W taksówkarskim światku wrze! Zwaśnione grupy w ogniu zarzutów!

Nie milkną głosy zdziwienia naszych czytelników po tym, jak z terenu Ostrowca Świętokrzyskiego niejako z dnia na dzień zniknęła jedna z największych grup taksówkowych.
Mamy dla nich wiadomość, iż podobno samochody z charakterystycznym logo wrócą na ulice Ostrowca Świętokrzyskiego.
Po tym, jak naszą redakcję odwiedziły reprezentacje obu zwaśnionych grup taksówkarzy, wydaje się, że dopiero sąd rozstrzygnie, kto ma rację w sporze, choć lepiej stałoby się, aby zweryfikował to rynek Pojawi się tutaj  jednak pytanie, czy w takim ogniu wzajemnych zarzutów można mówić o uczciwej konkurencji.
Przypomnijmy, że w Ostrowcu Świętokrzyskim niejako z dnia na dzień zniknęła najprężniejsza marka, skupiająca najliczniejszą grupę taksówkarzy. Osoby, które z niej odeszły, założyły nowy podmiot.  Ci, którzy pozostali, głównie jej twórcy zapowiadają powrót na Rynek.
Dlaczego odeszli?
Wszystko zaczęło się od zwolnienia jednego z taksówkarzy, po tym, jak ten twierdzi, iż odmówił zgłoszenia się na dyżur w związku z chorobą dziecka.
– Prosiłem o zmiany terminu dyżuru, wyjaśniałem moją sytuację związaną z tym, że muszę poddać dziecko specjalistycznym badaniom, ale to nie trafiało do osób, który stanowiły zarząd nieformalnej grupy. Zwolniono mnie. Wówczas poprosiłem o zwrot pieniędzy, które wniosłem przyjmując się do niej i tutaj usłyszałem, że to w całości kwoty jest to niemożliwe – relacjonuje.
Warto w tym miejscu zaznaczyć, że każdy z taksówkarzy wnosił comiesięczną opłatę, którą regulował statut, ale również przyjmując się do grupy wpłacał jednorazową kwotę, która według nieoficjalnych informacji sięgała nawet kilku tysięcy złotych. Środki miały trafi ać rzekomo na działania związane z marketingiem, czy najmem placów pod parkingi dla grupy.
– Wszystko to okazało się lipą, bo większość umów zawarta była na zasadzie barterów, czyli wymiany usług, a nie gotówkowego rozliczenia – twierdzi jeden z taksówkarzy.
– Kiedy poprosiłem o zwrot wniesionej kwoty, a usłyszałem, że jest to niemożliwe, wówczas sprawę postanowiłem zgłosić do urzędu skarbowego i do prokuratury – opowiada. Liczyłem, że wszystko dość szybko się wyjaśni. Już wcześniej byłem niewygodny, bowiem domagałem się wyjaśnień i jasnych zasad funkcjonowania. Dziwiło mnie też, że wzrastają wnoszone przez nas opłaty mimo, iż na początku kiedy zaczynałem pracę w grupie, mi jak i każdemu z kierowców zostało zagwarantowane, że opłaty za tzw. koszty operacyjne się zmniejszą z czasem powiększenia grupy, lecz czym było więcej kierowców, tym opłaty wzrastały.
Jak twierdzą taksówkarze, oprócz pism z Urzędu Skarbowego z prośbą o podanie pisemne pobieranych kwot, czy umorzenia postępowania przez prokuraturę nic się nie zadziało. Ostatnio dopiero sąd skierował ponownie sprawę do prokuratury z wnioskiem o wszczęcie śledztwa i wytycznymi.
Zdarzenia te, jak twierdzą taksówkarze spowodowały, że nieformalne władze grupy zarejestrowały spółkę. Wówczas też pojawiły się informacje o zawieraniu umów o współpracy i żądania prawie dwukrotności comiesięcznej opłaty od taksówkarzy, co spotkało się z odmową.
– Zapadała decyzja, że zostawiamy wszystko i sami tworzymy coś od nowa, ale zwróciliśmy się z żądaniem przekazania nam jednego numeru telefonu. Ostatecznie skorzystaliśmy z nowego numeru, rozpoczęliśmy własna akcję marketingową i rozpoczęliśmy tworzenie własnego prawdziwego stowarzyszenia – słyszymy. Równocześnie przyłączyliśmy się w większości do pozwu, który wcześniej złożyli nasi koledzy o zwrot naszym zdaniem niesłusznie pobranych opłat, które miały być na poczet użytkowania numeru i logo, co zostało nam po wcześniejszej ugodzie zabrane.
Z podniesioną głową wyjedziemy na miasto
-Dysponujemy oświadczeniami, z których wynika jasno, że osoby wkraczające do grupy nie będą rościć pretensji finansowych- mówią założyciele IKARA DRG. Środki w głównej mierze przeznaczaliśmy na rozwój firmy. Włożyliśmy w to całe serce i wieloletnie doświadczenie. Na efekty nie trzeba było długo czekać, do zostaliśmy firmą numer jeden w Ostrowcu Świętokrzyskim, a każdy przychodził do nas, by dobrze zarabiać. Dlatego wnoszono opłatę, bo nasza praca była gwarantem wielotysięcznych zarobków. Rozwinęliśmy się bardzo, chociażby, jako pierwsi wprowadzając terminale, byliśmy w przededniu wprowadzenia nowego systemu realizacji zamówień.
Założyciele uważają, że większości kierowców nie podobała się prowadzona dyscyplina podporządkowana dewizie, że klient jest najważniejszy.
– Byliśmy wobec kierowców ostrzy i konsekwentni, każda skarga klienta była bardzo poważnie rozpatrywana, ponieważ dla nas klient winien być traktowany, jak nasza żona, mama, czy babcia – mówią. Reagowaliśmy na wszelkie niepokojące sygnały, przepraszaliśmy pasażerów, zaś kierowców, którzy dopuszczali się nadużyć, zwalnialiśmy. Także tych, którzy: wysadzali klienta, bo zwrócił uwagę taksówkarzowi, uważali, że „nie są tragarzami” i nie pomogli przenieść bagażu, byli opryskliwi, itp.

Scenariusz z grupowym odejściem kierowców zdaniem twórców marki został wymierzony właśnie w nich.
– Obecnie to my czujemy się oszukani, że podczas naszego zwolnienia związanego ze stanem zdrowia, niejako wszystko nam zabrano, tworząc kolejną firmę wykorzystując naszą pracę menadżerską, doświadczenie, markę i kontakty z dotychczasowymi klientami- słyszymy. Część kierowców jeszcze w IKAR-ze rozdawała wizytówki nowej firmy, czy rozsyłała smsy o rzekomej reorganizacji w firmie. Zajęto nasze postoje, zabrano nasze telefony, nie rozliczono się z firmą. Obecnie niektóre osoby nadal w swojej zapalczywości  i chęci odwetu za zablokowanie numeru telefonu do IKARa psują nam opinię, np. wydając negatywne rekomendacje na nasz temat innym firmom, by nie przyjęto nas do pracy.
Twórcy IKAR-a zapowiadają, że niebawem wrócą na ostrowieckie ulice, aby udowodnić, kto jest w stanie świadczyć profesjonalnie usługi klientom.
– Chcemy walczyć o klienta, a liczymy, że zaufanie jakim nas wcześniej obdarzono, teraz zaprocentuje. Przepraszamy ostrowczan za zaistniałą sytuację i pragniemy wyjaśnić, że nieprawdą jest, iż IKAR teraz ma nową nazwę, albo że ktoś go przejął. Jesteśmy. Niezrozumienie większości taksówkarzy i okrucieństwo niewielu, nie może być wiodącym. Z czystym sumieniem i podniesioną głową wyjedziemy na miasto. Tak jak obecnie – to nie my odwracamy głowy i uciekamy ze wzrokiem. Jeden z naszych byłych kolegów wysłał sms: „Przepraszam i życzę szczęścia” – to będzie nasze motto, na którym będziemy odbudowywać IKARA.

Print Friendly, PDF & Email

One thought on “W taksówkarskim światku wrze! Zwaśnione grupy w ogniu zarzutów!

  • 5 maja 2018 at 13:54
    Permalink

    Ale problem złotówy mają, niech się na ustawkę umówią i wygra lepszy

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *