One Man Show ostrowieckiego aktora. Łukasza Dąbrowskiego powrót do przyszłości

Aktorskie Curriculum Vitae Łukasza Dąbrowskiego. Waga, wzrost, sylwetka proporcjonalna, szatyn, piwny kolor oczu. 21040609_1679587188738160_1415859218_nPantomima, śpiew, gra na pianinie, elementy akrobatyki, sztuki walki, szermierki i innych sportów, tańce klasyczne, ludowe, współczesne, historyczne i narodowe. Czytam w ilu sztukach i filmach zagrał. Niesłychane, to ten sam, mały Łukaszek, syn moich przyjaciół Izy i Jarka? Ech, ten czas umyka… Teraz to dumny, jak paw z takiej znajomości pójdę do „Malwy” na jego spektakl „Skur-Wienia”.
Artystyczna dusza
Przypominam sobie, że zawsze kiedy odwiedzałem Dąbrowskich widziałem w pokoju małego Łukasza keyboard. Izabela z Jarosławem mieli nosa, szybko odkrywając artystyczną duszę smyka. Posłali go na lekcje gry na pianinie, której uczył się w społecznej szkole prowadzonej przy ulicy Czerwińskiego przez Leokadię Rusak. Nauka nie szła na marne, bo Łukasz, który od dziecka fascynował się muzyką i sportem, w czasach kiedy był licealistą „Norwida”, został członkiem legendarnej, hip – hopowej i undergroundowej grupy „Respecto-c”. Wtedy piłkarski KSZO święcił wielkie tryumfy, a chłopcy śpiewali: „Klub z Hutniczego Miasta, te tereny są nasze, zapamiętaj raz na zawsze. „Pomarańczowo-Czarni” fanatycy KSZO Ostrowiec zawsze wierni i oddani….”. Ot, i tak… Łukasz śpiewał swoisty hymn kibiców ostrowieckich, a dziś jest aktorem Teatru Współczesnego w Krakowie…
Aktorskie szlify
Łukasz Dąbrowski fachu aktorskiego uczył się najpierw w krakowskim Studiu Lart.
-Wybrałem aktorstwo, choć mówi się, że taki wybór to wprost prośba o przyjęcie do domu wariatów – mówi z uśmiechem Łukasz. – Każdy może się starać, lecz tylko patentowani pomyleńcy zostają przyjęci.

Łukasz pomyleńcem nie został, a zdobył patent. W Studiu Lart nabył wiedzę z podstaw sceny i techniki improwizacji, monologów, emisji głosu, wymowy, dykcji, piosenki i solfeżu, a także rytmiki i baletu. W tej uczelni aktorskie szlify zdobywali także m.in. tak znani ze szklanego ekranu, jak mające ostrowieckie korzenie Agnieszka Warchulska i Katarzyna Zielińska oraz Grzegorz Halama, Dorota Deląg, Magdalena Boczarska, Leszek Lichota, Anna Wędzikowska, Julia Pogrebińska, Maja Bohosiewicz.
-Po dwóch latach pobytu w Krakowie przeniosłem się do stolicy malowniczej Warmii i Mazur, gdzie kształciłem się w czteroletnim, publicznym Studium Aktorskim przy Teatrze im. Stefana Jaracza w Olsztynie, specjalizującym się w kształceniu aktorów dramatycznych – opowiada Łukasz. -Placówka olsztyńska wykształciła kilkuset absolwentów, którzy pracują jako aktorzy w wielu teatrach Polski.
Podczas nauki w Olsztynie Łukasz wystąpił – jako drukarz Aslaksen – w dramacie „Wróg ludu” Henrika Ibsena, opisującym machlojki oraz związki polityki z mediami i biznesem w małej miejscowości uzdrowiskowej. Szczególnie ulubiona jest dla niego rola Miszki i Kelnera w „Rewizorze”, reżyserowanym przez Giovanny Castellanosa. Łukasz zagrał także Weterana w „Scenach z nowego świata”, Gestapowca w „Tangu z Popiołów” a ponadto brał udział w takich sztukach, jak „Moskwa/Pietruszki”, „Wtedy gdy nie ja”, „Leipziguberleben”, „Kres długiego dnia”. Życie na scenie Łukasz przeplata także udziałem w słuchowiskach radiowych i czytaniu performatywnym jako kompilacji tekstu, aktorskiej improwizacji, muzyki i obrazu, kiedy na scenie elementy te przenikają się polifonicznie i synchronicznie dopełniają tak, jak w chociażby w „Buncie” Jose Ortegi w reżyserii Piotra Waligórskiego, czy też „Roku 1984” George Orwella w reżyserii Jakuba Roszkowskiego. Ostrowiecki aktor ma także za sobą udział w nakręconym w 2012 roku filmie dokumentalnym „Nie światło ale błysk”, reżyserowanym przez Przemysława Wasilkowskiego.
Na deskach krakowskiego Teatru Współczesnego
Droga powrotna Łukasza z Warmii i Mazur prowadziła znów do Krakowa, w którym obecnie pracuje jako aktor Teatru Współczesnego.
-To teatr prywatny, którego założycielem jest Bartosz Jarzymowski, aktor i reżyser, a także jego dyrektor – mówi Łukasz. –Teatr skupia wokół siebie aktorów, twórców i artystów, którzy przede wszystkim w swoim działaniu kierują się ideą nowatorskich rozwiązań scenicznych, przełamując tradycyjne wyobrażenia o sztuce. Teatr współpracuje z młodymi absolwentami szkół teatralnych, a także przy poszczególnych projektach z aktorami znanymi z teatru, filmu i telewizji. Wystawia głównie sztuki oparte na tekstach młodych polskich dramaturgów. Założeniem jest, aby ukazywać widzom zaskakujące aspekty współczesnego świata, dlatego spektakle realizujemy wykorzystując często nietypową przestrzeń pozasceniczną, korzystając ze zdobyczy najnowszej techniki.
Łukasz podkreśla, że teatr stara się dotrzeć do różnych widzów, proponując spektakle zarówno dla dorosłych jak i dla najmłodszej widowni.

Łukaszeg portret

– Przedstawienia dla dzieci i młodzieży wystawiamy gościnnie na scenach teatrów w całej Polsce. Gościliśmy także w moim rodzinnym Ostrowcu Świętokrzyskim, gdzie na deskach „Etiudy” wystawialiśmy dla najmłodszych sztukę „Księżniczka na ziarnku grochu”, a dla starszych „Chłopcy z placu broni” – akcentuje Łukasz. –Cieszę się z tego, że pracuję w Teatrze Współczesnym, bo zdobył sobie uznanie i wierność młodej publiczności, stając się marką rozpoznawalną, gwarantującą zarówno poziom artystyczny, jak i niezapomniane wrażenia.
Rodzinne wypady do teatru
Rodzice Iza i Jarek, a także siostra Kasia, która jest inżynierem gospodarki przestrzennej i także pracuje w Krakowie, są najwierniejszymi kibicami aktorskiego talentu Łukasza.
-Oglądając Łukasza na scenie nie sposób nie dostrzec jego wszechstronności, która pozwala mu się wcielać w mnogość ról, choćby wspomnianej przez ciebie księżniczki, czy też aktora uwielbiającego monologi – mówi Jarek. -Jeśli tylko Łukasz nie jest w trasie z cyklem spektakli, najczęściej można go spotkać na próbach teatralnych na drugim piętrze budynku przy ulicy Starowiślnej 21 w Krakowie, gdzie siedzibę ma Teatr Współczesny. To dwa piętra powyżej sceny kameralnej Teatru Starego, z którą dzieli kultowy adres. Dawniej mieścił się tutaj Teatru Satyry „Maszkaron”. Teraz to miejsce na nowo tętni życiem, a foyer z widokiem na dachy starych kamienic i niewielka, kameralna scena przywołują na myśl klimat przyjęć artystycznej bohemy. Niewielka widownia Teatru Współczesnego, mieszcząca się zaledwie w siedmiu rzędach, daje możliwość niemal „namacalnego” odbioru przedstawienia i gry aktorskiej. Zapewnia to atmosferę specjalnego, wręcz prywatnego pokazu.
Łukasz jest także znanym i cenionym aktorem innych teatrów alternatywnych i offowych, jak Teatr Odwrócony, w którym zagrał w „Wariacie i Zakonicy” i Teatr Nowe Przestrzenie, w którym zagrał w sztuce You/Self/Me.
Dyplomowa sztuka Bar Macabre
Łukasz opowiada, że szczególnym przeżyciem dla niego było dyplomowe przedstawienie studentów Studium Aktorskiego im. Andrzeja Sewruka w Olsztynie, gdzie swoje umiejętności zaprezentował w sztuce „Bar Macabre” obok uczelnianych przyjaciół: Natalii Samojlik, Dawida Dziarkowskiego, Cezarego Łepka, James’a Malcolm’a oraz Mateusza Michnikowskiego. Jerzy Satanowski stworzył dla każdego z nich przestrzeń do tego, aby mogli w pełni zaprezentować umiejętności aktorskie i wokalne.
-Jako że „Bar Macabre” to właściwie antologia upiornych biografii i opowieści z dreszczykiem, każdy z aktorów otrzymał do zagrania i wyśpiewania po kilka ról, będących portretami różnych, horrorowi – komediowych postaci. Przechodziliśmy z jednej roli do drugiej, z jednej piosenki do następnej, kreując kolejnych, coraz to bardziej dziwacznych bohaterów. Cieszę się, że udało nam się nie być przygniecionymi tą perfekcyjną formą spektaklu, u podstaw którego leży mit pogranicza – przestrzeni, w obrębie której jednocześnie łączą się i rozdzielają, wzajemnie przenikają różne światy. Miejsce graniczne, istniejące poza historią i czasem, przestrzeń, w której spotykają się żywi i umarli. W naszym spektaklu dyplomowym mit pogranicza został zręcznie przetworzony przez horrorowo – komediową konwencję.
„Skur-Wienia” w ostrowieckim TeatRoomie
Spektakl „Skur-Wienia”, w którym wystąpi Łukasz w Ostrowcu, oparty na prozie Wieniedikta Jarofiejewa „Moskwa – Pietuszki”, w reżyserii Aleksandry Skorupy, swą premierę miał w Krakowie. Teraz zobaczymy przedstawienie w sali teatralnej ODS „Malwa” w niedzielę, 10 września o godz.17. To dla Łukasz swoisty powrót do przeszłości, na swoje osiedle, na którym się wychował. Łukasz w monodramie, który zaczyna słowami: „Elegancko ubrany wita widzów….”, odgrywa bohatera ciągle tęskniącego, by wróciło to, co miał, a więc miłość, rodzinę, dom. Czy odzyska to? No właśnie, nieustannie o tym myśli i do tego dąży, snuje rozważania o Bogu w swej drodze do miejsca przeznaczenia, owianych idyllą Pietuszek, miejsca szczęśliwości.

Utwór „Moskwa-Pietuszki” została napisana przez Jerofiejewa w latach 1969-1970. Początkowo pojawiło się wydanie podziemne. W roku 1973 pojawił się po raz pierwszy w Izraelu, a w 1977 we Francji. Ze względów politycznych pierwsze rosyjskie wydanie i to na dodatek niepełne ukazało się dopiero w czasie pieriestrojki w 1989 rok.  Historia opisuje alkoholika – intelektualistę Wieniczkę jadącego pociągiem na 125-kilometrowej trasie z Dworca Kurskiego w Moskwie do Pietuszek, do ukochanej i dziecka. Pietuszki – cel podróży – opisywane jest w utworze jako miejsce idealne, utopijne. Na początku powieści czytelnik dowiaduje się, że Wieniczka przed tygodniem został zwolniony z posady brygadzisty z powodu swego alkoholizmu oraz za opublikowanie indywidualnych harmonogramów przedstawiających ilość spożywanego alkoholu przez poszczególnych pracowników przed i w godzinach pracy. Ostatnie swoje pieniądze przed odjazdem pociągu Wieniczka wydał na alkohol. W pociągu bohater poematu wygłasza monologi dotyczące alkoholu, filozofii, historii, kultury i polityki, a także rozmawia z innymi towarzyszami podróży, śpiewa z nimi pijąc wódkę.
-Od wielu, wielu lat nosiłem się z zamiarem wystawienia autorskiej wersji „Moskwa-Pietuszki”. -To miał być mój pierwszy własny spektakl, z którego byłbym w pełni zadowolony. Coś, o czym myślałem od czasu skończenia szkoły teatralnej – mówi aktor. -Scenariusz składający się z udramatyzowanych fragmentów poematu Jerofiejewa miałem już gotowy, gdy zaczęliśmy wspólnie z Olą pierwsze rozmowy nad wystawieniem. W tym moim autorskim monodramie staję się na przemian chłopakiem w dresie, elegantem w garniturze, kobietą bez rąk, klownem pociągającym szampana prosto z butelki i częstującym widzów papierosami.
Jak mówi Łukasz, monodram stanowi współczesne przepisanie poematu „Moskwa Pietuszki” Wieniedikta Jerofiejewa na realia dzisiejszej Polski. Wienia to trochę klown, trochę wodzirej, trochę łobuz, trochę romantyk. Jednocześnie mówi o doświadczeniach bliskich wielu widzom: nadziejach, miłościach, próbie przezwyciężania własnych słabości. Pozwala sobie na szczerość oraz bezpośredniość, o którą łatwiej w kontakcie z kimś zupełnie nieznajomym. Przychodząc na spektakl zarówno Wienia dla nas i my dla niego jesteśmy przecież „tabula rasa”. Nie zdążyliśmy jeszcze nic stracić ani zyskać. Możemy na pajacowanie bohatera odpowiedzieć szczerze lub zgrywać się jak on do samego końca zachowując bezpieczny dystans aktor – widz.
Autorzy tak reklamują sztukę: „…Wydaje się, że spektakl szuka odpowiedzi na pytanie: ile wiemy o sobie? Tyle, ile nas sprawdzono czy tylko to, czego nikt nie sprawdził? Te „Skur-Wienia” zadają pytania i zabierają w podróż w głąb siebie, gdzie czasem dotyka nas organiczny brud, a czasami rodzi się wiosna. To opowieść o trudzie tworzenia i trudzie życia, zanurzona w czasach równoległych. Zaciera granice między aktorem i widzem. Splata pierwiastki sacrum z pierwiastkami profanum, balansując na granicy. Życie codzienne miesza się z mistycyzmem, a teraźniejszość ze skrywaną przeszłością. Urodzinowe One Man Show musi trwać I trwa. A bohater czeka na zaproszonych gości, czeka na Was…”

1617167_617446138336949_569344899_o
Na scenie Łukasz zdaje się odgrywać targanego wewnętrznymi rozterkami pijanego osiłka, którego uszminkowane usta i pomalowane dwa paznokcie eksponowane w geście „fucka” wyrażają stosunek do świata. Niby odgrywa twardziela, ale w rzeczywistości słabego, niepewnego, obśmiewanego człowieka, szukającego wsparcia u innych. Dlatego Wienia, albo dodatkowe postaci, jak niepełnosprawna, czy osoby z publiczności zostały w spektaklu ustanowione po to, by widz mógł się z ich przeżyciami utożsamiać.
-W monodramie potrzebuję metafory i partnera w dialogu. Nie ma nic gorszego niż aktor, który wygłasza monolog o wódce i Piśmie Świętym, jednocześnie trzymając w dłoniach te rekwizyty – mówi Łukasz Dąbrowski. -Kiedy grasz monodram to tak naprawdę nie grasz go nigdy sam. Może wychodzisz samotnie na scenę, ale grasz już z widzem. Zawsze wybierasz kogoś, kto będzie twoim partnerem w danym fragmencie tekstu. Dlatego co jakiś czas nawiązuję bezpośredni kontakt wzrokowy lub zwracam się i podchodzę do kogoś na widowni. Inaczej to jest martwe, suche.
Łukasz Dąbrowski jest kolejnym utalentowanym aktorem wywodzącym się z naszego miasta. O jego talencie przekonają się wszyscy, którzy odwiedzą funkcjonujący od pół roku w naszym mieście z siedzibą w „Malwie” TeatRoom, nowy projekt animatora kultury Roberta Maja. Sztuka „Skur-Wienia” zapowiada się pasjonująco…
„Kręci” go reżyserka
Łukasz, jak mówi, zawód który wybrał wymaga rozwoju. Drogą ku temu jest podjęcie się reżyserii takich spektakli, jak „Kamienie na szaniec” i „Chłopcy z Placu Broni”, do udziału w których zaprasza nowych aktorów. Chce korzystać z tego, co oni zaproponują, w jaki sposób wpłyną na przekaz tych spektakli. I to będzie dla niego ta nauka. –To kolejny etap w moim życiu – reasumuje.
A my zapraszamy na szklany ekran, przed telewizory na kolejne odcinki seriali „Na sygnale” i „M, jak miłość” oraz nowego serialu „Lekarze na start”, w których Łukasz Dąbrowski zagościł.

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *