Drobny handel kością niezgody

Część mieszkańców bloków os. Słonecznego wzdłuż parkingu przy pasażu handlowym skarżyła się na handlowców, zajmujących miejsca do parkowania.
Ich zdaniem samochody dostawcze, na których odbywa się handel, stojące na miejscach parkingowych, zmniejszają ilość miejsc umożliwiających bezpieczne pozostawianie aut przez mieszkańców osiedla.
Na zebraniu rady osiedlowej w imieniu mieszkańców bloku nr 9, najbardziej narażonych na uciążliwości, głos zabrała jedna z lokatorek.
-Busy z warzywami i owocami, osoby handlujące stawiają niemalże przy samym wyjeździe z drogi osiedlowej. Zdarza się, że muszę czekać do trzydziestu minut, aby włączyć się do ruchu na al. Jana Pawła. Niektórzy handlarze przyjeżdżają dwoma samochodami. Jeden z towarem pozostawiają na parkingu, przez co blokowane są miejsca dla mieszkańców. Nieopodal jest też przychodnia, więc pacjenci także korzystają z tego parkingu. Efekt jest taki, że my jako mieszkańcy bloku nie mamy gdzie pozostawić swoich samochodów. Należy to w jakiś sposób rozwiązać, gdyż tak nie można żyć –mówiła mieszkanka.
Na zebraniu pojawiła się propozycja wprowadzenia zakazu handlu przy parkingu. Niektórzy sugerowali przeniesienie go w inne miejsce na osiedlu, gdyż jak mówili, parking nie jest miejscem na bazar warzywny. Podobnego zdania są sprzedawcy dzierżawiący na pasażu lokale pod warzywniaki, lecz tu problem przybiera inną formę.
-Nie popieram zakazu handlu, gdyż każdy chce jakoś żyć –mówi jeden ze sprzedawców. –Jednak my dzierżawimy pomieszczenia za niemałe pieniądze, do tego opłacamy dzierżawę placu przed lokalem, ponosimy koszty związane z energią i odprowadzamy ZUS i opłaty targowe. Miesięcznie to koszt ok. 3 tys. zł i mamy niemalże ten sam towar, co osoby handlujące w busach na parkingu. Ci handlarze przyjeżdżają tu z różnych stron. Nie wszyscy są z Ostrowca. Jednak ich koszty są o wiele mniejsze niż nasze. Wiadomo, że każdy chce zarobić i nie mamy nic przeciwko temu. Nie o zakaz chodzi, lecz o równe szanse.

P1220095
Tymczasem osoby, które handlują na samochodach, posiadają umowę z Ostrowiecką Spółdzielnią Mieszkaniową, na podstawie której ponoszą opłaty. Dodatkowo także wnoszą opłatę targową do Urzędu Miasta.
-Nie jest to łatwy kawałek chleba. Sprzedajemy to, co wytworzymy w naszych niewielkich gospodarstwach. Są to warzywa i owoce, czasami mleko czy jajka. Miesięcznie ponosimy koszty 500 zł samych opłat. Jeździmy w wiele miejsc. Tu w tygodniu jesteśmy trzy razy –mówi jeden z handlowców. –Nie mamy z tego kokosów, gdyż ceny mamy niższe w porównaniu ze sklepami. A mieszkańcy zawsze dostaną u nas świeży towar. Nie stanowimy dużej konkurencji dla warzywniaków w lokalach, chociażby przez to, że u nas są jedynie podstawowe produkty. Staramy się być jak najmniej uciążliwi. Nie zajmujemy na parkingu więcej miejsca niż na jeden samochód. Skrzynki z produktami wystawiamy na chodnik, tak aby pozostawić większą przestrzeń dla pieszych, co mamy w umowie z OSM. Ponadto zostawiamy to miejsce w porządku, tak aby nie było wokół żadnych śmieci czy odpadów. Dzierżawcy warzywniaków mają lepsze warunki do handlu. Są w jednym, stałym miejscu. My stoimy „pod chmurką” każdego dnia, niezależnie od pogody i jeździmy z towarem w różne miejsca. Handlowcy ponoszący opłaty, zwracają jednak uwagę na tych, którzy prowadzą handel „na dziko”.
-W sezonie wiosenno –letnim pojawiają się osoby, które podjeżdżają niepozornie na parking, otwierają bagażnik z tyłu i handlują na całego, nie ponosząc żadnych opłat –mówi jeden ze sprzedawców. –Niektórzy rozkładają też jakieś małe stoiska „na dziko” i też czerpią z tego korzyści bez ponoszenia konsekwencji. Zdajemy sobie sprawę z tego, że każdy chce przeżyć, więc nie robimy krzyku, kiedy stanie jakaś staruszka z jajkami. Jednak niektórzy robią to z premedytacją i wówczas budzi to nasz sprzeciw.
Wszystkie sygnały docierały do kierownika administracji osiedla Marka Śmigały i kwestia handlu na parkingu została uporządkowana.
-Przede wszystkim przeprowadziliśmy rozmowy z mieszkańcami bloku nr 9 i wspólnie podjęliśmy decyzję o przesunięciu stoisk handlowych w stronę oddaloną od wyjazdu z drogi osiedlowej –mówi kierownik M. Śmigała. –Umieściliśmy także tabliczkę o zakazie handlu przez te osoby, które nie mają umowy z OSM. Takie rozwiązanie uniemożliwi nieuczciwą konkurencję. Większość pytanych przez nas lokatorów bloku wyraziła pozytywną opinię, co do stoisk handlowych, stąd też wprowadzenie całkowitego zakazu handlu byłoby krzywdzące zarówno dla sprzedawców, jak i mieszkańców, którzy chętnie robią tam zakupy. Ponadto wprowadzenie zakazu handlu na parkingu nie byłoby zgodne z prawem.
Jak wyjaśnia dyrektor Targowisk Miejskich, Marek Kosiarz, zgodnie z uchwałą Rady Miejskiej, tam gdzie nie ma zakazu administracyjnego, handel jest dozwolony.
-Jest to wyjście naprzeciw liberalizmowi ekonomicznemu, dzięki któremu każdy może prowadzić handel na terenie całego miasta, poza miejscami, gdzie obowiązuje zakaz, po uiszczeniu opłaty targowej liczonej od metra kwadratowego zajmowanej powierzchni –wyjaśnia dyrektor M. Kosiarz. –Jest to najczęściej drobny handel produktów wytworzonych w małych, rodzinnych gospodarstwach czy też na działkach i najczęściej odbywa się on sezonowo. Ten zapis uchwały pozwala na elastyczność w tym zakresie i przynosi korzyści w postaci utrzymania się rodzin oraz możliwości zakupu świeżych owoców i warzyw przez mieszkańców. Ten rodzaj działalności pozwala więc na zasilenie rodzinnego budżetu domowego czy też dorobienie sobie do niskiego uposażenia emerytalnego, co odciąża instytucje pomocowe w mieście.
Najliczniejszą grupą pytanych przez nas osób i najbardziej zadowolonych ze stoisk owocowo –warzywnych są mieszkańcy osiedla i okolic, którzy codziennie zaopatrują się na stoiskach. Co więcej, nie wyobrażają sobie sytuacji, aby one mogły zniknąć z parkingu.
-Codziennie przychodzę tu po świeże warzywa. Jestem starszą osobą i dla mnie to niezwykła wygoda, gdyż za daleko jest na targowicę, stąd bardzo chętnie przychodzę tutaj. Nie wyobrażam sobie osiedla bez tych stoisk –mówi Barbara.
– To bardzo duża dogodność dla mieszkańców. Mam małe dzieci i nie mam czasu robić dużych zakupów, a dzięki temu, mogę dosłownie wyjść z bloku na kilkanaście minut, po świeżą pietruszkę, marchewkę czy jabłka. Do tego mam pewność, że nie ma w nich zbędnej chemii, no i zawsze można coś utargować – mówi Monika.
Jak mówią nasi rozmówcy, najważniejsze jest to, aby znaleźć kompromis i dać wszystkim równe szanse. Z pewnością stosika owocowo –warzywne nie znikną z parkingu ku radości większości mieszkańców osiedla.

Print Friendly, PDF & Email

One thought on “Drobny handel kością niezgody

  • 22 kwietnia 2017 at 09:37
    Permalink

    handlować na tych niewykorzystanych szerokich trawnikach osiedlowych

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *