Posesja tonie w ulewnych deszczach

Każdego dnia pani Bożena, właścicielka jednej ze starych kamienic w centrum miasta, z niepokojem patrzy w niebo. Kolejny ulewny deszcz to dla niej mordercza walka z żywiołem.
Dźwiganie i układanie worków z piaskiem, osuszanie ścian i podłóg, zmywanie i wywożenie podeszczowego szlamu, walka z wilgocią, grzybem i fetorem, pozostających po zalaniu pomieszczeń kamienicy. Dramat rozgrywa się od wielu lat i pomimo licznych próśb oraz interwencji, jego końca nie widać. Ostatnie, letnie ulewy dały się właścicielce posesji mocno we znaki.
-Nie mam już siły. Nie wiem, gdzie szukać pomocy. Jestem coraz starsza i nie daję rady z niemalże codziennym czyszczeniem posesji z nagromadzonego szlamu i mułu, który wraz z wodą spływa do mnie z miasta. Nie jestem już w stanie inwestować w kolejne ekipy czyszczące studzienki, sporządzające opinie techniczne czy ekipy remontowe. Straciłam już cierpliwość w oczekiwaniu na poważne potraktowanie problemu nieustannego zalewania mojej posesji –mówi z rozgoryczeniem pani Bożena.
Problem pojawił się po remoncie ul. Okólnej, kiedy położony został tam asfalt, a w pośpiechu błędnie podłączono kanalizację.
-Było to 20 lat temu, przed wyborami, kiedy ówczesnym władzom zależało na szybkim dokończeniu kanalizacji na ul. Okólnej. Wówczas położono też asfalt i odprowadzono wodę płynącą z ul. Okólnej w ulicę Siennieńską, zamiast pociągnąć ją do końca prosto w kierunku skrzyżowania z aleją 3 Maja. Efekt jest taki, że jeden potok płynie Siennieńską od ul. Polnej i przy mojej posesji zderza się z potokiem płynącym z ulicy Okólnej. Po każdych deszczach studzienki są zapchane mułem i szlamem oraz wybijają wodę. Ponadto pod ziemią też są cieki wodne, co powoduje, że obsuwa się ziemia, a wraz z nią zapadają się studzienki. Woda spływa do mnie z połowy miasta. Teraz do ul. Siennieńskiej został też podłączony browar, więc wody opadowe płyną strumieniem. Przez kolejne lata w ramach prac bieżących kolejne ekipy skuwały fragmenty popękanego asfaltu przy studzienkach kładąc nowy, do następnego popękania. I tak w kółko. W żaden sposób to nie rozwiązało problemu, a wręcz przeciwnie, gdyż spowodowało podniesienie drogi, a tym samym zaniżenie terenu mojej posesji, przez co woda podmywa mój teren, dostając się przez drzwi wejściowe do środka budynku. Ciągle zalewane są pomieszczenia i piwnica. Po sąsiedzku, przy budynku handlowym, także wykonano parking podnosząc ten teren, woda więc również spływa na moją posesję –relacjonuje właścicielka kamienicy.
Pani Bożena zainwestowała mnóstwo pieniędzy w usuwanie skutków zalewania jej posesji i budynku. Przez kolejne lata zgromadziła całe segregatory korespondencji z odpowiedziami z ostrowieckiego magistratu na jej interwencje.
-W kamienicy prowadzę działalność gospodarczą. Część pomieszczeń wynajmuję. Mam też tam swoją pracownię. Piwnice wyremontowałam w celu zagospodarowania jej pod magazyn. Położyłam płytki, panele. Kupiłam także sprzęt do osuszania. Niestety, pomieszczenia najniższej kondygnacji nie nadają się użytkowania. Tracę też kolejnych najemców, ponosząc nieustanne straty. Płacę regularnie podatki, z niczym nie zalegam. Jednak zarobione pieniądze muszę nieustannie inwestować w porządki po kolejnych zalaniach. Nie mam już do tego ani siły, ani zdrowia –dodaje pani Bożena.
Udałam się podczas jednej z ulew na ulicę Siennieńską. Woda z impetem brnęła jezdnią, znajdując swoje ujście przy posesji pani Bożeny. Podobny potok płynął z ulicy Okólnej, zatrzymując się tuż przed wejściem do kamienicy. Przejazd ulicą na tym odcinku stał się niemożliwy, woda zakrywała koła auta, zaś przy wejściu na posesję właścicielki, sięgała kolan. Rwący potok odbijał się od ścian budynku, tworząc fale i zatrzymując się na posesji pani Bożeny. Ze studzienek tryskała woda niczym z fontanny. Przed żywiołem nie ma jak uciec. Ściana deszczu uniemożliwiła mi zarejestrowanie zjawiska z uwagi na ryzyko uszkodzenia sprzętu. Jednak sceny były dramatyczne. Nawet dla laika na pierwszy rzut oka widać, że odpływ wody opadowej w tym miejscu jest nieprawidłowy.
Wynika to także z opinii technicznej sporządzonej przez jedno z krakowskich biur na zlecenie właścicielki posesji w 2009 r, wykonanej na okoliczność ustawicznych podtopień budynku mieszkalno -usługowego wodami opadowymi przy ul. Siennieńskiej. W opinii czytamy: „Po dokonaniu wizji lokalnej oraz zapoznaniu się z dokumentacją techniczną układu kanalizacji opadowej w wyżej wymienionej okolicy stwierdzam, że aby zapobiec podtopieniom budynku, należy połączyć kanalizację deszczową w ul. Okólnej z kanalizacją deszczową w ulicy Siennieńskiej poprzez spięcie komór K1 z K3, umartwiając odcinek K1 –K2. Przed przystąpieniem do prac projektowo –wykonawczych należy sprawdzić rzędne niwelet dna komór K1 i K3. Obecne połączenie kanalizacji z ul. Okólnej z kanalizacją w ul. Siennieńskiej jest nieprawidłowe z uwagi na wprowadzenie wód opadowych do komory K2 – pod prąd. W celu zabezpieczenia budynku przed napływem wód powierzchniowych należy zainstalować dren podłączony do kratki ściekowej”.
W 2012 r. pani Bożena otrzymała pismo od ówczesnych władz miasta o zaplanowaniu prac projektowych inwestycji oraz jej wykonaniu po uprzednim wygospodarowaniu środków na ten cel.
-Z cierpliwością czekałam na wykonanie powyższej decyzji władz miasta przez dziewięć lat. To wystarczający czas na to, aby znaleźć w budżecie gminy środki na jej realizację . Niestety, nikt poważnie nie potraktował tego problemu. Z uwagi na ciągłe podtopienia umorzono mi część podatku. Jednak to w żadnym stopniu nie rekompensuje poniesionych przeze mnie ogromnych strat. Niedawno wynajęłam pomieszczenia firmie ubezpieczeniowej, która zgodnie ze swoimi wewnętrznymi procedurami wyposażyła lokal, dokonując własnych inwestycji. Z uwagi na podtopienia najemca rozważa zerwanie umowy, a nade mną pojawia się widmo zwrotu najemcy około 40 tysięcy poniesionych przez niego kosztów związanych z dostosowaniem pomieszczeń na potrzeby firmy. Jestem już zmęczona 20-letnią walką o normalne życie. Mam już dość czekania i śledzenia prognoz pogody. Przez 20 lat moje prośby nie odnoszą żadnego skutku –mówi właścicielka budynku.
Po ostatniej ulewie i interwencji pani Bożeny po raz kolejny pracownicy ostrowieckiego magistratu dokonali wizji lokalnej odcinka ulicy przy powyższym budynku. Problem jest wszystkim znany od wielu lat. Nikt nie ma wątpliwości, że jego rozwiązanie wiąże się z wykonaniem inwestycji, na którą trzeba przeznaczyć określone środki. Roboty tymczasowe w ramach napraw bieżących nie przynoszą żadnego efektu i są wyrzucaniem pieniędzy w błoto. Nadzieją na rozwiązanie problemu jest pozyskanie środków na rewitalizację ulicy Siennieńskiej. Projekt trafił na listę i są szansę na uzyskanie dotacji. To też szansa na zakończenie koszmaru właścicielki kamienicy. Czy stanie się faktem, zobaczymy za miesiąc, gdyż wtedy poznamy listę dofinansowanych zadań.

Print Friendly, PDF & Email

2 thoughts on “Posesja tonie w ulewnych deszczach

  • 21 sierpnia 2019 at 21:20
    Permalink

    Czemu gazeta Ostrowiecka nie zapyta o to jej kochanego prezydenta ,….

    Reply
  • 25 sierpnia 2019 at 21:02
    Permalink

    witaj w ostrowieckim realu dotarcie do świadomości urzędników graniczy z cudem a ,,ułatwianie życia mieszkańcom to ich specjalność ” ,,,,,,,,,wyłącznie oświetlenia ulic to już norma jak wygląda wjazd do Łostrowca od strony Kunowa dumnie nazywane ,, łobwodnicą” gdzie panują egipskie ciemności a lampy oświetleniowe lub to co po nich pozostaje jest zakrywane starymi wiaderkami po farbie ,,,,,,NIEMA CO WIZYTÓWKA MIASTA,,,,,,

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *