PKS ma zielone światło

Z ponad 170 przedsiębiorstw PKS, jakie powstały w kraju w 1990 r., pozostało kilka.
W tym gronie jest PKS Ostrowiec, który przetrwał trudne lata, dzięki odpowiedzialnemu zarządzaniu firmą i równie odpowiedzialnej załodze. Ten rok zapowiada się jako przełomowy i wszystko wskazuje, że PKS Ostrowiec pojedzie szybciej na zielonym świetle zapalonym przez rząd.
Rynek zweryfikował
W 1990 r. po podziale dużego krajowego przedsiębiorstwa PKS, powstało 176 firm przewozowych, w tym 8 w woj. świętokrzyskim. Funkcjonowały one w różnym kształcie. Niektóre przekształcone firmy nie sprostały rynkowym wyzwaniom, upadały po kilku zaledwie latach, jak chociażby PKS Skarżysko –Kamienna. Kolejne lata były równie trudne, a gdy weszła w życie uchwała o transporcie zbiorowym, okazało się, że bez finansowania systemowego PKS zaczęły „padać” jeden za drugim.
W województwie świętokrzyskim w zasadzie pozostał tylko Ostrowiec, bowiem Staszów ogranicza się wyłącznie do terenu jednej gminy. Nasz PKS jest jednoosobową spółką Skarbu Państwa. Pod nadzorem ministra skarbu, obok PKS Ostrowiec, pozostał jeszcze PKS Warszawa, PKS Wrocław, PKS Zielona Góra i przeżywający problemy PKS Częstochowa. Inne są w likwidacji bądź w upadłości.
-Nie przetrwały nawet PKS-y, prywatyzowane po 2000 r. – mówi prezes Stanisław Wodyński. -Część firm w woj. podkarpackim czy w mazowieckim przejął kapitał izraelski i francuski, ale nawet zagraniczni inwestorzy wycofują się z naszego rynku. Uznali, że bez finansowania systemowego nie ma w Polsce szans na funkcjonowanie i rozwój firmy. Z pieniędzy pasażera nie utrzyma się transportu międzymiastowego.


Trudne lata
Ostatnie lata były dla ostrowieckiej firmy niezwykle trudne. Trzeba było zaciskać pasa, aby przeżyć i zapomnieć o inwestycjach. Jako spółka akcyjna, funkcjonuje ona na tych samych zasadach co przedsiębiorstwa prywatne. Obowiązują ją prawa rynku.
Do tych reguł ostrowiecki PKS potrafił się dostosować, choć nadal w czasie różnego rodzaju uroczystości przypomina się o misji, czyli zaspakajaniu potrzeb społecznych. Część mieszkańców naszego regionu oczekuje od państwowej spółki, aby wypełniała ona funkcję społeczną i aby autobusy PKS jeździły na lokalnych trasach, nawet tych, gdzie z reguły podróżuje dziennie kilka osób.
Takich oczekiwań nie da się pogodzić bez zewnętrznego wsparcia – słyszę. Można utrzymywać jedną czy kilka tras nierentownych, dopłacając z kursów zyskownych, ale przecież firma musi się rozwijać, inwestować, wymieniać stare autobusy. Pasażerowie oczekują usług na coraz wyższym poziomie.
-Nie byliśmy w stanie utrzymać wszystkich dotychczasowych linii i połączeń. Z niektórych trzeba było zrezygnować, ale nadal myślimy kategoriami społecznymi, tak jak chciałaby tego część naszych pasażerów – podkreśla prezes Stanisław Wodyński. -Dlatego na naszym terenie nie wystąpiły w stopniu rażącym białe plany komunikacyjne, o których głośno w kraju. Koncentrowaliśmy się na współpracy z gminami. Zapewnialiśmy dzieciom i młodzieży dowóz do szkoły, a pozostałym mieszkańcom zaspakajanie najpilniejszych spraw.
Pieniądze w rękach samorządu
Wiosną tego roku rząd ogłosił program likwidacji białych plam komunikacyjnych i finansowego wsparcia komunikacji publicznej.
– My w branży mieliśmy nadzieje, że wreszcie spełnią się nasze wieloletnie oczekiwania. I tak się stało – przyznaje prezes S. Wodyński. – Zakończył się już proces legislacyjny i prezydent podpisał ustawę o tworzeniu funduszu rozwoju transportu autobusowego użyteczności publicznej. Fundusz ten gwarantuje dofinansowanie przewozów autobusowych pozamiejskich w sytuacjach, gdy przywracane są połączenia. Ale pieniądze z funduszu nie są kierowane do przewoźników, a do organizatorów przewozów, a niezmiennie takim organizatorem pozostaje samorząd.
Wielu naszych czytelników, zwłaszcza starszych, odebrało rządową deklarację w sprawie odbudowy lokalnych połączeń jako równoczesną odbudowę PKS-ów. Sytuacja wygląda nieco inaczej. Oczywiście z pieniędzy tych może skorzystać ostrowiecki PKS, który aktualnie jest największym przewoźnikiem w regionie i firmą z największym potencjałem i doświadczeniem. Rządowy program w pierwszej kolejności stanowi wsparcie dla samorządów, czyli organizatorów komunikacji na terenie województwa, powiatu czy gminy. Mamy nadzieję, że nasze samorządy wykorzystają pieniądze. Wzbogacą dotychczasową ofertę komunikacyjną i na naszych lokalnych drogach pojawi się więcej autobusów nie tylko w godzinach rannych. Nieraz za niewielkie
pieniądze, można dofinansować linię i sprawić, że połączenie stanie się rentowne.
Już na prostej
Wszystko wskazuje, że o losy ostrowieckiego PKS możemy być spokojni. Naszej spółce udało się zainteresować swoimi projektami Agencję Rozwoju Przemysłu. Pieniądze z pożyczki poprawiły płynność finansową firmy, równocześnie PKS rozwija ofertę usługowo- handlową, głównie w zakresie bogatszej i nowocześniejszej obsługi technicznej.
-Jako profesjonalny przewoźnik doskonale wiemy, że aby dobrze funkcjonować i rozwijać się, trzeba mieć nowoczesne i mobilne zaplecze techniczne – podkreśla prezes S. Wodyński. -Z naszych usług korzysta coraz więcej innych przewoźników. Serwis czynny jest praktycznie przez cały tydzień, 24 godziny na dobę. Do końca roku uruchomiona zostanie na terenie bazy PKS linia diagnostyczna (pierwsza na naszym terenie), dzięki której będzie można diagnozować m.in. systemy oświetlenia w najnowocześniejszych samochodach.
PKS liczy, że w nowej perspektywie unijnej, wreszcie pojawią się fundusze, z których będzie można sfinansować inwestycje w transporcie międzymiastowym, związane z odnowieniem taboru i zakupem autobusów niskoemisyjnych.

Print Friendly, PDF & Email

5 thoughts on “PKS ma zielone światło

  • 23 lipca 2019 at 10:38
    Permalink

    Ta ustawa to jeden wielki przedwyborczy bubel. Żeby coś się zmieniło na lepsze to posłowie musieliby być zmuszeni do korzystania z przejazdów autobusowych i powozić sie tak jak zwykły plebs a nie rządowymi autami i z przywilejami które pozwalają wyciągać kilkadziesiąt tysięcy za kilometrówki.

    Reply
  • 23 lipca 2019 at 10:42
    Permalink

    Cieszy fakt utrzymania miejsc pracy w tej firmie,cieszy też że mamy lokalne połączenia w regionie.Niezbyt cieszy obsługa linii dalekobieżnych ze względu na wysoką cenę biletów jak i brak bezpośrednich połączeń np. do Poznania czy Katowic.A już bardzo nie cieszy pozbycie się konkurencyjnej firmy przewożącej pasażerów do i z Warszawy – mam nadzieję że ostrowiecki PKS nie miał wpływu na decyzję o wyrugowaniu konkurencyjnego bardzo dobrego przewoźnika.

    Reply
    • 23 lipca 2019 at 21:03
      Permalink

      Jeśli masz na myśli Flixbus to ja dziękuję za tego przeowoznika a właściwie jego podwykonawców, bo to jest dramat.

      I to nie ceny biletów są za wysokie, te są w miarę przystępne. To 80% ludzi w tym kraju za mało zarabia i każdy potem głupio liczy, ze za 15 złotych da się pojechać na dalekobieżnej trasie. Da się, dopóki zagraniczny inwestor będzie miał hajs na dokładanie do interesu. A jak wykończy konkurencje to zaczną się żniwa i urealnienianie cen.

      Reply
      • 24 lipca 2019 at 07:20
        Permalink

        Nie mam zamiaru polemizować z tobą na temat konkurencyjności na rynku przewoźników w Ostrowcu – ja ,mając do wyboru , wybieram podróż w jako takim komforcie z jednoczesną znacząco niższą ceną biletu,gdy z Ostrowca do Warszawy mogę dojechać w niecałe 3 godziny,gdy rezerwując bilet przez Internet mam pewność swojego wybranego miejsca,gdy w razie nieprzewidywanych kłopotów otrzymuję od tegoż przewoźnika wiadomość sms na mój telefon i gdy dojadę do centrum stolicy a nie tylko na dworzec PKS
        Ty jeśli wolisz jechać dłużej,drożej,z wieloma przystankami,w autobusie o niskim komforcie a czasem wręcz mikrobusem, to twoja prywatna sprawa.Wierz mi że mnie nie obchodzi polityka finansowa czy kadrowa danej firmy,mnie obchodzi dobra jakość usługi za niższą cenę.Chyba pora kończyć z tym lokalnym patriotyzmem i wreszcie wymagać jako pasażer-klient należytej obsługi za zapłacony bilet a jedynie konkurencja na rynku to zapewnia.

        Reply
        • 24 lipca 2019 at 10:30
          Permalink

          O jakiej pewności mowa w przypadku Flixbusa? Częste opóznienia, zajęte niby zarezerwowane miesjsca, ciasne często zapchane toalety, ciasno upchane fotele, wreszcie odwołany kurs smsem 1,5 godziny po planowanym odjezdzie i do tego wieczne dopraszanie się o zwroty za zwrócone bilety.

          Jest alternatywa w postaci Neobusa, ale nie oszukuję siebie samego że bilet na tak długiej strasie ma kosztować tyle co godzina pracy, bo to jest zwykły dumping cenowy.

          Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *