Nieporozumienie wśród nastolatków

Zdarzenie, które miało miejsce w jednej ze szkół, poruszyło nie tylko środowisko pedagogiczne.
Nikt nie przypuszczał, że nieporozumienie wśród nastolatków może mieć tak dramatyczny finał.
Wczesnym popołudniem do szkoły, wejściem od strony szatni, w targnęła ośmioosobowa grupa nastolatków, w poszukiwaniu jednego z uczniów szkoły. Chłopcy zajrzeli do jednej z klas, gdzie właśnie odbywała się lekcja fizyki. Zapytani przez nauczyciela: czego chcą, poprosili o wyjście z klasy i rozmowę z poszukiwanym przez nich rówieśnikiem. Chłopiec jednak nie opuścił klasy. Tuż po usłyszeniu dzwonka, wraz z kolegami opuścił salę lekcyjną. Tam też, na szkolnym korytarzu, został brutalnie zaatakowany przez nastolatków.
Jak wynika z relacji rodziców chłopca, po zadaniu ciosów, chłopiec poszedł do toalety w celu obmycia zakrwawionej twarzy. W tym czasie na korytarzu nie było nikogo z dyżurujących tego dnia nauczycieli. Pomocy nastolatkowi udzieliła nauczycielka, która nie dyżurowała tego dnia, ale przechodziła obok. Po zdarzeniu dyrekcja szkoły skontaktowała się z rodzicami chłopca. Potem wezwano policję i pogotowie.
Oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Ostrowcu Świętokrzyskim kom. Ewa Libuda, potwierdza zaistnienie zdarzenia.
-W dniu 15 stycznia br., ok. godz. 14, ostrowieccy policjanci zostali powiadomieni przez dyrekcję jednej ze szkół, że na terenie placówki doszło do pobicia 15-letniego ucznia – mówi. Pokrzywdzony został przewieziony do szpitala w Kielcach. Ustalono, że sprawcami pobicia są dwaj 16-latkowie, którzy już zostali przesłuchani. Sprawa zostanie przekazana do Sądu Rodzinnego i Nieletnich.
Do szkoły natychmiast przyjechała mama nastolatka, która wraz z nim, karetką pojechała do szpitala w Kielcach. U chłopca stwierdzono wstrząśnienie mózgu. Przeszedł on także zabieg z założeniem szwów na głowie. Obecnie jego stan jest stabilny.
Rodzice zadają sobie pytanie: jak to możliwe, aby do szkoły, podczas zajęć wtargnęła grupa nieznanej młodzieży i nikt tego nie zauważył?
Po zdarzeniu część sprawców opuściła placówkę, zaś pozostali wmieszali się w szkolny tłum, dalej poszukując nastolatka. Szkoła posiada monitoring. Jedna z kamer znajdowała się dokładnie w miejscu zdarzenia. Jednak jak się okazało, uległa awarii i została przesłana do serwisu. Uniemożliwiło to zarejestrowanie zachowania młodych ludzi. Jak na ironię tego dnia nie było także na terenie szkoły strażnika miejskiego, który pełni dyżury, aby zapewnić bezpieczeństwo nastolatkom.
-Mamy ogromny żal –mówią rodzice chłopca. – Realizując obowiązek szkolny i oddając pod opiekę nasze dziecko, w trakcie zajęć, chcemy mieć pewność, że jest ono bezpieczne i nic złego mu się nie stanie. Uważamy, że tu coś nie zadziałało właściwie.
-Otrzymałam telefon ze szkoły z lakonicznym przekazem, że na jej terenie miała miejsce bójka z udziałem chłopców spoza szkoły –mówi matka. Syn ma ranę, która prawdopodobnie będzie nadawała się do zszycia oraz , że nie chce podać nazwisk sprawców. Zapytano mnie, w jakim czasie będę mogła przyjechać do szkoły oraz czy będę w tej sytuacji chciała wezwać pogotowie i policję? Na co odpowiedziałam twierdząco. Zdziwiło mnie, że szkoła nie podjęła natychmiastowych działań, a czekała na moją decyzję.
Dyrekcja szkoły zapewniła nas, że zostały podjęte wszystkie działania zgodnie z obowiązującymi procedurami.
-Zdarzenie trwało kilka sekund. Tuż po nim powiadomiliśmy rodziców ucznia oraz równolegle zadzwoniliśmy na policję i pogotowie. Grupa nastolatków przedostała się do szkoły od strony szatni, stąd też nikt ich nie zauważył. Jedna z kamer zarejestrowała jedynie idących ich korytarzem szkolnym. To, co zdarzyło się, jest dla nas bardzo przykre. Takie zdarzenie miało miejsce pierwszy raz w naszej szkole. Nie otrzymywaliśmy żadnych sygnałów świadczących o tym, że uczeń ma problemy w relacjach z rówieśnikami. Gdyby, widząc znajomego, który zajrzał do klasy podczas zajęć, poprosił o pomoc nauczyciela prowadzącego zajęcia, być może ta historia zakończyłaby się inaczej. Zdajemy sobie sprawę, że jest to trudny wiek i że młodzi ludzie często działają pod wpływem emocji. Konflikty między  nastolatkami nie są zjawiskiem nam obcym. Prowadzimy szereg zajęć, aby uświadamiać naszym uczniom, a także rodzicom, skalę różnych zagrożeń i sposobów prawidłowego reagowania na nie. W tym zakresie współpracujemy z różnymi instytucjami. Jednak żaden z grupy nastolatków, którzy znaleźli się na terenie naszej szkoły, nie jest naszym uczniem –mówi dyrektor szkoły.
Jak udało nam się ustalić, nieobecny w tym czasie strażnik miejski został skierowany do działań w terenie. Rodziców jednak nie przekonują te argumenty. Jak mówią, ich syn nie spodziewał się tak brutalnego ataku. Nie wiedział, w jakim celu poszukuje go grupa rówieśników. Są przekonani, że gdyby wcześniej czuł zagrożenie, powiedziałby im o tym. Wciąż zadają sobie pytania: dlaczego nie było nauczyciela dyżurnego na korytarzu szkolnym, nie było strażnika i jak to możliwe, że podczas zajęć lekcyjnych do szkoły niepostrzeżenie wchodzi tak duża grupa osób?
Po zdarzeniu dyrekcja szkoły podjęła działania w postaci zaostrzenia monitorowania osób wchodzących do budynku. Zamykane są także drzwi wejściowe, co jednak budzi sprzeciw uczniów i powoduje, że szukają oni bardziej ryzykownych sposobów wyjścia na zewnątrz.
Wokół całej sprawy funkcjonuje też dziwna zmowa milczenia wśród nastolatków i niezrozumiała  reakcja internetowa. Młodzi ludzie nie widzą nic złego w zachowaniu sprawców pobicia. Zadziwia też fakt, że zdarzenie miało miejsce podczas przerwy, na korytarzu i nikt z uczniów szkoły nie zareagował, nie wezwał pomocy.
Trudno dziwić się rozgoryczeniu rodziców. Każdy rodzic oczekuje, że jego dziecko podczas zajęć szkolnych będzie bezpieczne, a w sytuacji zagrożenia, szkoła dołoży wszelkich starań, aby im zapobiec. Nie ma wątpliwości co do tego, że grupa nastolatków działała z premedytacją i planem akcji ataku na chłopca. Wcześniej zasięgali informacji na temat sali, w której odbywały się zajęcia. Zastanawia też fakt braku reakcji innych rodziców na zachowanie i często wulgarne wpisy internetowe kreowane przez ich pociechy. Konflikty między nastolatkami nie są niczym incydentalnym, jednak często to od świata dorosłych zależy, jaka przyjmą formę. Brak współpracy rodziców ze szkołą, brak zainteresowania czym zajmują się młodzi ludzie w wolnym czasie, bywa często brzemienne w skutkach.
Sprawą pobicia ucznia szkoły przez nastolatków zajmie się Sąd Rodzinny i Nieletnich. Miejmy nadzieję, że wszyscy wyciągną z tego zdarzenia właściwe wnioski.
A.Mroczek, P.Słowiński

Print Friendly, PDF & Email

One thought on “Nieporozumienie wśród nastolatków

  • 26 stycznia 2018 at 09:03
    Permalink

    Rodzice powinni wiedzieć że ta szkoła to PG1. Nie wiem dlaczego z tego robi się tajemnicę.
    Uszkodzona kamera + jakieś dziwne wejście od szatni + brak strażnika w tym dniu… to przypomina katastrofy raczej katastrofy lotnicze.
    Słabo … a przecież chodzą tam jedni z najlepszych ostrowieckich uczniów (bo to ich zasługa że szkoła jest tak wysoko w rankingu a nie nauczycieli i samej szkoły w której nie ma normalnych szatni i łazienek, a sala gimnastyczna to jakaś kpina).
    Szkoda chłopaka, a swoją drogą to ośmiu przyszło a tylko dwóch biło? Pozostali też powinni zostać ukarani za współudział bo jeśli nawet nie bili to pełnili rolę ochrony.

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *