Dla uczczenia 50. rocznicy śmierci prof. Mieczysława Radwana. Szlak rowerowy jak nowy

Właśnie dobiegły końca prace znakarskie przy odnawianiu Miejskiego Turystycznego Szlaku Rowerowego koloru czerwonego im. Mieczysława Radwana w granicach Ostrowca Świętokrzyskiego.
Były one możliwe dzięki dotacji celowej udzielonej przez Gminę Ostrowiec Św. ostrowieckiemu Oddziałowi PTTK im. M. Radwana, który administruje i opiekuje się szlakiem. Miejski Turystyczny Szlak Rowerowy im. Mieczysława Radwana
koloru czerwonego został zaprojektowany w 2004 r., a w 2005 r. dzięki wparciu finansowemu udzielonemu przez Urząd Miasta Ostrowca Św., wytyczony w terenie i oznakowany. Prowadzi on po peryferiach Ostrowca Św. tworząc rodzaj pętli. Wędrówka nim pozwala na aktywny wypoczynek i poznanie wielu atrakcji krajoznawczych i historycznych dawniej samodzielnych osad i podmiejskich wsi, a obecnie dzielnic Ostrowca Św., tj. Ostrówek, Denków, Gutwin, Częstocice, Paulinów, Kuźnia, Kolonia Robotnicza, Stawki.
Od czasu ostatniej konserwacji szlaku namalowane znaki wyblakły. Znaczna część tabliczek metalowych uległa zniszczeniu lub padła ofiarą wandali i złodziei złomu. W wielu miejscach szlak był słabo widoczny. Wymagał pilnej odnowy. Władze Oddziału zwróciły się do Prezydenta Miasta Ostrowca Św., w trybie małych dotacji, z wnioskiem o sfinansowanie odnowienia szlaku. Oferta zyskał akceptację. PTTK otrzymało środki pozwalające na realizację zadania.
– Odnawianie szlaku polegało na usunięciu starych znaków i namalowaniu nowych, korekcie przebiegu szlaku z wykorzystaniem nowych dróg, zamontowaniu i uzupełnieniu tabliczek metalowych w miejsce brakujących lub zniszczonych, poprawieniu widoczności znaków poprzez usunięcie zakrzaczeń i zasłaniających znaki gałęzi – mówi Tadeusz Krawętkowski, prezes Zarządu Oddziału PTTK im. M. Radwana w Ostrowcu Św.
Dzięki wykonanym pracom znakarskim odnowiony w granicach Ostrowca Św. szlak jest przejrzysty i czytelny w terenie dla osób się nim poruszających, w tym krajoznawców i turystów, zarówno mieszkańców miasta, jak i przyjezdnych. Umożliwia bezpieczne dotarcie do położonych przy szlaku najciekawszych obiektów historycznych, krajoznawczych, przyrodniczych i turystycznych. Poprawia komfort jazdy na rowerze, a jednocześnie zapewnia obszerną informację o atrakcjach Ostrowca Św. Stanowi znakomitą wizytówkę promującą miasto.
Szlak przeznaczony jest zarówno do indywidualnego, jak i grupowego uprawiania turystyki rowerowej. Przyczynia się do rozwoju oraz kształtowania przyjaznej środowisku naturalnemu turystyki „na dwóch kółkach”. Dostarcza także inspiracji do planowania wycieczek rowerowych po Ostrowcu Św. Realizując zadanie członkowie ostrowieckiego Oddziału PTTK uczcili 50. rocznicę śmierci prof. Mieczysława Radwana – patrona swego Oddziału, którego imię nosi także odnowiony szlak.

Print Friendly, PDF & Email

2 thoughts on “Dla uczczenia 50. rocznicy śmierci prof. Mieczysława Radwana. Szlak rowerowy jak nowy

  • 24 października 2018 at 13:42
    Permalink

    Ścieżki rowerowe i ich należyte utrzymanie,zdecydowane TAK !!!
    Czczenie rocznicy śmierci wybitnego człowieka,zdecydowane NIE bo oznacza to,ni mniej ni więcej jak radość z Jego śmierci… Co innego rocznica urodzin.

    Reply
  • 1 listopada 2018 at 19:38
    Permalink

    Taka sciezka to dobry i pozyteczny strzal. Nie wolno przy tym zapomniec o tym, ze tacy turysci rowerowi rzadko jezdza z wlasnym kotletem, cos tam zawsze maja, jakies banany, picie, tyle ile mozna zmiescic w kieszen, ale bylo by im milej w miejsach odpoczynku kupic sobie chocby jajecznice u zyczliwych gospodarzy. To nic nie kosztuje, Wystarczy dobry patronat i to bylo by inowacyjna forma restauratorstwa Jesli nawet pod wiata, gdzies w kacie ogrogdu. Szybka przekaska, za rozsadna cene u chlopa, czy gospodzrza, sprawi ze taka sciezka zyska na popularnosci i sensie. A chlop na popularnosci i zamist kosic pole wykosi tam labirynt w kukurydzy, zeby bylo wiecej atrakcji i wiecej chetnych na jajecznice. Nazwijmy to punktami odswierzania. Bez tego taka sciezka bedzie fikcja i ponownie zarosna tabliczki, bo nikt ich nie bedzie potrzebowal, bo podarzanie ich szlakiem bedzie nic nie wnoszace. Rowerzysci wybiora sobie wlasne szlaki. Madrze by bylo pojsc dalej i wyslac tam koparke i spychacz, zeby zrobic odcinek specjalny. Na drzewa w niebezpiecznych miejscach zalozyc slupki starych opon i od czasu do czasu odswiezac przejzd. Bo to byla by atrakcja przy ktorej oplacalo by sie postawic restauracje. Nawet kilka domkow kampingowych wynajmowanych na godziny w celu odswierzenia sie po morderczym rajdzie. Lub uzgodnic z lokalsami jakies pokoje goscinne. Chocby w remizie. Pamietacie jak Gutwin zyskal na popularnosci? Jeden pomyslowy Woprowiec i teraz miasto nie wyobraza sobie zycia bez Gutwinu. Zaczelo sie od kuligow. Ale gdyby nie kielbaski z ogniska i woprowska buda zdechlo by to jak wiekszosc inicjatyw pttk z wczesniejszych okresow. Przepraszam za porownanie, ale zawsze jest milo zapalic sobie po. Np ognisko. To ‘po’ jest bardzo wazne ,, zawsze. Fajne miejsca ludzie bardzo sybko znajda, bo takich cale zycie wszyscy szukamy, nie chodzi o cos wielkiego, wrecz przeciwnie, male, dzikie, wydajace sie nikomu nieznane. W czasach kiedy nie bylo nic w sklepach, a piwo samakowalo jak … ..przrepraszam jeszcze raz , a piwo nie smakowalo i nazywane bylo zemsta Jedrzejowa, jeden bar wiejski nie daleko Ostrowca z badzo obrotnym wlascicielem mial zawsze piwo zywiec, wtedy dostepne glownie w pewksie. Niby nic, ale cale rodziny jezdzily sobie tam na tzw niedzielny obiadek. Proste jak wysikac dziure w sniegu. Wystarczy po A. powiedziec B. Na gutwinie, po kuligach, pare hustawek calkowicie zaczelo odmieniac i rozwijac to miejsce. Proste zawsze jest najlepsze. Jesli pomyslicie ze tymi sciezkami bedzie jezdzilo wasze dziecko, to szybko odkryjecie co tam trzeba…a moze nawet sami zaczniecie jezdzic. Znam takiego jednego, ktory ukrywal w lesie szampana, tylko po to, zeby potem ze znajomymi pojechac sobie tam i zrobic imprezke. Do dzisiaj to miejsce niektorzy nazywaja Szampanownia. Niby nic, a wiele osob ma z tym fajne wspomnienia. W poblize tez jezdzili owczesni policjanci, nie wiem jak nazywali sobie to ich miejsce, ale znam tez inne, np miejsce o nazwie Tradycja. Dowodzi to tylko to, ze lawka w parku to dla wielu zbyt malo i ktos kto bedzie umial zrozumiec mlodych zrobi tak dobry strzal jak tamten bar z zywcem. Ktory szybko stal sie restauracja z dobra kuchnia. Jako ciekawostke powiem, ze to byl jedyny wiejski bar przy ktorym nigdy nie widzialem pijakow. Potem pojawialo sie takich wiecej. Np w karczmie kunowskiej, czy Baltowie. Baltow przerosl wszystko, ale tez podobnie sie zaczelo. Wystarczy pomysl i konsekwencja…. W porozumieniu z Nadlesnictwem dalo by sie stworzyc rowerowy raj, na miare Baltowa. Do ktorego przyjezdzali by ludzie z calej Polski i pewnie nie tylko, bo takie raje juz sa w Czechach i na Slowacji. Zyskaly by tez Krzemionki, bo paradoksalnie zadupie zwiekszylo by atrakcyjnosc tego miejsca. itp , itd. Najtrudniejszy pierwszy krok…. ta da rira, rira da….

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *