Zostawieni, jak stary mebel…

Szpital każdemu z nas kojarzy się na ogół z poważną chorobą bliskiej osoby.
Często jednak do szpitala trafiają osoby starsze, niedołężne, potrzebujące nie tylko leczenia szpitalnego, ale także opieki. Stan zdrowia w podeszłym wieku niejednokrotnie na tyle się pogarsza, że chory nie jest w stanie sam funkcjonować.
Po zakończeniu szpitalnego leczenia, rodzina jest informowana przez lekarza prowadzącego o wypisie chorego do domu. Wówczas, jak wskazują ordynatorzy oddziałów: neurologii, wewnętrznych, kardiologii w ostrowieckim szpitalu, zdarza się, że nagle zanika kontakt z najbliższą rodziną. Personel przestaje widywać bliskich przy chorym, nikt nie dopytuje o jego stan zdrowia, rodzina przestaje także odbierać telefony ze szpitala.
-Problem z wypisem osób starszych ze szpitala związany może być z sytuacją, kiedy do tej pory osoby chore samodzielnie prowadziły gospodarstwo domowe, same mieszkały i nie wymagały pomocy innych osób -mówi naczelna pielęgniarek ostrowieckiego szpitala, Joanna Góra. Te osoby mogły także mieszkać z najbliższymi, ale były osobami chodzącymi i radziły sobie w zakresie samoopieki. W chwili nagłego pogorszenia zdrowia, na przykład udaru, paraliżu itp., stan chorego staje się dla rodziny ogromnym szokiem. Rodziny na hasło „wypis” zaczynają szukać usprawiedliwienia. Personel słyszy wówczas, że jest to nieodpowiedni moment, aby odebrać chorego. Bliscy tłumaczą się tym, że sami są chorzy, pracują, opiekują się małymi dziećmi, nie mają odpowiednich warunków w domu. Przez kilka dni nie pojawiają się w szpitalu, nie odbierają telefonów, ewidentnie nie chcą zabrać chorego do domu. Szpital nie może w takim przypadku odwieźć chorego pod adres zamieszkania. Musimy mieć pełną akceptację rodziny i pewność, że jak odwieziemy pacjenta do domu, to będzie miał się kto nim zająć.
Personel szpitala zdaje sobie sprawę z tego, że nagłe pogorszenie stanu chorego może wywołać u jego rodziny pewną nieporadność, ale rodzina ma prawo do odwiedzin i do uczestniczenia w opiece nad osobą bliską.
-Okres pobytu osoby w szpitalu można wykorzystać na naukę opieki nad chorym, jest to zawarte w prawach pacjenta – mówi J. Góra. Rodziny same uczestniczą w opiece. Dopytują o sposób pielęgnacji nad osobą leżącą. Chcą wiedzieć jak najwięcej. Niestety, są też takie rodziny, które z góry zakładają, że nie umieją, nie potrafią, nie dadzą rady. Nawet nie interesują się w jaki sposób mogą pomóc choremu.
Liczba osób zostawianych w szpitalu wzrasta w okresach wakacyjnych i świątecznych. Wówczas chorym w domu nie ma kto się zająć.
-Winę takiego stanu rzeczy należy upatrywać w tym, że zanika model rodziny wielopokoleniowej -mówi J. Góra. Niegdyś dzieci rosły i wychowywały się z dziadkami i pradziadkami. Patrzyły i obserwowały, mając wzór w domu w postaci opieki nad osobą chorą, niedołężną i często leżącą w łóżku, przenosiły go w swoje życie. Dzisiaj widzą jedynie zdrowych, silnych i młodych rodziców. Zmniejszyła się liczba urodzeń i małżeństw. Pary żyją w konkubinacie. Wzrosła liczba separacji i rozwodów. Relacje między byłymi małżonkami układają się różnie. Trudno dzisiaj wymagać, aby w takim przypadku była synowa zajmowała byłymi teściami. Nasiliła się tendencja do samodzielnego zamieszkiwania przez młode osoby. Wzrosła mobilność zawodowa, konieczność poszukiwania pracy, dalsze wyjazdy do pracy, nawet na cały dzień. Wiele osób mieszka i żyje poza granicami naszego państwa.
W sytuacji, kiedy rodzina przewleka podjęcie decyzji o zabraniu bliskiego do domu, szpital ma obowiązek zgłosić to do ośrodka pomocy społecznej. Wówczas ośrodek sprawdza sytuację domową i finansową chorego. W przypadku kiedy faktycznie osobą schorowaną nie ma kto się zająć, zapada decyzja umieszczenia jej w Domu Pomocy Społecznej. Z tym, że w pierwszej kolejności koszty pobytu w tym miejscu ponosi częściowo wymagający takiej opieki, a pozostałą kwotę pokrywa rodzina. Finansowany częściowo przez Narodowy Fundusz Zdrowia Zakład Opieki Zdrowotnej ma jedynie 29 łóżek. W tej chwili na przyjęcie na oddział czeka ok. 50 osób. Rodzina, która zajmie się chorym w domu, może liczyć na wsparcie w postaci opieki długoterminowej. Wówczas do domu leżącej osoby, co najmniej 4 razy w tygodniu, przychodzi pielęgniarka.
-Opieka nad osobą niedołężną, chorą należy do najbliższej rodziny, przecież kiedyś ta babcia, ten dziadek, mama czy tata zajmowali  się nami – mówi J. Góra.

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *