Wólczanka zniknie

Ostrowiecka dzielnica przemysłowa
Obiekty te, to kawałek historii Ostrowca.

Część budynków po lewej stronie od wejścia na zakład od strony ul. Żabiej postawiono ponad sto lat temu. Jeszcze przed I Wojną Światową trzech obywateli, przedsiębiorców narodowości żydowskiej, uruchomiło zakład rektyfikacji spirytusu, czyli po prostu produkcji spirytusu i różnego rodzaju wódek, w tym wódek gatunkowych. Prawdziwym hitem była wódka zwana Sołtysówką. Interes wódczany szedł nadspodziewanie dobrze, aż do początku II Wojny Światowej, a samą produkcję kontynuowano jeszcze przez okres okupacji.
Dopiero w 1948 r. zakład został znacjonalizowany. Powstał tam zakład odzieżowy o nazwie Elkom, a później Wólczanka. Ale wróćmy jeszcze do lat przedwojennych. W latach 20. poprzedniego wieku ostrowieccy urbaniści, m.in. Feliński, widzieli w części miasta, czyli między linią kolejową, a rzeką Kamienną dzielnicę przemysłową. Głównym czynnikiem, czy instrumentem rozwoju gospodarczego miasta, była linia kolejowa, zbudowana jeszcze za cara. Ona napędzała przez lata rozwój miasta i regionu. W tej części powstał zakład produkcji lepiku, różnego rodzaju smarów i kilka innych zakładów. W tamtych czasach od strony obwodnicy, czyli ul. Zagłoby, znajdowała się rampa kolejowa. Trudno sobie było wyobrazić dowóz i wywóz wyrobów gotowych wozami konnymi. Przed wojną była nawet bocznica kolejowa do Browaru przy ul. Polnej.
-W latach 20. pojawiła się koncepcja podniesienia terenu po prawej stronie rzeki Kamiennej o 2,5 metra, aby zabezpieczyć planowaną dzielnicę przemysłowo -handlową przed powodzią. Rozpoczęto nawet prace. Zbudowano odcinek wałów od strony Romanowa, ale okazało się, że zadanie to przerastało możliwości ówczesnych planistów. Trudno sobie wyobrazić przywiezienie na ten teren furmankami milionów metrów sześciennych ziemi – podkreśla historyk Wojciech Kotasiak.

wolczanka
Zagłębie odzieżowe
Ponieważ w hucie pracowali głównie mężczyźni i były problemy z aktywnością zawodową kobiet, więc jedną z wiodących branż w Ostrowcu Świętokrzyskim stał się przemysł odzieżowy. Zakład produkcji spirytusu i wódek zaadaptowano na firmę odzieżowa. Dobudowano obiekty po prawej stronie patrząc od PKS. Zlikwidowano rampę kolejową. W nowych halach szyto głównie koszule. Niebawem powstał tu jeden z kilku zakładów Wólczanki w kraju. Dyrekcja i biura firmy mieściły się w Łodzi, gdzie była jedna ze szwalni. Kolejne osoby pracowały m.in w Wieruszowie, Ostrowcu Świętokrzyskim i Opatowie. W słynnych sklepach firmowych przy ul. Piotrkowskiej w Łodzi, można było kupić stosunkowo tanie i równocześnie eleganckie, znakomitej jakości koszule i odzież. To była pierwsza liga światowa.
W najlepszym okresie, zakład przy ul. Hanki Sawickiej, bo tak się przez lata nazywała ta ulica, zatrudniał około dwóch tysięcy kobiet. Przez jasno oświetlone okna hal produkcyjnych od strony ulicy widać było sylwetki pracujących szwaczek. W budynku obok tam, gdzie później miał swoją siedzibę MOPS, znajdowało się przedszkole zakładowe. Na dwóch zmianach szyto w Wólczance tysiące koszul. Przez lata dyrektorem zakładu była Alicja Marcinowska a wicedyrektorem Grażyna Bors, absolwentka Politechniki Łódzkiej wydziału włókiennictwa, która później została dyrektorem zakładu przy ul. Samsonowcza.
W latach 90. zakład sprywatyzowano. Powstała spółka, która musiała się zmierzyć z konkurencją azjatycką. Jak to się dziś mówi – zaczęło się stopniowe wygaszanie produkcji z zakładach Wólczanki. Przez pewien czas w obiektach przy ul. Żabiej było centrum logistyczne. Później za kilka milionów całość próbowano sprzedać, ale chętni choć nawet się pojawiali, wskazywali na zbyt duże nakłady, które należy ponieść, aby przywrócić obiekt do czasów świetności.
-Vistula Group S.A. w Krakowie jest uczestnikiem postępowania administracyjnego, którego przedmiotem jest uzyskanie stosownego pozwolenia na rozbiórkę budynków posadowionych na nieruchomości gruntowej należącej do Spółki, położonej przy ul. Żabiej w Ostrowcu Świętokrzyskim – poinformował nas Erwin Bakalarz z Biura Zarządu Vistula Group S.A. Oznacza to, ni mniej, ni więcej, że obiekt zostanie wyburzony.
Produkcja, gospodarka ma swoje cykle, rządzi się pewnymi prawami ekonomicznymi i rynkowymi. Szkoda tylko, że rozebrany zostanie kolejny stary ostrowiecki zakład. Podobny los spotkał przecież Cegielnię Głowackiego, nie ma Cukrowni, niewiele uratowano też ze Starej Huty.
-Mimo starań z mojej strony i kilku innych osób, ani wcześniejsze władze miasta, ani wojewódzki konserwator nie wpisały obiektów przemysłowych do ewidencji zabytków. Pewnie nie uda się wykonać przed wyburzeniem pełnej dokumentacji technicznej, chociażby po to, by pozostał ślad historyczny po dawnym Ostrowcu, który w poprzednim wieku był znaczącym ośrodkiem życia gospodarczego w kraju -mówi historyk Wojciech Kotasiak.
Krzysztof Florys, Paweł Słowiński

Print Friendly, PDF & Email

11 thoughts on “Wólczanka zniknie

  • 4 stycznia 2017 at 10:24
    Permalink

    Jest strasznie przykro patrzeć na to, co sie dzieje. Rozebrali stary rynek, rozebrali cukrownie, rozebrali cegielnie, rozebrali stara hutę. W innych krajach sie dba o zabytki, pielęgnuje tradycje i uczy młode pokolenie. Ostrowiec wszystko rozbiera na części i próbuje być ultra nowoczesny i postępowy. Z tym ze postępowe kraje adoptują stare budynki na nowe miejsca. Czasami wyburzają wszystko w środku i zostawiają osłonkę, a w środku stawiaja nowy budynek. Albo zostawiają front starego chociaż. Można byłoby zaadoptować taka hale na galerie handlowa na przykład, zamiast stawiać kolejne badziewie z Pleksy i plasterbordów. Albo na biurowiec. Ale w Ostrowcu musi sie zgadzać bilans kasy w kieszeniach rządzących. Rączka rączkę myje i z kieszeni przekłada sie do kieszeni kolegi. Co następne? Wyburza pocztę, bo za stara? Bank? Albo zburzą Staszica czy Bronka, bo stary budynek i wybudują obrzydliwe cos na ich miejsce. W końcu i tak Bronka pomalowali na uroczy morelowy kolor. Jak można pomalować tak piękny budynek na tak kiczowaty kolor? Wszędzie cholerne zielenie, róże, morele. Z Ostrowca powoli sie robi ulica sezamkowa. Z jednej strony miasto sie wspaniałe rozwija, serce rośnie jak sie patrzy. Ale z architektonicznej, historycznej strony serce ściska i łzy do oczu napływają.

    Reply
    • 4 stycznia 2017 at 12:01
      Permalink

      cytuję : “Z jednej strony miasto sie wspaniale rozwija,serce rośnie jak sie patrzy”
      Sorry,ale o którym mieście piszesz te słowa ? Z pewnością nie o naszym Ostrowcu – ja tu mieszkam ponad 50 lat,chodzę po ulicach tego miasta i obserwuję wszystko , i nigdzie nie widzę tego “rozwoju”. Wręcz przeciwnie … no chyba nie muszę opisywać co zrobiono z zakładami przemysłowymi Ostrowca w ostatnich 26 latach.
      A co się rozwinęło ? Apteki,banki i ciucholandy czyli instytucje wyciągające pieniądze z kieszeni mieszkańców a nie umożliwiające ich zarabianie.

      Reply
      • 4 stycznia 2017 at 17:30
        Permalink

        Rozwija sie tylko w sensie rozrywkowym, prawda. Ale jeszcze kilka lat temu nie było nawet gdzie na kawę wyjść w rynku, teraz jest cokolwiek. Wgalerii tez nie było kiedyś żadnej cukierni poza Telegrafem (wiem ze to jakiś żart porównywać z cukiernia). Wiec życie towarzyskie i rozrywkowe się rozwija w jakimś stopniu, w porównaniu z kilkoma lat wstecz. I ulice dużo ładniej wyglądają, są zadbane. Ale zgadzam się, ze pod względem przemysłowym to miasto umiera. 90% moich znajomych powyjeżdżalo w Polskę lub w świat. Nie widać młodych ludzi na ulicach. Tylko starszych i dzieci. Ci co mogli lub chcieli, powyjeżdżali. A rząd zamiast stworzyć nowe miejsca pracy, zachęcić wyjezdnych do powrotu, ułatwić życie, skupia się na sprzedawaniu starego Ostrowca kawałek po kawałku, coby tylko im kasa wpływała do kieszeni. Po co komu był nowy rynek? Stary był piękny. Z ławeczkami i zienią. To postawili betonowy plac, który teraz chcą modernizować żeby prowadzac zieleń. Śmiech na sali! Widać tylko kolejne przetargi i machloje.

        Reply
        • 5 stycznia 2017 at 20:14
          Permalink

          1. Nie ma cukierni poza telegrafiem ? Nie no proszę Cię . Chyba dawno nie byłaś w przpięknej galerii 🙂

          2. Co do starych budynków I adaptacji to fajnie ok zgadzam się ale my nie jesteśmy miastem, jak czeska Praga która jest miastem turystycznym i tego typu zabiegi się sprawdzają (zostawić front resztę dobudować).

          3. Ludzie ja rozumiem, że macie sentiment do zieleni, retro etc ale idzmy w przód. Fakt rynek latem jest jak patelnia ale na tej pateli coś się dzieje, niewiele ale się dzieje (często nie ma mnie w weekend więc nie wiem wszystkiego a mieszkam bardzo blisko rynku).

          4. Jeżeli Vistula chce za to kolosalne pieniądze to rzeczą normalną jest że ani jeden inwestor nie znajdzie się aby zakupić ten complex w który należy włozyć drugie tyle do remontu. Rzeczą normalną jest wyburzyć i postawić nowy kompleks budynków z zupełnie nowym ułożeniem pomieszczeń.
          Liczę na to że po wyburzeniu ogłoszą przetarg do którego wystartuje miasto I kupi ziemie, którą zagospodaruje pod biznes ustalony wcześniej umowami itd.

          5. żeby odbudować przemysł w naszym mieście nalezy poczekać jeszcze z 15 lat I zacznie się dużo zmieniać. Pamiętajmy ,że spółek skarbu Państwa ubywa jak lodowców na północy globu więc nalezy czekać tylko na prywatne firmy.

          Kropka dziękuję.

          Reply
          • 5 stycznia 2017 at 22:13
            Permalink

            Żeby miasto żyło musi mieć INFRASTRUKTURĘ. Ostrowiec od wielu lat jest w głębokiej zapaści i nikt nic nie robi z tym aby faktycznie powstawały tu drogi szybkiego ruchu. Porównajcie przeskok cywilizacyjny między świętokrzyskim a kujawsko-pomorskim, no chyba że ktoś nie wychyla się poza Ostrowiec i żyje w przekonaniu, że “tutaj się cośkolwiek dzieje”. Nowe tereny inwestycyjne – super, ciekawe co tam dojedzie….

          • 6 stycznia 2017 at 13:27
            Permalink

            do Paweł2 : w innym wpisie na stronie GO negujesz krytykę pompowania pieniędzy w przegniły Browar a tu jesteś zwolennikiem wyburzenia starych budowli i postawienie na ich miejscu nowych w nowoczesnych technologiach –
            przecież stare budynki przy Żabiej są w o wiele lepszym stanie niż budynki Browaru
            gościu !! przeczysz sam sobie

  • 7 stycznia 2017 at 22:29
    Permalink

    Powiem szczerze ze kochałem i nadal kocham to miasto, zależy mi na tym aby mieszkańcy Ostrowca żyli w dostatku nie obawiając sie ze nie starczy do tzw. 1 – go. Niestety, wyjechałem za praca na zachód i tam dopiero zacząłem używać z tego życia. Wrocław, poznan wkrótce uciekam do Gdyni aby tam zobaczyć co sie dzieje. Mieszkałem również w Gnieźnie, miasto podobne do nas, i to jest niebo a ziemia. Nie nakłaniam do ucieczki z kraju bo u nas da sie zarobić, i nie mowie tu o 2000zl a o 5,5 – 6000zl za taka same prace ktora sie wykonuje w Ostro na godnych warunkach z poszanowaniem do pracownika. Pamiętam jak dziś gdy pewien nazwijmy to ,,restaurator” ostrowiecki mobilizował mnie do cięższej pracy, gdyż mogę dostać u niego NAWET 9zl na godzinę!! Wtedy spakowałem plecak i raz na zawsze podziękowałem Ostrowieckim przedsiębiorca, tym wielkim szefom którzy dorabiają sie na legalnym niewolnictwu XXI wieku. Śmiano sie z murzynów zbierających bawełnę za jedzenie i mieszkanie. W Ostrowcu jest tak samo, tylko w bardziej humanitarnych warunkach. Jeśli miałbym tam wrócić to tylko na starość i tylko ze względu na sentyment. Trzeba brać zycie za bary, nie bać sie decyzji, nie bać sie rozwoju. Nasze miasto uwstecznia młodzież, są leniwi i liczą na łatwe i śmieszne pieniądze zarazem, co w zupełności im wystarcza. Poprzeczkę trzeba podnosić, i nie zaniżać własnych ambicji. Pozdrawiam i trzymam kciuki

    Reply
  • 9 stycznia 2017 at 13:16
    Permalink

    Powinny wystawić na sprzedaż i dać ogłoszenie do prasy ogólnopolskiej i komunikatów w telewizji a nawet zaproponować innym szwalniom przenieć swe zakład lub powiększyć metrarz na produkję i chętnych i dać innym na działalność .

    Reply
  • 11 stycznia 2017 at 11:19
    Permalink

    Paweł2

    Kłania się czytanie ze zrozumieniem. Napisałam ze kiedyś nie było w galerii nic poza Telegrafem. A nie teraz. Mam na myśli powiedzmy rok 2009.

    Nie rozumiem, co ma wspólnego postęp z budowaniem ochydnej patelni na miejscu rynku lub z wyburzaniem dziedzictwa kulturowego. Albo z malowaniem budynków na ochydne pastelowe kolory, nie mające z niczym wspólnego. Nawet budynków dumnych, z historią, jak na przykład Broniewski. Kiedyś cudo, teraz zmienione na morelową wadżajnę.

    Reply
  • 7 października 2018 at 08:49
    Permalink

    Wracając do autora artykułu….

    Nie wiem gdzie Panowie autorzy zdobywali wykształcenie, ale coś mi tu nie gra.
    Proszę odpowiedzieć mi na pytanie – co to jest narodowość żydowska?
    Mnie uczono, że takowej nigdy nie było i nie ma.

    Przedsiębiorcy byli obywatelami polskimi, a więc Polakami ew. wyznania mojżeszowego.
    Określenie Żyd dotyczy grupy wyznaniowe-etnicznej.

    Proponuje na siłę nie tworzyć podziałów, już wielu je próbowało tworzyć i nic dobrego z tego nie wychodziło.
    Nie ma narodowości żydowskiej bo nie ma takowego państwa na czas obecny. Na chwilę obecną jest Izrael więc ktoś może być Izraelitą już jeżeli.

    Reply
  • 10 października 2018 at 03:23
    Permalink

    Dobrze Roolfik kombinujesz. Cyganie czy jak kto woli Romowie, tez nie mieli i nawet do dzisiaj nie maja swojgo panstwa, a sa narodowosci romskiej. Tu chodzi o pochodzenie etniczne i brak precyzji nie sprawia ze nikt nie rozumie o czym mowa. Tak z grubsza: Nie ma obywateli zydowskich ,sa obywatele Izraela, ale glownie obywatelami izraela sa Zydzi, wiec nie jest bledem okreslenie Panstwo Zydowskie. W polsce to obywatele polski pochodzenia zydowskiego, czy romskiego. Zaleznoc jeszcze istnieje w zaleznosci od okresu o ktorym jest mowa. Izraelici to ci ktorzy kojarza nam sie z tymi ktorzy mieszkaja w tamtym panstwie. A zydzi to ci i ta cala rossypana po calym swiecie reszta. Jedni i drudzy to Zydzi. Wypowiedz mozna uzaleznic od tego kogo ma sie na mysli np. stosunki miedzynarodowe, czy eksterminacje. Wtedy precyzja istotna jest, ale w wiekszosci przypadkow nawet brak precyzji raczej jest zrozumialy. Nawet jesli powiemy ze chodzio pejsatych, czy ludzi wyznania handlowego, kazdy zrozumie o kogo chodzi. To tak jak rosjanin, ruski i kacap. A nawet sajuszniki. Jest w tym pewna dowolnosc, choc w tym co miales na mysli racje masz. Dobrze Cie uczono. Narodowosc nie, ale Narod tak. Narodowosc w sensie etnicznym tak i nie tak. To raczej pochodzenie etniczne nie narodowosc. Sami Zydzi mieszaja, bo chca zachowac ciaglosc narodu gdzie kolwiek on by sie znajdowal, nie ciaglosc etniczna. No tak, z grubsz tak. Podobny problem maja Persowie. Hstoria ich troche poszatkowala, ale oni sami nie maja watpliwosci kim sa. Z ostatniej histori zament w nazewnictwie wprowadzaja tez jugole, bo nagle zapragneli wrocic do korzeni etnicznych.

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *