Krzczonowice to malowniczo położona miejscowość w gminie Ćmielów, opasana polami, będącymi niemymi świadkami tragicznych wydarzeń, które zapadły w pamięci wielu ludziom. Wśród tych osób jest Zdzisław Góra, emerytowany pilot odrzutowców. Aż trudno uwierzyć, że z tej małej, nieznanej wsi, pochodzi tak ciekawa osobowość, która ma za sobą wylatane 7 tysięcy godzin, m.in. w Afryce.
?php>Pod koniec drugiej wojny jako mały chłopiec widział walki powietrzne nad Krzczonowicami. Kilkanaście kilometrów dalej trwała wówczas bitwa Armii Czerwonej i Wehrmachtu o Baranów. Widział zestrzelenie niemieckiego samolotu w okolicach Ćmielowa i przymusowe lądowanie wielkiego transportowca.
?php>?php>
Piloci odrzutowców. 1955-1956 r. Z. Góra pierwszy z lewej?php>
?php>
Zdzisław Góra urodził się w 1934 r. w Krzczonowicach. Jego dziadek nazywał się Parka. Przy wjeździe do Krzczonowic jest pomnik, na którym widnieje napis mówiący o tym, że w 1864 r. w Powstaniu Styczniowym zginął tam Parka, który mógł być dalekim krewnym. Z. Góra pamięta tajne nauczanie w Krzczowicach. Uczył go w czasie okupacji Ignacy Siwiński, prawdopodobnie żołnierz AK.
?php>?php>
Sudan 1979 r.?php>
?php>
-Do dzisiaj pamiętam wiersz, którego nas uczył - mówi. Wśród słoneczników, stałem w mym ogródku. Wieczór był pełen jesiennego smutku. Na niebie chmury okryte szkarłatem, słońce się cicho żegnało ze światem. Las zmodrzał, a dęby na górze stanęły. Nagle jak w ogniu w purpurze rzeka w stu skrętach wyprysła zza krzaków i drżąc zaczęła od srebrnych zygzaków co po niej mknęły już maleńkie żagle ku brzeżnej trzcinie i tu nikły nagle. Od łąk mgła wstała i pełzała nisko w najszczerszym złocie obleczone rżysko, a tam w dolince ponad rdzawe grusze już wykwitają dymów pióropusze. Może gdzie indziej świat się piękniej mieni. Dla mnie najmilsza tu polska jesieni.
?php>?php>
Sudan, Nil Błękitny 1979 r.?php>
?php>
Zdzisław Góra ukończył Szkołę Podstawową w Ćmielowie, skąd otrzymał świadectwo w dwóch językach: polskim i niemieckim. Następnie ukończył Prywatne Gimnazjum i i Koedukacyjne Liceum Administracyjno -Handlowe I stopnia Stowarzyszenia Kupców Polskich w Ostrowcu Świętokrzyskim. Małą maturę obronił w 1951 r., a dużą w 1952 r. w Skarżysku -Kamiennej. Rok po maturze wstąpił do Oficerskiej Szkoły Lotnictwa Myśliwskiego w Radomiu. Przez 8 miesięcy uczył się teorii lotu, nawigacji lotniczej i budowy silnika oraz płatowca. Wykładowcami byli Polacy, ale komendantem był towarzysz Bystrow z sowieckiego lotnictwa. Zastąpił go później komendant Szwarc. Po 8 miesiącach wkuwania teorii podchorążowie rozpoczęli szkolenie na samolocie szkolno -treningowym Junak 3, polskiej konstrukcji. Samolot miał krytą kabinę. Uczącego się podchorążego sadzano z przodu. Po ok. 12 godzinach lotu z instruktorem, początkowo tylko po kręgu wokół lotniska, nadeszła dla Zdzisława Góry pora na pierwszy samodzielny wylot. Udało się, lot odbył się bez zakłóceń. Do zakończenia nauki, która trwała 120 godzin, przesiadał się na coraz szybsze samoloty. Latał na Jaku 11 i odrzutowcach: Jaku U 17, Jaku 23, Migu 15.
?php>-Mig 15 miał pułap 15 kilometrów, ale go nie osiągał - słyszę.
?php>?php>
MIG-15?php>
?php>
Oficerską Szkołę Lotnictwa Myśliwskiego ukończył w 1956 r. ze stopniem podporucznika. Po szkole trafił do jednostki myśliwskiej we Wrocławiu, gdzie przydzielono mu rozkazem Miga 15 i mechanika. Później latał w Łasku. Służba zasadnicza w lotnictwie trwała 3 lata. Mechanicy byli plutonowymi, a nawet sierżantami. Podporucznik Zdzisław Góra zamieszkał w hotelu oficerskim. Z wojskiem rozstał się w 1960 r. jako porucznik mając około 400 godzin lotu na odrzutowcach.
?php>-Przyczyną mojego zwolnienia mogło być to, że mój brat stryjeczny służył w Armii Andersa jako kapral - wspomina Z. Góra. A takich koligacji nie tolerowano.
?php>?php>
Wioska w Sudanie?php>
?php>
Już jako cywil przez 12 lat był zawiadowcą lotniska Turbia obok Stalowej Woli i w Mielcu. Po pracy wylatywał godziny na klubowych samolotach AN 2, PZL 106 "Kruk", PZL 101 "Gawron", "Kania 3", Jak 12 oraz nocnym bombowcu CSS 13, czyli kukuruźniku. W Aeroklubie w Mielcu zrobił Licencję Pilota Zawodowego. Uzyskał ją w 1968 r. po egzaminie państwowym w Lesznie. W Lisich Kątach przeszedł szkolenie pilota "agro" i w 1973 r. rozpoczął pracę w Zakładzie Usług Agrolotniczych na lotnisku we Wrzeszczu w Gdańsku. Na pierwszy czarter do Egiptu poleciał w 1975 r. W bazie Zagazik znalazło się po 20 polskich pilotów i mechaników. Kucharz, stróż oraz robotnicy napełniający zbiorniki chemikaliami do oprysków plantacji bawełny i ryżu byli Arabami.
?php>-Normą było 10 do 12 startów, ale najpracowitsi mieli nawet 17 lotów dziennie- mówi Z. Góra. Po kąpieli i odpoczynku szliśmy do 300-tysięcznego Zagaziku, jeździliśmy zwiedzać Kair, Port Said, ", El Alamein, gdzie Brytyjczycy walczyli z armią Rommla, o czym świadczą wojenne mauzolea. Chodziliśmy też pływać w morzu Śródziemnym i Czerwonym na dzikich plażach. Z lokalną ludnością nie było kontaktów. Pobiciem groziło nawet niewinne zagajenie do Arabki, okrytej czadorem.
?php>?php>
Z. Góra pierwszy z prawej?php>
?php>
Jak wspomina, podczas jego pobytu w Afryce zginęło 40 pilotów. We wrześniu 1975 r. Zdzisław Góra trafił aż do Sudanu. Latał tam w bazach: Renk, Kostii, Damanchur na starych Gawronach. Lot do bazy połączył z obejrzeniem Doliny Królów w Luksorze, Vadi Halfa i lądowaniem podczas piaskowej burzy na Pustyni Nubijskiej w Adbarze. Panowała tam temperatura ok. 50 stopni. W hotelu Sudańczyk, dyrektor, gdy się upewnił, że Zdzisław Góra to Polak, wyeksmitował dwóch swoich rodaków i dał mu pokój z wentylatorem. Na zlecenie FAO identyfikowali skupiska ptaków, żerujące na wysianym prosie, duro i sezamie. Zdzisław Góra przez półtora roku pracował w bazach Renk, Senar i Salma nad Niebieskim i Białym Nilem. W 1981 r. poleciał do Kamyshli w Syrii, przy granicy z Turcją, aby zwalczać chwasty zbożowe. Zwiedził Damaszek i złożył wizytę żołnierzom z Polski na wzgórzach Golan. W przelotach z Polski na egzotyczne czartery lądował na Krecie, Rodos, Milos i Cyprze. Przelot grupowy na AN 2, czyli "Antkach" z Warszawy, nad Węgrami, Bułgarią, Jugosławią i Grecją trwał do dwóch tygodni. W Boże Ciało, zgodnie z lotniczym przesądem, robili przerwę.
?php>Zdzisław Góra przyznaje, że ma za sobą kilka wypadków, ale wszystkie skończyły się dobrze.
?php>?php>-Raz w 1988 r. nasz bohater koziołkował "Antkiem" pod Maleninem, gdy silnik przerwał w powietrzu. Rok później po starcie na "Kruku" przy ulewie i porywistym wietrze miał kraksę pod Malborkiem. Samolot poszedł do kasacji, a on do szpitala. Na spadochronie skakał tylko raz w ramach obowiązkowego treningu, za co dostał odznakę skoczka. W Zakładzie Usług Agrolotniczych w Gdańsku pracował do 1990 r. do emerytury, po tym jak stracił częściowo słuch.
?php>Zdzisław Góra obecnie mieszka w Pszczółkach, w powiecie gdańskim. Ma żonę, dwie córki, czworo wnuków i czterech prawnuków. Lubi jeździć na rowerze, dużo czyta. Interesuje się tematyką historyczną.
john10:22, 23.05.2022
Ciekawa historia z życia pana Zdzisława.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu ostrowiecka.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
Urzędnicy pukają do drzwi. Kara do 5000 zł
Szamba istnieją od setek lat, a takie które truja, od co najmniej lat pięćdziesiatych ubiegłego wieku, ze względu na detergenty używane do codziennych podrzędnych prac domowych. Szamba zwykle sa w tej samej lokalizacji od wielu lat, lub tuż obok. Jeśli stare szambo było zbyt małe, lub straciło chłonność gruntu, ze względu dodawania chemi do żarcia. Nie trzeba być geniuszem aby stwierdzić że w takich szambach żadkie idzie do gruntu, gęste ewentualnie się wywozi, lub zasypuje, a nowe szambo kopie tuż obok. Idea ochrony wód gruntowych jest wzniosła, jednak glównie ma na celu przemycenie nowego podatku od szczania i *%#)!& Ponieważ, już coraz cześciej domowe środki czystości są biodegradalne i nie szkodzą środowisku w takim stopniu, jak ten Rząd szkodzi rozwojowi tego kraju i budowy odpowiednich magistrali odbierających przydomowe odpady do szamb zbiorczych, czy oczyszczalni w gminach czy nawet osiedlach. Czy detalicznie, w inwestowanie w przydomowe oczyszczalnie biologiczne, co nie tylko by było rzczywistym dbaniem o środowisko, a nie ściemom wyłudającą pieniądze od społeczeństa. W wielu miejscach wystarczy posadzić odpowiednią trzcinke, która uwielbia rosnąć na nawet tej chemicznej brei, która używamy w domostwach oczywiście musi być z dodatkiem gómna i siurów, tym samym jednoczesnie, w zgodzie z naturą, samooczyszczać nasze środowisko. Są różne sposoby wyłudaania kasy od naiwnych. Jedni to robią na wnuczka, ten Rząd podjął próbe drenować nasze kieszenie między innymi na ochrone środowiska. Ten Rzad jest tak żałosny że w komplecie powinien trafić za kratki. Póki co prosze o kontakt jesli ktoś zna jakąś painą sprzątaczke pracującą w Sejmie, bo rozważam czy nie złożyć ślubowania przed jej majeatatem w obecności miejscowego zespołu disco polo, aby nieśli w pieśniach wieść Światu i zastąpić marszłka Sejmu, a może nawet samego Premiera. Bo ostatnio chyba jest taka możliwość, bo stworzono już kolejny precedens, który da się wykorzystać z pominięciem utartych ogólnie przyjętych zasad. Jestem mało cwany, co zwiastuje że nie będe okradał społeczeństwa. Urzędnikom i instytucjom nieprodukcyjnym obniże zarobki do, ..od minimalnej krajowaj, do maksymalnie średniej krajowej, co będzie ich motywować do znalezienia pracy produktywnej przynoszącej dochód, lub solidnego zarządzania środkami gromadzonymi z podatków, które obniże do stałej opłaty 10%, bez piętrowych podatków wat czy innych ukrytych, w takich opłatach jak tutaj kreowane, za kary od *%#)!& i szczania. A o budrzet będą dbały głównie przedsiebiorstwa państwowe zwane strategicznymi. W ten sposób pozbędziemy się tych czy innych kolesiowskich, czy klimatycznych bzdur, które bedziemy rególować zgodnie z dobrem społecznym i kompetencjami fachowców, a nie urzędniczym skokiem na kase. Wijących się cwaniaczków zwanymi politykami. Oddam priorytety dbania o nasze wspólne dobro dla ludzi cięzko pracujacych, od najbardziej przyziemnych tych codziennych jak np chigiena obsługo odchodów, do tych wymagających wiedzy i fachowości jak elektrownie atomowe. Coś w rodzaju ustwawy Wilczka odbudowującej ten kraj z ruiny po komuchach. Komuchach którzy niestety po przefarbowaniu ponownie dorwali się do koryta. Taki mam pomysł na budowanie zdrowego Panstwa, a nie dobrobytu urzędników, fundacji krzak, czy hodowania bezproduktywnych Partji kolesiów wspomaganych sowitym opłacaniem dupowłazów urzywających Policji jak żołnierzy mafi. Urzędnicy są od przekładania papierów, a nie od planowania wolnego rynku. Tym powinni się zająć ludzie którzy rozumieja mechanizmy rynku i potrzeb funkcjonowania zdrowego spoleczenstwa. W tym znajdzie się wszystko odpowiednio sproporcjonalizowane do potrzeb rozwoju państwa ale nade wszystko społeczeńswa od robola po menedzment najwyższych lotów, ale bez kolesoowskich odlotów, zarządzania państwem (nie rządzenia). I takie tam staroświeckie ideały. Gospodarowanie gumnem i siurami też.
Złoże ślubowanie
02:12, 2026-04-10
Powstał Zespół Do Spraw Rozwoju Powiatu Ostrowieckiego
Zespół jest nie potrzebny. Rząd Pustych Łbów już ma na to plan. Problem demografi będzie rozwiązywany nachodźcami, u których nijak nie stwierdzimy rumieńca na twarzach. Depopulacje będą nam ratować gwałtami, a jak pokazuje doswiadczenie już tylko z nazwy Wielkiej Brytani, Francji czy Niemiec place zabaw rownież nie będą w tym pomijane. Z tąd pewnie ta edukacja zdrowotna już we wczesnych klasach wprowadzana do szkół. Prace wktótce znajdziemy w niemieckim przemyśle zbrojeniowym, na który Puste Łby zamierzają wziąć pokaźny kredyt. To może choć prace dadzą. Może nawet nie tak przymusową jak to już bywało w historii. Nad czym jeszcze chcecie tu radzić? Rozumie że już ustawiacie się w blokach do chlebiania nowym pryncypałom, czy twórcom nowych narodów, z psami i kozami włącznie. Co sie nie da, da sie. Już pretestowane u aktorek i na szczeblach partyjnych.
Wespół w Zespół
21:21, 2026-04-09
Komu zależy na zamknięciu domu dla usamodzielniających
Szanowni mieszkańcy tego miasta zróbmy zrzutke i odkupmy ten dom od tej nieporadnej, krótowzrocznej, kłamliwej, Tuskowej chołoty, lub jeszcze lepiej zorganizujmy Referendum, aby pogonić tych skorumpowanych dewiantów tworzących zorganizowaną bande kolesiów otaczających sie opłacanymi bojówkami dupowłazów. Pogońmy ich nie tylko z Rządu, ale też z prawa do pełnienia funkcji publicznych. I niech odpowiedzą za szkody wyrzadzane temu krajowi. Niszczących ten kraj geomertycznymi zadłużeniami, wkrótce zatrutym jedzeniem. Nieliczącymi się z potrzebami i priorytetami rozwoju kraju, koniecznością priorytetowej opieki zdrowotnej społeczeństwa, które ma umierać przed czasem w kolejkach do lekarza, aby skrócić męki Rządowi wypłacania rent i emerytur. Nawet za Komuny wszystkie dzieci były nasze i byly traktowane jako przyszłość narodu. Coś temu Rządowi się poje---o, satyre Orwela 1984 traktują jako przewodnik polityczny do zapewnienia sobie bezkarności. Uzurpatorów oszołomów marzących o trzymaniu któtko społeczeństwa za morde i dążacych do niemożliwości kontrolowania ich poczynań, poprzez przejmowanie prokuratury, kontrolowania decyzji i osądów Sądów i zawłaszczanie Trybunału poprzez wstawianie swoich pionków mających zapewnić im bezkarność i swobode swego mafijnego działania. Działania mafijne nazywają polityką, a Państwo traktują jak środek do zbierania haraczy z obywateli tego kraju, jednocześnie będac bezwolnie podporządkowanych jeszcze większej mafi Brukselskiej. Mamy obecnie nieprzyjemność żyć w kraju w którym Policja staje się żolnierzami mafi. Nie będę tu strugał Papierza, ale ludzie obudźcie się.
Odejdź byku od dziec
18:37, 2026-04-09
Komu zależy na pacjentach szpitala...
No cóż, od lat widać, kto w Ostrowcu chce działać w dobrym kierunku, a kto ciągle jest na nie. To tylko odzwierciedlenie w mniejszej skali tego, co robi pseudo prawica w Polsce. Żenada. Jak oni mogą patrzeć w lustro ?
Andrzej
15:25, 2026-04-09