Siostra Małgorzata Chmielewska: „Ludzie bogaci powinni dzielić się z tymi, którym się nie powiodło”

Prowadzi je od 18 lat, daje pracę osobom, którym się nie powiodło, dla których los nie był zbyt łaskawy, a prawo nie zawsze stawało po ich stronie.
Tam, zepchnięci na margines ludzie, otrzymują nie tylko pomoc w odnalezieniu się na rynku pracy, ale także szansę na godne życie, no i nadzieję. Jednak wiele działań Fundacji nie byłoby możliwe, gdyby nie ludzie biznesu, którzy chcą dzielić się ze słabszymi.
-Najważniejsze – mówi s. Małgorzata – aby pamiętać, że zawsze za tym stoi człowiek.
Odpowiedzialne zarabianie
-W zmaterializowanym świecie, gdzie wszystko można kupić i sprzedać, rzadko jest miejsce na sentymenty, kierowanie się najwyższymi wartościami. Na czym polega odpowiedzialność w zarabianiu pieniędzy? –pytamy s. M. Chmielewską.
-Odpowiedzialność w biznesie ma różne płaszczyzny, jednak najważniejszą z nich jest liczenie się z innymi ludźmi. Pieniądze można dziś zarabiać na wszystkim. Ale to od nas zależy, czy chcemy prowadzić odpowiedzialny moralnie biznes. Można zarabiać na produkcji butów, ale można też zarabiać na prostytucji czy też handlu bronią. Można produkować rzeczy dobre jakościowo, dawać ludziom pracę i godne wynagrodzenie. Ale można też poprzez biznes niszczyć środowisko, czy też ludzkie życie i zdrowie. Każdy przedsiębiorca, w tym chrześcijanin, powinien wybrać taką ścieżkę biznesu, która nie krzywdzi innych. Drugi rodzaj płaszczyzny dotyczy relacji pomiędzy ludźmi tworzącymi biznes, a więc zarządem przedsiębiorstw, a jego pracownikami czy współpracownikami, kontrahentami. Kwestia tego, czy te relacje opierają się na uczciwości. Złym trendem jest wykorzystywanie pracowników przez pracodawców, co wciąż
bardzo często się zdarza. Jest to zatrudnianie bez umowy, „na czarno”, praca w nadgodzinach, za które pracodawcy nie płacą lub płacą śmieszne stawki. To nadal funkcjonuje. Prawdą też jest, że dzieje się tak nierzadko za porozumieniem stron, czyli pracownika i pracodawcy. Podyktowane jest to ekonomią, gdyż w małych firmach obciążenie wynikające z zatrudnienia jest tak wysokie, że wiele z nich po prostu jest na to nie stać. Jest to jednak nieuczciwe. Z drugiej strony – etyka dotyczy także pracowników. Z własnego doświadczenia wiem, że bardzo różnie z tym bywa. Zdarza się, że pracownicy lekceważą swoje obowiązki, nie przychodzą do pracy na czas. W tym sektorze pracodawcy też zderzają się z różnymi problemami. Prawo polskie jest tak skonstruowane, że chroni pracownika i często pracodawca z góry jest na przegranej pozycji.
Pasja w dzieleniu się sukcesem
Jak zaznacza s. M. Chmielewska, tworzenie biznesu może stać się pasją, jednak przynosi ona satysfakcję wtedy, gdy możemy dzielić się swoim sukcesem z innymi. Na tym polega uczciwe zarabianie.

s. Małgorzata Chmielewska, przełożona Wspólnoty Chleb Życia: -Mam żal do ludzi, którym się powiodło, że nie oglądają się za siebie i nie dostrzegają słabszych.
s. Małgorzata Chmielewska, przełożona Wspólnoty Chleb Życia: -Mam żal do ludzi, którym się powiodło, że nie oglądają się za siebie i nie dostrzegają słabszych.

-Celem biznesu jest zarabianie pieniędzy, lecz celem życia biznesmena nie powinno być zarabianie pieniędzy, a jedynie traktowania tego, jako jednego z elementów. Tworzenie biznesu jest fascynujące. To budowanie czegoś nowego, lecz bez dystansu można się zagubić, chcąc zarabiać jeszcze więcej kosztem własnego życia, zdrowia czy życia rodziny. Tę granicę każdy musi sobie sam wytyczyć. Zarabianie przynosi wiele satysfakcji, lecz jest ona jeszcze większa, jeśli dzielimy się swoim sukcesem ze słabszymi, którzy nie mają i nigdy nie będą mieli możliwości odnieść takiego sukcesu. A więc z tymi, którzy gorzej się urodzili, nie mają takich darów czy talentów. I na tym polega sprawiedliwość w biznesie, aby ci, którzy mają więcej, przygarnęli do tego powodzenia innych, którym się nie powiodło. To podwójny zysk i satysfakcja nie tylko z tego, że robimy dobry biznes, ale z tego, że dajemy komuś słabszemu szansę na pracę, godziwą egzystencję, ale przede wszystkim wyciągamy go do życia i dajemy nadzieję. Istnieją dwa trendy, których doświadczamy. Pierwszy to młoda generacja, która cechuje się obojętnością. A więc ludzie, którzy uważają, że skoro im się udało, posiadają talenty i potrafią, to wszyscy tak muszą i oni nie chcą się dzielić. Uważają, że nie ma powodów ku temu, aby inni mogli korzystać z owoców ich pracy. I to się pogłębia. Natomiast z drugiej strony – istnieje grupa ludzi, którzy dostrzegają potrzeby słabszych. Od 1989 r. jako Wspólnota prowadzimy osiem domów dla ludzi chorych, niepełnosprawnych, bezdomnych i gdyby nie pomoc tych, którym się powiodło, nie dalibyśmy im schronienia, nie wykarmilibyśmy dziesiątków tysięcy ludzi, nie ubralibyśmy ich i nie zapewnilibyśmy dachu nad głową. A żaden z naszych domów nie korzysta z dotacji.
Państwo nie zawsze pomaga
Większość wśród podopiecznych Fundacji to osoby z ciężkim bagażem doświadczeń życiowych, często borykające się z różnymi niepełnosprawnościami i gdyby nie pomoc tych, którzy chcą się dzielić, trudno byłoby im godnie żyć. Skromne uposażenia nie zaspokajają ich potrzeb. Zdaniem s. Małgorzaty, wiele zależy od prowadzonej polityki.
-Pewne rozwiązania mogłyby być wprowadzone na poziomie politycznym. Ci, którzy mają wpływ na decyzje, kreowanie prawa, mogliby powiedzieć, że skoro płacimy niemałe podatki, ci słabsi mogliby mieć trochę więcej –mówi siostra Chmielewska. Dziś osoba niepełnosprawna pobiera zasiłek w wysokości 604
zł, a osoba niepełnosprawna całkowicie niezdolna do pracy ma rentę socjalną w wysokości 740 zł. To za dużo, aby umrzeć, ale za mało żeby żyć. Może więc wszyscy, którym się powiodło, posunęliby się na ławce i nie tylko płacili podatki, ale też wspierali innych. Podatki obywateli powinny być tak dzielone, jak w każdej dobrej rodzinie, gdzie ci najsłabsi mają najlepsze kąski, a tu tak się nie dzieje. Ci, którzy mają dobrze, nie interesują się sytuacją tych, którym jest źle. Nie interesują się również tym, co dzieje się z wypracowanymi przez nich pieniędzmi i na co one idą. Ludzie biznesu często nie wiedzą, co ile jest warte. Gdyby mieli taką świadomość, może wtedy sprawiedliwie byłby dzielony budżet państwa. Jesteśmy społeczeństwem konsumpcyjnym, w którym słabość nie jest mile widziana. Chcemy ją wypchnąć z pola widzenia, bo nam przeszkadza konsumować. Płacimy podatki i nie chcemy widzieć tych kalek i bezdomnych.
Dożyliśmy momentu, gdzie sobotnio –niedzielne grillowanie zaspokaja nasze potrzeby. Marzyliśmy o tym dla naszych dzieci. One to osiągnęły i nie mamy zamiaru patrzeć, czy nie zostawiamy za sobą tych, którzy tego niedzielnego grillowania nie mają. Uważamy, że to powinno zrobić państwo, choć nie wiemy
czy państwo faktycznie to robi. Żadne państwo nie obędzie się bez społeczeństwa obywatelskiego, które działa najszybciej i jest bardziej wrażliwe niż struktury.
Mądra solidarność
Jak mówi s. Małgorzata, dostrzeganie drugiego człowieka często nie mieści się w systemie, który zaciera prawidłowe relacje, a co za tym idzie, ginie gdzieś po drodze uczciwość, szacunek i sprawiedliwość w codziennych, ludzkich kontaktach.
-Państwo jako byt zorganizowany chce mieć wszystko pod kontrolą systemu. Tworzymy systemy, które zabijają relacje. Lekarz w tej chwili jest usługodawcą, a pacjent usługobiorcą, podobnie jak nauczyciel, który świadczy usługi edukacyjne. Podopieczny ośrodka pomocy społecznej staje się jego klientem. Sam język zatruwa relacje. A system musi mieć porządek w papierach. Przepisy są tworzone przez technokratów, którzy nie mają kontaktu z rzeczywistością. Często zderzamy się z takimi absurdami. Uczciwości i sprawiedliwości w biznesie należy szukać w relacjach na poziomie zarządu fi rmy i pracowników. Obecnie zanikło pojęcie patrona, którym właśnie powinien być szef firmy. On powinien uczyć nie tylko fachowości, ale przede wszystkim uczciwości, szacunku do ludzi, do pracy i na tych wartościach budować biznes. To w firmach ludzie spędzają ze sobą mnóstwo godzin i te relacje ich kształtują i sposób ich postępowania. Mówimy tu także o ludziach dorosłych. Tego nie uczą szkoły, rodziny też bardzo rzadko. Te wartości mają przełożenie na moralność, etykę i uczciwość dalej w relacjach z kontrahentami i na tworzenie sprawiedliwego biznesu. Tu na poziomie etyki potrzebna jest więc mądra solidarność. I nie chodzi o to, aby dawać się wykorzystywać. Mądra solidarność oznacza szansę dla każdego. Stwarzanie przestrzeni w fi rmach, przedsiębiorstwach dla ludzi słabszych. Wtedy możemy mówić nie tylko o uczciwości, ale o podwójnym zysku. Ci silniejsi powinni być głosem słabszych. Ludzie biznesu to ludzie z wyobraźnią, a więc mogą znaleźć sposoby i metody, jakie się społecznikom nie śnią.

Print Friendly, PDF & Email

3 thoughts on “Siostra Małgorzata Chmielewska: „Ludzie bogaci powinni dzielić się z tymi, którym się nie powiodło”

  • 12 lipca 2017 at 08:27
    Permalink

    Łatwo rozporządzać cudzymi pieniędzmi – tu każdy ma talent.Faktem też jest że dużo przyjemniej jest dawać niż brać,więc ludzie o szlachetnych sercach sami,bez wytykania palcem,dzielą się tym co ciężko wypracowali.Oczywiście na miarę swoich możliwości i chęci.

    Reply
  • 12 lipca 2017 at 21:24
    Permalink

    jak zwykle kler zapomina o rachunku sumienia i o sobie i mowi innym co maja robic, a o z biznesmenem rydzykiem czy innymi biznesmenami biskupami itp?

    Reply
    • 14 lipca 2017 at 01:20
      Permalink

      Nic nie zrozumiałeś z artykułu

      Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *