Handlowcy z centrum nie tracą nadziei

Dwa lata temu wybrałem się do kilku sklepów w Rynku.
Między oddziałami banków znalazłem kilka sklepów odzieżowych i spożywczych, które na przekór temu, co dzieje się ze Śródmieściem i widoku kolejnych dźwigów nad terenami przeznaczonymi pod galerie handlowe, nie zamierzali rezygnować z działalności w tym miejscu.
Właścicielka sklepu z wózkami i odzieżą dziecięcą właśnie zwolniła kolejną pracownicę, bowiem obroty spadały z miesiąca na miesiąc. Czy przy takim niżu demograficznym można w naszej branży myśleć o przyszłości optymistycznie? –zapytała mnie.
Po wejściu w życie programu 500 plus, wybrałem się ponownie na Rynek, licząc na lepsze nastoje u naszych rodzimych handlowców. Optymizm prysnął już w Wąskiej Uliczce, gdzie na kilku szybach rzucają się w oczy kartki z napisem: „wydzierżawię lokal”. W pozostałych, otwartych sklepach, mimo godzin przedpołudniowych ruch był niewielki.
-Na razie nie odczuwamy efektu programu 500 plus –przyznaje właściciel sklepu dziecięcego. Owszem, gdy byliśmy w sierpniu z żoną na wczasach, to nad morzem często widywało się mamy z wózkami. Liczyliśmy na niezłą jesień w naszej branży, ale tak się nie stało. Może na to jeszcze za wcześnie? Odzieży dziecięcej sprzedajemy nieco więcej, ale w innym asortymencie zastój. Zostało nas wśród banków na tej połaci Rynku tylko dwa czy trzy sklepy. A co będzie po rozbudowie Galerii przy ul. Mickiewicza i otwarciu kolejnej przy alei 3 Maja?

zrynku
Pani Ewa, właścicielka sąsiedniego sklepu obuwniczego, wskazuje ręką przystanek w Rynku, na który podjechał autobus. Wysiadły z niego trzy osoby.
-Widzi pan te pojedyncze osoby – zwraca się do mnie. Kiedyś w czwartki i soboty o tej porze wysiadał z każdego autobusu miejskiego tłum, który kierował się w stronę targowicy. Ludzie po drodze oglądali wystawy sklepowe, zawsze ktoś z takiej grupki wszedł przez otwarte drzwi do środka i oglądał obuwie. Teraz ludzie omijają Rynek, bowiem większość przyjeżdża na targ własnymi autami i tam zaopatrują się od przysłowiowej pietruszki czy jajka po buty, spodnie i jesionki. Na klientów z chodnika nie ma już co liczyć. Na szczęście jest grupa osób, które specjalnie przyjeżdżają do nas, bo są przekonani, że znajdą obuwie, jakiego szukają. Ale klienci tacy żalą się, że nieraz muszą dwa, trzy razy objechać pętlę wokół Rynku zanim znajdą wolne miejsce do zaparkowania auta.
Mamy swoich klientów, którzy od lat kupują u nas obuwie. Od czasu do czasu zajrzy osoba przyjezdna, która zaczyna pobyt w mieście od Śródmieścia i szuka w sklepach czegoś atrakcyjnego – dodaje pan Aleksy Chadała, który prowadzi w Rynku sklep od wielu lat.
-Nasze problemy związane są z brakiem miejsc do parkowania samochodów potencjalnych klientów -podkreśla. –Od wielu lat mówi się o potrzebie  przygotowania rozsądnej koncepcji ruchu w Rynku i w Śródmieściu. Kilka razy władze miasta zapowiadały opracowanie kilku wariantów ruchu samochodowego, by z mieszkańcami i handlowcami dyskutować o nich i na zapowiedziach się kończy. Dzisiaj ludzie na zakupy jeżdżą samochodami, a nie chodzą pieszo. Miejsc parkingowych jest mało, a jeszcze nam je zabierają. Często na Rynek podjeżdża samochód, w którym można przeprowadzić badania mammograficzne i który zajmuje część parkingu. Zaproponowałem, aby pojazd ten stawał na płycie Rynku; niby przyznano mi rację, ale żadne decyzje nie zapadły.
Centrum miasta to handlowe, usługowe i rozrywkowe przeniosło się już dawno ze Śródmieścia na północ i aktualnie tworzy go ciąg ulic: Waryńskiego. Jana Pawła II, 11-Listopada. Jeśli nie wypracujemy nowej koncepcji ruchu w Rynku i nie przygotujemy miejsc do zaparkowania samochodu na czas zakupów, czy załatwienia innej sprawy, nie odbudujemy w tej części miasta handlu, usług i gastronomii. Rynek nie zapełni się ludźmi i nie wróci do niego dawne życie!
(fk)

Print Friendly, PDF & Email

3 thoughts on “Handlowcy z centrum nie tracą nadziei

  • 2 listopada 2016 at 14:55
    Permalink

    Ale o czym wy piszecie? Jakie 500+? Kto ma tu zostawiać pieniądze skoro Ci mają pieniądze dawno tutaj nie mieszkają.

    Reply
  • 2 listopada 2016 at 20:07
    Permalink

    Władze uparcie twierdzą, że nie należy budować parkingów – wszyscy przesiądą się do autobusów. Ciekawe… Wystarczy spojrzeć na plany Sali Koncertowej na Iłżeckiej. Nowych parkingów praktycznie nie przewidziano! I to w okolicy Starostwa, gdzie już w tej chwili parkowanie graniczy z cudem! Zaklinanie rzeczywistości czy niekompetencja? Nawet w zaściankowych Kielcach stawiają i planują parkingi podziemne i piętrowe w centrum…

    Reply
  • 15 listopada 2016 at 09:09
    Permalink

    Miasto nie widzi że rynek upada, i główną przyczyną tego procesu jest barak miejsc parkingowych, ale oczywiście władze tego nie widzą, są ślepi czy im na tym zależy aby się tak stało.
    Postawili budki które w ogóle nie funkcjonują, globus który służy jako kolejny potykacz itd.
    Wielu radnych ma wybujałą wyobraźnię co tu nie zrobić by ożywić rynek, ale wiele osób potwierdzi że niezbędne są miejsc Parkingowe.

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *