W świątyni książek (zdjęcia)

Gdy tylko dowiedziałam się o tym miejscu, postanowiłam, że muszę je zobaczyć…
-Warto skorzystać z nawigacji Google Maps – usłyszałam w telefonie od Piotra Koguta, który stworzył Dom Spokojnej Książki. Mapa poprowadziła mnie krętą drogą, wąwozami, wzniesieniami przez Goździelin, Moczydło, Romanów do malowniczo położonego Rżuchowa. Gdy zatrzymałam samochód, wokół panowała cisza. Tylko kilka saren bacznie mi się przyglądało. Po chwili ruszyły w górkę i dołączyły do pozostałych. Usłyszałam, że jestem na miejscu. Wokół nie było żadnego domu. W oddali dostrzegałam zabudowania. Czy to tam?
-Tak, proszę wjechać w tę polną drogę, to te drugie zabudowania po lewej stronie, obok rośnie duży świerk – informował P. Kogut. Gdy tylko dowiedziałam się o tym miejscu, postanowiłam, że muszę je zobaczyć.
Właściciel, z pewnością jedynego takiego miejsca w Polsce, wyszedł mi naprzeciw. Za domem zobaczyłam nie robiącą dobrego wrażenia starą stodołę. Tym większe było moje zaskoczenie, kiedy weszłam do środka. Panującą wokół ciszę przełamał gwar, rozmowy, zapach kawy oraz ciepło bijące z kominka, wokół którego zaczęła gromadzić się grupa młodych ludzi. Fotele i kanapa, przykryte jutowym materiałem, pęki zaschniętych ziół i piękne fotografie na ścianie dodawały uroku wnętrzu. Moją uwagę zwróciła piękna, z pewnością kilkudziesięcioletnia fisharmonia. Lecz nie to zrobiło na mnie największe wrażenie. Moim oczom ukazała się ściana pełna woluminów. Książki wypełniają ścianę stodoły wraz ze szczytem. Te, najwyżej położone, znajdują się na wysokości 6 metrów. Uśmiech cisnął się mi na usta. W stodole Moniki Kowalczyk – Kogut i Piotra Koguta swoją przystań znalazło już ok. 6 tysięcy książek. Wiele zapomnianych, niechcianych i nieczytanych. Często mocno nadszarpnięte przez ząb czasu.

Książki, które dostały drugą szansę
-Wszystko zaczęło się od kupna kilka lat temu mieszkania w Ostrowcu Świętokrzyskim – mówi P. Kogut. Poprzedni właściciel zostawił w nim ok. 200 książek. To wtedy uświadomiłem sobie, że wielu ludzi ma książki, z którymi nie wie co zrobić. Mimo, że nas nie zainteresowały, uważamy, że wyrzucanie książek to barbarzyństwo. Wówczas wpadłem na pomysł stworzenia dla nich prawdziwego domu. Chciałem dać im drugą szansę.
W tym momencie przypomniałam sobie, jak znajomy kilka lat temu opowiedział mi pewną historię z życia swojego kolegi. Ów kolega kupił stary dom w naszym mieście. Była właścicielka, wieloletnia nauczycielka, zostawiła w nim kilkaset książek. Na prośbę nowego właściciela pod dom podjechała ciężarówka. Wśród niepotrzebnych rzeczy na pakę zostały wrzucone wszystkie książki. Transport trafił na wysypisko śmieci. Łezka kręci się w oku, gdy teraz patrzę na wnętrze stodoły Moniki i Piotra. Tamte książki też mogły dostać drugie życie.
Wróćmy jednak do Domu Spokojnej Książki. Niewątpliwie raju dla moli książkowych. Jego twórca do świętokrzyskiego przybył z Wielkopolski dla Monika, która pochodzi ze Starachowic. Obydwoje są miłośnikami recytacji. Właścicielami zabudowań w Rżuchowie są kilka lat. Chcieli nawet wyremontować dom i tutaj zamieszkać. Jednak, jak mówi Piotr, są z żoną niespokojnymi duszami. Bardzo lubią podróżować. Szukać nowych wyzwań. Poznawać ludzi. Dlatego zamieszkali w Skarżysku-Kamiennej, a Rżuchów stał się siedzibą ich stowarzyszenia „Głowa do góry”.
Warsztaty teatralne i filmowe w stodole
-Chcieliśmy stworzyć miejsce, w którym będą się odbywały warsztaty teatralne, spotkania, pokazy filmowe – mówi Piotr. Gdy zobaczyliśmy tę stodołę, stwierdziliśmy, że to jest to miejsce. Każdy kto odwiedzi stodołę, nazywaną Koko, i znajdzie wymarzoną książkę, może ją wziąć ze sobą. Ważne, jak podkreśla Piotr, aby nadano jej drugie życie. Dom Spokojnej Książki został otworzony w czerwcu ubiegłego roku. Natomiast pierwsze działania stowarzyszenie przeprowadzało już dwa lata temu. Zaczęli wiejską wigilią. Przyszło około 70 osób ze wsi. W stodole odbyły się także warsztaty z pieczenia chleba.
-Przyjechał również do nas Kamil Urbański, który otrzymał Fryderyka w kategorii debiut jazzowy – mówi Piotr. W niedzielę, we wnętrzach Domu Spokojnej Książki, odbyła się prawdziwa uczta dla ucha i oka.
-To specjalny film nakręcony na podstawie Don Kichota, ale we współczesnej aranżacji – to historia człowieka, który tak jak Don Kichot szuka czegoś, czego być może nie można znaleźć. W trakcie filmu ścieżka dźwiękowa była tworzona na żywo.
Wśród książek, które są na półkach w Domu Spokojnej Książki, są takie, które Piotr zawsze chciał mieć. To m.in. „Sto lat samotności” Marqueza, „Mistrz i Małgorzata” Bułhakowa, kilka książek Vonneguta, które bardzo lubi, w tym Śniadanie mistrzów, czyli żegnaj czarny poniedziałku. Są też książki bardzo stare, jak mineralogia z 1904 r. Jest Biblia, Koran i Bhagawadgita.
-Często są to książki stare i zmęczone swoim życiem -mówi Piotr. Myślimy o warsztatach introligatorskich. Aby na nowo książki szyć, skleić, oprawić i dać im nietypową, być może oryginalną okładkę.
Latem, kiedy będzie można spać w namiotach, Monika i Piotr chcą zorganizować konkurs recytatorski. Może uda się wówczas przeprowadzić rywalizację w dziedzinie „wywiedzione ze słowa”. Monika organizowała coś takiego w Czechowicach -Dziedzicach, Łodzi i Mostkach.
-Polega to na tym, że recytator może zrobić z tekstem, co mu się podoba: śpiewać, tańczyć, tupać, użyć rekwizytu, a najbardziej zapaleni szukają w tekście drugiego dna – mówi Piotr.
Powoli, grupa recytatorska, którą spotkałam na miejscu, zadomawia się we wnętrzach Domu Spokojnej Książki. Z poddasza, po drabinie schodzi chłopak o ciekawym pseudonimie „Janosik”. Jedni robią kawę i usadawiają się przy kominku, inni szperają na półkach z książkami. Z młodymi ludźmi przyjechała Jagoda Juchniewicz-instruktor z Miejskiego Centrum Kultury w Skarżysku -Kamiennej.
-Jesteśmy w tym miejscu już po raz piąty, dlatego, że dobrze się tutaj czujemy – mówi J. Juchniewicz. Fajne jest otoczenie. Pustkowie. Możemy zrobić ciekawe warsztaty. Dlatego, że nocujemy w Domu Spokojnej Książki, nikt nie spóźnia się na próby.
-Lubię czytać książki, zdarza się, że mam „napad” i wtedy czytam sporo –mówi Kuba Krawarski. A czasami nie czytam prawie nic przez dwa miesiące. Zależy to na ogół od tego, czy mam czas, czy nie. Najbardziej interesuje mnie fantasy. Lubię bardzo książki Andrzeja Filipiuka. Jest to miejsce, w którym na pewno można poczuć się dobrze. Mówię nie tylko o okolicy, ale o atmosferze, która się tutaj wytwarza.
To nietypowe miejsce powstało dzięki zaangażowaniu własnych środków – Moniki i Piotra. Jednak, jak mówi Piotr, prawdziwym zastrzykiem finansowym były środki z funduszów szwajcarskich.
-Wtedy mogliśmy przeprowadzić duży remont w tej stodole, w której było klepisko i resztki słomy oraz siana – mówi Piotr. Zapole zawaliło się. Niemniej jednak próbujemy wykorzystać stare elementy, aby nadać wyjątkowego charakteru temu miejscu.
Drzwi do lasu
Na zewnątrz jest jeszcze wiele pracy do zrobienia, budynki wymagają dalszego remontu. Ale miejsce jest urokliwe, ciche i spokojnie. Na podwórku stoją stare maszyny rolnicze. Teraz przykryte są przez śnieg. W oddali widać drzwi do lasu. Prowadzą do zadrzewionego wąwozu.
-Mieliśmy warsztaty dla dzieci z edukacji narodowej z programu pt. Bardzo młoda kultura – mówi Piotr. Zajęcia polegały na tym, że dzieci miały wymyśleć i stworzyć swoją przestrzeń do zabaw i wypoczynku. Chcieliśmy, aby stworzyły własny plac zabaw. Okazało się, że podążyły w innym kierunku. Wszelkie zajęcia kończyły się tym, że dzieci chciały iść do lasu i budować szałasy oraz nosić drewno na ognisko. Mówi się dzisiaj, że najmłodsi są nastawieniu na komputery, telewizję i bajki. To nieprawda. Dzieci chcą tego, czego my chcieliśmy w latach dzieciństwa. Trzeba im tylko stworzyć taką możliwość.
Wąwóz, rzeczywiście, ma bajkowy klimat. Dlatego w planach Piotr ma ustawić na jego skraju ogromną szafę, przez którą będzie się przechodzić jak do Narnii. Dom Spokojnej Książki to miejsce, gdzie kultura odbywa się przy okazji. Gdzie filmy ogląda się przy kawie i herbacie. W zimie przy ogniu z kominka. I gdzie o książkach rozmawia się, zajadając się chlebem ze smalcem.
PS. Czytelników zachęcamy do odwiedzenia tego miejsca oraz przekazania, bądź wysłania książek na adres: Rżuchów 90, 27- 580 Sadowie. Przed przyjazdem właściciele proszą o kontakt telefoniczny: 698 857 300.

Print Friendly, PDF & Email

One thought on “W świątyni książek (zdjęcia)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *