Za szkody wyrządzone przez pupila musimy płacić

-Stanęłam w obliczu problemu, którego nie jestem w stanie rozwiązać –napisała nasza czytelniczka. Otóż podejrzewam, iż chodzące również po mojej posesji koty sąsiadów roznoszą toksoplazmozę. Ostatnio miałam zapalenie siatkówki. Badanie krwi potwierdziło występowanie u mnie tej choroby. Na szczęście, nie doszło do centralnego zapalenia siatkówki, wówczas mogłabym stracić wzrok.
Po takiej niepokojącej diagnozie, czytelniczka zaczęła zastanawiać się, skąd u niej odzwierzęca choroba, skoro nie posiada żadnych czworonogów?
-Szybko skojarzyłam, skąd mogło przyjść zagrożenie – z sąsiedztwa -czytamy w liście. Stamtąd systematycznie przychodzą na moje podwórko koty.
Wylegują się w warzywach, ale najczęściej wysiadują na moim tarasie, gdzie upodobały sobie znajdujące się tam fotele. Niestety zauważyłam, że załatwiają tu również swoje potrzeby fizjologiczne. Przy tej okazji przypomniałam sobie także chorobę swojej znajomej, która niedawno także przechodziła toksoplazmozę węzłów chłonnych. Zanim ją rozpoznano, zachodziło podejrzenie białaczki. Przeżyła w związku z tym potężny stres.
Próbowałam rozmawiać z sąsiadką i wytłumaczyć jej, że ponosi pełną odpowiedzialność za zachowanie, czyny i ewentualne szkody, jakie spowodują jej zwierzęta. Przypomniałam o zakazie wypuszczania zwierząt samopas oraz o obowiązku takiego zabezpieczenia ogrodzenia, aby kot nie wyszedł na zewnątrz. Zapytałam również, czy jej koty zostały zaszczepione, sugerując poddanie ich badaniom na występowanie chorób odzwierzęcych. Rozmowy te zadrażniły tylko nasze sąsiedzkie relacje. Właścicielka kotów wyjaśniła, że nie jest w stanie utrzymać zwierząt w domu pod ciągłym nadzorem. A poza tym sama mogę powstrzymać koty od przechodzenia na swoje podwórko, stosując „odstraszacze”. Co ja w obecnej sytuacji mogę zrobić? Czy mogę zmusić sąsiadkę do wykonania kotom dodatkowych  badań. Czy mogę żądać usunięcia jej zwierząt z mojej posesji? Na jakie przepisy mogłabym się powołać?
Mówiąc o odpowiedzialności za zwierzę, opieramy się na Kodeksie cywilnym, a konkretnie na zapisach art. 431 (kto zwierzę chowa, lub się nim posługuje, zobowiązany jest do naprawienia wyrządzonych przez nie szkód). Jeśli więc kot znajdzie się na posesji sąsiada i narobi szkód, właściciel czworonoga może być pociągnięty do odpowiedzialności. Poszkodowany musi jednak udowodnić, że „sprawcą” był faktycznie kot sąsiada.
Ponadto przepisy obligują właściciela zwierząt do usunięcia spowodowanej przez nie szkody, niezależnie od tego, czy pupil był pod jego nadzorem, zabłąkał się lub uciekł.
Konsekwencje wobec tych, którzy nie zachowują zwykłych lub nakazanych środków ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia, przewiduje także Kodeks wykroczeń (art. 77). Grozi za to kara do 250 zł lub kara nagany. Poważniejsze konsekwencje czekają opiekuna za nie sprawowanie właściwej opieki na zwierzęciem, co skutkuje wyrządzeniem szkody w postaci np. obrażeń ciała, zagrożenia zdrowia i życia. Kodeks karny przewiduje odpowiedzialność w postaci kary grzywny, ograniczenia wolności lub nawet pozbawienia wolności do lat 5, w przypadku zdarzeń skutkujących rozstrojem zdrowia.
Jeśli zaś chodzi o usunięcie cudzego kota ze swojej posesji, to nie ma na to jednoznacznych przepisów. Zawsze jednak można zwrócić się w takich przypadkach do Straży Miejskiej z prośbą o interwencję. Natomiast, aby uzyskać informację na temat obowiązujących szczepień, jakim podlegają koty, należy wystąpić z tą sprawą do Inspektoratu Weterynaryjnego, który sprawuje nadzór nad przestrzeganiem ustawy o ochronie zwierząt.

m

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *