Centrum Tradycji Hutnictwa nie składa broni

Plany stworzenia Centrum Tradycji Hutnictwa miały wsparcie dużej części kadry inżynieryjno -technicznej ostrowieckiej huty.
centrumCzłonkowie SITPH włączyli się do tego projektu. Oprócz doradztwa, zaoferowali przekazanie licznych dokumentów dotyczących huty.
W wielu domach przechowały się plany, projekty, rysunki przedwojennych urządzeń i wyrobów produkowanych w Ostrowcu, technologii, a także liczne pamiątki związane z hutą, jak dokumenty, zdjęcia itp.
Gdy realizacja tych planów wydawała się na wyciągnięcie ręki, przekazali oni dokumenty i pamiątki, które złożone zostały w budynku MCK i czekają na zielone światło dla projektu.
Muzeum miało być zlokalizowane w budynkach pohutniczych przy ul. Świętokrzyskiej. Ambitne plany stworzenia takiej placówki w mieście o 200-letniej tradycji hutniczej i przemysłowej, łączyły się też z walką o uratowanie ponad stuletniego obiektu z czerwonej cegły na wysokości przystanku MPK za dawnym głównym wejściem do huty. Ten budynek też ma swoją historię. Przez lata mieściło się tam laboratorium hutnicze (techniczne), a pod koniec poprzedniego wieku Izba Tradycji. W ramach projektu obiekt przy ul. Świętokrzyskiej miał przejść generalny remont. Jest on obecnie własnością MCK. Kilka lat temu został naprawiony przeciekający dach na budynku, ale zamknięty na przysłowiową kłódkę i nie opalany niszczeje.
Dyrektor Elżbieta Baran i zespół pracowników Miejskiego Centrum Kultury z ogromną determinacją przygotowywali koncepcje, funkcjonowania muzeum.
Miała to być placówka wykorzystująca nowoczesne aranżacje multimedialne. Specjalistyczna firma przygotowała projekt techniczny, wykupiono budynek pod placówkę. Wszystko było zapięte na przysłowiowy ostatni guzik, a MCK czekało na środki z tzw. mechanizmu norweskiego. Niestety złożony przez Ostrowiec Św. projekt nie przebił się i nie znalazł się na liście zakwalifikowanych do dofinansowania i realizacji.
Projekt muzeum czeka więc na pieniądze. Niestety nie miał szans na środki z programu dziedzictwa kulturowego Regionalnego Programu Operacyjnego, bowiem jego wartość przewyższa kilkakrotnie próg dofi nansowania. Dominik Smoliński szuka furtki w unijnych programach, z których można by pozyskać środki na jego realizację.
-Okres unijnego finansowania dopiero się rozpoczął. Być może pojawi się program w ramach RPO, który będzie odpowiadał naszym oczekiwaniom. Jeśli tylko zostanie ogłoszony nabór, będziemy aplikować. Projekt jest kompletny, ciekawy – mówią przedstawiciele gminy.
Czy przy zadaniu rewitalizacji Browaru będzie jeszcze miejsce na projekt promujący tradycje przemysłowe, myśl techniczną i ogromny dorobek środowiska w tej dziedzinie? Z rozmów z przedstawicielami władz miasta wynika, że nikt nie złożył broni. Jeśli nie uda się zdobyć środków unijnych, gmina może zrealizować projekt w oparciu o własne środki, ale w okrojonym zakresie i w dłuższej perspektywie czasowej.

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *