Mała Sycylia w Ostrowcu Świętokrzyskim

Tomasz Piskorowski – właściciel oraz szef kuchni Małej Sycylii.
Urodził się i wychował w Lublinie. Od najmłodszych lat marzył, by zostać kucharzem.


-Moje początki to pomaganie mamie w kuchni. Potem, już w trakcie nauki oprócz praktyki, pracowałem w różnych restauracjach w Lublinie po to, aby nabrać coraz większego doświadczenia. Po szkole wyjechałem na kilka lat do Anglii. Pracowałem w dużych włoskich, sieciowych restauracjach: Zizzi Italian oraz Ask Italian, które są rozciągnięte po całym kraju. Do Polski wróciłem na pewien czas. Pracowałem wtedy w restauracjach w Krakowie, Nałęczowie i Lublinie. Później były kolejne lata w Anglii i praca w Ask Italian, głównie z osobami z Sycylii. Te osoby miały bardzo duży wpływ na mój rozwój zawodowy i osobisty. Dużo się od nich nauczyłem. Po powrocie do Polski zamieszkałem wraz z rodziną w Kunowie. Ciągle przez moją głowę przeplatała się myśl, aby spełnić w końcu swoje marzenie. Sam pomysł o stworzeniu własnej restauracji ukształtował się kiedy chcieliśmy wyjść z żoną coś zjeść smacznego w miejscu, gdzie dzieci mogłyby swobodnie się bawić, a my spokojnie rozmawiać, gdzie panowałaby rodzinna atmosfera. Chciałem stworzyć coś, czego nie ma w Ostrowcu Świętokrzyskim.


Jak przyznaje T.Piskorowski, poszukiwanie odpowiedniego lokalu trochę trwało.
– Zdecydowałem się otworzyć moją restaurację na osiedlu Słonecznym w sąsiedztwie tzw. pasażu, gdzie znajdują się m.in. siłownia, fryzjer, różne sklepy oraz jest sporo bloków dookoła. Wydaje mi się, że jest to dobry punkt. W remoncie i adaptacji pomieszczeń pomogła mi rodzina, przyjaciele i znajomi. Są jeszcze pewne niedociągnięcia jeżeli chodzi o wystrój, które chcemy w najbliższym czasie poprawić. Ale najważniejsze jest dobre jedzenie. Zamawiam produkty najwyższej jakości. Wino domowe sprowadzam z Włoch. Wszystkie potrawy serwowane są świeże, a w opinii naszych dotychczasowych klientów są smaczne. W przygotowanie ich wkładamy dużo naszej pracy i serca, nawet niektóre makarony wyrabiamy ręcznie. Stworzyliśmy spory kącik dla dzieci, aby mogły się zająć zabawą w trakcie oczekiwania na posiłek. Chcemy, aby nasi goście czuli się u nas dobrze, swobodnie, miło spędzili czas, ale też nasycili się różnymi smakami. Bo w myśl naszej zasady nasi goście to nasza rodzina, a rodzina jest dla nas najważniejsza.
Mała Sycylia to marzenie o śródziemnomorskim klimacie oraz w pewnym sensie podziękowanie dla ludzi z Sycylii, z którymi T. Piskorowski pracował.
– Nazwa restauracji wskazuje, jaki rodzaj kuchni serwujemy – mówi. Głównie są to makarony i dania z grilla. Polecam szczególnie penne polo spinachi, spaghetti salmon, lub mi casa mix. Niektórzy nasi goście są zaskoczeni, że w naszym menu nie ma pizzy. W Ostrowcu Świętokrzyskim pizza jest na przysłowiowym „każdym rogu”, moim zdaniem jest jej za dużo. Pizza to jest tylko jedna setna tego, co oferuje różnorodna kuchnia włoska. Oczywiście, że jest obawa czy się uda, czy restauracja się przyjmie. Ale podbudowują mnie opinie klientów, którzy nie zamykają karty menu, gdy dowiedzą się, że nie ma pizzy i dają szansę lokalowi.
-Na każdy weekend wprowadzamy inne dania, aby klienci mogli spróbować nowych smaków – mówi T. Piskorowski. Są to dania poza regularnym menu. Przygotowujemy także dania na specjalne okazje. Tak było m.in. na Walentynki czy Dzień Kobiet, ale także w naszej ofercie mamy imprezy okolicznościowe.

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *