Do USA po naukę i przygodę

Martyna Kędra, uczennica trzeciej klasy gimnazjalnej w PSP Nr 14 w Ostrowcu Świętokrzyskim, w sierpniu wyjeżdża do Stanów Zjednoczonych.
Martyna  znalazła się w grupie 42 młodych osób z Polski, które wezmą udział w rocznym programie FLEX. To olbrzymi sukces Martyny, tym bardziej, że o udział w tegorocznym programie ubiegało się ok. 2.500 osób. Martyna będzie w Stanach Zjednoczonych pobierać naukę w szkole średniej i mieszkać z amerykańską rodziną.
-Gdy w październiku byłam chora i siedziałam sobie w domu, zaczęłam szukać różnych wyjazdów i obozów – mówi Martyna Kędra. Wpisałam wtedy wyjazdy do Stanów Zjednoczonych. Zawsze było to moim marzeniem, aby wybrać się poza Europę. Gdy znalazłam Program FLEX zupełnie finansowany przez Stany Zjednoczone uznałam, że muszę spróbować, bo takie wyjazdy są bardzo drogie.
Martyna zebrała potrzebne dokumenty, podała swoje dane osobowe i wypełniła wymagany kwestionariusz. Musiała także napisać 3 eseje w języku angielskim każdy, opiewający na 300 słów. Tematy esejów nie należały do łatwych.
-Jeden z nich miał mówić o błędzie, który popełniłam w ostatnich 3 latach i go żałuje, i jak udało mi się go naprawić -mówi Martyna. Jeżeli chodzi o sam język angielski, to napisanie tych tematów nie sprawiło mi trudności. Mam wujka, który mówi dobrze po angielsku i sprawdził moje prace jedynie pod kątem gramatycznym. Następnie wysłałam zgłoszenie. W grudniu otrzymałam wyniki. Otrzymałam informację, że moje zgłoszenie bardzo się podobało i że dostałam się dalej. Byłam bardzo szczęśliwa.
W styczniu Martyna musiała przejść jeszcze drugi etap kwalifikacji do programu, podzielony na dwie części. Do tego etapu zakwalifikowało się około 250 osób. Martyna dwa razy była w Warszawie.
-Przy zgłoszeniu podawaliśmy, w jakim mieście chcemy przejść drugi etap; do wyboru mieliśmy kilka miast, ja wybrałam Warszawę – mówi Martyna. Tam było także spotkanie informacyjne dla rodziców. Potem pisaliśmy trzy eseje. Musieli sprawdzić, czy te poprzednie eseje pisaliśmy sami. I na końcu mieliśmy test językowy ELTiS.
Kilka dni później, na kolejnym spotkaniu, Martyna musiała dostarczyć resztę dokumentów, opinie nauczyciela od języka angielskiego, list do rodziny goszczącej ją w USA czy zaświadczenie o dobrym stanie zdrowia oraz wziąć udział w rozmowie rekrutacyjnej w języku polskim i angielskim.
Program FLEX został zatwierdzony przez Kongres Stanów Zjednoczonych w 1992 r. Jest całorocznym, w pełni finansowanym przez Departament Stanu USA programem wymiany uczniów szkół średnich, którzy wyjeżdżają do Stanów Zjednoczonych na cały rok szkolny. Celem programu jest promowanie wzajemnego szacunku i zrozumienia pomiędzy obywatelami Stanów Zjednoczonych, a mieszkańcami innych krajów. Uczestnicy programu są również ambasadorami swoich krajów, którzy mają również możliwość dzielenia się swoją kulturą oraz dziedzictwem narodowym. Departament Stanu USA opłaca uczestnikowi programu podróż na lotnisko, do USA i do rodziny, ubezpieczenie. Martyna otrzyma także kieszonkowe 125 dolarów miesięcznie. Będzie miała sfinansowane szkolenie przygotowawcze w Polsce, zakwaterowanie u rodziny, udział w wydarzeniach lokalnych w miejscu zamieszkania w USA, program szkolny w amerykańskiej szkole średniej.
-Popularność programu wzrasta, bo w Polsce jest to 3 edycja – mówi Martyna. Zawsze jest robiona lista rezerwowa. Zdarza się bowiem, że ze względu na stan zdrowia nie każdy może jechać. Na początku lipca mamy mieć szkolenie pod Warszawą. Nie wiem jeszcze, gdzie polecę, ale wiem, że można trafić do każdego stanu. Na spotkaniu w Warszawie byli absolwenci FLEX, którzy dzielili się z nami swoim doświadczeniami z pobytu w Stanach Zjednoczonych. Jedna z dziewczyn była na południu Waszyngtonu, inna była w miasteczku, gdzie było stu mieszkańców.
Największym marzeniem Martyny jest polecieć do Kalifornii. Choć, jak mówi, może to być każdy inny stan.
-Będę chodziła do publicznej szkoły, będę mieszkała z amerykańską rodziną, może to być rodzina jednoosobowa, możemy mieszkać z kimś z innej wymiany, ale nie możemy mieszkać z kimś z wymiany, kogo język znamy dobrze. Jeżeli znamy dobrze niemiecki. to nie będziemy mogli być z kimś z Niemiec. Chodzi o to, aby na tej wymianie mówić tylko po angielsku. Ja uczę się rosyjskiego, więc nie będę mogła być z kimś z Rosji.
Jak mówi Martyna, gdy tylko się dowiedziała się, że dostała się do FLEX. bardzo się cieszyła i nie czuła zupełnie stresu. Teraz, pojawią się pewne obawy, ale jak mówi. na pewno poleci.
-Nie ma opcji, że się nie zgodzę,  bo nie wybaczyłabym chyba tego sobie, szansa ta mogłaby się w moim życiu już nigdy nie powtórzyć- mówi Martyna.
– Córka sama zapracowała na ten sukces (bo sama nauka angielskiego, pisanie wymaganych prac), jestem bardzo dumny z niej -mówi tata Martyny, Tomasz Kędra. Jeżdżą z nią do Warszawy, byłem wtedy, kiedy pisała tam eseje. Szczerze robi to wszystko na mnie wrażenie. Tym bardziej, że koordynator programu mówił, że w tym roku bardzo trudno było przejść wszystkie etapy, bo było tylko 1/60 proc. możliwości ze względu na dużą liczbę chętnych.
T. Kędra nie ukrywa, że martwi się o córkę, ale w pewnym stopniu ją rozumie, bo jego także kiedyś pociągały zagraniczne wyjazdy.
-Obawiam się o córkę, tym bardziej, że myślałem, że nasze kontakty telefoniczne z nią będą częste -mówi. Tymczasem koordynator wyjazdu sugeruje dzwonienie raz na 2 -3 tygodnie. Po to, aby uczestnicy mogli wejść w ten etap życia tam, zaaklimatyzować się, myśleć o nauce. Też nie pozwalają na osobisty kontakt z rodzicami. Nie możemy być nawet przy jej wylocie. Tylko odwozimy ją dzień wcześniej i śpią w hotelu i wylatują na drugi dzień. Wszystko po to, aby uniknąć takich przypadków, jak tego kiedy chłopak zrezygnował na lotnisku podczas żegnania się z matką.
Rodzice uczestników programu otrzymali specjalną książeczkę z wytycznymi dotyczącymi m.in. sposobu i częstotliwości kontaktów.
-Na miejscu mamy taką organizację, że jeżeli coś nas niepokoi, coś się dzieje w rodzinie, szkole, to ona kontaktuje się z FLEX w Polsce, a następnie z rodzicami i staramy się wspólnie rozwiązać problem, jeżeli naprawdę nic nie da się zrobić i chcemy wracać, to mamy taką możliwość. Mamy sfinansowany lot w obydwie strony, nie możemy jednak przylecieć przykładowo sobie na święta i wrócić na swój koszt. Dostajemy wizę J1, która uprawnia nas do jednorazowego przylotu do Stanów i jednorazowego wylotu ze Stanów. Możemy przylecieć do Polski w szczególnej sytuacji, losowej, a nie dlatego, że mamy kaprys spędzić tu święta czy majówkę.
Martyna po szkole, tak jak tutaj, będzie mogła wychodzić sobie i spędzać czas jak lubi. Z tym, że nauka tam w szkole trwa w ciągu dnia dłużej.
-FLEX organizuje także w czasie naszego pobytu w Stanach kilka wycieczek, podczas poprzednich edycji uczestnicy byli w Nowym Jorku, Waszyngtonie, Chicago – mówi Martyna. To jak dużo zwiedzę i zobaczę, zależy także od rodziny, do której trafię.
Była dziewczyna, która oprócz zorganizowanych wycieczek nigdzie nie była. Ale była także dziewczyna, która wraz ze swoją rodziną zwiedziła praktycznie całe Stany. Mamy także pulę 300 dolarów na nagłe wydatki. Na przykład zacznę trenować grę w kosza i będą mi potrzebne buty. Martyna poleci najpierw do Frankfurtu, skąd wyleci do Waszyngtonu. Tam uczestnicy rozlecą się po całych Stanach Zjednoczonych. Jeden z uczestników poprzedniej edycji trafił po 5 przesiadkach na Hawaje.
-Do Frankfurtu z Warszawy lecimy sami, dostajemy koszulki z tyłu z numerem alarmowym, gdybyśmy się zgubili – mówi Martyna. We Frankfurcie nas odbierają i następnie lecimy do Waszyngtonu, gdzie nocujemy. Następnie trafiamy do swoich rodzin. Gratulujemy Martynie i życzymy przeżycia wspaniałej przygody w Stanach Zjednoczonych.

W przyszłym roku, jak tylko Martyna wróci, z pewnością podzieli się z naszymi czytelnikami swoimi odczuciami.

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *