Ostrowieckie znaczy dobre

Masło, sery i inne produkty Okręgowej Spółdzielni Mleczarskiej w Ostrowcu Św. sprzedają się jak świeże bułeczki.
OSM coraz odważniej wychodzi poza samo miasto, otwiera kolejne sklepy, nawet w Staszowie i skutecznie walczy o rynek.
Klienci proszą o więcej
Pani Dorota, właścicielka delikatesów przy alei Jana Pawła II, proponuje mi biały ser.
-Sprowadzamy sery z kilku mleczarni – z Opola, Krasnegostawu, Włoszczowy, ale klienci wolą ser z Ostrowca. Później jedna z pań prosiła o miejscowe masło w kostkach. Współpraca z miejscowym producentem układa się dobrze. Możemy liczyć na częstsze dostawy, świeży towar i niższe koszty transportu. Często ludzie proszą też o jogurty z Ostrowca. Sama też przeszłam na lokalne produkty i muszę przyznać, że są smaczne i zawsze świeże.
Prezes Kazimierz Czerwiński nie ukrywa, że łatwo nie jest. Tylko na ostrowieckim rynku swoje produkty sprzedaje codziennie aż 15, jeśli nie więcej mleczarni.
-Nasze masło, sery czy śmietana są dobre, nie gorsze niż u innych producentów. Ale my, na lokalnym rynku jesteśmy od zawsze. Nasi dostawcy mleka, pracownicy są też klientami. Poza tym do produktu, smaku ludzie się przyzwyczajają.
Pusty magazyn
Okręgowa Spółdzielnia Mleczarska w Ostrowcu Świętokrzyskim wytwarza ok. 20 produktów począwszy od mleka, śmietany, jogurtów, na serach białych i żółtych kończąc Ponad połowę produkcji sprzedaje się poza Ostrowcem. Jednak o żadnej presji, ciągłym poszerzaniu rynku i zdobywaniu nowych klientów w przypadku naszej mleczarni mówić nie można, bowiem to, co pracownicy przygotują w zakładzie przy ulicy Zagłoby, natychmiast odjeżdża samochodami do sklepów. W magazynie leży kilkadziesiąt kostek masła, sera żółtego, opakowania mozzarelli i to wszystko.
-Miesięcznie produkujemy kilkanaście ton mozzarelli i takiej ilości ostrowiecki rynek nie wchłonie, dlatego część wyrobów wędruje do odbiorców w Małopolsce, a nawet na Śląsk – mówią pracownicy.
Małe jest przyjazne
2W każdej rozmowie prezes podkreśla, że jest to zakład mały i stosuje tradycyjne metody produkcji, oparte na pracy ręcznej.
-W przypadku sera twarogowego  technologia jest identyczna jak pół wieku temu –mówi prezes K. Czerwiński. Mamy krótkie linie przesyłowe i jesteśmy w stanie kontrolować proces produkcji, a także każdorazowo wyczyścić i zdezynfekować linie. Wymogi sanitarno – higieniczne są zachowane u nas w stopniu maksymalnym. W dużych, zautomatyzowanych zakładach nad całym procesem produkcji czuwa komputer, u nas nadal człowiek. Nawet formowanie i pakowanie odbywa się ręcznie. Panie w białych fartuchach i rękawiczkach kroją biały ser, a następnie pakują go w papier, ważą i odkładają na półkę. Podobnie jest z masłem.
Najlepsze sery twarde
3Pytam o produkt wart szczególnego polecenia. Pracownicy są zgodni – to żółte, czy jak niektórzy mówią, twarde sery.
-Duże zakłady mają pieniądze na promocję i reklamują wybrane wyroby. My takich możliwości finansowych nie mamy. Ale zapewniam, że nasze sery Gouda czy Salami są znakomite, sama radość dla podniebienia – podkreśla prezes. -Znakomicie sprzedaje się też mix, czyli masło z niewielkim dodatkiem oleju. Powodzenie tego produktu było dla nas zaskoczeniem. Dodajemy do niego ok. 10 proc. oleju rzepakowego lub słonecznikowego, ale świeżego, aby np. w okresie zimowym można go było rozsmarować na pieczywie. W tej samej cenie sprzedajemy masło ekstra i mix i co ciekawe, szybciej schodzi z półek sklepowych ten ostatni produkt.
Gdzie tkwi sekret tej jakości i rynkowego sukcesu? Pracownicy podkreślają, że wszystkie procesy są, po prostu, należycie dopilnowane.
-Ze słyszenia wiemy tylko o różnych technologiach, stosowanych przez gigantów z naszej branży –mówią pracownicy. -My pracujemy nadal tradycyjnymi metodami.
Kawałek historii
W ubiegłym roku ostrowiecka mleczarnia obchodziła 80-lecie swojej działalności. Powstała jeszcze przed II Wojną Światową. Ale najtrudniejsze lata przeżywała w latach 70. poprzedniego wieku, gdy powstał Nowy Zakład i uznano, że dla dynamicznie rozwijającego się miasta, trzeba wybudować na Koszarach na 20 ha dużą, nowoczesną mleczarnię. Miała ona przerabiać ok. 600 tys. litrów mleka na dobę. Decyzja zapadła w centrali. Inwestycja ruszyła, ale szybko ją przerwano. O wszystkim wkrótce zapomniano, nawet o tym, że mleczarnia wzięła na ten cel w bankach potężnie milionowe kredyty. Przez długie lata OSM męczyła się z tym garbem zadłużenia i spłacała kredyty.
-Pozostał ślad w psychice wielu ludzi. Później, gdy zmienił się ustrój, firmy korzystały z możliwości kredytowania produkcji i inwestycji, my podchodziliśmy do tego z niezwykłą ostrożnością. Dopiero niedawno, częściowo za unijne pieniądze, zmodernizowaliśmy kilka odcinków. Tylko proszę nie pisać o nas w kategorii sukcesu, bowiem my codziennie walczymy o przetrwanie na rynku. Wiele prac wykonywanych jest u nas ręcznie. Np. w ciągu doby wytwarzamy dwie tony twarogu, a pracuje przy tej produkcji pięcioro ludzi. Ta pracochłonność podnosi koszty produkcji. Z drugiej jednak strony jesteśmy zbyt małym zakładem, aby kupować i wprowadzać nowoczesne i drogie maszyny. Na szczęście, z dawnych czasów pozostało nam trochę maszyn o dużej wydajności, m.in. pasteryzatory czy wirówki – przyznaje prezes.
Tak trzymać
Dziś w Okręgowej Spółdzielni Mleczarskiej przy ulicy Zagłoby pracuje ponad 50 osób. Trzynastu kierowców codziennie rano nowoczesnymi cysternami przywozi mleko do zakładu bezpośrednio od rolników, a później samochodami dostawczymi rozwożą produkty do blisko dwustu sklepów. Poza tym OSM ma też 4 własne sklepy, m.in. w os. Słonecznym i w hali targowej, w których zatrudnionych jest kolejnych 10 osób.
Spółdzielnia posiada 120 producentów mleka, głównie w powiecie ostrowieckim, ale także w opatowskim, kieleckim i starachowickim, którzy są równocześnie udziałowcami, czyli współwłaścicielami mleczarni. Wszyscy: producenci mleka, pracownicy, osoby zarządzające zakładem mają jeden cel – utrzymać jej pozycję rynkową i w miarę możliwości unowocześnić zakład. Ostrowiecka mleczarnia jest jedną z najstarszych nawet w skali w kraju, a równocześnie jedną z nielicznych tradycyjnych spółdzielni mleczarskich, które przetrwały i nadal produkują.
4Prezes Kazimierz Czerwiński zaczynał pracę w mleczarni w latach 70. poprzedniego wieku. Był instruktorem służby surowcowej, kierownikiem skupu mleka, transportu i produkcji. W końcu kierował trzema sferami działalności zakładu. Za czasów ŚP. Posła Leszka Bugaja był członkiem zarządu i z-cą prezesa, a od kilku lat kieruje mleczarnią. Z satysfakcją mówi o wielu drobnych inwestycjach, jakie wykonano na terenie mleczarni, głównie silami własnymi. W tym czasie zmodernizowano też transport.
-W 2016 r. uruchomiliśmy twarożkarnie, zainstalowaliśmy dwa kotły serowarskie. Nie stać nas na milionowe wydatki inwestycyjne, dlatego kupujemy często używane maszyny i urządzenia w dobrym stanie technicznym, które jeszcze przez lata mogą nam służyć. Naszej mleczarni udało się też rozwiązać problem wykorzystania serwatki. Był problem z jej zagospodarowaniem. Zakład próbował oddawać serwatkę okolicznym hodowcom. Wreszcie postanowiono uruchomić linię, na której produkowany jest koncentrat serwatkowy. Mleczarnia sprzedaje go specjalistycznym firmom.

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *