Droga do trzeciej bramy. Kiedy skończy się ta męka i wstyd?

Do spaceru po przemysłowej dzielnicy miasta zachęcili mnie czytelnicy – hutnicy i przedsiębiorcy, którzy każdego dnia, by dotrzeć do pracy, poruszają się drogami wokół huty i innych mniejszych przedsiębiorstw.

-Od wielu lat nic tu się nie zmienia. Oprócz ul. Samsonowicza, to już dalej drogi, pożal się Boże. Biurowiec obskurny, droga popękana, zniszczona przez ciężkie samochody, które przyjeżdżają tu od lat. Od ul. Samsonowicza nie ma nawet pobocza, aby przejść. Wielu hutników, jak pogoda pozwala, przyjeżdża do pracy rowerami i tłucze się po tych koleinach. Nic tu się nie zmienia. A przecież huta to największy zakład w mieście. W centrum miasta pięknieją skwery osiedlowe, a tu szaro, brudno i ponuro. Aż wstyd, bo wielu kontrahentów, nawet tych z zagranicy, przyjeżdża właśnie tu, do huty i zderza się z tym ostrowieckim krajobrazem – mówi jeden z hutników.

-Przez tyle lat huta wybudowała parking dla osobowych samochodów. I nawet ładnie to wygląda i rozwiązuje problemy związane z miejscem do parkowania, ale to kropla w morzu potrzeb. Najgorzej jest przy trzeciej bramie. Nie ma nawet porządnego przystanku na pętli. Dookoła jest błoto i woda. Wysiadamy z autobusu wprost w koleinę wypełnioną błotnistą mazią. Nie ma przejścia. Do bramy idziemy w rozjeżdżonym przez tiry błocie. Trzeba byłoby gumowce zakładać, bo buty zwyczajnie przemakają. Wzdłuż ulicy stoją tiry, po kilka nawet więcej godzin. Kierowcy wychodzą , załatwiają potrzeby w pobliskich krzakach, bo nie ma żadnej toalety. Jakoś ta dzielnica taka zapomniana -żali się kolejny hutnik.

O problemach także mówią przedsiębiorcy, których firmy zlokalizowane są wzdłuż drogi, łączącej ul. A. Hedy „Szarego” i ul. Samsonowicza.

-Po prostu, wstyd, kiedy przyjeżdżają  do nas kontrahenci. Żeby porządnej drogi nie było. Staramy się kruszywem jakoś równać ten teren. Ale tak jest od lat. Wszyscy znają ten problem. Nic się nie zmieniło. Kontrahenci dziwią się, że nie mamy normalnego dojazdu. Szkoda mówić -dodaje jeden z przedsiębiorców.

Udałam się ulicą 11 Listopada, prowadzącą do ul. Samsonowicza. Już na samym początku, na terenie zielonym, wzdłuż ciągu pieszego i ścieżki rowerowej, moją uwagę przykuły sterty porozrzucanych śmieci, opakowań po produktach, torebek foliowych. Co ciekawe, stojący obok kosz na śmieci był pusty. I z pewnością nie pozostawili tego kontrahenci odwiedzający strefę przemysłową miasta. Dotarłam do skrzyżowania z ul. Samsonowicza i oznakowanego przejścia dla pieszych. Jednak dalej, w lewą stronę, w kierunku biurowca ciąg pieszych się urywa. Pozostaje przejść ostrożnie ulicą, uważając na przejeżdżające tiry lub też błotnisto -trawiastą, wydeptaną ścieżką.

Nieco lepiej jest wzdłuż dalszej części ul. A. Hedy „Szarego”. Tam jest chodnik, którym idzie się niczym tunelem, który tworzą stojące wzdłuż drogi tiry, a z prawej strony betonowe ogrodzenia firm oraz instytucji wojskowych. Idąc ciągiem pieszych, w kierunku trzeciej bramy, mijam zaniedbane, niezagospodarowane budowle, z powybijanymi szybami w oknach, których czasy świetności już dawno minęły. Dotarłam do pętli autobusowej, o której mówili hutnicy. Błoto i stojąca w kałużach woda uniemożliwia przejście. Podobnie jest przy prowizorycznej wysepce autobusowej. Wysiadając z autobusu, ludzie próbują nie wpaść w błotnistą maż. Ale jest to bardzo trudne. Nie da się też tego uniknąć podczas przechodzenia do pobliskiego sklepu z artykułami spożywczymi, który stoi na rogu nieszczęsnego łącznika z ul. Samsonowicza.

Dalej to już faktycznie droga przez mękę. Chyba nikt z niej nie korzysta. Jedynie porozrzucane w zaroślach butelki i inne odpady świadczą o tym, że bywają tutaj czasami ludzie. Jeszcze trzy lata temu można było tędy przejechać. Dziś z pewnością samochód tędy nie przejedzie, gdyż drogę tworzą ogromne dziury wypełnione błotem. Idąc w kierunku ul. Samsonowicza nie spotkałam żadnego przechodnia. Nieco lepiej sytuacja wyglądała, gdy doszłam do budynków firm usytuowanych wzdłuż drogi. Tam nawierzchnia była już wyrównana, choć daleko jej od standardów drogi.

Jednak przedsiębiorcy starają się, aby dojazd do ich firm był możliwy. Droga ta była przedmiotem wielu interwencji. Naprawy bieżące nie przynoszą trwałych efektów. Problem od lat polega na tym, że działki w drodze nie mają uregulowanego prawa własności. Jak udało mi się ustalić, działki w drodze należą do huty, gminy i osób prywatnych. Gmina Ostrowiec Św. podjęła działania w kierunku uregulowania sytuacji prawnej -scalenia gruntów oraz wykupienia pasa drogowego . Zakończenie tych prac będzie pierwszym krokiem do przygotowania inwestycji w zakresie budowy drogi.

W sprawie przystanku i zatoczki zwróciłam się do Stanisława Choinki, wiceprezesa ds. technicznych MZK, jednocześnie radnego miejskiego. Jak się okazało, cały teren ul. A. Hedy „Szarego”, to teren prywatny, należący do huty, stąd też inny podmiot nie może na nim inwestować. Jednak, aby pomóc hutnikom, radny skontaktował się z Wojciechem Krasuskim, przewodniczący związków zawodowych huty, który zapewnił, że podejmie starania, aby teren zatoczki został wyrównany kruszywem, tak by hutnicy mogli bezpiecznie wysiąść z autobusu.

Dobrą wiadomością są również plany gminy Ostrowiec Świętokrzyski, która zamierza wybudować ścieżkę rowerową od ul. Ogrodowej w kierunku Denkowa, co ułatwi także dojazd do pracy hutnikom poruszającym się na jednośladach.

Miejmy nadzieję, że w najbliższych planach znajdzie się także budowa drogi łączącej ul. Samsonowicza z trzecią bramą.

Print Friendly, PDF & Email

One thought on “Droga do trzeciej bramy. Kiedy skończy się ta męka i wstyd?

  • 18 lutego 2020 at 08:05
    Permalink

    Szkoda że nadchodzące wybory to wybory prezydenckie – nawet nie będzie komu obiecywać rozwiązania tego problemu od lat 80. ubiegłego wieku.
    Ale żeby radny miejski musiał pokazywać przewodniczącemu związków zawodowych problemy ludzi pracujących w hucie,to już ewenement.

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *