W 2021 roku Ostrowiec musi mieć lądowisko dla helikopterów medycznych

Nie tak dawno podejmowano decyzję o rezygnacji z budowy Szpitalnego Oddziału Ratunkowego z lądowiskiem dla helikopterów medycznych na dachu szpitala, uznając ją za zbyt kosztowną, a teraz się okazało, że na początku 2020 r. ma zakończyć się prowadzona obecnie nie mniej kosztowna budowa SOR-u, który bez lądowiska, po 2021 r., zgodnie z zarządzeniem ministerialnym, będzie zwykłą izbą przyjęć.
Czy znajdą się więc środki na to, by jednak zbudować lądowisko i na funkcjonowanie nowego SOR otrzymać znacznie wyższy kontrakt z Narodowym Funduszem Zdrowia?
Lądowisko na dachu szpitala argumentem za odwołaniem dyrektora
Przypomnijmy, że w 2016 r. ministerstwo zdrowia wniosek ostrowieckiego szpitala, dotyczący budowy nowego budynku dla Szpitalnego Oddziału Ratunkowego wraz z lądowiskiem medycznym, oceniło pozytywnie i zakwalifikowało do podpisania umowy. Szpital i władze powiatu jednak wycofały się z realizacji zadania. Podano nam wtedy informację, że kosztorys całego zadania wyceniony został na 12,8 mln zł, dofi nansowanie ministerstwa wynosiło 5,9 mln zł, a do realizacji całego zadania szpital winien więc posiadać własne środki w kwocie 6,9 mln zł, których nie było, a działania dyrektora Jarosława Seweryńskiego mogą narazić szpital na straty! Owszem, rodziły się wówczas dylematy, bo z jednej strony wiedziano, że szpital takich pieniędzy nie będzie posiadał, ale z drugiej strony z punktu widzenia potrzeb, zwłaszcza pomieszczeń dla SOR, taka okazja pozyskania dofinansowania mogła się nie powtórzyć. Szansy dla wsparcia dofinansowania upatrywano w dotacji ze strony samorządu województwa, gmin i miast w granicach powiatu ostrowieckiego i samego powiatu. Z brakującej kwoty około 7 mln zł wsparcie zewnętrzne musiałoby wynieść minimum 5 mln zł tak, aby ZOZ dołożył do brakującej kwoty nie więcej, niż 2 mln zł.
-O ile nie zaistnieją warunki do wsparcia finansowego realizacji tego zadania, rekomenduję wycofanie się ZOZ z podpisania umowy – mówił pełniący wówczas obowiązki dyrektora szpitala, Jan Pawliński. –Tym bardziej, że obowiązek posiadania lądowiska zostanie przesunięty na lata następne, bez określania ścisłego terminu.
Orędownikiem budowy SOR z lądowiskiem na dachu szpitala był wówczas dyrektor, Jarosław Seweryński. Budowa takiego lądowiska tzw. wyniesionego została zaproponowana na dachu szpitalnego budynku C.
-Postanowiłem, że szpital wystartuje w konkursie organizowanym przez ministerstwo zdrowia, a dotyczącym budowy nowych szpitalnych oddziałów ratunkowych wraz z lądowiskiem dla helikopterów – komentuje J. Seweryński, obecnie szef spółki Top Medicus w Opatowie. -Aby wniosek zdobył minimalną, wymaganą liczbę punktów dających gwarancję dofi nansowania, szpital musiał otrzymać akredytację ministerstwa zdrowia. Poprzednia akredytacja wygasła w 2014 r., a nowe przepisy jej zdobycia znacznie zostały zaostrzone. Trzeba podkreślić, że jedynie około 20% szpitali w Polsce posiadało akredytację. To elitarny certyfikat, otwierający w naszym przypadku drzwi do otrzymania dofinansowania ministerialnego. Ogromnym wysiłkiem wszystkich, bez wyjątku, osiągnięto ten certyfikat. Realna stała się możliwość wnioskowania o środki materialne. Przygotowany pod moim kierownictwem z udziałem dyrektora Wojarskiego, dyrektora Chuchmały i szefa służb technicznych T.Bogdańskiego wniosek otrzymał największe w kraju dofinansowanie pomimo tego, że w I edycji startowały głównie szpitale wojewódzkie. I edycja konkursu, to czas jeszcze względnie taniej siły roboczej i materiałów budowlanych. Biorąc jako przykład realizację pracowni rezonansowej można było z pewnością oczekiwać, że zadanie zostanie zrealizowane za cenę znacznie niższą, niż oszacowanie. Po moim odwołaniu podjęto irracjonalną decyzję o niepodpisaniu umowy z ministerstwem w sprawie realizacji zadania. Wykorzystując poprzedni wniosek zgłoszono projekt okrojony do II edycji konkursu.
Nowe środki na SOR bez lądowiska
Pod koniec 2017 r. nasz szpital otrzymał – w kwocie 5 mln 940 tys. zł – dofinansowanie z ministerstwa zdrowia na rozbudowę Szpitalnego Oddziału Ratunkowego, a do Ostrowca przyjechała wtedy sama pani wiceminister zdrowia. Rozbudowa, jak planowano, ma zamknąć się kwotą ponad 10 mln zł. Wkład własny szpitala wyniesie ponad 4 mln zł.
Pawilon budowany jest na wewnętrznym dziedzińcu szpitalnym. To parterowy budynek o wysokości 6 metrów i o powierzchni blisko 1.200 m kw. Zostanie połączony z budynkiem szpitala dwoma korytarzami. Nowy SOR będzie miał dwukrotnie większą powierzchnię od obecnego. Konstrukcja budynku została tak zaplanowana, że będzie można na nim dobudowywać w przyszłości kolejne kondygnacje i pomieszczenia. Ma powstać nowy parking, do którego będzie prowadził w przyszłości dojazd od ulicy Sienkiewicza. Zaprojektowano nowe instalacje sanitarne, wentylacji mechanicznej i klimatyzacji, wodno -kanalizacyjne, CO, elektryczne, teletechniczne i gazów medycznych. Wybudowane zostaną także dwa zbiorniki retencyjne, co ma znaczenie zwłaszcza po ostatnim skażeniu wody w szpitalu bakterią z grupy coli. Nowe centrale wentylacyjne, hydrofornia oraz przepływowy zbiornik wody zostaną zlokalizowane w piwnicy w tzw. skrzydle „B” budynku ZOZ. Na nowym SOR wydzielone zostaną oddzielne segmenty segregacji medycznej, rejestracji i przyjęć, gabinety resuscytacyjno-zabiegowe, wstępnej intensywnej terapii, terapii natychmiastowej, obserwacji i konsultacji pacjentów, a także zaplecza administracyjno -gospodarczego. Ponadto, rozbudowa ma docelowo pozwolić na bezpośredni transport pacjentów znajdujących się w stanie zagrożenia zdrowia i życia do planowanego oddziału.
Budowa nowego pawilonu SOR rozpoczęła się w połowie 2018 r. Jej zakończenie planowane jest w lutym 2020 r.
-Stracono blisko 1,5 roku, otrzymano mniej środków, i to jedynie na SOR – komentuje dyrektor, Jarosław Seweryński. -Przeprowadzono dwa przetargi na wykonawstwo, Oba niestety nieudane. Przez półtora roku wzrosły znacznie ceny materiałów budowlanych i siły roboczej. Powiat na budowę SOR musiał wygospodarować dodatkowo 1 mln złotych. Gdyby podpisano w 2016 roku umowę na dofi nansowanie budowy SOR i lądowiska, zadanie byłoby już skończone. A tak za takie same pieniądze lub większe, będzie tylko SOR.
Od 1 stycznia 2021 roku nie ma SOR-u bez lądowiska
W 2016 r. weszło także rozporządzenie ministerialne stanowiące, że Szpitalne Odziały Ratunkowe będą musiały mieć lotniska lub lądowiska od 1 stycznia 2021 r. Oddział od tej daty powinien posiadać całodobowe lotnisko lub lądowisko, zlokalizowane tak, aby było możliwe przyjęcie pacjentów w stanie nagłego zagrożenia zdrowotnego bez pośrednictwa specjalistycznych środków transportu sanitarnego. Jeśli ten warunek nie może zostać spełniony, dopuszcza się, że lądowisko będzie w takiej odległości od SOR, by pacjenta można było przewieźć do oddziału w czasie nie dłuższym niż 5 minut. Ministerstwo zdrowia, wprowadzając te zmiany, wyjaśniało, że utrzymanie daty 1 stycznia 2017 r. spowodowałoby likwidację części SOR-ów, bo bez lądowisk nie mogłyby zawrzeć umów z Narodowym Funduszem Zdrowia. Kierownicy części szpitali wskazywali, że nie mają pieniędzy na budowę lądowisk. Pojawiały się także trudności architektoniczne i budowlane, spowodowane np. sąsiedztwem wysokich obiektów.
SOR-y są organizowane w szpitalach, w których znajdują się co najmniej: oddział chirurgii ogólnej z częścią urazową, oddział chorób wewnętrznych, oddział anestezjologii i intensywnej terapii oraz pracownia diagnostyki obrazowej. Szpitalny oddział ratunkowy musi mieć zapewniony całodobowy dostęp do badań diagnostycznych, wykonywanych w laboratorium, komputerowego badania tomograficznego oraz badań endoskopowych, w tym gastroskopii, rektoskopii i bronchoskopii.
SOR powinien mieć również zapewniony sprzęt do wykonywania badań przy łóżku pacjenta, a minimalne wyposażenie to: analizator parametrów krytycznych, przyłóżkowy zestaw RTG oraz przewoźny ultrasonograf. Minimalne zatrudnienie w SOR z kolei to: ordynator oddziału, pielęgniarka oddziałowa, lekarze w liczbie niezbędnej do zabezpieczenia prawidłowego funkcjonowania oddziału – w tym co najmniej jeden lekarz systemu przebywający stale na oddziale – oraz niezbędne pielęgniarki lub ratownicy medyczni.
O jakim lądowisku jest teraz mowa?
Obecnie w Polsce na około 220 SOR – ów ponad 150 posiada lądowiska. Tam, gdzie nie jest możliwe wybudowanie lądowiska naziemnego, szpitale mogą się zdecydować na tzw. lądowisko wyniesione – zlokalizowane na dachu szpitala. Koszt wybudowania takiego lądowiska jest jednak czterokrotnie wyższy i wynosi 4 -8 mln zł. Natomiast koszt wybudowania lądowiska naziemnego kształtuje się w granicach 1 -1,8 mln zł. Dodatkowo roczny koszt przeglądu budowlanego lądowiska wyniesionego to kwota 30 – 60 tys. zł. W województwie świętokrzyskim funkcjonują cztery SOR, które posiadają lądowiska dostosowane do całodobowego przyjmowania pacjentów. Znajdują się one w Kielcach, Końskich, Starachowicach i Staszowie. Pozostałe szpitale, jak ostrowiecki, korzystają z miejsc do lądowania oddalonych od budynku szpitala, gdzie pacjentów dowożą specjalistyczne karetki. Najczęściej loty odbywają się w dzień. Lotnicze Pogotowie Ratunkowe w Kielcach szacuje, że na zlecenie ostrowieckiego szpitala wykonuje rocznie kilkadziesiąt transportów pacjentów do specjalistycznych ośrodków m.in. oparzeniowych, neurochirurgicznych itp.
Przepisy stanowią, że tak, jak w Ostrowcu, w przypadku zlokalizowania lądowiska na terenie nieprzylegającym bezpośrednio do SOR (transport pacjenta nie może przekroczyć 5 min.) należy zapewnić specjalistyczny środek transportu, tj. karetkę wraz z obsadą. Przy lądowisku całodobowym (tego typu lądowisko jest wymagane dla SOR) karetka z osobą musi być dostępna cała dobę, co wiąże się z zatrudnieniem dodatkowego personelu oraz kosztami utrzymania karetki. Przy lądowisku naziemnym z uwagi na zamontowane systemy naprowadzające śmigłowce (wymóg dla lądowisk całodobowych) należy zapewnić brak osób postronnych na terenie- dodatkowe zwiększenie ochrony obiektu oraz zapewnić całodobową przejezdność dróg komunikacyjnych oraz czystość płyty lądowiska, co również wiąże się z dodatkowym personelem.
Zgodnie z panującymi w Ostrowcu warunkami wiatrowymi oraz przepisami lotniczymi podejście śmigłowca musi odbywać się w kierunku „pod wiatr”, co w przypadku lądowiska naziemnego jest bardzo trudne do wykonania z uwagi na znajdującą się na linii podejścia i odejścia wieżę kościelną. Dodatkowo w płaszczyźnie podejścia i odejścia śmigłowca nie mogą znajdować się żadne przeszkody terenowe, w związku z czym większość parku pomiędzy Sanktuarium Najświętszej Maryi Panny Saletyńskiej, a terenem lądowiska należałoby usunąć, podobnie w przypadku lasu pomiędzy rozpatrywanym terenem, a Kolonią Robotniczą. Dwie działki znajdujące się w płaszczyźnie bocznej nalotu należą do osób prywatnych i na tych działkach również należałoby dokonać wycinki drzew.
Problem z budową lądowiska dla helikopterów medycznych w naszym mieście pokazuje, jak ważny jest proces decyzyjny i jakie niesie ze sobą skutki. Dziś okazuje się bowiem, że – przy wyjątkowej mizerii budżetowej szpitala i powiatu ostrowieckiego – wraz z budową nowego SOR-u czekają nas dwie kolejne, drogie inwestycje – budowa nie tylko przyszpitalnego lądowiska, ale i drogi dojazdowej do szpitala od strony ulicy Sienkiewicza. Jak poradzimy sobie z realizacją tych zadań i skąd weźmiemy na nie pieniądze?

Print Friendly, PDF & Email

3 thoughts on “W 2021 roku Ostrowiec musi mieć lądowisko dla helikopterów medycznych

  • 1 czerwca 2019 at 11:54
    Permalink

    Jak sobie wyobrazacie ze hoelikopter bedzie ladowal miedzy oknami? Szpital ma ratowac, a nie stwarzac zagrozenie. Ladowisko mozna zbudowac obok szpitala na ziemi laczac je jedynie lacznikiem, takim jak maja na lotniskach, zwanym inaczej rekawem. To nie kosztuje duzo wyasfaltowanie kawalka placu i oswietlenie go niskimi lampkami. Nawet zeby bic piane trzeba miec troche pojecia, bo nie urosnie. Jeeli macie swiatowe ambicje to mozna sie pokusic o ruchoma bierznie w rekawie to cos takie jak ruchome schody tyle ze bieznia. Lub troszke bogatrza wersja- Maly budynek obok szpitala zamiast ladowiska, taki na w pol wkopany w ziemie bunkier, wlasciwie jako ladowisko, zeby bylo gdzie wyladowac i podlaczyc pacjenta do odpowiedniego sprzetu i skierowac go na odpowiedni oddzial w szpitalu. Troche pomyslu i mozna to zrobic za grosze. Kiedy ambicja dziadow przerasta, sami sobie moga zrobic krzywde. Jezeli juz ladowisko na dachu jest az taka ambicja, to mozna na tym malym budynko zrobic ladowisko, to by byl koszt kilku garazy. Nawet gdyby jeszcze zrobic winde do rekawa z ruchoma bieznia to i tak koszty miescily by sie w granicach rozsadku. A byl by czad! I bylo by ladowisko na dachu i winda i ruchoma bieznia …No prawie jak wielki swiat. I mialo by to sens, bo taki oddzial nie byl by blokowany przez niepotrzebnych tam pacjentow. To byl by taki ”Grom” w naszym szpitalu. Ajezeli ktos sie martwi o prad do ruchomej biezni to informuje ze to sie da wlaczac i wylaczyc. Helikoptery juz od dawna moga londowac na balkonach i na statkach, czy jachtach. Ta przybudowka byla by takim jachtem obok szpitala. Tylko nie lapcie wiatru w zagle, bo Wam odplynie… zanim cos zbudujecie.

    Reply
  • 1 czerwca 2019 at 12:20
    Permalink

    Dzeki tej wierzy koscielnej ulatwiona byla by nawigacja. Przeszkody da sie przy odrobinie pojecia wykorzystac jako pomoce i ozczednosci kosztow. Nie robcie z igly widel. Juz przy osowisku zablysnieto takim geniuszem, ze do tej pory nie wiadomo co z tym zrobic.

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *