Niebezpieczne imprezy

O organizacji i zabezpieczeniu imprez rozmawiam z Marianem Cichoniem, specjalistą od zabezpieczenia imprez masowych, rzeczoznawcą Polskiej Izby Ochrony, biegłym sądowym, wykładowcą na kierunku bezpieczeństwo narodowe WSBiP.
-Obecnie skupiam się przede wszystkim na aspekcie pracy firm ochroniarskich. To, co się dzieje z zabezpieczeniem imprez w naszym kraju, w tym także masowych, jest przerażające – mówi M. Cichoń. Łamane są od dawna elementarne zasady bezpieczeństwa.
Musiała się stać taka tragedia jak w Gdańsku, żebyśmy nagle przetarli oczy i uświadomili sobie, na co się narażamy?
-Polska Izba Ochrony od lat walczy z patologicznymi zjawiskami. Miejmy nadzieję, że organizatorzy imprez i firmy ochroniarskie zaczną respektować prawo. Ten problem dotyczy nas wszystkich. Przecież w każdym mieście odbywają się imprezy sportowe, plenerowe, kulturalne itp.
-W jednym z wywiadów użył pan porównania, że tania ochrona imprezy to nie ochrona, lecz iluzja?
-Na rynku usług ochrony, czy to lokalnym, czy regionalnym, toczy się ostra rywalizacja, którą wygrywają głównie firmy, które oferują tańsze usługi. Do niedawna, tzn. przed wejściem w styczniu 2017 r. przepisów o minimalnej stawce godzinowej, część firm ochroniarskich wygrywało przetargi na ochronę za stawkę 8 -10 zł netto za godzinę ochrony na przykład obiektu. Pracownik mógł w tej sytuacji otrzymać 5 -7 zł, nie więcej.
-Dlatego na przykład mecze piłkarskie zabezpieczali emeryci i osoby z grupami inwalidzkimi?
-Aby utrzymać się na rynku firmy ochroniarskie zatrudniały ludzi bez żadnego przygotowania i przeszkolenia, którzy godzili się na takie warunki. Sadzę, że nawet firmy państwowe, czy jednostki budżetowe, które rezerwowały na ochronę środki wyliczone zgodnie z obowiązującymi przepisami, były poniekąd zadowolone, że usługę ochrony uzyskiwały za pół ceny. Doprowadziło to do pewnego rodzaju patologii. Polska Izba Ochrony publikuje wyliczenia minimalnej stawki kalkulacyjnej za godzinę ochrony, poniżej której staje się ona nierentowna.
-Ile ta stawka obecnie wynosi?
-Przy kwocie brutto 2.250 zł, powiększonej o ubezpieczenie, umundurowanie, wyposażenie, szkolenia, badania lekarskie minimalna stawka godzinowa pracownika ochrony wynosi 23 zł, a przy umowie zleceniu – 21 zł. Dotyczy to pracownika bez kwalifikacji, który może pracować jako dozorca czy portier. Przy świadczeniu usług związanych z ochroną imprez masowych, wymagania są większe i wynagrodzenie też powinno być odpowiednio wyższe. Tymczasem jedynym wskaźnikiem jest najniższa cena usługi. W przypadku ceny rażąco niskiej, oferta firmy ochrony powinna być przez organizatora odrzucona.
-Przygotowywał pan, jako biegły sądowy od imprez masowych, opinię dla bydgoskiej prokuratury po tragedii na Uniwersytecie w Bydgoszczy, kiedy to w czasie otrzęsin śmierć poniosło 3 studentów. Tragedią tą żyła w 2015 r. cała Polska. Pamiętam, że opinia była druzgocąca dla organizatorów?
-Ponieważ popełniono wtedy koszmarne błędy. Zignorowano wszelkie obowiązujące przepisy prawa. Impreza odbyła się bez zezwolenia. Nie zwrócono się o opinię do policji, straży i sanepidu. Jako zabezpieczenie medyczne służył tylko harcerski patrol ratunkowy. Nie wyznaczono w obiekcie, w którym przebywali i bawili się studenci, dróg ewakuacyjnych oraz dróg dojazdowych dla służb ratunkowych. Ratownicy przez 5 minut czekali już na miejscu, by dojść do rannych w sali, ponieważ nie byli w stanie przecisnąć się przez tłum w łączniku. W dwóch salach i łączniku, czyli na ok. 300 m kw. tłoczyło się prawie 1.200 osób, a przepisy o imprezach masowych dopuszczały w tych warunkach tylko 600 – czyli po 2 osoby na 1 m kw. Ochroniarzy było za mało. Miało być ich dziesięciu, ale w aktach sprawy doliczyłem się siedmiu. Zamiast zadbać o bezpieczeństwo studentów, pilnowali oni toalety, stanowiska didżeja i punktu z alkoholem. Nie mieli ze sobą łączności. Opracowując opinie pomyślałem sobie: a co by było, gdyby na tę imprezę wtargnął jakiś terrorysta i wysadził się wśród studentów albo dostał się tam jakiś szaleniec z bronią.
-Do rozmowy z panem skłoniło mnie dramatyczne zakończenie światełka do nieba w Gdańsku, w czasie którego doszło do zabójstwa prezydenta miasta. Widać od Bydgoszczy niewiele się zmieniło?
– Co do sposobu zabezpieczenia imprezy WOŚP w Gdańsku, mogę się wypowiedzieć jedynie na podstawie informacji przekazanych przez media. Zaniedbania wydają się jednak ewidentne. Atak na prezydenta miał znamiona ataku terrorystycznego. Napastnik eksponował przecież nóż na oczach tysięcy młodych ludzi. Zabójcę dopiero po 37 sekundach obezwładnił pracownik techniczny, a nie ochrona, która pojawiła się po minucie od ataku. To skandal. Z samego oglądu zdarzenia wynika, że większość ochroniarzy stanowiła młodzież, którą ubrano w uniformy. Nie wiemy, czy ci ludzie zostali przeszkoleni. Często bywa tak, że osoby do zabezpieczenia zwoływane są przed samą imprezą, czasem jak to określamy – z przysłowiowej łapanki. Nie znają się one, a tymczasem ochrona imprezy powinna stanowić zorganizowaną i sprawnie dowodzoną formację.
– Ci młodzi ludzie z ochrony zapewne w sposób szczególny przeżyli śmierć prezydenta?
-Nie ulega wątpliwości, że przyszli oni tam z radością, chcieli pomóc, a to co się później wydarzyło, spowodowało u tych młodych ludzi szok i straszne przeżycie. Żal mi tej młodzieży. Współczuję jej. Zapewne wiele kwestii wyjaśni prokuratorskie śledztwo. Dodam tylko, że nic nie zwalniało ochrony z obowiązku zapewnienia osobistego bezpieczeństwa prezydentowi Gdańska, który był na imprezie. Należało o tym pomyśleć i wykonać tak naprawdę rutynowe działania.
-Dopiero po tym tragicznym zdarzeniu MSWiA zapowiedziało kontrole w agencjach ochrony?
-Nie wiemy jednak, co będzie przedmiotem kontroli. Może się okazać, że w dokumentacji jest wszystko w porządku i brak będzie podstaw do cofnięcia koncesji danemu podmiotowi na wykonywanie usług ochrony. Mam jednak nadzieję, że kwestie związane z organizacją i zabezpieczeniem imprez będą od tego momentu monitorowane. Powinno się wreszcie skończyć z dyletanctwem i przysłowiowym cwaniactwem.
-Może ustawa i inne przepisy prawne są niewystarczające?
-Nie są doskonałe, to prawda. Polska Izba Ochrony od dłuższego czasu zwraca uwagę różnym instytucjom na potrzebę zmian w prawie. Najrozsądniej byłoby włączyć do pracy nad zmianami oprócz prawników i przedstawicieli organu koncesyjnego, czyli MSWiA, a także specjalistów od bezpieczeństwa oraz praktyków. Moim zdaniem, problemy wynikają przede wszystkim z nieprzestrzegania obowiązujących przepisów związanych z zapewnieniem bezpieczeństwa uczestnikom imprez masowych. Stosowane są przeróżne sztuczki czy fortele. Przecież w obchodzeniu przepisów my Polacy jesteśmy znakomici.
-Na przykład?
-Proszę bardzo, aby impreza nie była masową, a za taką uważa się imprezę, w której uczestniczy co najmniej 1.000 osób, sprzedaje się 999 biletów. Tak się dzieje na meczach piłkarskich. Inny przykład: na otwartej przestrzeni wygradza się płotkami przeważnie pod sceną teren, aby mieściło się tam nie więcej niż 1.000 osób (2 osoby na 1 m kw.). Chodzi o to, że ustawowe minimum służby ochrony na 1.000 widzów to 17 pracowników, a na imprezie z 999 osobami zatrudnimy 6, a może nawet 5 ochroniarzy. Można się zastanawiać, dlaczego 999 uczestnikom imprezy nie należy zapewnić pełnego bezpieczeństwa i czy stojący za przysłowiowym płotem czy barierką mają być pozbawieni bezpiecznego przebywania na tym terenie? W organizacji i zabezpieczeniu imprezy WOŚP w Gdańsku, podejrzewam podobne działania, ale mogę tylko podejrzewać, bowiem jak już powiedziałem, nie mam pełnej wiedzy na temat tej imprezy.
-Polak mądry po szkodzie?
-Jest naprawdę dużo do zrobienia i trzeba to uczynić w miarę szybko. Chodzi o nasze życie i zdrowie. Miejmy świadomość, że oszczędności i brak zdrowego rozsądku prowadzą wprost do tragedii.
-Dziękuję za rozmowę.

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *