Myjnie kością niezgody

Powstają jak grzyby po deszczu. W peryferyjnych dzielnicach miast, osiedli czy w wiejskich miejscowościach.
Bezdotykowe myjnie samochodowe najczęściej czynne są całą dobę. Są źródłem dochodu dla właścicieli i udogodnieniem dla kierowców, którzy w każdym dniu, o każdej porze, mogą za niewielkie pieniądze umyć swoje auta. Problem pojawia się, gdy obiekty powstają w bliskim sąsiedztwie domów jednorodzinnych.
Pani Marta, mieszkanka sąsiedniej gminy, od ponad roku walczy z myjnią, która funkcjonuje tuż za jej ogrodzeniem. Sprawa przybrała na sile, gdy jeden z członków jej czteroosobowej rodziny zapadł na poważną chorobę.
-Tak naprawdę nie byłam zainteresowana tym, co dzieje się w sąsiedztwie. Cały czas spędzałam w klinice. Nie miałam czasu myśleć o innych sprawach. Kiedy ustabilizowała się sytuacja zdrowotna członka mojej rodziny, rozpoczęłam nierówną walkę z myjnią. Główną jej przyczyną jest zdrowie mojego dziecka, a uciążliwości które odczuwamy każdego dnia, nie wpływają na dobre samopoczucie. Dobiegający hałas, szum wody uderzającej o karoserię aut, opary chemikaliów, które osadzają się na domu,
drzwiach i oknach, są na porządku dziennym. Latem nie można otworzyć okien. Przy silnym wietrze, mgła oparowa z zapachem chemikaliów dociera na moją posesję. Nie mam nic przeciwko funkcjonowaniu myjni na naszym osiedlu, lecz dlaczego ja i moja rodzina mamy cierpieć i znosić te wszystkie uciążliwości? Myjnia czynna jest całą dobę. Siedem dni w tygodniu. Kierowcy o różnych porach przyjeżdżają myć auta. A moja rodzina też ma prawo do spokojnego odpoczynku, który niestety nie jest możliwy. Moje obawy budzą też chemikalia stosowane do mycia. Nie mam pewności, czy ich wdychanie nie będzie miało negatywnego skutku dla zdrowia mojej rodziny –mówi kobieta.
Ponadto, zdaniem pani Marty, obiekt funkcjonuje niezgodnie z projektem. Jak wynika z dokumentacji, której kopię przedstawiła mi mieszkanka, zarówno wjazd, jak i wyjazd z myjni, znajduje się na działce, gdzie usytuowany jest obiekt. Tymczasem, dla większego udogodnienia kierowców, właściciele dwustanowiskowej myjni wydzierżawili od bezpośredniego sąsiada pani Marty kawałek działki, gdzie urządzono wyjazd z obiektu. Przez to pani Marta stałą się bezpośrednim sąsiadem myjni.
-Nikt nie pytał mnie o zgodę. Nikt ze mną nie rozmawiał w tej sprawie. Zarówno właściciel działki, jak i właściciel myjni nie mieszkają tu na miejscu, więc nie odczuwają na co dzień tych uciążliwości. Natomiast ja i moja rodzina zostaliśmy na nie skazani –dodaje pani Marta.
Kobieta rozpoczęła batalię w urzędach, które z mocy prawa zdecydowały o pozwoleniu na tę inwestycję. Czuje się rozgoryczona i bezsilna w obliczu przepisów, które potęgują jej bezradność. Wszystkie procedury bowiem zostały przeprowadzone zgodnie z literą prawa.
-Myjnie bezdotykowe nie są wpisane na listę budowli o szczególnej uciążliwości –słyszymy w miejscowym magistracie. –Stosowane są tu przepisy prawa takie, jak w przypadku budowy obiektów gospodarczych czy mieszkalnych. Wymagana jest zgoda bezpośrednich sąsiadów. W tym przypadku wszystkie procedury zostały przeprowadzone zgodnie z prawem. Mieszkanka według planów geodezyjnych nie jest bezpośrednim sąsiadem działki, gdzie usytuowana jest myjnia, stąd jej zgodna nie była wymagana. Natomiast właściciel działki, który wydzierżawił czy użyczył jej fragment, także ma do tego prawo. Jedyne co można tu zastosować, to zasadę dobra międzysąsiedzkiego i dobrowolnego porozumienia się stron, aby zmniejszyć uciążliwości wynikające z działania myjni.
Właściciele myjni bezdotykowych podejmują takie działania, aby te uciążliwości były mniejsze. Najczęściej są to ekrany zabezpieczające. Jak mówi właścicielka działki, prosiła inwestora o podjęcie takich działań, jednak nie odniosło to skutku.
-Spotkałam się z właścicielami myjni, którzy zapewnili mnie, że są otwarci na rozmowy i gotowi podjąć działania zmniejszające uciążliwości. -Nasza działka znajduje się w kompleksie usługowo –handlowym. Ponieśliśmy wysokie koszty przekształcenia jej w działkę przemysłową, co wiąże się także z wyższymi podatkami, które odprowadzamy do urzędu. Proponowaliśmy mieszkance budowę ekranów, a nawet ograniczenie godzin pracy myjni. Niestety, nie wyraziła zgody na nasze propozycje. Jednak wciąż jesteśmy otwarci na rozmowy –mówią właściciele obiektu.
Pozostali mieszkańcy ulicy, którzy mają swoje posesje po drugiej stronie drogi, naprzeciw obiektu, nie zgłaszają żadnych uwag, co do jego funkcjonowania. Pozostaje więc jedynie dążenie do porozumienia stron w tej sprawie. A wystarczy odrobinę chęci i dobrej woli. Tak naprawdę mieszkańcy sąsiadujący z takimi obiektami nie mają w ręku żadnej skutecznej broni do walki. Jedynym punktem jest pomiar hałasu przeprowadzany na wniosek osób zainteresowanych, kierowany do wojewódzkiego inspektora ochrony środowiska. Normy w przypadku myjni wynoszą – w dzień 55 dB, zaś 45 dB nocą. Przekroczenie tych norm powoduje wydanie decyzji WIOŚ zmuszającej właścicieli obiektów do podjęcia działań zmniejszających uciążliwości dotyczących hałasu.
Problem myjni nie znika też z krajobrazów ostrowieckich osiedli. Przed tego typu planowanym inwestycjom bronią się mieszkańcy ul. Bałtowskiej oraz ul. Siennieńskiej na os. Gutwin. Ludzie boją się, że myjnie będą miały negatywny wpływ na ich zdrowie, uniemożliwią im korzystanie z działek i znacznie obniżą ich wartość. Sprawy są na etapie wydania warunków zabudowy. Kwestią dającą światełko w tunelu jest brak planu zagospodarowania przestrzennego, które na tym etapie może zablokować inwestycje. Pierwszą instancją dla pozytywnej lub negatywnej decyzji dla warunków zabudowy jest Samorządowe Kolegium Odwoławcze. Sprawy skarg mieszkańców na myjnie były też przedmiotem wyroków Wojewódzkich Sądów Administracyjnych
w całym kraju. Orzecznictwo w tych kwestiach jest różne. Wyrok WSA w Warszawie z 2015 r. podtrzymał decyzję pozwalającą na inwestycję. Innym dokumentem jest wyrok WSA w Łodzi z 2013 r., który uchylił podobną decyzję w kwestii lokalizacji. Do tej pory w Polsce nie ma też wyników badań, które jednoznacznie stwierdzałyby negatywny wpływ na zdrowie środków stosowanych do mycia samochodów.
Z drugiej zaś strony każdy inwestor dla gminy jest na wagę złota, gdyż wiąże się to z podatkami wpływającymi do budżetu. Należy pamiętać, że każda inwestycja stanowi też źródło utrzymania jednej rodziny. Stąd też szereg programów aktywizujących rynek pracy wspomaga prowadzenie własnych działalności.
Nie ma wątpliwości co do tego, że potrzebny jest zdrowy rozsądek i szukanie takich rozwiązań, aby zgodnie z przysłowiem „wilk był syty i owca cała”.

Print Friendly, PDF & Email

One thought on “Myjnie kością niezgody

  • 9 stycznia 2019 at 19:13
    Permalink

    Szkoda tylko że ludzie myślą dopiero wtedy gdy albo im dzieje się krzywda albo ich bliskim … jak się pali na szrocie ogniska z opon i tego typu rzeczy to się nie myśli ze to dziecko przecież wydcha z reszta wszyscy wokół. .. nikomu się nie życzy takich sytuacji z całego serca wspolczuje… ale ludzie myślcie ! Trzeba myśleć co się robi bo konsekwencje mogą być straszne!! A jeśli widzimy u kogoś trzeba widzieć tez u siebie … co robimy i ze możemy zrobić komuś krzywdę . Dzisiaj to straszne ale człowiek nie liczy się z drugim człowiekiem …

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *