Tajemnice bożonarodzeniowych tradycji, obyczajów i kulinariów

Boże Narodzenie jest jednym z najważniejszych świąt kościelnych w świecie chrześcijańskim.

Najstarszym świadectwem obchodów narodzenia Chrystusa 25 grudnia jest wzmianka w chronografie rzymskim, czyli w kalendarzu świąt kościelnych z 354 r. Ustanowienie tego święta w tym właśnie terminie przez Kościół miało być przeciwwagą dla odprawianych właśnie w porze przesilenia zimowego świąt pogańskich (ku czci bóstwom Słońca).
W roku jubileuszu 100. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości, warto przypomnieć wielowiekowy przekaz kulturowy Świąt Bożego Narodzenia z osobliwymi tradycjami i obrzędowością. Nie bez powodu o ich magicznej mocy pisał Stanisław
Wyspiański:
Bożego Narodzenia
Ta noc jest dla nas święta
Niech idą w zapomnienie
Niewoli gnuśne pęta.
Daj nam poczucie siły
I Polskę daj nam żywą
By słowa się spełniły
Nad ziemią tą szczęśliwą.
Podczas Świąt Bożego Narodzenia ludzie garnęli się do siebie, by podzielić się opłatkiem. Narodowe dzieje sprawiły, że Wigilia wpisała się w sposób szczególny w polską tradycję.
-Każdy z nas głęboko w pamięci zachował atmosferę wieczorów wigilijnych z lat młodości. Pachniało choinką, szyszkami, barszczem i grzybami, bo ten wieczór ma szczególną obrzędowość także pod względem kulinarnym – podkreśla Halina Wojciechowska, dekoratorka, florystyka, ale przede wszystkim pasjonatka etnografii.

Halina Wojciechowska

Pięć potraw, siedem czy dwanaście?
Etnografka przypomina, że zwyczajowo na Wigilii powinno być dwanaście potraw, ale niegdyś ta liczba była mniejsza. W tradycji ludowej uważano, że miało być ich pięć lub siedem, a w tradycji szlacheckiej – jedenaście. Dopiero w późniejszym czasie utrwaliło się, że na wigilijnym stole jest dwanaście potraw.
Pani Halina podkreśla różnorodność potraw. Każdy region Polski miał i ma nadal swój wigilijny specjał. Na Śląsku jest to moczka, na Kujawach łazanki, w Małopolsce garus, a na Podhalu kwaśnica. No i oczywiście kutia, wywodząca się ze wschodnich ziem, a obecnie popularna w całym kraju. Pamiętajmy, że jedną trzecią roku stanowiły dni postne, więc podstawą dań we wszystkich regionach były ryby. Podawano je na niebiesko – parzone wrzącym octem, na żółto – z szafranem, na czerwono – z sosem z wiśni, na szaro – z karmelem i na biało – z sosem chrzanowym. Dziś nie wyobrażamy sobie Wigilii bez dań rybnych, ale niegdyś, zwłaszcza wśród ubogich warstw ludności, nie były one dostępne. Dlatego zastępowano je innymi produktami, głównie kapustą i grochem. Z literatury wiemy, że na staropolskich dworach pojawiały się dania rybne z przyprawami korzennymi i bakaliami, wyróżniające się pomysłowością. Po licznych wymyślnych potrawach, wigilijną wieczerzę w dworach szlacheckich kończyły zazwyczaj tłuczeńce, czyli wafle przekładane masą z czerstwego razowego pieczywa sparzonego wrzącym miodem z dodatkiem przypraw korzennych i bakalii. Etnografka podkreśla, że w ludowej tradycji ważna była też symbolika produktów spożywanych tego dnia. Na przykład grzyby pochodzą z lasu czyli z terenu obcego dla człowieka, dlatego były wiązane z zaświatami. Z kolei mak był kojarzony z nocą i oczekiwaniem, a Wigilia jest właśnie czasem oczekiwania i czuwania.
Ołatki, siemieniotka i kłóta
Niewiele już zachowało się z czasów, kiedy to w jadłospisie wigilijnym uwzględniano wszystkie płody rolne i leśne z całego roku. Warto więc przypomnieć te najbardziej oryginalne potrawy, choćby dlatego, że nastała moda na odszukiwanie babcinych przepisów na staropolskie potrawy. U górali podawano zwykle od trzech do pięciu potraw. Były np. ołatki z miodem, kluski z ziemniaków i mąki polanej miodem, „kłóta”, czyli gotowana kapusta z ziemniakami. Na Śląsku jadano siemieniotkę, czyli zupę na bazie siemienia konopnego, z kaszą jaglaną, kaszą tatarczaną, o szarej barwie i wyczuwalnym mlecznym posmaku. Nie mogło zabraknąć też makówek i moczki. Pierwsza to nic innego jak warstwy bułki moczone w mleku, przekładane makiem z dodatkiem bakalii. Druga to potrawa przygotowywana na dworach z piernika, migdałów, orzechów, rodzynek, suszonych śliwek, fig i dużej ilości ciemnego piwa, w którym moczyło się wszystkie te składniki.
-Smak podhalańskiej Wigilii- podkreśla Halina Wojciechowska – nie mógł się obejść bez bukty (ziemniaczane kopytka) i moskoli, placków z ziemniaków pieczonych na blasze i podawanych z pokruszoną bryndzą i stopionym masłem. W tradycyjnych domach u podnóża Tatr podawano kołatankę – danie z kaszy jęczmiennej, wymieszanej z pokrojoną brukwią i polaną miodem.
Z kolei w krakowskim serwowano siemieniec z pęcakiem, do tego groch i śliwy z kaszą. W kaszubskim menu, specjałem wigilijnym była zupa z brządu, a w niej suszone gruszki, jabłka, śliwki i wiśnie. Przyrządza się ją z kluskami, z dodatkiem mleka lub śmietany. Na stole pojawiają się też skromne potrawy z grochu, fasoli, maku, suszonych grzybów, kapusty i ziemniaków. Nie mogło się też obyć bez klusek z makiem, pierogów z kapustą, suszonych owoców oraz ryb.
Nasza świętokrzyska kuchnia była z kolei różnorodna i wiązała się z zasobnością i urodzajnością ziem. Na wigilijnym stole królował barszcz na żytnim zakwasie. Ponadto przygotowywano tradycyjny farsz z kaszy gryczanej z dodatkiem grzybów i kapusty. Dopełnieniem wieczerzy były kluski z mąki. Nigdzie nie mogło zabraknąć zupy grzybowej czy barszczu z kwaszonych buraków z fasolą, kwaszonej kapusty w grochem, klusek z makiem i miodem oraz pierogów z kapustą.

Bez kłótni i sporów
-Echa dawnych obrzędów i rytuałów łączą tradycję chrześcijańską z prastarymi obyczajami – podkreśla Halina Wojciechowska. -Nadal niektóre czynności, słowa i potrawy wigilijne mają symboliczne znaczenie np. zjedzenie ryby to gwarancja zdrowia i dostatku. Do dziś chowamy rybie łuski. W domu tego dnia nie wolno się kłócić, bo to oznacza konflikty na cały przyszły rok.
Pani Halina z rozrzewnieniem wspomina czasy dzieciństwa spędzone u swojej babci zamieszkałej w sercu Gór Świętokrzyskich. Pozostało wspomnienie choinki przystrojonej jabłkami, orzechami i pachnącymi, własnoręcznie wykonanymi piernikami, które jej babcia nazywała „ułankami”. Dom dziadków wypełniał zapach tłoczonego oleju rzepakowego, który w tym dniu w kuchni był niezastąpiony.
-Był to bezpieczny, radosny czas, a w domach wszędzie panowała serdeczna rodzinna atmosfera. Myślę, że życie „ogołocone” z tradycji może przysporzyć w społeczeństwie ludzi samolubnych, goniących za karierą, ludzi trawionych wewnętrzną pustką.
Dawno, dawno, temu…
Niektórzy uważają, że historia choinki bożonarodzeniowej sięga czasów antycznych. Mieszkańcy starożytnego Rzymu, by udobruchać boga urodzaju, ozdabiali liściaste drzewa bluszczem i laurem. U Celtów taką rolę pełniła jemioła. Egipcjanie świętując najkrótszy dzień w roku, znosili do domów zielone liście palm daktylowych jako symbol „triumfu życia nad śmiercią”. W mitologii nordyckiej żywe gałązki ostrokrzewu symbolizowały odrodzenie boga światła i piękna – Baldera. Choinki, głównie świerki i jodły, pojawiły się znacznie później. Uznaje się, że to niemieccy protestanci jako pierwsi zaadaptowali zwyczaj strojenia drzewka, później ich śladem podążali inni. Pierwsze wzmianki o drzewku wigilijnym ozdobionym jabłkami, szyszkami czy ozdobami z papieru pojawiły się już w XV i XVI wieku. Świadectwem tej tradycji jest sztych Łukasza Cranacha Starszego z 1509 r. Wówczas wystawienie choinki traktowane było jako zwyczaj pogański. Pierwszym krajem europejskim, w którym zapanowała moda na choinki, okazały się protestanckie Niemcy. Później zwyczaj ten przejął kościół katolicki.
W XIX wieku choinka pojawiła się w Anglii i Francji. Do Polsce przywędrowała w okresie zaborów. Początkowo pojawiała się tylko w miastach, dokąd dostarczali ją niemieccy protestanci. Dopiero później, po upływie nawet 50 lat, trafiła również na polską wieś.

Joanna Ratajczak

Przepis z ostrowieckiego browaru
Pani Joanna Ratajczak, jak sama to podkreśla – stojąc na straży rodzinnej przeszłości przekazuje czytelnikom naszej gazety przepis, który być może sięga korzeniami ostrowieckiego browaru. Kto wie? Pewne jest jedno, na pewno świątecznym potrawom doda smaczku Polewka piwna.
2 butelki jasnego piwa, laska cynamonowa, łyżka cukru, 2 żółtka, łyżka masła, kawałek suszonej skórki pomarańczowej, kromka suchego razowego chleba, szklanka kwaśnej, gęstej śmietany, 200g obsuszanego białego sera. Zagotować w szklance wody chleb, skórkę pomarańczową, cynamon i cukier. Gotować ok. 15 minut, przetrzeć przez sito. Wymieszać z piwem, podgrzewać na małym ogniu. Rozkłócić śmietanę z żółtkami, wlać do piwa, dokładnie wymieszać, podgrzewać na małym ogniu jeszcze kilka minut. Podawać z pokrojonym w kostkę obsuszonym białym serem.

Jarmarki bożonarodzeniowe
-Czy jest coś, co łączy te święta? –pytam Joannę Ratajczak, Polkę, lekarza stomatologii, zaprzyjaźniona z rodziną państwa Jurysów z Szewny, która mieszkała i pracowała w Ostrowcu Św. a od trzech lat, wraz z rodziną zamieszkuje w Niemczech.
-Tak, to choinka, koniecznie biały obrus i wyjątkowy, rodzinny charakter wieczerzy- mówi. -Dzisiaj o żywej choince i o dwunastu potrawach możemy tylko pomarzyć. Większość z nas jest ograniczona metrażem domu, no i brakiem czasu. Zaakceptowaliśmy sztuczną choinkę, bo tak jest wygodniej. Współczesne ozdoby to błyszczące plastikowe łańcuchy, bombki, a zamiast świec, elektryczne światełka.
-Dlatego cieszy mnie, że w kraju, w którym teraz mieszkam, co roku organizowane są bożonarodzeniowe jarmarki. W Niemczech mają one długą tradycję i stanowią nieodłączny element kultury. Każdego roku przyciągają one tysiące mieszkańców i turystów niezwykłymi zapachami i dekoracjami. Na świątecznie przystrojonych straganach sprzedawcy oferują wyroby rzemieślnicze, podniebienia delektują się bożonarodzeniowymi wypiekami, grzanym winem i regionalnymi specjałami, świąteczne dźwięki chórów i orkiestr dętych tworzą oprawę muzyczną. Nie dziwi więc fakt, że wybierają się na nie całe rodziny. Można tam znaleźć wieniec adwentowy, stroik z pachnącym świerkiem, kupić ekologiczną potrawę lub ozdobę z „duszą”, a przede wszystkim poznać zwyczaje i tradycje w nastrojowym, zabytkowym otoczeniu – od morskiego wybrzeża po same Alpy. Do najbardziej znanych należą jarmark w Norymberdze i drezdeński jarmark Strielmarkt, który wywodzi swoją nazwę od charakterystycznej dla niego strucli.

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *