":"white"}

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu ostrowiecka.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
Powrót „zbrojeniówki” do Ostrowca nie wszystkim się pod
Gwoli sprostowania.To PiS promując Zielony ład, mówił o swoim wielkim sukcesie.A jeżeli chodzi o waloryzację, to ta jest wpisana w konstytucję i każdy rząd musi to respektować,więc żadnej łaski nie było.Natomiast jednym z osiągnięć PiSu, było doprowadzenie do rekordowej inflacji w tamtym czasie ,na tle Europy.
Gość do hutnika.
11:30, 2026-01-11
Jeździmy dla mieszkańców! Powiat zapłaci za nowe linie
Jestem ciekaw kiedy władze w Warszawie zrozumieją, że w Funduszu Rozwoju Przewozów Autobusowych to powiaty powinny mieć pierwszeństwo a nie gminy. Obecna sytuacja wynika z faktu, że Ministerstwo Infrastruktury znów przeliczyło się z budżetem. A jaki sens jest dawać najpierw gminom, jak to jednak transport publiczny opiera się zwykle na dojeździe do stolicy powiatów. Ciekawe też kiedy ludzie na Fb nauczą się, że FRPA to nie to samo co kursy MZK. Bo zamiast zwracać uwagi do liń PKS-u czy TK, które obsługują trasy z tego funduszu to komentują trasy MZK. A warto wiedzieć, że komunikacja miejska ma zakaz korzystania z tego funduszu, bo pewien minister sobie tak to uwidział i tak jest, więc obecnie komunikacja regionalna i miejska to dwa różne światy :)
Gość
22:55, 2026-01-10
Prokurator Waldemar Pionka wygrał w Strasburgu
Brawo P. Prokuratorze! Z PiSuarami trzeba walczyć do końca. I można, a nawet trzeba z tymi łajdakami wygrać.
zatroskany
15:29, 2026-01-08
Powrót „zbrojeniówki” do Ostrowca nie wszystkim się pod
PiS to organizacja polityczno-awanturnicza mająca za swój cel udowadnianie że tylko oni mają zawsze i wszędzie rację .Nawet demokratycznie wybrany rząd,burmistrzowie i prezydenci miast ,z innych partii politycznych i ugrupowań , są przez PiS krytykowani i często bezpodstawnie oskarżani tylko dlatego że PiS przegrało w wyborach a gdy jako rządzący dopuszczali się do ohydnych przekrętów to uważają że wszystko było OK !! Nie ulegajmy szowinizmowi tej niedemokratycznej wodzowskiej partii i udowadniajmy że są w Polsce ludzie potrafiący skutecznie rządzić bez wykorzystywania szemranych korzyści z racji zajmowanych stanowisk.
kiedyś hutnik HO
10:02, 2026-01-08