Kamil Lipka. Bitwa o Anglię i marzenia (zdjęcia)

Ostrowczanin Kamil Lipka, mieszkający na co dzień w Londynie, zagrał w polsko -brytyjskiej superprodukcji „303. Bitwa o Anglię”.
Film na ekrany w naszym kraju wchodzi w najbliższy piątek, 17 sierpnia br.
Jest rok 1940. Władze i ludność Wielkiej Brytanii z rosnącym przerażeniem patrzą na inwazję niemieckiej armii na Europę. Rozpoczyna się bitwa o Anglię, w której doskonale wyszkoleni i doświadczeni piloci Luftwaffe zaciekle atakują alianckie samoloty RAFu. Z pomocą przybywają doborowi polscy lotnicy. To weterani, którzy pragną walczyć w obronie swojej ojczyzny nawet poza jej granicami. Początkowa nieufność Brytyjczyków musi ustąpić wielkiemu szacunkowi, jakim Anglicy zaczynają darzyć polskich pilotów. Tak powstaje Dywizjon 303 imienia Tadeusza Kościuszki, który okazał się być najskuteczniejszym oddziałem powietrznym w trakcie bitwy o Anglię. Bohaterom przypisuje się zestrzelenie ponad 120 niemieckich samolotów – to wynik, jakiego nie udało się osiągnąć żadnemu innemu powietrznemu dywizjonowi.

W rolach głównych zobaczymy m.in. znanego z serialu „Gra o tron” Iwana Rheona, czy Marcina Dorocińskiego. Kamil Lipka wciela się w filmie w postać jednego z polskich pilotów – Antoniego Siudaka.
– To, że trafiłem na plan tej produkcji, po trosze jest następstwem tego, że znalazłem się w odpowiednim miejscu i w odpowiednim czasie – mówi Kamil Lipka. Po tym, jak przeprowadziłem się do Londynu, starałem się coś aktorsko robić, ale początki były bardzo trudne. Najpierw sam docierałem na castingi, ale później znalazłem agenta, który zaczął mnie reprezentować. Przez długi okres nie trafiła się żadna propozycja, a później pojawiły się różne castingi, np.. do filmu, a nawet do opery, ale nie udawało się. W końcu zadzwonił telefon od mojego agenta z propozycją udziału w filmie o polskich pilotach. Za dobór aktorów odpowiadał nie byle kto, bo sam John Hubbard, który obsadził takie hollywoodzkie hity, jak „Romeo i Julia”, czy „Władca Pierścieni”. To właśnie z nim i reżyserem Davidem Blairem odbyłem rozmowę, która otworzyła mi drogę na filmowy plan. O tę rolę ubiegało się ponad czterdziestu innych aktorów, pomogło chyba trochę szczęście i może to, że jestem podobny do granej postaci.
Kamil Lipka na planie filmu spędził piętnaście dni i nie miał łatwego zadania, aby wykreować swoją postać, gdyż była to rola niema. Grany przez niego, Antoni Siudak służył w 112 eskadrze myśliwskiej i jako jej przedstawiciel brał udział w delegacji 1 pułku lotniczego w czasie uroczystości pogrzebowych marszałka Piłsudskiego. Po kampanii wrześniowej przez Rumunię dostał się do Francji. Początkowo walczył w Grupie Pościgowej w dywizjonie I/145, następnie został przeniesiony do francuskiego dywizjonu GC I/8 latającego na samolotach Caudron CR.714. Po kilkunastu dniach został ponownie przeniesiony, tym razem do polskiego IX Klucza Kominowego „Jan”, latającego samolotami Bloch MB.151 i stacjonującego w Angers z zadaniem powietrznej osłony siedziby Polskiego Rządu na Uchodźstwie. Od 23 lipca 1940 r. służył w dywizjonie 302. W dniu 15 września miał udział w zestrzeleniu Do-17. Od 23 września 1940 r. w dywizjonie 303. 5 października zestrzelił dwa Me-109 i wspólnie Me-110. 6 października 1940 r. o godz. 12:05 jego Hurricane I RFA numer P3120 został trafiony bombą z Ju-88 podczas kołowania na lotnisku Northolt. Sierżant Siudak zginął.
– Odtwarzając tę postać dostałem bardzo ciężkie buty, w których musiałem chodzić kilkanaście godzin dziennie i skórzany płaszcz. Czułem zmęczenie. Wchodząc w rolę rozumiałem, że owe buty w przenośni są tak ciężkie również ze względu na przeżycia, jakie nosili piloci walczący za swój kraj na obczyźnie, z dala od swoich rodzin – mówi.
Kamilowi Lipce zaraz po przeczytaniu spodobał się scenariusz filmu, który opowiadał bardzo ważną historię. Było to również spełnienie jego marzenia.
– Od zawsze chciałem zagrać w filmie wojennym – przyznaje. Mój dziadek był w obozie koncentracyjnym Mauthausen, a do Ostrowca z Austrii przyszedł piechotą. Później kolekcjonował wojenne pamiątki, a ja wychowałem się w takim duchu. Pamiętam, że jako mały chłopiec uwielbiałem rysować okręty, czy samoloty. Lubię polskie filmy wojenne i widzę, że w naszym kraju nie mija moda na patriotyzm. Przed tym, jak trafiłem na plan, spędziłem co najmniej dziesięć dni oglądając w Internecie filmy o pilotach z tamtego okresu. Tak, jak mnie uczyli profesorowie w szkole teatralnej, chciałem przestudiować, w jakich butach chodzi moja postać, aby ją dokładnie poznać.
Kamil przyznaje jednak, że film rządzi się innymi prawami i dlatego, aby opowiedzieć ciekawą historię, często twórcy coś naciągają, by było to atrakcyjniejsze dla widza.
– W rzeczywistości w każdym samolocie było amunicji na kilkanaście sekund walki, a więc nie było mowy o długotrwałych pościgach za wrogiem. W filmie jest inaczej – mówi.
Zdaniem Kamila Lipki, tym, co może przyciągnąć ludzi do kin na film „303. Bitwa o Anglię”, jest wspomniana już moda na patriotyzm, fascynacja znaną wszystkim historią dywizjonu, czy dobra obsada.
– Liczę, że udział na planie tego filmu może zaowocować przy kolejnych castingach, gdzie doświadczenie w dużej produkcji filmowej bardzo się liczy – uważa Kamil Lipka. Chciałbym swoje przyszłe życie związać z aktorstwem, ale mam świadomość tego, że niewielki procent aktorów żyje tylko z tego. Rozwijam też swoją drugą pasję, jaką jest taniec, w końcu przecież ukończyłem Wydział Teatru Tańca PWST w Krakowie.
Kamil Lipka zagrał też wcześniej w jednym z odcinków „Ojca Mateusza”, teraz pojawiają się kolejne propozycje.

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *